Letnia hossa
 Oceń wpis
   

 Zapraszam do zapoznania się z analizą video rynku akcji, w której omawiam następujące pytania zadane przez forumowiczów serwisu www.longterm.pl:

-inwestowanie w Rosji

-inwestowanie w USA

-Relpol (wyspecjalizowany eksporter)

-CD Projekt (producent gier komputerowych Wiedźmin)

-ropa naftowa 

-węgiel (szczególnie zainteresuje posiadaczy spółki JSW!) 

Poniżej bezpośredni link do v-bloga (zachęcam do subskrybcji mojego kanały na tubie):

http://www.youtube.com/watch?v=CyjO8ELNsV8

Komentarze (1)
Obama rally
 Oceń wpis
   

 W końcu wszystko jest jasne i wiemy że Prezydent USA, Barrack Obama, będzie sprawował kolejną kadencję. Kiedy wygrał 4 lata temu, dało mi to wtedy jasny sygnał, że w USA musiało być naprawdę bardzo źle, i że aby było lepiej, musiało być najpierw gorzej. Teraz dla odmiany, jego ponowne zwycięstwo, świadczy dobitnie o tym że w Ameryce sytuacja się znacząco poprawia.

 

Wprawdzie wtedy (listopad 2008), bezrobocie było nawet de facto niższe niż obecnie (7,8% wobec 7,9% teraz), ale było niejako odziedziczone po poprzedniku (George W. Bush) oraz, co najważniejsze, znajdowało się w silnym trendzie rosnącym, przypominającym hiperbolę. Przez kolejne miesiące amerykańska gospodarka pogrążyła się w bardzo surową recesję (najcięższą od II WŚ), bezrobocie przez moment wynosiło ponad 10%. Zatem po pierwszym tryumfie Obamy, stopa bezrobocia de facto wzrosła o 2,2 punkty procentowe, by potem spaść o 2,1 pkt. Można by różnie interpretować tę pierwszą kadencję. Przeciwnicy polityczni i sceptycy mogą śmiało stwierdzić z nieukrywaną kpiną, że stopa bezrobocia jest wyższa niż jak Prezydent rozpoczął urzędowanie. Jednak każdy zdrowo myślący, obiektywny obserwator musi stwierdzić że, tak jak już wspomniałem powyżej, największa recesja w najnowszej historii, była przejęta po poprzednim Prezydencie George W. Bushu, i powstrzymanie jej impetu, a później odwrócenie negatywnego trendu, poszło już na konto Obamy. Wprowadził obiecaną reformę służby zdrowia, która wcale nie musi być tak bardzo antyrynkowa jak mówią skrajni liberałowie republikańscy, gdyż tworzy cały nowy sektor w gospodarce i ma szansę w najbliższym czasie najbardziej zwiększyć ilość miejsc pracy. 40 milionów ludzi dostało dostęp do opieki zdrowotnej i zakładając że statystycznie 2% z nich w danym momencie choruje to daje to 800 tyś. pacjentów więcej każdego dnia. Ile to jest więcej personelu szpitali, ile więcej pracowników zakładów farmaceutycznych i ilu więcej uzdolnionych naukowców wybierających medycynę a nie Wall Street?

Co jeszcze świat zyska po wyborze Barracka Obamy?

CZYTAJ DALSZĄ CZĘŚĆ ARTYKUŁU NA SERWISIE WWW.LONGTERM.PL 

Komentarze (2)
WYNIKI SPÓŁEK USA W CENTRUM UWAGI
 Oceń wpis
   

W poniedziałek wieczorem sezon kwartalnych wyników amerykańskich spółek tradycyjnie otworzyła Alcoa. Chociaż w mediach zostały one ukazane jako „lepsze od oczekiwań” to tak jak napisałem wczoraj to wszystko po wnikliwej analizie to był zwykły „bullshit„.

Uważam że II kwartał był naprawdę kiepski dla amerykańskich spółek z dwóch powodów: po pierwsze osłabił się drastycznie popyt w gospodarkach Azji i Europy a jak wiadomo aż 50% dochodów spółek z S&P pochodzi z zagranicy. Po drugie jak by tego było mało umocnił się Dolar dodatkowo redukując zyski przedsiębiorstw z tzw. „zamorskich  inwestycji”. Innymi słowy Imperium nie mogło w ubiegłym kwartale rekompensować sobie wyników z własnego podwórka zagranicą tak jak odbywało się to do tej pory. Czyżby już wszyscy co mieli kupić tablety i smartphony już to zrobili?

