QE OR NOT QE?
 Oceń wpis
   

 Właśnie ukazał się nowy numer "Equity Magazine", profesjonalnego magazynu poświęconego inwestowaniu na giełdzie. Miałem przyjemność napisać do niego artykuł pt. "QE OR NOT QE?"  w którym odnoszę się do ewentualnych skutków ograniczenia czy wręcz zakończenia programu "drukowania Dolarów" w USA. Kliknij na poniższą okładkę i ściągnij darmowy numer: 

 

Komentarze (0)
Romney wyprzedził Obamę w sondażach!
 Oceń wpis
   

W ostatnich pięciu sondażach prezydenckich, aż w czterech prowadzi Mitt Romney, w jednym był idealny remis. Co to oznacza dla giełdy i w jaki sposób zmienia się gra Wall Street?

 

+2%, +2%, +4%, remis i ostatnie +0,7% to ostatnie wyniki badań opinii publicznej, świadczące o wyraźnym trendzie wzrostowym dla kandydata Republikanów i sensacyjnym wręcz wyprzedzeniu obecnego Prezydenta  Barracka Obamy. Mało kto zdaje sobie sprawę że Wall Street chciała właśnie takiego scenariusza, gdyż w tym roku wielkie banki złamały kilkudziesięcioletnią tradycję i nie poparły partii demokratycznej. Goldman Sachs i reszta, stały się największymi sponsorami kampanii Mitta Romneya, a jak wiadomo ich siła nie polega tylko i wyłącznie na samych funduszach. Mają oni wyjątkową moc sprawczą, która potrafi wpłynąć w o wiele większym stopniu na przebieg kampanii.

W jaki sposób zmienia się plan gry po przejęciu prowadzenia przez Romneya? Czytaj dalszy ciąg artykułu na www.longterm.pl 

Komentarze (0)
ANALIZA GIEŁDY AKCJI 24.08.2012
 Oceń wpis
   

Kliknij na zdjęcie aby obejrzeć film 

Na codzienne komentarze przed sesją zapraszam na serwis: www.longterm.pl 

Komentarze (5)
Brak QE3 najlepszym stymulantem dla gospodarki
 Oceń wpis
   

Wielu komentatorów zastanawiało się ostatnimi czasy nad możliwością i prawdopodobieństwem wprowadzenie przez amerykański FED kolejnej rundy tzw. „ilościowego luzowania” (QE3). QE (ang: Quantitative Easing) to program stymulacyjny, polegający na skupowaniu obligacji od banków komercyjnych przez amerykański bank centralny FED. Zastanówmy się zatem najpierw jakie są za i przeciw wprowadzeniu kolejnego programu stymulacji monetarnej.

Za przeprowadzeniem QE3 przemawiają:

1Potrzeba walki z bezrobociem wpisana w mandat FED– założenie jest takie że FED skupując obligacje będzie utrzymywał rynkowe stopy procentowe na niskim poziomie. Niskie stopy procentowe skłonią przedsiębiorstwa do inwestycji co przełoży się z kolei na generowanie nowych miejsc pracy. Dodatkowo przeciętny Mr Smith będzie chętniej zaciągał kredyty, podejmując między innymi odkładaną wcześniej decyzję o kupnie własnego domu. Jeśli chodzi o banki, to uzyskają one poprzez działania FED dodatkowy zastrzyk wolnej gotówki, której przynajmniej jakąś część wypuszczą dalej na rynek w postaci pożyczek. Na uwagę zasługuje fakt że w odróżnieniu od centralnych banków europejskich, FED oprócz walki z inflacją, ma wpisaną w swój mandat również potrzebę zapewniania pełnego zatrudnienia w gospodarce. Obecnie stopa bezrobocia wynosi w USA 8,3% wobec poziomów poniżej 5% przed kryzysem.

