Witam,
Witam,
Witam,
Witam,
Witam,
Witam,
Witam,
Witam,
Wielu czytelników mojego bloga może zastanawiać pewna sprzeczność pomiędzy moim długoterminowym nastawieniem do inwestowania a tygodniowymi prognozami poziomów giełdowych i przywiązywaniem coraz większej uwagi do AT, psychologii rynku oraz przepływu kapitału pomiędzy różnymi klasami aktywów. Wobec wielu zarzutów o hipokryzję i brak konsekwencji chciałem się nieco usprawiedliwić.
Wszystko zaczęło się w 2000 roku
Moja przygoda z giełdą zaczęła się w 2000 roku kiedy to kupiłem dwie spółki, które wydawały mi się nie tylko bardzo przyszłościowe ale i najbardzie bezpieczne. Te dwa walory to Budimex i...Elektrim. jak wiadomo tylko ten pierwszy jest wciąż notowany na giełdzie. Popularny "cesarz" niestety zbankrutował i został wycofany z giełdy. W 2000 roku na "niby" odbiciu po pęknięciu bańki intrernetowej kupiłem akcje Elektrimu średnio po 53 zł (wyglądało na promocję bo akcje spadły z 100 zł)...Z moich studenckich oszczędności zainwestowanych w tą spółkę uratowałem jedynie ok. 15% bowiem sprzedałem akcje ostatecznie w trakcie ubiegłej hossy po ok. 10 zł. Warto wspomnieć że akcje Elektrimu kosztowały momentami nawet ok. 1 zł...innymi słowy na samym początku przeszedłem twardą lekcję inwestowania długoterminowego typu "kup i trzymaj". Los chciał abym już na samym początku poznał na własnej skórze co to znaczy obserwować jak moje zainwestowane pieniądze topnieją o 98%...spółka jak wspomniałem została ostatecznie wycofana z giełdy...Takie ryzyko dotyczy każdej firmy notowanej na GPW i nie ma znaczenia czy jest to blue chip czy mała spółka z swig80...kto by kiedyś pomyślał że upadnie Universal, Elektrim, Krosno, Swarzędz, Tonsil? To były przecież wielkie firmy z ogromnymi ambicjami, z którymi inwestorzy wiązali wielkie nadzieje. Kto w 2007 roku przypuszczał że upadną takie firmy jak Lehman Brothers czy Circuit City, a General Motors i AIG staną się spółkami "śmieciowymi" i będą wyrzucone z indeksu Dow Jonesa? kto by pomyślał że wielki Citi Bank będzie handlowany poniżej 1 dolara? Dzisiaj zachwycamy się KGHM czy PKOBP - naszymi okrętami flagowymi ale kto nam zagwarantuje że w 2020 te firmy będą jeszcze istniały?
Inwestor powinien być wszechstronny
jak wiadomo brać inwestorska dzieli się na dwa obozy - zwolenników analizy technicznej i analizy fiundamentalnej. Często można spotkac się ze sporami i polemikami na temat wyższości jednej ze szkół. Ja osobiście w dwóch przypadkach - 2000 roku i 2007 zaobserwowałem w sobie dużą ułomność jaką była totalna ignorancja AT. Stwierdziłem że byłem jak człowiek pozbawiony jednej ręki. W sumie można było z tym żyć ale chyba lepiej mieć obydwie:)
Własna droga
Po wieloletniej obserwacji rynku poznanie tajników AT i stosowanie ich w praktyce przyszło mi niejako w sposób naturalny. To tak jakby ktoś kto zna dobrze gramatykę i język pisany danego języka musiał nagle w nim zacząć mówić każdego dnia...na początku na pewno szok ale po kilku miesiącach przychodzi to zapewne o wiele łatwiej niż komuś kto uczy się od zera...kilkadziesiąt przeprowadzonych transakcji DT lub kilkudniowych wykazały mi iż podejmuję właściwe decyzje w 70% przypadków. Niestety wciąż dużą wadą jest fakt iż te 30% błędów generuje bardzo wysokie straty, to znaczy że nie tnę tych strat dostateczenie szybko. Myślę że jest to spowodowane manierą z inwestowania długoterminowego podczas którego byłem przyzwyczajony do czasowych załamań kursów i musiałem je przetrzymywać. W przewidywaniu cykli giełdowych znajomość zarówno AT jak i AF może bardzo pomóc bowiem często jedna szkoła daje fałszywe sygnały. Przykładowo na wiosnę 2009 roku AT dawala mocny sygnał kupna, podczas gdy AF zupełnie nie dopuszczała wzrostów. Teraz dla odmiany AF tryumfuje bowiem pomimo byczych sygnałów AT z początku roku nie udało się utrzymać wzrostów i najprawdopodobniej czekają nas spore spadki. Technicy również się już poddali wobec uformowania się tzw. "krzyża śmierci" na S&P i WIG20. Obie szkoły zatem się w tej chwili niejako zgadzają co do kierunku. Po raz pierwszy w mojej karierze jestem świadkiem podobnego zjawiska aby obie szkoły dawały jednakowy sygnał - sygnał sprzedaży. Może to się skończyć naprawdę prawdziwą katastrofą, bowiem zarówno inwestorzy długoterminowi jak i zwolennicy łapania dołków-górek będą jednocześnie wywalali akcje...takie zjawisko kiedy po drugiej stronie rynku nikt nie stoi nazywa się krachem...