CZYTAJ CAŁOŚĆ ARTYKUŁU I OGLĄDAJ WYKRESY NA SERWISIE: www.longterm.pl 

 

Komentarze (0)
Komentarz poranny 15.12.2011
 Oceń wpis
   

 Witam, 

Można odetchnąć z ulgą bo dzisiaj w końcu nie ma aukcji obligacji w USA. Nie będzie ich również jutro tak że gruby będzie mógł spokojnie podciągać indeksy aż do zakończenia serii (w USA również w piątek są wiedźmy). Wczorajsza sprzedaż 30-letnich obligacji miała największy popyt od 11 lat! Czy nie jest to szaleństwo? Ameryka sprzedaje obligacje na 30 lat z oprocentowaniem 2,95% (sic!) podczas gdy inflacja już sięga prawie 5% a ta realna, odczuwalna przez zwykłego Smitha przy codziennych zakupach w supermarkecie lub na stacji benzynowej jest sporo wyższa...TO JUŻ JEST BAŃKA (MAM NA MYŚLI OBLIGACJE AMERYKAŃSKIE) i KTOŚ NA TYM MOCNO UMOCZY. Myślę że kolejny kryzys będzie związany z pęknięciem bańki na obligacjach USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec i prawdopodobnie te kraje sobie z tego świetnie zdają sprawę, dlatego też zakończenie kryzysu w krajach PIIGS nie jest im tak naprawdę na rękę. Gracze na rynku akcji muszą również to zrozumieć że niech Włochy, Hiszpania, Portugalia, Grecja i Irlandia cierpią a my będziemy budować naszą potęgę na ich krwi, pocie i łzach...

Pozdrawiam 

Albert "Longterm" Rokicki 

longterm44@gmail.com 

PS: Zakup mój raport "11 najlepszych spółek na odbicie na giełdzie" (22 strony analiz, wykresy, stop lossy) + codzienne aktualizacje na email gratis! Kontakt: longterm44@gmail.com 

"Pokój to zawieszenie broni pomiędzy dwiema wojnami." Von Clausewitz

Komentarze (2)
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
 Oceń wpis
   

Witam,

Wczoraj pisałem o tym że w USA nie widzę w przeciągu kolejnych 2 lat właściwie żadnego zagrożenia inflacyjnego

