Obama rally
 Oceń wpis
   

 W końcu wszystko jest jasne i wiemy że Prezydent USA, Barrack Obama, będzie sprawował kolejną kadencję. Kiedy wygrał 4 lata temu, dało mi to wtedy jasny sygnał, że w USA musiało być naprawdę bardzo źle, i że aby było lepiej, musiało być najpierw gorzej. Teraz dla odmiany, jego ponowne zwycięstwo, świadczy dobitnie o tym że w Ameryce sytuacja się znacząco poprawia.

 

Wprawdzie wtedy (listopad 2008), bezrobocie było nawet de facto niższe niż obecnie (7,8% wobec 7,9% teraz), ale było niejako odziedziczone po poprzedniku (George W. Bush) oraz, co najważniejsze, znajdowało się w silnym trendzie rosnącym, przypominającym hiperbolę. Przez kolejne miesiące amerykańska gospodarka pogrążyła się w bardzo surową recesję (najcięższą od II WŚ), bezrobocie przez moment wynosiło ponad 10%. Zatem po pierwszym tryumfie Obamy, stopa bezrobocia de facto wzrosła o 2,2 punkty procentowe, by potem spaść o 2,1 pkt. Można by różnie interpretować tę pierwszą kadencję. Przeciwnicy polityczni i sceptycy mogą śmiało stwierdzić z nieukrywaną kpiną, że stopa bezrobocia jest wyższa niż jak Prezydent rozpoczął urzędowanie. Jednak każdy zdrowo myślący, obiektywny obserwator musi stwierdzić że, tak jak już wspomniałem powyżej, największa recesja w najnowszej historii, była przejęta po poprzednim Prezydencie George W. Bushu, i powstrzymanie jej impetu, a później odwrócenie negatywnego trendu, poszło już na konto Obamy. Wprowadził obiecaną reformę służby zdrowia, która wcale nie musi być tak bardzo antyrynkowa jak mówią skrajni liberałowie republikańscy, gdyż tworzy cały nowy sektor w gospodarce i ma szansę w najbliższym czasie najbardziej zwiększyć ilość miejsc pracy. 40 milionów ludzi dostało dostęp do opieki zdrowotnej i zakładając że statystycznie 2% z nich w danym momencie choruje to daje to 800 tyś. pacjentów więcej każdego dnia. Ile to jest więcej personelu szpitali, ile więcej pracowników zakładów farmaceutycznych i ilu więcej uzdolnionych naukowców wybierających medycynę a nie Wall Street?

Co jeszcze świat zyska po wyborze Barracka Obamy?

CZYTAJ DALSZĄ CZĘŚĆ ARTYKUŁU NA SERWISIE WWW.LONGTERM.PL 

Komentarze (2)
Mc Cain albo śmierć dla giełdy
 Oceń wpis
   

Witam,

Wszystko zaczęło się w styczniu w stanie Iowa

W styczniu po prawyborach w Iowa pomyślałem sobie że skoro w całkowicie "białym" stanie wygrał ciemnoskóry Barrack Obama to wyborcy muszą być naprawdę bardzo sfrustrowani obecną administracją i zacząłem wierzyć w szanse Barracka Obamy na demokratyczną nominację. Pamiętam jak wielu ludzi i to tych znających realia Ameryki twierdziło że nie ma on szans i że Hilary Clinton z pewnością wygra. Ja nie byłem tego taki pewny...Dla mnie nieoczekiwane zwycięstwo Obamy było sygnałem alarmowym że w USA jest naprawde żle skoro mało znany Mulat wygrywa z niekoronowaną królową amerykańskiej polityki - Hilary Clinton. Nie zapomną zrezygnowanej miny jej męża - Billa, który jak nigdy nie mógł ukryć rozgoryczenia pod wyjątkowo sztucznym uśmiechem. Był to dla niego i dla jego żony koszmar podobny jak dla nas inwestorów na giełdzie od tego samego momentu czyli od 04.01.2008...Co wydarzyło się od wstrząsającego zwycięstwa młodego i niedoświadczonego polityka nad ikoną amerykańkiego establishmentu opisałem na moim blogu:

http://longterm.bblog.pl/wpis,wybory;w;usa;a;gielda;czyli;efekt;obamy,9254.html

Teraz wszystko jest jasne...pozostał tylko Barrack Hussein Obama i John Mc Cain.. młodość przeciwko doświadczeniu...reformatorstwo przeciwko konserwatyzmowi...czarne przeciwko białemu...nie było chyba w historii bardziej zróżnicowanego wyboru pomiędzy dwoma kandydatami na prezydenta...To będzie wybór historyczny bowiem po raz pierwszy może zostać przywódcą świata człowiek kolorowy...po raz pierwszy może zostać wiceprezydentem kobieta - Sarah Palin.