2) Niska inflacja pozwala na luzowanie – ważnym argumentem za uruchomieniem programu zawsze była i jest groźba deflacji w USA. Jak na razie takiego zagrożenia być może nie ma ale FED może chcieć „dmuchać na zimne” i nie ryzykować zjawiska równie niebezpiecznego co inflacja, a przez niektórych ekonomistów traktowanego jako nawet większe zagrożenie. Jeśli w gospodarce nastąpiłby spadek cen, czyli deflacja, to recesja byłaby wówczas gwarantowana. W tej chwili inflacja w USA wynosi zaledwie 1,8% rok do roku czyli niemalże tyle co nic. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że znajduje się w granicach błędu statystycznego, więc ja bym pomimo wszystko stwierdził że ryzyko pojawienia się deflacji wciąż jest obecne. Jak wiadomo szef FED – Ben Bernanke jest specjalistą od „Wielkiego Kryzys” lat 30-tych XX w., a wtedy to właśnie deflacja spowodowała że Stany Zjednoczone pogrążyły się w wieloletniej depresji gospodarczej.

3Bardzo słaby rok dla amerykańskich banków – pierwsze sześć miesięcy tego roku były najgorszym półroczem dla amerykańskiego sektora bankowego od początku 2009 roku, czyli od końca poprzedniego kryzysu 2007-2009. Straty wywołane nieudanymi spekulacjami w Europie były tylko niewielką częścią problemów, polegających na spadających lawinowo przychodach i zyskach. Banki skarżyły się na niskie stopy procentowe i odejście od ryzyka ze względu na przedłużający się kryzys w Europie. Może to być jakiś mniej istotny, ale jednak czynnik brany pod uwagę przez FED przy podejmowaniu decyzji. Jak wiadomo FED  jest zrzeszeniem banków prywatnych i krzywdy samym sobie przecież nie da zrobić.

Co przemawia przeciwko QE3:

1) Nadchodzące wybory prezydenckie czyli czynnik polityczny – szef FED – Ben Bernanke chciałby z pewnością uniknąć posądzenia o stronniczość wobec urzędującego Prezydenta Barracka Obamy. Wiadomo że uruchomienie programu stymulacyjnego dosłownie na dwa miesiące przed wyborami spotkałoby się z prawdziwą burzą w amerykańskich mediach i wśród elit rządowych. Myślę że tak jak FED dba o kondycję zrzeszonych w nim banków, tak również nie zdecyduje się na podcinanie gałęzi na której sam siedzi. Wiadomo że w przypadku zwycięstwa kandydata Republikanów – Mitta Romneya, mógłby on wytoczyć wręcz wojnę przeciwko FED i zacząć ograniczać jego swobody. Takie zapędy ma przecież od dłuższego czasu znany republikański polityk Ron Paul – również były kandydat na Prezydenta. On mówi nawet o likwidacji FED. W obliczu takiego ryzyka na miejscu Bena Bernanke raczej wstrzymałbym się z jakimkolwiek posunięciem do czasu po wyborach.

2) Wysokie ceny ropy naftowej – jak wiadomo ceny ropy naftowej notowane w Nowym Jorku, utrzymują się poniżej szczytów z zeszłego roku, ale wciąż są dużo za wysokie aby móc mówić że sprzyjają wzrostowi gospodarczemu. Ewentualne wprowadzenie kolejnego programu QE3 spowodowałoby bez wątpienia do tego, że cena tego surowca wzrosłaby ponownie do poziomów grubo ponad 100$ za baryłkę, co nie tylko zaszkodziłoby gospodarce ale i mogłoby wręcz pogrążyć obecnego Prezydenta USA – Barracka Obamę w listopadowych wyborach. Natomiast brak nowego programu stymulacyjnego spowodowałby gwałtowny spadek cen ropy naftowej co dla przeciętnego obywatela byłoby odebrane bardzo pozytywnie. Paradoksalnie zatem, brak QE3 spowoduje wsparcie dla gospodarki, bowiem spekulanci przerażeni tym że nowych pieniędzy już nie dostaną, zaczną wyprzedawać nie tylko ropę, ale i inne surowce, w tym również artykuły rolne takie jak ryż, kukurydza czy kawa. Kolejnym czynnikiem jaki jest często pomijany w mediach jest czynnik polityczny związany z sytuacją na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Na tym pierwszym chodzi o wojnę domową w Syrii, a na drugim, oczywiście o Iran. Jeśli chodzi o Syrię to Rosja i Iran zaczynają coraz śmielej "wymachiwać szabelką". Jak wiadomo obydwa te kraje są wielkimi producentami ropy (Rosja nawet największym na świecie) i w oparciu o sprzedaż tego surowca planują swoje budżety. Tym bardziej zatem przed wyborami prezydenckimi FED nie odważy się na wspieranie gospodarek Rosji i Iranu.

