Czy czeka nas flash crash?
 Oceń wpis
   

Witam,

Mijający tydzień przyniósł wzrost WIG20 o 1,33% podczas gdy w Ameryce mieli już 4 z rzędu spadkowy wynik -0,16%. To bardzo dziwne że w USA 4 tydzień z rzędu spada, a u nas mamy już drugi z rzędu wzrostowy. Dawno nie było takiej odwróconej korelacji ale nie jest to nic co mogłoby nas dziwić gdyż takie zjawiska miały miejsce w przeszłości wielokrotnie. Najbardziej sławne chyba było wyprzedzenie przez nasz rynek dna bessy już 17 Lutego 2009, podczas gdy w USA nastąpiło to dopiero 7 Marca. Czy jednak aby na pewno mamy do czynienia z takim samym zjawiskiem teraz? Uważam że „nasi” dyskontują już odbicie się Ameryki od 1300 punktów po ewentualnych słabych danych z rynku pracy w przyszłym tygodniu. Według mnie jest to twierdza dla byków i już w zeszłym tygodniu kiedy kontrakty próbowały ten poziom atakować to zdołały liznąć jedynie 1302 i od razu musiały się odbić. W obliczu takiego przeświadczenia faktycznie nie byłoby logicznym sprzedawanie ale poczekanie na pomyślne odbicie się Ameryki od silnego wsparcia. Pytanie jednak jest następujące:  co w przypadku kiedy 1300 jednak padnie i będą dalej jechać na 1250? Wtedy naszą giełdę zapewne czeka wodospad…zaobserwowałem  ostatnio że modne są na głównych indeksach ale i na pojedynczych spółkach „flash crash-e” podczas których kurs spada podczas jednej sesji o kilka do 10 procent i jest jeszcze tego samego dnia wyciągany. Było to oczywiście w Japonii (do -13% ale tu powód był oczywisty) ale i ostatnio w Chinach gdzie były dwa dni kiedy Shanghai B-shares spadał po 7-8%. Na spółkach u nas widoczna była taka strategia między innymi na Lotosie i Bogdance (spadki po 10% podczas sesji). Dlaczego zatem nie miałaby taka sytuacja zdarzyć się u nas? Grubas ewidentnie chce podtrzymywać pozytywne nastroje, umiejętnie manipulując fixingami prowadzi bardzo wyrafinowaną grę, aczkolwiek dwie ostatnie sesje u nas były ewidentną dystrybucją akcji. Czyżby i u nas szykował się „flash crash”? Niczego nie można wykluczyć w tych ciężkich dla graczy czasach. Grecja zbankrutowała i to już jest praktycznie zdyskontowane ale jeśli w jej ślady podążą w dość szybkim czasie Irlandia, Portugalia, Belgia, Hiszpania i może Włochy to giełda będzie musiała przeżyć szok... Taki szok będzie wyrażony najprawdopodobniej wspomnianym przeze mnie flash crashem. Kolejna sprawa to słabe wyniki z rynku pracy jakie nam się szykują począwszy od środy. Jeśli będą one dużo słabsze od prognoz to pojawi się strach że po zakończeniu przez FED programu QE2 gospodarka ponownie pogrąży się w recesji. Te dwa czynniki:  restrukturyzacja długu PIIGS oprócz Grecji oraz powrót recesji w USA są według mnie wciąż ignorowane przez giełdę akcji.

Moim zdaniem warto mieć spory zapas gotówki na wypadek tego wywołującego teraz ironiczny uśmieszek „flash crash” ale kiedy on się jednak zmaterializuje (oby nie) to my będziemy tymi którzy będą się śmieli jako ostatni. Jeśli ten negatywny ale przecież bardzo prawdopodobny scenariusz się sprawdzi to będzie to doskonała okazja do kupna bardzo przecenionych akcji. Kto miał pieniądze podczas flash crash w Japonii i Chinach ten już zarobił…kto miał pieniądze jak Lotos leciał 10% i kupił na dołku podczas sesji też sporo zarobił…warto zatem mieć taki zapas gotówki na tzw. czarną godzinę, która może się okazać najlepszą okazją do zarobku w tym roku. Oczywiście nie namawiam do kupowania "spadających noży" za dużą część kapitału. Jak przeprowadzić pomyślnie taką operację opiszę w moich biuletynach. Już 10 Kwietnia napisałem iż jest już "czas aby zakładać niedźwiedzią skórę" i wciąż pozostaje to aktualne. 

Wciąż podtrzymuje moją opinię że musimy spotkać się przynajmniej z linią SMA200 aby wypełnić tą korektę. Na dziś wypada to gdzieś na 2710 więc taki flash crash na -5,5% intraday byłby bardzo mile widziany.  Dlaczego ja w ogóle nim tak straszę? Przede wszystkim Frank Szwajcarski robi nowe szczyty i według mnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Po drugie pozostałe waluty też rosną i również mają jeszcze spory zapas wzrostu. To wskazuje że zagranica opuszcza nasz rynek…

Prognoza na tydzień rozpoczynające się 30.05.2011:

WIG20  2750   -4,07%

S&P500  1280 -3,84%

PS: Osoby zainteresowane otrzymywaniem moich biuletynów giełdowych z konkretnymi spółkami (typami inwestycyjnymi) proszę o kontakt na longterm@op.pl 

 