http://longterm.bblog.pl/wpis,w;usa;jest;najgorzej;od;ii;ws,27339.html

Dzisiaj jakby na potwierdzenie mojej tezy dane o cenach konsumenckich CPI pokazały największy spadek rok do roku od...kwietnia 1950 roku...fakt że spadek był jedynie o 1,3% może świadczyć jedynie o tym jak czymś niezwykłym w Ameryce na przestrzeni ostatnich kilku dekad był wogóle spadek cen czyli deflacja...ceny w największej gospodarce Świata rosły praktycznie nieprzerwanie od końca II wojny światowej i być może jesteśmy świadkami historycznej zmiany tego trendu? Czy przyzwaczejenia Amerykanów do rozpasanej konsumpcji i życia ponad stan nie odchodzą do lamusa i nie zmieniają ich złotego wieku w czas "zaciskania pasa"? Stare przysłowie mówi: "obyś żył w ciekawych czasach"...my niewątpliwie żyjemy w takowych pod wieloma względami. Na naszych oczach rozgrywa się największy kryzys ekonomiczny w historii ludzkości...TAK... tu i teraz wypowiadam te słowa, które będą wywoływały uśmiech u wielu, a wielu mój sąd mam nadzieję zmusi do refleksji. To jest największy kryzys bowiem dotyczy największej gospodarki w historii tej planety oraz jednocześnie największej potęgi militarnej w historii tej planety będącej parę lat temu w stanie opanować cały świat dzięki gigantycznej przewadze swojej technologii. Po raz pierwszy jednak wielkie dominujące imperium nie musiało podbijać nowych ziem dzięki swojej armii ale dzięki swojej...walucie...tak, to dolar podbijał kolejne kraje po 1989 roku...Europa Wschodnia, Chiny, Indie, kraje Arabskie, Korea Południowa oraz perła w koronie -pokonany wróg - Rosja i jej byłe republiki... nie trzeba było  budować bazy US Army w tych krajach bowiem dolar był najsilniejszym orężem...był jak pierścień we "Władcy Pierścieni" Tolkiena, którego wszyscy pożadali bo dawal władzę i panowanie nad światem...kto choć raz załozył go na palec ten nie mógł odeprzeć się pokusie posiadania go na zawsze...pragnął mieć go więcej i więcej i...więcej...tak samo dolara chciały mieć wszystkie kraje bo gwarantował stabilność państwa i jego rezerw walutowych bo reprezentował największą potęgę tego świata -  Stany Zjednoczone...kiedyś słyszałem taką opinię że II wojnę światową wygrał właśnie dolar...wtedy jeszcze nie rozumiałem tego ale teraz rozumiem w pełni sens tamtych słów wypowiedzianych przez starego weterana...w apogeum swojej świetności w 2000 roku USA opanowały cały świat bez jednego wystrzału...Microsoft, Mc Donald's, Citi Bank, Exxon Mobile, Procter & Gamble, Johnson & Johnson, Boeing, Ford, GM, Chrysler, AIG, Burger King, KFC, Pizza Hut są wszędzie na tej planecie z małymi wyjątkami w postaci podobno osi zła czyli Iranu, Syrii i Północnej Korei oraz kilku "państw rebeliantów" jak Somalia, Wenezuela, Kuba, Białoruś, duża część Afganistanu. Jednym słowem Świat to USA a USA to Świat...nie było w historii ludzkości bardziej dominującej siły...również największe instytucje światowe jak NATO, Bank Światowy i ONZ są właściwie wasalami USA i ich polityka jest kierowana głównie przez Waszyngton...To był jednak rok 2000 - sczyt rozwoju USA. Od tego czasu ta potęga powoli acz konsekwentnie się staczała po równi pochyłej...zaczeło się od oszustwa wyborczego i nielegalnego zwycięstwa republikańskiego dyktatora - Geaorge W Busha...stało się to samo co teraz stało się podobno w "demonicznym" Iranie, a mianowicie przegrany kandydat w wyborach został Prezydentem...największa demokracja na świecie i według mnie najlepsza demokracja została bardzo zraniona...wiara ludzi w wolność i demokrację została zachwiana i sen o wielkiej Ameryce legł w gruzach...w gruzach Twin Towers w Nowym Jorku po zamachach 11.09.2001...w gruzach Bagdadu po bombardowaniach w marcu 2003 roku...w gruzach miasta Nowy Orlean po huraganie Katrina kiedy to miasto zamieszkane głównie przez ludność ciemnoskórą pozostawiono samemu sobie...począwszy od 2000 roku USA utraciły status potęgi moralnej mogacej pilnować światowego porządku i pouczać innych. Polityka Busha spowodowała że USA straciła twarz a europejscy przyjaciele (Francja, Niemcy)  odwrócili się od nich plecami...w 2001 roku recesja rozpoczęła się na dobre i w przekonaniu wielu ekonomistów już wtedy zaczynał się upadek gospodarczy i odejście od życia na kredyt...Allan Greenspan widział już wtedy ogromne zagrożenie deflacją podobną do tej jaka nawiedziła Japonię po 1990 roku. On i jego koledzy z FED świetnie zdawali sobie sprawę że bańka nieruchomości oraz akcji była pompowana przez kilkadziesiąt lat i że ten trend się wyczerpuje...odpowiedź imperium na problemy była najgorsza z mozliwych - WOJNA...wielu ludzi wierzących w spiskową teorię dziejów twierdzi że atak 11.09 był prowokacją kontrolowaną przez elity rządzące USA lub przynajmniej przez wywiad Izraela...to bardzo poważne oskarżenie, w które ja osobiście nie wierzę albo inaczej -  nie chcę wierzyć...byłem kilka dni po tragedii w NY i widziałem jeszcze dym unoszący się ze zgliszczy...byłem wtedy w USA i wtedy byłem jednym z nich...byłem Amerykaninem:) miałem tego roku potrzebę by spędzić Sylwestra na Times Square i być razem z nimi i pokazać komukolwiek kto przyczynił się do tej tragedii że nic nie powstrzyma dobra i nie jest w stanie zastraszyć kochających wolność ludzi...byłem tam, jestem z tego dumny i będe wspominał to doświadczenie do końca życia...co stało się potem zniszczyło moją romantyczną wiarę w Amerykę...atak na bezbronny Irak złamał mi serce...uderzenie wyprzedzające? kiedy nie ma się żadnych dowodów że Saddam ma broń masowego rażenia? Nie...nie byłem taki naiwny...tam gdzie dolar nie dał rady (Saddam zaczął handlować ropą w Euro) tam Bush musiał posłać bombowce...to był koniec USA i wiedziałem że ten kraj prędzej czy później upadnie z taką polityką desperacji...wywołanie wojny w celu pobudzenia gospodarki i zdobycia tanich surowców to przeciez taka sama reakcja na kryzys jaką uskutecznił Adolf Hitler napadając na Polskę w 1939 roku a potem na Rosję w celu pozyskania surowców - głównie ropy naftowej...Tak, trzeba przyznać Bushowi że przedłużył prosperity w USA o kilka lat ale nie na długo...w 2007 roku mamy jednak pęknięcie bańki na rynku nieruchomości...co się stało później nie muszę nikomu mówić...ja podsumuję to wszystko co się stało potem jednym zdaniem: Prezydentem USA został Murzyn...proszę nie posądzać mnie o rasizm ale gdybym napisał to zdanie jeszcze kilka lat temu - powiedzmy w 2000 roku na szczycie koniunktury w USA to byście mnie Państwo głośno wyśmiali...wybór Barracka Hussaina Obamy jest dla mnie dowodem że imperium amerykańskie upada i to upada bardzo szybko...tak szybko jak spadają ceny nieruchomości w USA po pompowanej przez kilkadziesiąt lat bańce...tak szybko jak indeksy giełdowe po upadku Lehman Brothers oraz tak szybko jak....ceny w USA - największe spadki od początku lat 50tych...deflacja jest zatem obecna w USA pełną gębą i to pod każdym względem...