Którą stronę powinniśmy obierać my Polacy, my gracze giełdowi?

Uważam że zdecydowanie powinniśmy liczyć na wybór Johna Mc Caina. Dlaczego?

1) Rosja

Aneksja Abchazji i Południowej Osetii i próba obalenia demokratycznego rządu Gruzji pokazała że w tej chwili największym zagrożeniem dla naszego kraju i światowego pokoju jest Rosja. Kto jest w stanie zagwarantować że Putin nie zaanektuje Ukrainy motywując to również ochroną swoich obywateli jak to było w przypadku części Gruzji? Potem przyszła by pora na republiki bałtyckie - Łotwę, Litwę i Estonię a na końcu Polskę. Nie bardzo chce mi się wierzyć że byłby to bezpośredni atak militarny ale wojna ekonomiczna jest bardzo realna. Przede wszystkim spodziewam się że po wyborze Barracka Obamy Rosja zacznie traktować Europę jak swoje własne podwórko. W odpowiednim czasie odetnie nam dostawy gazu i ropy i zacznie uzyskiwać wpływy polityczne w naszym kraju. Wiadomo że moralność jest kwestią zer po przecinku więc nasi politycy będą stopniowo acz konsekwentnie przechodzić na stronę Rosji. Jeśli kryzys będzie się pogłębiał to nawet członkowstwo w UE stoi pod wielki m znakiem zapytania, nie mówiąc już o przyjęciu Euro. Zaczną się populistyczne hasła w stylu "lepiej z braćmi Słowianami, niż z Murzynami". Mc Cain nigdy nie pozwoliłby na takie harce Rosjan w Europie. Prawdopodobnie wyłączyłby ten kraj z G7 i rozpocząłby izolację w stylu końcówki zimnej wojny Regana. Polska znowu byłaby oczkiem w glowie USA, baza wojskowa NATO stała by się faktem i czulibyśmy się bezpieczni jak nigdy dotąd.

2) Jesteśmy częścią Imperium

Chyba nikt nie ma wątpliwości że jesteśmy częścią Imperium Amerykańskiego. Jeżeli ktoś miałby typować najbardziej wierne USA kolonie na Świecie to pewnie po Wielkiej Brytanii bylibyśmy kolejnym na liście. Zarówno w Iraku jak i Afganistanie Polska była obok naturalnych czlonków Imperium Aglosasów ( Wielkiej Brytanii, Australii, Nowej Zelandii, Kanady)  pierwszym tak bezwzględnie zadeklarowanym sojusznikiem. Podejrzewam że Polska jest najbardziej amerykańskim krajem w którym nie mówi się po angielsku...Dlatego teraz upadek polityki mocarstwowej i pozostawienie swoich sojuszników "na lodzie" nie jest korzystne z polskiej racji stanu. Skompromitowałoby to nasz wybór jako bliskiego sojusznika USA w Iraku. Wycofanie się wojsk USA z tego kraju byłoby traktowane jako wielka porażka i kompromitacja Polski. Stracilibyśmy twarz na arenie międzynarodowej bowiem każde nasze odmienne zdanie wobec starych członków UE byłoby teraz podważane. Każdy przypominałby nam zaślepienie wobec USA i bład popełniony przez Aleksandra Kwaśniewskiego i polski parlament w 2003 roku...Ponadto nowe, być może demokratyczne władze Iraku nie traktowały by nas przyjaźnie bowiem dla nich bylibyśmy agresorem i podobnie traktowały by nas pozostałe państwa arabskie które sa teraz poważnymi graczami na światowym rynku. Jednym zdaniem zostalibyśmy wykluczni z międzynarodowej polityki i niejako ukarani za nadgrorliwość w pomocy dla krucjaty Busha. Nie mam wątpliwości że Barrack Obama w imię uzyskania pokoju zacznie podlizywać się krajom arabskim, przedstawiając wojnę iracką jako wielki bład. Mało tego, będzie prosił Arabów o przebaczenie...czy nie będzie to argument do śmiechu i kpin wobec naszego kraju? Wiadomo że od kilkunastu lat wiążemy swoją pozycję na arenie międzynarodowej ze strategicznym sojuszem z USA. Co stanie się kiedy ten wielki sojusznik straci pozycję światowego lidera?