Komentarze (393)
Sprzedaj w Maju ale jeszcze nie wyjeżdzaj
 Oceń wpis
   

 Witam,

Tak, a zatem jest sell in May (ang: sprzedaj w Maju) ale pytanie brzmi czy aby na pewno już go away (ang: wyjechać)?. Ja powiem szczerze, i myślę że tak ma wielu graczy - co roku na to się łapię że do końca nie daje wiary w to oklepane do znudzenia hasło i gram jednak dalej aż dociera do mnie banalne spostrzeżenie że przecież jest już połowa Maja, akcje spadają (normalne o tej porze roku) bo przecież wcześniej sporo urosły…nasz wig20 od dołka z 18 Lutego wzrósł o 11,5% (zaledwie 2,5 miesiąca) i stanowiło to przecież całkiem pokaźny zysk. Cofnijmy się może jeszcze trochę w czasie aby policzyć że od 1 Lipca 2010 do końca Kwietnia nasz wig20 wzrósł o 30%...10 miesięcy i 30% zysku podczas gdy Grecja bankrutuje, Irlandia bankrutuje, Portugalia bankrutuje, Rostowski podnosi podatki, zabiera składkę z OFE, w USA jest groźba niewypłacalności jeśli politycy nie dogadają się w sprawie tzw. sufitu zadłużenia…i chyba najważniejsze -  FED kończy swój program QE2 w Czerwcu…to wszystko jednak chyba okaże się za dużo na kontynuacje wzrostów w takim tempie jakie ostatnio mieliśmy. Rynek pokonał pięknie obawy związane z trzęsieniem ziemi w Japonii ale cała ta lawina złych wiadomości według mnie powstrzymała byki na nieco dłużej. Nie spodziewam się jednak jakiejś wielkiej zwały bo większość z wymienionych obaw jest już zdyskontowanych. Przykładowo bankructwo Grecji (czyli restrukturyzację długu) akceptuje już 85% ankietowanych użytkowników serwisu Bloomberg. Wynika z tego iż już tylko 15% graczy może negatywnie zareagować w przypadku ogłoszenia takowej wiadomości i ewentualne spadki mogą okazać się bardzo łagodne.

OK a teraz konkrety – dokąd zmierzamy?

W Polsce sytuacja wydaje mi się bardzo klarowna – byki przegrały ten mecz i wypada pogratulować niedźwiedziom skutecznego kontrataku i ponownego zepchnięcia byków do obrony.  Być może większość akcji została już rozdana i podaż jest już mniej więcej w 55-60% wyczerpana ale bez dalszych spadków się raczej nie obędzie. Tak, niestety uważam całkiem obiektywnie że 2800 padnie…powinniśmy jednak miękko wylądować na 2700 z przystankiem na 2750. Musimy bowiem po tak efektownym rajdzie jaki trwał od Lipca 2010 roku spotkać się ze średnią SMA 200 (zwykła średnia 200-sesyjna).

W USA wygląda na to że jeszcze się bronią ale skoro u nas chłopaki już biorą się za łamanie trendu to u siebie też to zaraz zrobią i powinni łagodnie wylądować na 1250 na S&P 500. Tam również spotkają się ze swoją SMA 200.

Tak to całkiem obiektywnie widzę bo przecież subskrybenci moich biuletynów wiedzą że posiadam akcje i jestem całkiem mocno w nie zaangażowany jak na niedźwiedzia.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 16.05.2011:

WIG20 2750 -2,57%

S&P500 1300 -2,82%

Pozdrawiam,

Wszystkich zainteresowanych moimi konkretnymi pomysłami inwestycyjnymi proszę o kontakt na longterm@op.pl

Komentarze (326)
Krach na surowcach pomoże akcjom?
 Oceń wpis
   

 Witam,

Za nami kolejny skrócony tydzień na GPW, który przy dosyć niskich obrotach zakończył się spadkami na WIG20 o 1,58% i S&P o 1,72%. O wiele gorzej sytuacja wyglądała na rynku surowców bo tam mieliśmy do czynienia z prawdziwą rzezią…srebro -25%, ropa -13,8%, złoto -4,3% a miedź -5,41%. Ta ostatnia jest moim wskaźnikiem numer jeden z racji tego iż jak powtarzam do znudzenia ma ona doktorat z ekonomii. Miedź spada już 2 tydzień z rzędu i wykazuje się podobnie jak reszta surowców dużą słabością. Tym niemniej znajduje się „jedynie” 14% poniżej szczytów co nie wygląda jeszcze tak dramatycznie jak spadek o 28% na srebrze. Niestety te dwa surowce wpływają na notowania naszego konia napędowego hossy – KGHM. Spółka ta musiała odczuć załamanie na rynku surowców i straciła aż 5,84%. Teraz należy się jednak zastanowić co taka ostra przecena na surowcach może oznaczać dla giełdy akcji. Według mnie bańka spekulacyjna jaka niewątpliwie się tam tworzyła zaczęła ostatnio przeszkadzać wzrostom na akcjach. Szczególnie drożejąca ropa wzbudzała w graczach coraz większe zaniepokojenie. Osobiście uważałem ropę w cenie grubo ponad 100 USD za największe zagrożenie dla kontynuacji hossy. Pamiętamy przecież co stało się w 2008 roku kiedy surowiec ten osiągnął rekordową cenę 144 USD…Teraz te zagrożenie jest chyba już za nami – pisząc te słowa stukam w niemalowane drewno. Przydałoby się jeszcze załatwienie sprawy Libii i Kadafiego  - myślę że Barrack Obama mógłby zyskać jeszcze więcej poparcia gdyby zlikwidował jeszcze jednego sławnego terrorystę i przeszedł do historii jako światowy szeryf z dwoma głowami wielkich przestępców na koncie. Bardzo ciekawi mnie jak zakończy się ta awantura w Libii ale wciąż kibicuje rewolucjonistom i mam nadzieję że w roku przedwyborczym Obama będzie chciał ponownie zapunktować szczególnie w oczach republikanów odbierając im trochę procent poparcia.