 

Pozdrawiam

Long

PS: Deflacja polityki, deflacja demokracji, w końcu deflacja cen doprowadzają "slowly but surely" do upadku wielkiego mocarstwa, największego w historii... zatem i tytułowy kryzys jest największy w historii...Świat już nigdy nie będzie taki sam jak przed upadkiem Twin Towers...nie będzie już też taki sam po upadku Lehman Brothers...

 

Komentarze (16)
Obama - Jeździec Apokalipsy na giełdzie
 Oceń wpis
   

Witam,

W poprzednim wpisie przedstawiłem moje prognozy na ten rok. Jak pisałem przewidywałem byczy początek roku i rzeczywiście byki kontynuowały swój bear market rally  i niemalże doszły do przewidywanych przeze mnie poziomów 950 na S&P i 2000 na WIG20. Amerykański indeks osiągnął maksymalnie 947,85 punktów 06.01 (0,22% od celu) a nasz WIG20 1921,47 (4% od celu). Potem zaczęły się schody bowiem najpierw rynki zostały zmasakrowane przez fatalne dane o amerykańskim bezrobociu by później zostać dobite przez inaugurację nowego prezydenta Baracka Husseina Obamy...Wielkokrotnie pisałem że każdy nawet symboliczny sukces ciemnoskórego lidera był pretekstem do wielkich wyprzedaży na światowych giełdach a indeksy amerykańskie spadały bijąc nawet historyczne rekordy jak po wygranych wyborach 04.11.2008 kiedy to w dwa dni Dow Jones stracił najwięcej w historii bo 929 punkty...Teraz w dniu inauguracji ideksy w USA wyglądały następująco:

DJIA -4,01%

S&P -5,28%

NASDAQ -5,78%

Najwyraźniej giełda niezbyt dobrze przyjęła nowego prezydenta...ale wogóle mnie to nie dziwi bo jak miałby się zachować śmiertelnie chory pacjent w szpitalu przed niezwykle ważną operacją widząc wchodzącego na salę młodego, uśmiechniętego Mulata? Pacjent ten wyobrażał sobie napewno jakiegoś bardziej zaawansowanego wiekowo (czytaj: bardziej doświadczonego) białego Anglosasa lub Żyda w którego ręce powieżyłby swoje życie...na widok jednak ciemnoskórego bardzo młodo wyglądającego mężczyzny pacjent raczej wybrał nie poddawać się operacji i najwyraźniej opuścił szpital...

Co ciekawe nie przestaje działać magiczna liczba 44 bowiem właśnie 20.01.2009 S&P spadł właśnie 44 punkty i oczywiście kolejnego dnia było silne odbicie bo aż 4,35%...

Co nas czeka teraz?

Ano pacjenci którzy uwierzyli w skuteczność młodego ciemnoskórego znachora pozostali w klinice i oczekują cudu, natomiast Ci którzy wolą unikać eksperymentów na własnym zdrowiu udali się gdzie indziej woląc nie ryzykować...bardzo podrożała ostatnio ropa naftowa która odbiła się ponad 40% w 3 dni po inauguracji oraz tradycyjnie już pompowana jest bańka amerykańskich obligacji. Apetyt na ryzyko jednym zdaniem bardzo się obniżył co oczywiście przekłada się na naszą GPW...gdy inwestorzy wychodzą z giełdy w USA, wychodzą z jeszcze większą siłą z rynków wschodzących woląc nie zarobić, a mieć gotówkę w tych cięzkich czasach. To jest między innymi powodem na stałe umacnianie się dolara który zyskuje od początku paniki związanej z bankami (wrzesień 2008) bowiem zamykane są wszelkiego rodzaju pozycje na surowcach, europejskich obligacjach, walutach, akcjach, inwestycjach w nieruchomości komercyjne, mieszkaniowe, oraz wstrzymywane są inwestycje typu "green field" , a te które już istnieją są zamykane. Niestety..., niestety ten sztuczny rajd na dolarze jest zabójczy dla amerykańskiej gospodarki a w szczególności dla wielkich koncernów notowanych na wall street bowiem żyją one z zamorskich inwestycji oraz z eksportu. Wyniki Mc Donaldsa, Coca Coli, Microsoft, Exxon Mobile, Nike, GE są coraz gorsze i ich pogorszenie będzie przyspieszać wraz z umacnianiem się dolara...Jesteśmy właśnie w trakcie wyników spółek zza Oceanu i jak narazie są one bradzo złe...Citi Bank który zdecydował się na pokazanie wyników na tydzień wcześniej ( pierwotnie mieli podać je 22.01 czyli po inauguracji Obamy) praktycznie zbankrutował bowiem pomimo gigantycznej pomocy z programu TARP i FED musi zostać podzielony na dwa oddzielne banki, a strata za zeszły rok była największa w historii. Myślę że tylko dzięki przesunieciu wyników Citi na tydzień wcześniej DJIA uniknął krachu rzędu -10% ale to już teraz nie ważne. Przed nami dane o PKB w USA w IV kwartale w Piątek. Prognozy analityków wahają się pomiędzy -7% a -3%...co za wspaniałe prognozy...konsensus wychodzi na -5,3%...to już nie jest recesja to wygląda po prostu jak początek depresji i trzeba sobie to jasno powiedzieć...