3) Gospodarka USA

Barrack Obama chce reformować gospodarkę wprowadzając masę regulacji i przepisów. Być może będzie to oznaczało większą biurokrację i kontrole wolnego do tej pory biznesu. Ktoś kiedyś powiedział mi że Ameryka będzie trwała w swojej potędze dopóki będzie istniała jej wielka wolność gospodarcza. Kapitał zagraniczny pchał się przez lata drzwiami i oknami do USA bowiem tak naprawdę nikt tam biznesu nie kontroluje. Jeśli nigdy nie spóżnisz się z zapłaceniem podatku to nigdy urząd skarbowy nie naśle na Ciebie kontroli...Teraz to wszystko może się zmienić...mieliśmy już okazję wychodzenia kapitału z USA na zasadzie "sell into the rally" kiedy to dolar się na moment umocnił i było to wyśmienitą okazją na wyjście. Teraz Barrack Obama również zamierza umacniać dolara przez co nie tylko stworzy pokusę do wyjścia z inwestycji dla reszty świata ale i osłabi odradzający się ostatnio amerykański eksport. Podejrzewam że również Ben Bernanke aby jako dobry republikanin sprawić Obamie niedźwiedzią przysługę zacznie ni z tego ni zowego podnosić stopy w przyszłym roku przez co dolar zacznie się jeszcze bardziej umacniać. Wiadomo że hegemonia USA i giełda na Wall Street była sztucznie podtrzymywana przez słabnącego dolara. Gdyby dolar nie był osłabiany najpierw przez Alana Greenspana a pózniej Bena Bernake to S&P 500 byłby od 2000 niesutannie w bessie a recesja przyjęła by formę L czyli taką samą jak w Japonii po 1990 roku...Teraz USA ma wybór pomiędzy tym japońskim scenariuszem czyli wieloletnią stagnacją a łagodną recesją. Obama zamierza podnosić podatki najbogatszym Amerykanów, wielkim korporacjom oraz od zysków kapitałowych.  Mc Cain przyniesie obniżki podatków dla biznesów tłumacząc to fundamentalną zasadą że zawsze jak w USA obniżano podatki wpływy do budżetu rosły...Ponadto wycofanie wojsk z Iraku przez Obame spowoduje wzrost i tak relatywnie wysokiej stopy bezrobocia nawet do nie widzianych od dawna poziomów ponad 10%. Może powstać paradoks że w Polsce będzie niższe bezrobocie niż w naszej do niedawna "Ziemii Obiecanej"...Mc Cain będzie kontynuował misję w Iraku aż do ostatecznego zwycięstwa i wprowadzenia demokracji w tym kraju. USA zmieniliby świat arabski wprowadzając demokrację na Bliski Wschód. Świat na zawsze uwolniłby się od groźby pojawienie się szalonego dyktatora na miarę Adolfa Hitlera...Oto walczyli Amerykanie i za to umierali w Iraku i Afganistanie...nie odbierajmy im tego...nie twierdzmy że ich śmierć i śmierć 22 Polaków w Iraku poszła na marne...co by nie mówić o ludziach którzy ich tam wysłali  to Ci bohaterowie na to nie zasłużyli aby taktować tą wojnę jako jedną wielką pomyłkę bo jak zawsze histori to oceni...

Podsumowwumąc uważam że Mc Cain wygra wybory i mam głeboka nadzieję że będzie wspaniałym prezydentem i przyczyni się nie tylko do odbudowy amerykańskiej gospodarki podobnie jak Regan ale również sprawi że Polska zdobędzie bardzo silną pozycję na Świecie u jego boku.

Pozdrawiam i z niecierpliwością oczekuje wyborów trzymając kciuki za Johna Mc Caina

 

 

 

 

 

 

Komentarze (10)
Wybory w USA a giełda, czyli efekt Obamy
 Oceń wpis
   
Witam,
 
Kampania wyborcza w USA wkracza w fazę wyboru ostatecznych kandydatów każdej z partii. O ile w szeregach republikańskich właściwie jednogłośnie wygrywa John Mc Cain, to u Demokratów łeb w łeb idą Barrack Hussein Obama i Hilary Clinton.
Wprawdzie Hilary Clinton wygrała podczas tzw. „Super Wtorku” w największych i najważniejszych stanach, to jednak Obama tryumfował w większości stanów.
Idąc za ciosem ciemnoskóry lider w Sobotę wygrał również w trzech kolejnych stanach - Luizjanie, Waszyngtonie i Nevadzie.
Warto się w tym momencie zastanowić czy aby niespodziewane pojawienie się Barracka Husseina Obamy jako całkiem realnego kandydata na prezydenta USA nie miało wpływu na światowe rynki finansowe. Zobaczmy jaka była reakcja giełd na sensacyjne zwycięstwo Obamy.
               