3Dane makroekonomiczne są umiarkowanie pozytywne i lepsze od oczekiwań – przez ostanie kilka tygodni rynek był pozytywnie zaskakiwany lepszymi od prognoz odczytami makro w USA. Wszelkiego rodzaju ankiety przeprowadzone wśród menadżerów biznesu, sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa wypadają lepiej niż się spodziewano, a liczba zasiłków dla bezrobotnych delikatnie spada. Nie są to okoliczności wymuszające na FED tak desperacki krok jakim byłoby wprowadzenie kolejnego programu skupu obligacji.

4Polityka luzowania ilościowego wciąż de facto trwa w najlepsze – mało kto zdaje sobie sprawę że sama tylko deklaracja FED o pozostawieniu stóp procentowych na poziomie zera do końca 2014 roku, jest współmierna z wprowadzeniem kolejnego QE3. Banki otrzymały w ten sposób gwarancję tego iż ich inwestycje są bezpieczne przez kolejne 2 lata i mogą spokojnie kalkulować swoje oczekiwane stopy zwrotu czy to z obligacji, czy z akcji lub surowców. Dodatkowo, co warte podkreślenia, począwszy od lipca tego roku, FED skupuje o 6 mld $ obligacji więcej niż ich sprzedaje w ramach operacji Twist (miesięcznie). Jeśli by teoretycznie przedłużyć tą operację o kolejny rok (do końca 2013) to dodatkowy stymulus wyniósłby 96 mld $.

Podsumowanie:

Po powyższej analizie należy stwierdzić że FED nie ma wystarczających argumentów aby wprowadzić kolejną rundę luzowania ilościowego już podczas następnego posiedzenia we wrześniu tego roku. Jeśli w ogóle kiedykolwiek zdecyduje się na taki drastyczny ruch to będzie to z pewnością dopiero po wyborach w listopadzie 2012, kiedy dowiemy się czy Barrack Obama zostaje na drugą kadencję. Szansę na QE3 przed wyborami oceniam na zaledwie 10%. Deklaracja pozostawienia podstawowej stopy procentowej na poziomie zera do końca 2014 roku, oraz być może przedłużenie Operacji Twist, wraz z jej wspomnianą wyżej modyfikacją, powinny stanowić równowartość kolejnego programu QE.

Co jednak najważniejsze, to że paradoksalnie brak ogłoszenia QE3 może stać się najlepszym stymulantem dla gospodarki. Spadną bowiem drastycznie ceny surowców, na czele z ropą naftową i artykułami rolnymi, co pomoże najbardziej amerykańskim konsumentom. Nastroje wśród społeczeństwa ulegną wyraźnej poprawie, gospodarka złapie oddech a Obama wygra kolejne wybory w listopadzie. Czy tak się stanie? Pożyjemy – zobaczymy, ale z pewnością można stwierdzić że brak QE może okazać się najlepszym QE.

Albert Rokicki

www.longterm.pl 

Komentarze (11)
Obligacje pokazują właściwą reakcję po FED
 Oceń wpis
   

Nie spodziewałem się niczego spektakularnego po wczorajszym wystąpieniu Bena Bernanke i zgodnie z oczekiwaniami nie powiedział praktycznie nic nowego. Oczywiście nigdy nie można wykluczać że ten Pan nie wyciągnie kolejnego królika z kapelusza ale tym razem chyba czekał na to co zrobi jego kolego po drugiej stronie Atlantyku.