W kolejnym tygodniu rozpoczynającym się 02.02 giełda będzie musiała wytrzymać kolejny cios a mianowicie wyniki bezrobocia 06.02 kiedy to najpewniej dowiemy się że pacjent jest umierający i jego stan się pogarsza...Ale uwaga proszę zachować spokój...młody, energiczny, ciemnoskóry lekarz właśnie prosi siostrę o skalpel...

Pozdrawiam

Long

Komentarze (0)
Mc Cain albo śmierć dla giełdy
 Oceń wpis
   

Witam,

Wszystko zaczęło się w styczniu w stanie Iowa

W styczniu po prawyborach w Iowa pomyślałem sobie że skoro w całkowicie "białym" stanie wygrał ciemnoskóry Barrack Obama to wyborcy muszą być naprawdę bardzo sfrustrowani obecną administracją i zacząłem wierzyć w szanse Barracka Obamy na demokratyczną nominację. Pamiętam jak wielu ludzi i to tych znających realia Ameryki twierdziło że nie ma on szans i że Hilary Clinton z pewnością wygra. Ja nie byłem tego taki pewny...Dla mnie nieoczekiwane zwycięstwo Obamy było sygnałem alarmowym że w USA jest naprawde żle skoro mało znany Mulat wygrywa z niekoronowaną królową amerykańskiej polityki - Hilary Clinton. Nie zapomną zrezygnowanej miny jej męża - Billa, który jak nigdy nie mógł ukryć rozgoryczenia pod wyjątkowo sztucznym uśmiechem. Był to dla niego i dla jego żony koszmar podobny jak dla nas inwestorów na giełdzie od tego samego momentu czyli od 04.01.2008...Co wydarzyło się od wstrząsającego zwycięstwa młodego i niedoświadczonego polityka nad ikoną amerykańkiego establishmentu opisałem na moim blogu:

http://longterm.bblog.pl/wpis,wybory;w;usa;a;gielda;czyli;efekt;obamy,9254.html

Teraz wszystko jest jasne...pozostał tylko Barrack Hussein Obama i John Mc Cain.. młodość przeciwko doświadczeniu...reformatorstwo przeciwko konserwatyzmowi...czarne przeciwko białemu...nie było chyba w historii bardziej zróżnicowanego wyboru pomiędzy dwoma kandydatami na prezydenta...To będzie wybór historyczny bowiem po raz pierwszy może zostać przywódcą świata człowiek kolorowy...po raz pierwszy może zostać wiceprezydentem kobieta - Sarah Palin.

Którą stronę powinniśmy obierać my Polacy, my gracze giełdowi?

Uważam że zdecydowanie powinniśmy liczyć na wybór Johna Mc Caina. Dlaczego?

1) Rosja

Aneksja Abchazji i Południowej Osetii i próba obalenia demokratycznego rządu Gruzji pokazała że w tej chwili największym zagrożeniem dla naszego kraju i światowego pokoju jest Rosja. Kto jest w stanie zagwarantować że Putin nie zaanektuje Ukrainy motywując to również ochroną swoich obywateli jak to było w przypadku części Gruzji? Potem przyszła by pora na republiki bałtyckie - Łotwę, Litwę i Estonię a na końcu Polskę. Nie bardzo chce mi się wierzyć że byłby to bezpośredni atak militarny ale wojna ekonomiczna jest bardzo realna. Przede wszystkim spodziewam się że po wyborze Barracka Obamy Rosja zacznie traktować Europę jak swoje własne podwórko. W odpowiednim czasie odetnie nam dostawy gazu i ropy i zacznie uzyskiwać wpływy polityczne w naszym kraju. Wiadomo że moralność jest kwestią zer po przecinku więc nasi politycy będą stopniowo acz konsekwentnie przechodzić na stronę Rosji. Jeśli kryzys będzie się pogłębiał to nawet członkowstwo w UE stoi pod wielki m znakiem zapytania, nie mówiąc już o przyjęciu Euro. Zaczną się populistyczne hasła w stylu "lepiej z braćmi Słowianami, niż z Murzynami". Mc Cain nigdy nie pozwoliłby na takie harce Rosjan w Europie. Prawdopodobnie wyłączyłby ten kraj z G7 i rozpocząłby izolację w stylu końcówki zimnej wojny Regana. Polska znowu byłaby oczkiem w glowie USA, baza wojskowa NATO stała by się faktem i czulibyśmy się bezpieczni jak nigdy dotąd.