Wracając do ropy i surowców to myślę że pieniądze uciekające z nich będą szukały okazji do inwestycji na innych rynkach. W pierwszej kolejności zyskały amerykańskie obligacje ale gdy sytuacja się nieco uspokoi to z pewnością ta kasa przeniesie się na akcje. Jest zatem paliwo do dalszych wzrostów tylko chwilowo gracze nie są jeszcze pewni i sytuacja musi się nieco wyklarować.  A w międzyczasie FED spokojnie kontynuuje pompowanie ok. 100 mld USD miesięcznie i nawet po zakończeniu programu w Czerwcu będzie przeznaczał śmiało ok. 25-30 mld na zasilanie rynku w gotówkę. Inwestorzy kierujący się analizą fundamentalną powinni teraz również śmielej wchodzić na rynek bo ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy były lepsze od oczekiwań. Przed nami zatem bardzo udany okres na giełdzie, podczas którego powinny być pokonane szczyty historyczne z 2007 roku. Tak naprawdę w USA dwa ważne indeksy już z nimi flirtują – Russell 2000 i DJ Transportation. Uważam że stanowią one wyznacznik tego jak zachowywać się będą pozostałe, ciężkie indeksy jak Dow Jones Industrial i S&P500. Jest szansa żeby dokonać tego jeszcze w tym roku – w końcu brakuje już zaledwie 17%...Czy to samo uda się dokonać u nas? WIG20 musiałby wzrosnąć o 37% co wydaje się teraz niemożliwe ale ja na giełdzie widziałem już wiele rzeczy i nie mogę wykluczyć i takiego scenariusza.  Po szalonej hossie na rynku surowców, podczas której ciągnęły naszą giełdę spółki surowcowe i paliwowe czas na normalną, fundamentalną hossę z udziałem wszystkich sektorów, włączając w to zdołowaną do minimum budowlankę.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 09.05.2011:

WIG20 2900 +1,14%

S&P500 1350 +0,73%

Pozdrawiam,

PS: Wszystkich zainteresowanych otrzymywaniem moich biuletynów z bieżącą oceną sytuacji na giełdzie i z konkretnymi typami inwestycyjnymi proszę o kontakt na longterm@op.pl.

 

Komentarze (170)
Ruszyły ciężkie hufce
 Oceń wpis
   

Witam,

No i okaże się jeszcze że moje prognozy na ten tydzień były zbyt konserwatywne...zakładany przeze mnie poziom dla wig20 2350 został już liźnięty w połowie dzisiejszej sesji i ostatecznie pobity w końcówce  przełomowej i nie bójmy się użyć tego słowa - przełomowej sesji w Warszawie. WIG20 odpalił dziś aż 4,46% wzrostu!!! Obroty na całym rynku sięgnęły prawie 5 miliardów złotych!!! Jesteśmy naprawdę bardzo silni i musimy powoli przywyknąć do roli lidera jeśli nie całej Europy to przynajmniej centralnej jej części...spójrzmy chociażby na naszych przyjaciół z grupy Weszehradzkiej: Wegry skromne +0,95%, Czechy +3,46%, Słowacja spadek - 0,51%!!! Powtórzę jeszcze raz może te zdanie: jesteśmy silni i powinniśmy się przyzwyczajać do pozycji lidera Europy Środkowej i Wschodniej...na nas teraz są zwrócone oczy Europy bo kierując się parobolą to dla Niemiec jesteśmy tym czym dla USA są Chiny...

Dzisiaj ruszyły ciężkie hufce na czele z PZU i KGHM, na którym już notuje zysk (przypominam że cena zakupu średnio 92 zł). Wszystko przebiega jak narazie zgodnie z planem. Jak pisałem surowce kontynuują swoje odbicie, ceny obligacji spadają, waluty się uspokoiły ale dla mie wielką niespodzianką jest wciąż mocny dolar i w nim upatruję wciąż spore zagrożenie...dlatego pomimo wielkiej euforii i smaku sukcesu powinniśmy być wciąż  bardzo odporni i skupieni...szarża dziś ruszyła i tego nic nie zepsuje jeśli nie my sami...