Dobrze zatem być na to wszystko należycie przygotowanym. Warto podchodzić teraz do rynku z tygodnia na tydzień a nawet z dnia na dzień..rynek nie zna dnia ani godziny. Nie ma sensu upierać się przy jednej szkole czy doktrynie inwestowania...Coraz częściej dochodzę bowiem do wniosku że mamy do czynienia ze straconą dekadą..
Pozdrawiam,
Longterm
Witam,
Witam,
Witam,
W moich prognozach zakładałem że pierwsze 2-3 sesje będą udane dla byków ale potem niestety powróci pesymizm. Jak na razie prognoza idzie zgodnie z planem bo zarówno na GPW jak i w USA moje poziomy docelowe zostały pobite i to również brałem pod uwagę. Pisząc o skromnych poziomach 1082 dla S&P i 2370 dla WIG20 brałem pod uwagę że giełdy będą dalej rosły niesione na fali optymizmu z zeszłego tygodnia. W USA poziomem docelowym odbicia wydawał mi się nawet poziom 1100 punktów a w Warszawie lekkie przebicie 2400. Po tym szczycie wydawało mi się że indeksy powinny wrócić do spadków. Jako główny wskaźnik wyprzedzający służył mi kurs Eurodolara, który to wszystko jak dotąd idealnie potwierdza. Dzisiaj na początku jechał w dół ale już po południu zawrócił i rozpoczął ponowny atak na linię długoterminowego trendu spadkowego. Taki ruch korekcjny w dół i szybka kontynuacja obranego trendu to bardzo byczy sygnał zwany "retracement" czyli nic innego niż typowa zmyłka. Kiedy pierwsza fala graczy zawiedzionych porażką na Euro zamknęła pozycje weszli zawodowcy, którzy albo są bardziej pewni sukcesu albo chcą ponownie wciągnąć stado na zmyłkę. Jedno jest pewne - dzisiaj powrót do ruchu wzrostowego na Euro potwierdzony został równieź fundamentalnie, bowiem deficyt handlowy USA powiększył się więcej niż zakładano bo aż do 42 mld USD. Z punktu widzenia analizy technicznej byki mają też wsparcie w tzw. "srebrnym krzyżu" czyli przecięciu się średnich 45 i 15-dniowych. Dzisiaj zatem 2-0 dla byków na Eurodolarze i jeśli zdołają jechać dalej ponad 1,2740 to mamy kolejną falę hossy. Jeśli nie dadzą rady i Euro się ponownie załamie to godzimy się z bessą na kilka miesięcy...
Polecam zatem bacznie obserwować bitwę na Eurodolarze bo od tego może zależeć nasza przyszłość na najbliższe tygodnie a może nawet miesiące. W tej chwili daje większe szansę dla Euro ale sytuacja może się bardzo szybko zmienić po kolejnych danych z USA a należy pamiętać że ten "krzyż śmierci" wciąż gdzieś siedzi w psychice graczy...
Pozdrawiam,
Long
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | | dalej |
Longterm