2) Jesteśmy częścią Imperium

Chyba nikt nie ma wątpliwości że jesteśmy częścią Imperium Amerykańskiego. Jeżeli ktoś miałby typować najbardziej wierne USA kolonie na Świecie to pewnie po Wielkiej Brytanii bylibyśmy kolejnym na liście. Zarówno w Iraku jak i Afganistanie Polska była obok naturalnych czlonków Imperium Aglosasów ( Wielkiej Brytanii, Australii, Nowej Zelandii, Kanady)  pierwszym tak bezwzględnie zadeklarowanym sojusznikiem. Podejrzewam że Polska jest najbardziej amerykańskim krajem w którym nie mówi się po angielsku...Dlatego teraz upadek polityki mocarstwowej i pozostawienie swoich sojuszników "na lodzie" nie jest korzystne z polskiej racji stanu. Skompromitowałoby to nasz wybór jako bliskiego sojusznika USA w Iraku. Wycofanie się wojsk USA z tego kraju byłoby traktowane jako wielka porażka i kompromitacja Polski. Stracilibyśmy twarz na arenie międzynarodowej bowiem każde nasze odmienne zdanie wobec starych członków UE byłoby teraz podważane. Każdy przypominałby nam zaślepienie wobec USA i bład popełniony przez Aleksandra Kwaśniewskiego i polski parlament w 2003 roku...Ponadto nowe, być może demokratyczne władze Iraku nie traktowały by nas przyjaźnie bowiem dla nich bylibyśmy agresorem i podobnie traktowały by nas pozostałe państwa arabskie które sa teraz poważnymi graczami na światowym rynku. Jednym zdaniem zostalibyśmy wykluczni z międzynarodowej polityki i niejako ukarani za nadgrorliwość w pomocy dla krucjaty Busha. Nie mam wątpliwości że Barrack Obama w imię uzyskania pokoju zacznie podlizywać się krajom arabskim, przedstawiając wojnę iracką jako wielki bład. Mało tego, będzie prosił Arabów o przebaczenie...czy nie będzie to argument do śmiechu i kpin wobec naszego kraju? Wiadomo że od kilkunastu lat wiążemy swoją pozycję na arenie międzynarodowej ze strategicznym sojuszem z USA. Co stanie się kiedy ten wielki sojusznik straci pozycję światowego lidera?

3) Gospodarka USA

Barrack Obama chce reformować gospodarkę wprowadzając masę regulacji i przepisów. Być może będzie to oznaczało większą biurokrację i kontrole wolnego do tej pory biznesu. Ktoś kiedyś powiedział mi że Ameryka będzie trwała w swojej potędze dopóki będzie istniała jej wielka wolność gospodarcza. Kapitał zagraniczny pchał się przez lata drzwiami i oknami do USA bowiem tak naprawdę nikt tam biznesu nie kontroluje. Jeśli nigdy nie spóżnisz się z zapłaceniem podatku to nigdy urząd skarbowy nie naśle na Ciebie kontroli...Teraz to wszystko może się zmienić...mieliśmy już okazję wychodzenia kapitału z USA na zasadzie "sell into the rally" kiedy to dolar się na moment umocnił i było to wyśmienitą okazją na wyjście. Teraz Barrack Obama również zamierza umacniać dolara przez co nie tylko stworzy pokusę do wyjścia z inwestycji dla reszty świata ale i osłabi odradzający się ostatnio amerykański eksport. Podejrzewam że również Ben Bernanke aby jako dobry republikanin sprawić Obamie niedźwiedzią przysługę zacznie ni z tego ni zowego podnosić stopy w przyszłym roku przez co dolar zacznie się jeszcze bardziej umacniać. Wiadomo że hegemonia USA i giełda na Wall Street była sztucznie podtrzymywana przez słabnącego dolara. Gdyby dolar nie był osłabiany najpierw przez Alana Greenspana a pózniej Bena Bernake to S&P 500 byłby od 2000 niesutannie w bessie a recesja przyjęła by formę L czyli taką samą jak w Japonii po 1990 roku...Teraz USA ma wybór pomiędzy tym japońskim scenariuszem czyli wieloletnią stagnacją a łagodną recesją. Obama zamierza podnosić podatki najbogatszym Amerykanów, wielkim korporacjom oraz od zysków kapitałowych.  Mc Cain przyniesie obniżki podatków dla biznesów tłumacząc to fundamentalną zasadą że zawsze jak w USA obniżano podatki wpływy do budżetu rosły...Ponadto wycofanie wojsk z Iraku przez Obame spowoduje wzrost i tak relatywnie wysokiej stopy bezrobocia nawet do nie widzianych od dawna poziomów ponad 10%. Może powstać paradoks że w Polsce będzie niższe bezrobocie niż w naszej do niedawna "Ziemii Obiecanej"...Mc Cain będzie kontynuował misję w Iraku aż do ostatecznego zwycięstwa i wprowadzenia demokracji w tym kraju. USA zmieniliby świat arabski wprowadzając demokrację na Bliski Wschód. Świat na zawsze uwolniłby się od groźby pojawienie się szalonego dyktatora na miarę Adolfa Hitlera...Oto walczyli Amerykanie i za to umierali w Iraku i Afganistanie...nie odbierajmy im tego...nie twierdzmy że ich śmierć i śmierć 22 Polaków w Iraku poszła na marne...co by nie mówić o ludziach którzy ich tam wysłali  to Ci bohaterowie na to nie zasłużyli aby taktować tą wojnę jako jedną wielką pomyłkę bo jak zawsze histori to oceni...