 

Dzisiaj wielki dzień w Europie, bowiem o 14 30 odbędzie się konferencja prasowa szefa EBC – Mario Draghiego. Wall Street po wczorajszym spadku o 0,3% też chyba wstrzymała oddech i oczekuje już tylko na słowa „Super Maria”. Ale moją uwagę zwróciła jedna rzecz – reakcja 10 letnich obligacji USA

SZCZEGÓŁY NA BLOGU www.longterm.pl - bezpośredni link do wpisu 

Komentarze (0)
Dlaczego to nie jest bessa?
 Oceń wpis
   

 Witam,

W dzisiejszym tekście chciałbym obalić tezę jaką lansuje się coraz częściej iż mamy do czynienia z bessą. Indeks WIG20 faktycznie z technicznego punktu widzenia już znajduje się w bessie bowiem znalazł się aż 25% od szczytu z kwietnia ale to jeszcze niczego nie przesądza. W maju 2006 roku ten sam indeks spadł o ponad 900 punktów co stanowiło wtedy prawie 28% przeceny. Bardzo szybko jednak wrócił do stanu z przed wyprzedaży – zajęło mu to wtedy tylko pół roku i byliśmy na tych samych poziomach. Wyprzedaż skończyła się 16 czerwca a już 8 grudnia całość strat została odrobiona. Należy przy tym pamiętać iż prawie 90% strat została odrobiona już po 6 tygodniach!

Pamiętam że wtedy uległem panice i pozbyłem się wielu wspaniałych akcji wywalając ok. połowę portfela tylko po to by później ku memu zdziwieniu akcje zaczęły rosnąć jak szalone – szczególnie te moje bo były to na tamte czasy bardzo gorące modne papiery jak Getin, Duda, ATM, Alma, MSZ o ile dobrze pamiętam. To były spadki rzędu 40-50% od szczytu i naprawdę bardzo się obawiałem o utratę nawet całości kapitału bo jak wiadomo strach ma wielkie oczy. Po kilku tygodniach wszystkie te spółki odrobiły straty i potem dały zarobić z nawiązką na ostatniej fali hossy do lipca 2007.

Teraz jestem przekonany iż mamy właśnie powtórkę z rozrywki z roku 2006. To nie jest zatem bessa – to tylko mocna, ostra korekta mająca za zadanie wystraszyć graczy. Przecież już nikt się nie nabierał na te korekciny po 5% więc rynek musiał teraz konkretnie strząchnąć.   

Postaram się teraz w kilku punktach przedstawić moje twarde dowody na to iż to definitywnie nie jest bessa:

  • 1)     OBLIGACJE USA – było by rzeczą bez precedensu aby bessa zaczynała się jak rentowność 10 letnich obligacji USA jest na rekordowo niskim poziomie. Zazwyczaj bessy zaczynają się kiedy rentowność jest na swoich szczytach – nikt ich nie chce bo wszyscy są już przekonani że akcje będą tylko rosły. W tej chwili rentowność wynosi już tylko 2,13% i jest na rekordowo niskim poziomie co oznacza iż mało kto liczył na hossę i że zdecydowana większość kapitału znajdowała się w tzw. „bezpiecznych przystaniach”. Dla przykładu podam że w 2000 roku przed krachem bańki internetowej rentowność 10-latków wynosiła 6,70% a w 2007 przed wielką recesją wynosiła 5,13%. Nawet na miesiąc przed upadkiem Lehmana wynosiła aż 4,20% czyli że jeszcze ludzie się łudzili że nic się nie stanie. Teraz jednak wszyscy spanikowali i nie ma już zbyt wiele kapitału który wierzyłby w hossę. Tak się hossa nie kończy – ona kończy się jak wszyscy w nią wierzą i kupują akcje i nikt nie chce obligacji.