Pozdrawiam

Long

Komentarze (22)
Mini hossa tańczy na linie
 Oceń wpis
   

Witam,

Dzisiaj mieliśmy w końcu "te tąpnięcie" o którym pisałem w prognozie na ten tydzień z tym że przerosło ono nawet moje najgorsze przewidywania...Tak zwykle jednak bywa że podczas korekt wyższego rzędu zasięg spadków zaskakuje nawet największych pesymistów...Jest to argument za tym iż niedźwiedzie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa i możemy w perspektywie miesiąca spaść jeszcze niżej na 2050 na wig20 i równo 1000 na S&P bo wtedy wypełniłby się taki nietypowy RGR - formacja głowy z ramionami...w wersji pesymistycznej będziemy oczywiście jechali potem jeszcze niżej i wtedy mógłbym sobie pogratulować iż moja praca przez całe drugie półrocze ubiegłego roku nie poszła na marne i że mój scenariusz double dipa (tłumacz. własne: podwójne tąpnięcie) się spełni na naszych oczach...nie chcę mieć jednak tej satysfakcji i nie chcę mieć racji ale niestety to rynek odpowie na nasze dylematy w przeciągu najbliższych tygodni. Według mnie w tej chwili ważą się losy tej nazwijmy to "mini hossy" trwającej od lutego 2009 roku. W całej grupie krajów ona się już dawno skończyła i wystarczy wymienić tu Chiny, kraje arabskie i kraje PIIGS...one od mniej więcej końca sierpnia 2009 znajdują się już w kolejnej bessie...rynek chiński czyli rzekomo rynek lidera światowego wzrostu jest już 26% poniżej szczytu z sierpnia 2009! To jest spełnienie się tego scenariusza o którym pisałem w artykule pt. "Chiny nie uratują świata" oraz "Fałszywy Golden Cross". - zapraszam do lektury tych dwóch artykułów żeby ocenić iż może niekiedy zdarza mi się mieć jednak rację:)

Teraz wcale nie chcę mieć racji i wydaje mi się że dzisiejsze spadki były przesadzone i od jutra powinniśmy mieć silne odbicie. Aby udowodnić sobie samemu że wierzę w to co piszę na blogu zakupiłem dzisiaj zupełnie spekulacyjnie KGHM  średnio po 92 zł. Jest to inwestycja jak podkreślam o całkowicie spekulacyjnym charakterze i jeśli rynek nie odbije i miedź będzie dalej spadać to trzeba będzie się przyznać do błędu co przecież nie jest żadnym wstydem. To pierwsza moja tak odważna odsłona na blogu, ale doszedłem do wniosku że kiedyś trzeba zacząć pisać o tym co się  konkretnie  na bieżąco robi. Na tym polega bowiem trading aby kupować i sprzedawać a nie o tym pisać i dywagować...to drugie zostawmy filozofom...

Pozdrawiam,

Longterm

 

Komentarze (21)
Długoterminowy portfel akcji
 Oceń wpis
   

Witam,

Chciałbym przedstawić mój długoterminowy portfel akcji jaki posiadam na dzien 08.05.2008:

ASSECOPOL - ma szansę i ambicje stać się polskim Microsoftem. Mając oddziały w prawie każdym kraju byłego bloku wschodniego staje się powoli lokalną potęgą.

ATM - wierzę że w końcu będziemy mieli naszą polską Nokię w sensie inowacji technologicznej. W zależności od pokazywanych wyników finansowych trzymam być może nawet do emerytury.

BPHFIZSN - niesamowita okazja w skali całej GPW. Kurs na giełdzie jest sporo niższy niż wycena wartości certfikatu. Trzymam do wygaśniecia funduszu w 2013 roku. Traktuje ten fundusz jako bufor ochronny kapitału którego po prostu nie mogę ruszyć choćby nastała nawet hossa stulecia.

KGHM - czyli nasze narodowe srebra rodowe. Uważam że każdy Polak powinien mieć tą spółkę w swoim portfelu bo to jest właściwie jedyna nasza marka dająca jakąkolwiek przewagę konkurencyjną w Europie. Jeśli bedzie dobrze zarzadzana a na to się zanosi to może stać się w przyszłości graczem na skalę światową. Dla mnie osobiście barometr całęj GPW, nazwany przeze mnie "Generałem Hossy"...

MSZ - imponuje mi determinacja i zapał głównego udziałowca Zbycha Opacha który dosłownie gryzie ziemię żeby spółka stała się czołowym graczem w Polsce. Już nie potrzebuje wiary w tą spółkę bo jej sukces jest dla mnie wręcz oczywisty. Dla mnie szczególnie emocjonalna spółka bo to jak dotąd mój największy sukces inwestycyjny w życiu. Kupowałem w 2006 roku nawet po 2,40, sprzedawałem dużą część na górce nawet za ponad 17 zł...po wielu turbulencjach kurs wciąż w okolicach 9 zł.

GOTÓWKA - wymieniam ją jako kolejną pozycję bowiem jej posiadanie w obecnym okresie cenie sobie na równi z najlepszą nawet inwestycją. Nie trzymam jej na żadnej lokacie. Jest wciąż na rachunku inwestycyjnym i czeka tylko wyłącznie na najlepsze okazje na atak. Taki atak przeprowadziłem w tym tygodniu od poniedziałku skupując Mostostal Zabrze. Oczywiście nie całością gotówki bo to byłoby samobójstwo ale sporą jej częścią. 15.05. będą wyniki mojej ulubionej spółki i liczę na miłą niespodziankę.

Pozdrawiam i życzę udanych inwestycji w niezwykle trudnych warunkach.

PS: Ten rok będzie lepszy od poprzedniego bo mobilizuje do większej pracy...

Komentarze (4)
Bessa na GPW - jak do tego doszło?
 Oceń wpis
   

Witam,

Od mojego ostatniego wpisu WIG20 zjechał w dół prawie 12% do psychologicznej granicy 3000 pkt choć był już nawet sporo niżej. Jak już wspomniałem była to odpowiedź na dalsze pogarszanie się sytuacji w USA gdzie bezrobocie osiągnęło poziom 5%. Dość powiedzieć że w minionych 60 latach zawsze kiedy poziom tez urósł o 50 pkt podczas cyklu wzrostowego, oznaczało to niechybne nadejście recesji. Podczas minionej hossy najmniejszy poziom bezrobocia w USA to było 4,4%...