   
Wszystko zaczęło się po pierwszych prawyborach w stanie Iowa 03.01.2008
 
Barrack Obama odniósł pierwsze, jakże ważne zwycięstwo nad Hilary Clinton w pierwszych prawyborach, a godny podkreślenia jest fakt iż Iowa jest stanem praktycznie zamieszkałym przez ludność białą. Sensacją nie było to, że żona byłego prezydenta Billa Clintona przegrała w Iowa, ale rozmiary tej porażki. Hillary przegrała z młodym,  (47 lat) ciemnoskórym senatorem z Illinois aż 29 do 38 proc. Wyprzedził ją jeszcze John Edwards, były senator i kandydat demokratów na wiceprezydenta 4 lata temu, zdobywając 30 proc. poparcia.
 
Jak na to przełomowe wydarzenie w kampanii zareagowały indeksy giełdowe?
 
Jako pierwsi mieli okazję zareagować Japończycy, którzy ze względu na różnicę czasów śledzili przebieg prawyborów na bieżąco. Po ogłoszeniu oficjalnych wyników główny indeks Nikkei 225 spadł aż o 616 punktów co oznaczało -4,02%...
Następnego dnia amerykańskie indeksy również znacząco straciły. DJI spadł o ponad 250 punktów -2%, a S&P aż o 2,5%...
Nasz WIG 20 stracił tego dnia „jedynie” 1% ale było to jedynie preludium do dalszych spadków. Począwszy od 04.01.2008 do 21.01.2008 nasz niczego winny przecież indeks spadł z poziomu 3431,72 do 2798,62 co oznaczało spadek o aż 18,45%...
 
Pewną nadzieję przyniosło zwycięstwo Hilary Clinton w prawyborach w New Hampshire 08.02.2008
 
 
Po zwycięstwie Hillary Clinton zaczęto znajdywać analogie do kampanii jej męża Billa nazywanego „Come Back Kid”, który tak jak jego żona najpierw przegrał w Iowa a późniejsze zwycięstwa umożliwiły mu ostateczną wygraną.
Amerykański S&P zareagował następnego dnia wzrostem o 1,36%.
Od tego czasu szala zaczęła się przeważać na korzyść jedynej kobiety w wyścigu prezydenckim, ale im bliżej końca stycznia tym jej poparcie bardziej topniało.
 
Super Wtorek” 05.02.2008 nie przyniósł rozstrzygnięcia
 
Na kilka dni przed tzw. „Super Wtorkiem” notowania Obamy zaczęły gwałtownie rosnąć między innymi za sprawą poparcia senatora Edwarda Kennedyego oraz również pochodzącą z klanu Kennedych – Marie Shriver – żonę Arnolda Schwarzeneggera. W dniu poprzedzającym prawybory w większości stanów poparcie większe miał Obama.
Pomimo że Hilary Clinton wygrała w Kaliforni i Nowym Jorku i uzyskała większą ilość delegatów to jednak Obama wygrał w większej ilości stanów. Wynik można potraktować jako remis ale jednak z lekkim wskazaniem na Obamę, który jeszcze na początku roku nie był traktowany poważnie przez większość ekspertów.
 
Japoński Nikkei 225 od dnia poprzedzającego „Super Wtorek” do dnia po nim spadł o 760 punktów co stanowiło -5,48%...Nie powinna dziwić taka reakcja giełdy w Tokio bowiem gospodarka Japonii jest silnie uzależniona od eksportu do USA, przez co chyba jest najbardziej na Świecie skorelowana z gospodarką USA.
Przez te same 3 dni amerykański S&P spadł o 4,94% z 1395,42 pkt w piątek 01.02.08 do 1326,45 pkt w środę 06.02.2008.
Nasz WIG 20 w tym samym czasie stracił 3,74% a następnego dnia (07.02.08) starcił kolejne 1,63%...
 
Podsumowując od czasu zwycięstwa Barracka Obamy w Iowa 03.01.2008 światowe indeksy odnotowały następujące wyniki do dnia 08.02.2008:
 
NIKKEI 225          -14,42
DJI                       -7%
S&P                      -8%
WIG20                -14,68%
Pozdrawiam i zachęcam do obserwacji dalszej walki o najwyższy urząd w USA. Chciałbym również podkreślić iż autor poprzez powyższy tekst nie ma na celu szerzenia poglądów rasistowskich a kolor skóry kandydata demokratów nie powinien być brany pod uwagę jako argument w dyskusji.
 
 
Longterm
 
Komentarze (50)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)