Podsumowwumąc uważam że Mc Cain wygra wybory i mam głeboka nadzieję że będzie wspaniałym prezydentem i przyczyni się nie tylko do odbudowy amerykańskiej gospodarki podobnie jak Regan ale również sprawi że Polska zdobędzie bardzo silną pozycję na Świecie u jego boku.

Pozdrawiam i z niecierpliwością oczekuje wyborów trzymając kciuki za Johna Mc Caina

 

 

 

 

 

 

Komentarze (10)
Ostateczna kompromitacja USA?
 Oceń wpis
   

Witam,

Hossa dla mnie osobiście skończyła się 04.01.2008 kiedy ogłoszono że stopa bezrobocia w USA wyniosła 5%. Założyłem sobie przed ich publikacją że gdy okaże się że doszła ona do 4,9% (50 punktów bazowych od dołka podczas hossy -  4,4%) to będzie to świadectwem recesji. Warto zauważyć że metoda liczenia stopy bezrobocia bardzo zakłamuje rzeczywistość bowiem ludzie którzy pracują na pół etatu a szukają pełnego zatrudnienia nie są zaliczani do bezrobotnych. Ponadto nie można zlekceważyć faktu iż wielu ludzi zrezygnowało z poszukiwania pracy i zwyczajnie nie rejestruje się w urzędzie pracy. Czym zaczyną sie zajmować w USA bezrobotni? Polecam wywiad z pewnym szukającym pracy Amerykaninem arabskiego pochodzenia:

http://tnij.org/az1q

Oczywiście nie wszyscy bezrobotni przeszli na daytrading. W modzie jest teraz wymontowywanie wszelkiego rodzaju wartościowych pozostałości w opustoszałych domach. W USA stoją całe osiedla pustych domów będące rajem dla lumpów i poszukiwaczy łatwego zarobku. Wymontowywują oni z domów zajętych przez banki przewody elektryczne, hydraulikę, armaturę łazienkową, rury, rynny a nawet drewniane elementy coraz częściej poszukiwane w biednych centrach miast przez bezdomnych. Liczba ludzi mieszkających pod mostami oraz w kanałach rośnie w tempie szybszym niż bezrobocie...Myślę że nasze instytucje charytatywne powinny po raz pierwszy przygotowywać się na bezprecedensową pomoc ubogim Amerykanom. Wygląda na to że nieco ironicznie rzucone hasło przez Jerzego Urbana za komuny nawołujące Polaków do wysyłania koców amrykańskim bezdomnym teraz ma rację bytu...

Ja mieszkałem w USA kilka lat i widziałem tam jeszcze podczas najlepszej koniunktury taką biedę jakiej nigdy i nigdzie nie widziałem w Polsce. Niektóre dzielnice wielkich miast po prostu są przerażające. Kiedyś z myślą że pojadę na skróty do mostu Benjamina Franklina prowadzącego do Filadelfii wjechałem do Camden w New Jersey. Wychowany w nierozpieszczającej dzielnicy Warszawy nie należę do osób strachliwych ale przyznam szczerze że mój poziom adrenaliny znaczaco się podniósł. Nie mogłem doczekać się kiedy opuszczę te przerażające ulice, które wydawały sie nie kończyć. Bliżniacze domy z tektury przypominały rozpadajace się rudery..pranie było wywieszone na zewnątrz jak u nas przed wojną...na schodach grupki Murzynów, na  ulicy bawiące się  ciemnoskóre dzieci...widziełem dziwne wyrazy twarzy ludzi gapiących się na mnie i pytających samych siebie: "co do cholery jakiś biały robi tutaj?" obawiałem się że nagle pod koła mojego samochodu rzuci się jakiś Murzyn a z boku wylecą jego koledzy i obrabują mnie ze wszystkiego co miałem przy sobie. To było bardzo prawdopodobne i dziekuje szczęściu że nic takiego mnie wtedy nie spotkało...