Nasz WIG20 i japoński Nikkei jako jedyne główne indeksy w rozwiniętym Świecie weszły oficjalnie w fazę bessy (spadek o więcej niż 20% od szczytów hossy). O ile gospodarka japońska jest bardzo zależna od koniunktury u Hamburgerów to reakcja polskich inwestorów wydaje mi się bardzo przesadzona. Nie zamierzam powtarzać truizmów w stylu że nasz rynek jest niedojrzały bo nie w tym upatruje winy za silną wyprzedaż. Poniżej spróbuje znaleźć przyczyny dlaczego stało się tak jak się stało:

1) Nasz rynek jest wciąż za wąski w stosunku do ogromnej ilosci gotówki jaką obraca się podczas jednej sesji. Obroty powyżej 2 mld zl już nikogo nie szokują chciaż jeszcze 3 lata temu sesja powyzej 1 mld zł traktowana była jako wyjątkowa i musiało się wydarzyć jakieś przełomowe wydarzenie. Pomimo rekordowej ilosci debiutów w ostatnich latach i nowego rynku New Connect uważam że nie ma na naszym rynku zbyt dużego wyboru dla inwestorów. Pamiętam jak w 2005 roku chyba każdy indywodualny inwestor w tym kraju miał w swoim portfelu Bioton przyczyniając się do pompowania jednego z największych balonów w historii naszej giełdy.

2) Fundusze inwestycyjne zostały zaskoczone przez falę umorzeń. W tym punkcie chciałbym poruszyć bardzo istotną kwestię. Każdy zarządzający powinien tworzyć rezerwę na wypadek gdyby klienci chcieli wypłacać pieniądze. Im większa rezerwa tym bezpieczniejsze są aktywa w które fundusz zainwestował bo nie musi ich sprzedawać. Od Listopada mamy do czynienia z masową wyprzedażą akcji przez nasze TFI tak jakby były one totalnie zaskoczone zaistniałą sytuacją. To świadczy że skala umorzeń była naprawdę bardzo duża i że zarzadzający po prostu byli zmuszeni do sprzedaży akcji. Tu znowu kłania się mała szerokosć rynku gdzie przykładowo taki Bioton mogło sprzedawać jednoczesnie kilka TFI.

3) Zagranica mogła wychodzić z polskiego rynku skuszona bardzo korzystnym kursem złotówki. Pamietajmy że jeszcze rok temu za 1 funta trzeba było zapłacić nawet 5,97 zł. Teraz nawet jeśli taki Angol nie zarobił nic na samym kursie spółki zarobił jednak na róznicy kursowej aż 20%. (funt spadł w pewnym momencie nawet do 4,74 zł)  Niezła stopa zwrotu jak na rynek w bessie prawda?

4) Hossa trwała właściwie od 2003 roku a więc wręcz książkowe 5 lat. Wielu inwestorów długoterminowych miało tak duże zyski że w końcu postanowili je zrealizować. Z koleji nowi dawcy kapitału kórzy zaczęli kupować akcje w lipcu po prostu chronili swój kapitał topniejący z dnia na dzień. Musi potrwać jeszcze sporo czasu zanim otrząsną się z szoku jaki doznalki po dotkliwych stratach...

5) Polska gospodarka poddaje się naturalnym siłom grawitacji i zwalnia po 5 letnim okresie bardzo dobrej koniuntury. Ja miałem nadzieję że wzrost będzie jeszcze większy ale trzeba cieszyć się z tego co jest i co osiągnęliśmy. Brak reform poprzedniego rządu i wstrzymanie prywatyzacji przedsiębiorstw napewno odbije się nam czkawką bowiem gdyby nie te zaniechania być może bylibyśmy bardziej odporni na globalne spowolnienie. Teraz kiedy silna złotówka zabija eksport, koszty pracy rosną a inflacja wymyka się spod kontroli RPP, jesteśmy skazani na drastyczne spowolnienie a być może nawet recesję  w przeciagu 12-24 miesięcy. Jedynym ratunkiem byłyby inwestycje w infrastrukturę które przecież muszą być poczynione przed Euro 2012. Jak szybko polski rząd jest w stanie zorganizować przetargi i rozpocząć największy w historii naszego narodu skok cywilizacyjny? Obawiam si że pierwsze budowy autostrad i stadionów ruszą na wiosnę 2009 roku i to w wariancie optymistycznym...Termin ten może pokrywać się z czasem kiedy nasza gospodarka znajdzie się w dołku koniunktury a jedynym pozytywem będzie większa ilosć chętnych do prac na budowach (bezrobocie wzrośnie) i być może mniejsze koszty materiałów budowlanych.

Powyższe rozważania są oczywiscie jedynie moimi osobistymi opiniami a że ja sam sobie nie ufam to wciąż mam dosyć spory pakiet akcji. Postanowiłem utworzyć portfel defensywny gdzie zostawiłem jedynie 3 spółki i jeden fundusz z którymi chciałbym przetrwać bessę:

KGHM - Chińczycy wziąż powinni budować pomimo spowolnienia tak jak my będziemy przed Euro 2012 i będa potrzebować coraz więcej miedzi. Wysoka dywidenda powinna skusić dużych inwestorów zarowno z kraju jak i zagranicy.