Druga rzecz która mnie uderzyła wtedy w USA to niewyobrażalne w Polsce na wielką skalę zjawisko że ludzie zamieszkują  piwnice w prawie każdej kamienicy czy domu.  Posiadanie lub wynajmowanie  tzw. basementu jest w USA czymś zupełnie normalnym. Teraz to zjawisko powoli przychodzi do Polski bo sam widziałem kilka suteren zaaranżowanych na mieszkania w warszawskich modnych osiedlach.

Mój kolega kiedyś złamał rękę. Pojechał do szpitala i za 2 godziny pobytu, opiekę lekrza i opatrunek dostał rachunek na 1500 dolarów. Wtedy to było ok. 6000 zł. Oczywiscie ze względu że był to wyjazd wymiany studenckiej Interexchange był on ubezpieczony w Polsce. Podał dane swojego ubezpieczyciela z myślą że sprawa jest załatwiona ale niestety po roku okazało się że został wpisany na listę ludzi o złej historii kredytowej. Nie mógł posiadać karty kredytowej ani kupić sobie domu na kredyt. Pomyślałem sobie że skoro 47 milionów ludzi jest w podobnej sytuacji i pewnie często obawia się nawet pójść do szpitala aby nie odebrano im kredytu, to jest to sytuacja tragiczna.

2001 rok i zdarzenie które zmieniło Świat...runęły dwie wieże a wraz znimi złudzenia o potędze Ameryki. Złudzenia o wspaniałym kraju który jest wzorem do naśladowania prze resztę Świata i jedynym słusznym rozwiązaniem sytemu gospodarczego i społeczno-politycznego. Political fiction amerykańskiego establishmentu dobiegł wtedy końca. Ameryka została zaatakowana po raz pierwszy od czasu ataku na Pearl Harbor w 1941 roku. Wtedy nigdy nie zapomnę reakcji zwykłych Amerykanów, która będzie dla mnie inspiracją do końca życia. Rudy Guliani pytany o swój najgorszy i najwspanialszy dzień wymienił 11 września 2001 jako odpowiedź na obydwa pytania...dlaczego? trzeba było po prostu tam być i nie mówię tylko o samym 11.09 ale o atmosferze trwającj  kilka miesięcy po tragedii...Z sobie tylko znanych powodów postanowiłem wtedy że muszę być na Times Square w Nowym Jorku na Sylwesta 2001/2002...atmosfera nie do opowiedzenia...a przecież ryzyko było ogromne bo właściwie to w tym tłumie ludzi nikt nikogo nie kontrolował...gdy już emocje opadły Bush najpierw zaatakował Afganistan a później zaczął przekonywać opinię publiczną o konieczności czegoś co oni nazwali sobie preemptive strkie czyli w wolnym tłumaczeniu uderzenie wyprzedzające...nigdy nie zapomnę jak jeden z demokratycznych kongresmenów niemalże płakał podczas swojego przemówienia ściskając przy piersi konstytucję USA, wykrzykując pytanie: "czy gdzieś w tej konstytucji napisanej przez naszych ojców jest mowa o uderzeniu wyprzedzającym? George Waszyngton i Abraham Lincoln muszą przekręcać się w swoich grobach"

Ameryka teraz w odpowiedzi na ten horror za wszelką cenę chcę zmiany. Ogromne szanse na wygranie wyborów prezydenckich ma ciemnoskóry Barrack Hussein Obama. Nie trzeba chyba tego komentować. Reprezentuje on nie tylko wzburzoiną amerykańską ulicę ale też ogromny elektorat negatywnie nastawiony wobec administracji Georga W. Busha.

Powyższe przykłady z życia wzięte, a których autentyczność gwarantuję swoim imieniem są według mnie dowodem na to iż imperium amerykańskie ma się ku końcowi. Koniunktura gospodarcza była od 2000 roku sztucznie podtrzymywana przez FED pompujący miliardy taniego pieniądza w obieg oraz po 2003 roku przez administrację Busha wydającą setki miliardów rocznie na cele obronne(500 miliardów kosztuje mniej więcej roczna okupacja Iraku i Afganistanu).

Myślę że rozpisałęm się tak bardzo długo a całą sytuację mógłby równie dobrze odzwierciedlić kurs dolara który od opisywanych przeze mnie zdarzeń stracił do złotówki 43%...

Czy zobaczyliśmy już dno?

 

 

 

 

Komentarze (13)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)