Mostostal Zabrze - Firma wspaniale zarządzana i posiadająca inwestora z wizją- Zbigniewa Opacha. Jeżeli ktoś pokazał że potrafi wyprowadzić spółke z bankrutctwa i sprawić żeby w krótkim czasie stała się dochodowa to jest to dla mnie najlepsze świadectwo że będzie w stanie konsekwentnie powiększać zysk swojej firmy. Ostatnio Pan Zbigniew dokupoywał akcje MSZ co jeszcze bardziej mnie przekonuje do spółki.

PROKOM - niezależnie od koniunktury zamówienia publiczne płyną i dlatego firma jest właściwie odporna na wszelkie turbulencje. Dodatkowo na wiosnę zostanie oficjalnie przejęta przez Asseco a parytet ma wynieść 1,82 akcji za jedną Prokomu. Warto więc obserwować kurs Asseco i odpowiednio reagować jeżeli pojawi sie okazja na arbitraż.

BPHFIZSN

Wiem od kilku osób że biura w Warszawie są wręcz wyrywane sobie z rąk a ceny za wynajem rosną z tygodnia na tydzień. Ceny nieruchomosci komercyjnych będą według mnie odporne nawet na większe spowolnienie w budownictwie. Biur w dużych miastach nie buduje się aż tak tyle żeby nasycić rynek. Według mnie jedna z lepszych inwestycji ze wszystkich funduszy na tę chwilę.

Pozdrawiam.

 

 

 

 

 

Komentarze (13)
Koniec wakacyjnej wyprzedaży na GPW?
 Oceń wpis
   

Witam,

Sytuacja na rynkach finansowych najwyraźniej się uspokaja i wygląda na to że największa burza za nami a coraz więcej inwestorów powraca na parkiet. Ale czy aby napewno jest już czas na dokonywanie zakupów? Poniżej postaram się znaleźć kilka argumentów zarówno dla wzrostów jak i spadków.

Za dalszymi spadkam i i drugą falą wyprzedaży przemawiają następujące fakty:

1) Kryzys związany z kredytami hipotecznymi w USA nie został do końca zażegnany. Nastąpiło dziwne uspokojenie i cisza (oby nie przed burzą) jak gdyby nic się nie wydarzyło. Wpompowanie miliardów dolarów przez banki centralne i obcięcie dyskonta przez FED przecież nie załatwiło nagle problemu a raczej odroczyło ewentualny wyrok jaki rynek nam szykuje. Dla mnie całe zamieszanie wokół subprime pachnie jakąś zmową od samego początku. Nagle bowiem w tym samym czasie kilka instytucji zgłasza bliżej nie określone problemy związane z inwestowaniem w najbardziej ryzykowne kredyty hipoteczne. Żaden ekonomista do dzisiaj nie był w stanie oszacować skali problemu a spotkaliśmy się jedynie z zakresem od 50 do 300 mld dolarów strat jakie światowa gospodarka mogła ponieść. Równie wiarygodne szacunki mógłbym sam podać tu na tym forum...Następnie jak za dotknięcięm czarodziejskiej różczki banki centralne w tym samym czasie pompują w rynek setki miliardów dolarów w akcie desperacji który ostatnio miał miejsce po zamachach 11.09.2001...Nawet George W. Bush włączył się w ratowanie rynków kapitałowych i obiecał rządową pomoc dla ludzi zagrożonych eksmisją. (w USA też będą mieli swoje wybory w przyszłym roku...). Media jakby przestały mówić o problemie a nad nami wciąż wisi groźba jakiegoś wielkiego spektakularnego bankrutctwa dużej instytucji finansowej na miarę sławnego LTCM z 1998 roku...

2) FED może nie obniżyć głównej stopy 18.09. Chociaż rynek gra właśnie pod obniżkę głównej stopy federalnej nawet o 1% i nawet przed oficjalnym spotkaniem komitetu to ja nie byłbym tego taki pewny. Obstawiam najwyżej 50 punktowe cięcie przez Bernanke który przecież przede wszystkim walczy z inflacją i jak podkreślał w ostatnim wystąpieniu "zadaniem FEDu nie jest ochrona inwestorów przed podejmowaniem błędnych decyzji..."

3) Zamieszanie polityczne w kraju. Przed nami przedterminowe wybory, które z pewnością nie spowodują powrotu inwestorów zagranicznych na naszą giełdę. Tymbardziej że wszystko wskazuje na to że PIS ponownie je wygra i najprawdopodobniej będzie w stanie samodzielnie rządzić. Ostatnia nagonka na prezesów ogromnych korporacji nie pomoże w poprawieniu wizerunku naszego kraju jako promującego wolną przedsiębiorczość. Chyba że zarzuty co do Ryszarda Krauze są jedynie grą wyborczą i mają poprawić notowania rządzącej partii. Jestem głęboko przekonany że Pan Ryszard Krauze szybko zostanie zwolniony z zarzutów jeśli tylko w pewien sposób pomoże swojemu dobremu koledze Panu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu (Pan Ryszard dzwonił nawet na prywatną komórkę Prezydenta kiedy miał problemy)...Inwestycja w Prokom jest moim zdaniem bardzo interesująca bowiem spółka stała się jedną z najtańszych na naszej giełdzie. Jak tylko wyklaruje się sytuacja wokół prezesa Prokomu i jednocześnie znaczącego sponsora Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie, kursy jego wszystkich spółek eksplodują. Okażę się bowiem że nie tylko Kaczyńscy nie zniszczyli Krauze ale okaże się on ich przyjacielem w kompromitacji opozycji (swoistym świadkiem koronnym który otrzyma wolność i lukratywne kontrakty ale w zamian będzie musiał sypać...)

4) RPP podniosła stopy. Nie krytykuje naszej RPP za ten ruch a wręcz przeciwnie - chwalę, jednak uważam żę jest to działanie mocno spóźnione. Jednocześnie nie da się ukryć że być może jesteśmy świadkami szczytu możliwości naszej gospodarki i od przyszłego roku będziemy obserwowali jej spowolnienie. Jeśli inflacja wzrośnie do niebezpiecznych poziomów 3-4% to zmusi to radę do kolejnych drastycznych podwyżek a stopa może wzrosnąć aż do 6%.

5) Bezrobocie w USA powoli rośnie. Na pierwszy ogień poszli pracownicy na umowę zlecenie podobnie jak w 2001 roku na ok. 10 miesięcy przed poczatkiem recesji. Czy mamy wobec tego jeszcze czas?

Za wzrostami przemawiają następujace fakty:

1) FED i Bush będą ratować gospodarkę za wszelką cenę. Usłyszeliśmy że będziemy świadkami "Obrony Częstochowy" a jak wiadomo cuda się zdarzają gdy się bardzo wierzy i tym razem być może tak jak Polacy odparli Szwedów tak połączone siły Bernanke i Busha odeprą oblężenie ze strony złych kredytów. Możliwości mają ogromne do sztucznego podtrzymywania bankrutów...Prawdopodobnie FED obetnie 18.09 główną stopę o przynajmniej 50 punktów.

2) Polska gospodarka galopuje w tempie 6,7%. Niespodziewanie szybkie tempo wciąż się utrzymuje i nic nie wskazuje że na naszym podwórku może coś się popsuć. My udział kredytów ryzykownych mamy śladowy w naszym systemie bankowym więc jeśli o to chodzi możemy spać spokojnie.

3) Gospodarka USA wzrosła aż o 4% w II kwartale. To chyba nie jest świadectwem na nadejście bessy. Jeśli ktoś przewiduje nadejście recesji to spadek z 4% na -0,5% byłby chyba zbyt wielkim szokiem i raczej obecny kryzys nie jest w stanie takiego szoku wywołać. USA prowadzi wojnę a za rok będą wybory prezydenckie. W takich oklolicznościach trzeba by się bardzo starać aby wywołać recesję.

4) Krzywe rentowności obligacji w USA wróciły do normalności. Od kilkunastu miesięcy straszono nas co pewnien czas tzw. "odwróconą krzywą obligacji w USA". Zjawisko to w przeszłości było sygnałem nadejścia recesji (np. w 2001 roku) i polega na tym iż rentowności 2-letnich obligacji jest wyższa niż 10-letnich. Obecnie sytuacja wróciła do normy i tzw. spread (róznica) wynosi zdrowe ok. 40 punktów na korzyść 10-latków. Jeśli wierzyć historycznym wykresom to rozszerzenie się spreadu świadczy o dużym potencjale wzrostu dla amerykańskiej gospodarki.

5) Zalew pieniądzy z TFI. Jeszcze kilka lat temu obecna sytuacja zakończyłaby się z pewnością ogromnymi spadkami i być może nawet bessą na GPW ale teraz mamy napływy miliardów złotych do rodzimych funduszy które obecnie kupują mając nadzieję że to jedynie korekta.

Podsumowując uważam że wciąż mamy hossę ale argumenty niedźwiedzi mi tą wiarę poważnie osłabiły. W ślad za przeceną postanowiłem zwiększyć moje zasoby gotówki do ok. 50% i wyczekuje dogodnych okazji do zakupów. W myśl zasady że lepiej skupić się na "nie traceniu pieniędzy niż ich zarabianiu" zredukowałem w okresie kilku tygodni mój portfel pozbywając się Agory, Assecopol, Boryszewa i Getinu. Zrobiłem tak nie dlatego że uważałem że spółki są złe ale po to aby pozyskać gotówkę która według mnie jest teraz cenniejsza niż akcje:-)

Komentarze (0)
Wakacyjna promocja na giełdzie
 Oceń wpis
   

Witam,

Każdy kto odwiedził ostatnio jakiekolwiek centrum handlowe musiał napotkać się na wszechobecne napisy typu: "wyprzedaż -50%".  Proceder sezonowych promocji jest jak najbardziej normalny w okresie letnim kiedy wielu ludzi jest na urlopach, a ci co już byli uciekają na weekend za miasto i mało ich obchodzi robienie zakupów. Podobnie jest też na giełdach światowych, które zaczęły przypominać supermarkety i najwidoczniej urządziły sobie letnią wyprzedaż. Oczywiście rynki finansowe nie mogą równać się z detalistami pod względem wielkości promocji i 50% pozostaje w sferze marzeń, no ale 15% przeceny to już pewnie będzie można łatwo znaleźć. Gdyby ktoś przyszedł do mnie i zaoferował mieszkanie w Warszawie w dobrej okolicy po cenie niższej o 15% od cen jakie są w tej chwili to czy obawiałbym się że kupuje coś co traci na wartości? Nie. Pomyślałbym że ten kto mi to oferuje to potoczny "jeleń" i że jest to okazja:-). Podobnie jest z akcjami. To że w USA inwestorzy realizują zyski pod pretekstem problemów o których wszyscy dawno już wiedzieli, nie oznacza że mam sprzedawać własne akcje. W tej chwili sprawa wygląda tak że większość ludzi sprzedaje swoje akcje bo twierdzi że są już za drogie (nie ma kto kupować) na takiej samej zasadzie jak supermarkety które obniżają swoje ceny nawet o 50% tak aby pozbyć się towaru. Według mnie jest to ostatnia szansa na tanie zakupy. O poprawności mojej tezy niech świadczą liczby. C/Z akcji amerykańskiego S&P wynosi w tej chwili jedynie 15,4 i jest najniższy od Stycznia 1991 roku! 313 spółek S&P które pokazały do tej pory wyniki za II kwartał mają średnio 9,7% wzrostu zysków co dwukrotnie przewyższyło prognozy analityków. (źródło www.bloomberg.com)

Jeżeli chodzi o nasze podwórko to osobiście zamierzam grać pod wyniki określonych spółek.  W kręgu moich zainteresowań pozostaną napewno KGHM, Getin, Duda oraz MSZ. Wszystkie powinny podać wyniki bijące oczekiwania analityków a szczególnie liczyłbym tu na miedziowego giganta.  Korektę na GPW potraktuje więc jak promocję w supermarkecie.

Pozdrawiam

 

Komentarze (9)
Dywidenda KGHM - czy będzie powtórka sprzed roku?
 Oceń wpis
   

Witam,

Dzień dywidendy

25.06.2007 jest dzień przyznania dywidendy KGHM. Ponieważ posiadaczami akcji w świetle naszego prawa stajemy się dopiero po 3 dniach roboczych więc aby mieć prawo do dywidendy musimy je posiadać na rachunku już w Środę 20.06. Wielu inwestorów może przegapić dzień prawa do dywidendy zapominając że dni weekendowe nie są brane pod uwagę. Jeśli rozważa się decyzję o inwestycji w KGHM w tym jakże gorącym okresie warto przypomnieć sobie jak zachowywał się kurs spółki przed, w trakcie i po dacie przyznania dywidendy rok temu. 

Rok temu przed dywidendą KGHM urósł w 3 tygodnie 38%

W ubiegłym roku wartość dywidendy wynosiła 10 zł. Od połowy czerwca 2006 do dnia prawa do dywidendy (04.07.06) kurs KGHM wzrósł aż o 38% i wynióśł 112 zł na koniec sesji. Wynika z tego że ubiegłoroczna stopa dywidendy wyniosła jedyne 8,93% (10/112). Obecnie przy kursie na dzień 15.06.07 który wynosi 121,5 zł stopa dywidendy wynosi aż 14%!!! Jeżeli by kierować się ubiegłoroczną stopą to kurs 20.06 powinien osiągnąć 190 zł. (17/190=8,93%). Na podstawie powyższego wyliczenia stopy dywidendy nie sposób nie zauważyć że akcje KGHM są w tej chwili ogromnie niedowartościowane bo aż 56% w stosunku do ubiełego roku. Dziwię się że rynek nie wyrównał do tej chwili tej strasznej dysproporcji ale można to tłumaczyć ogólnym negatywnym klimatem na rynkach światowych na początku czerwca.

Rok temu po dywidendzie KGHM urósł w 3 tygodnie 18,22%

04.07.2006 był w zeszłym roku dniem prawa do dywidendy. Dzień później kurs został skorygowany o 10 zł dywidendy do 102 zł jednak ostatecznie zamknął się na wysokosci 101,5 zł czyli spadł jedynie 9,03%. W tym roku załóżmy że z kursu obecnego - 121,5 zleci na 104,5 czyli że straci aż 16,27% i wyniesie 104,5 zł zaledwie 3 zł więcej niż rokm temu!!! Wynika z tego że kurs spółki której przychody wzrosły o 42% a zysk netto wzrósł o 66% wzrósłby realnie o niecałe 3 % przez cały rok:-) Jest to wręcz śmieszne i nie wierzę żeby nie zostało zauważone przez rynek. Jeżeli to kogoś nie przekonuje i uważa że manipuluje liczbami to pozwolę sobie policzyć wartość C/Z dla KGHM po dywidendzie. Przyjmijmy obecny kurs pomniejszony o 17 zł czyli 104,5 zł. Zysk na jedną akcję wynosi teraz (ostatnie 4 kwartały) 17,5 zł czyli C/Z wyniosłaby 5,97...Średnia C/Z dla sektora metalowego wynosi w tej chwili 10,71 a dla całej GPW 24,22...Jeżeli brać pod uwagę sam wskaźnik C/Z cena KGHM powinna wynosić 184,40 zł. Powracając do zeszłego roku- po rewizji kursu do 101,5 KGHM urósł w nieco ponad 3 tygodnie aż o 18% do 120 zł za akcję. Warto zauważyć że odrobienie 10 zł i powrót na poziom sprzed dywidendy zajęło KGHM w zeszłym roku zaledwie 4 sesje giełdowe...

Nic dodać nic ująć...

Pozdrawiam

Longterm

 

 

 

 

 

Komentarze (8)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)