 

  • 2)     ODWRÓCONA KRZYWA RENTOWNOŚCI (INVERTED YIELD CURVE) – zazwyczaj na długo zanim pojawi się recesja następuje zjawisko zwane „odwróconą krzywą rentowności”. Polega ona na paradoksie że inwestorzy są nagradzani większą rentownością papierów o krótszym terminie zapadalności od tych o dłuższym terminie. Przykładowo było tak już na początku 2007 roku kiedy to rentowność 2 letnich obligacji przewyższała tych 10 letnich. Bony 3 miesięczne przewyższały rentownością te 2 letnie. Świadczyło to o tym że nikt nie chciał lokować kapitału na krótki okres czasu bo wciąż liczył na inflację czyli że wolał puścić swoją gotówkę w ruch i zarobić na giełdzie niż korzystać z „bezpiecznej przystani”. Teraz zjawisko jest zgoła odwrotne bo rentowność papierów dłużnych jest skrajnie niska co oznacza że jest ogromny na nie popyt. Innymi słowy jest gigntyczny kapitał który nie chce po prostu zupełnie ryzykować i woli zarobić 0,18% niż stracić. Tyle bowiem można rocznie zarobić w tej chwili na 2 letnich obligacjach USA. Taka zapanowała psychoza że wolą zarobić 0,18% niż stracić na czymkolwiek…10 letnia rentowność wynosi 2,13% więc daleko jeszcze do „odwróconej krzywej” zapowiadającej recesję. Tak się bessy nie zaczynają.

 

  • 3)     STOPY PROCENTOWE – bessa nigdy nie zaczyna się gdy stopy procentowe są nisko a już początek bessy przy zerowym poziomie stóp procentowych w USA wydaje mi się wręcz niewyobrażalny. W 2000 roku przed pęknięciem bańki internetowej referencyjna stopa FED była na 6,25%, natomiast w 2007 roku przed poprzednią bessą była na 5,25%. W tej chwili ta sama stopa jest na poziomie…0,25%. Czy zatem jest możliwe żeby teraz zaczynała się bessa? Pytanie jest chyba retoryczne tym bardziej że FED ogłosił iż zachowa taki niski poziom aż do połowy 2013 roku. Jak zacznie podnosić i ona wzrośnie w 2013-2014 do 4-5% to owszem będziemy mieli kolejną bessę ale jeszcze nie teraz.

 

  • 4)     PODAŻ PIENIĄDZA – to jest bardzo ciekawe bowiem w tej chwili na kontach oszczędnościowych oraz w bezpiecznych funduszach pieniężnych Amerykanów znajduje się ponad 6 bilionów USD co stanowi rekord w historii tego kraju. Na kontach korporacji natomiast leży aż 1,2 biliona USD co również jest rzeczą bez precedensu. Amerykanie nauczyli się oszczędzać i teraz jest kwestią czasu kiedy te oszczędności uruchomią i zaczną dla nich pracować. Rynek zatem nie cierpi na brak pieniędzy jak to zwykle bywa na szczytach hossy bo te pieniądze jeszcze nawet nie trafiły w ogóle na rynek. W Polsce jest podobnie bo na naszych kontach jest ulokowane aż 400 mld zł. Te pieniądze czekają na to aby Polacy zaczęli je wydawać i inwestować (między innymi na giełdzie).

 

  • 5)     BEZROBOCIE SPADA – to chyba powinno najbardziej przemawiać bo bessa nie zaczyna się nigdy jak bezrobocie zaczyna spadać ze swego szczytu i zatrudnienie rośnie. Jest wręcz przeciwnie – bessa zaczyna się jak w gospodarce jest maksymalne na daną chwilę zatrudnienie i nie jesteśmy już praktycznie w stanie więcej miejsc pracy generować. Innymi słowy bessa zaczyna się jak bezrobocie w USA jest na poziomie 5% a nie 9,1% jak w tej chwili. Ten wysoki poziom bezrobocia musi najpierw spaść mocno w skutek nadmiernej ekspansji gospodarczej, by osiągnąć pełne zatrudnienie i dopiero wtedy kończy się wieloletnia hossa.

 

UWAGA: OSOBY ZAINTERESOWANE OTRZYMYWANIEM DARMOWYCH BIULETYNÓW O TEMATYCE GIEŁDOWEJ GDZIE DZIELĘ SIĘ MOJĄ AKTUALNĄ OCENĄ SYTUACJI NA GIEŁDZIE PROSZĘ O KONTAKT NA MÓJ EMAIL: longterm@op.pl 

Obecnie proponuje mój autorski produkt noszący nazwę "RAPORT LONGTERM - JESIEŃ 2011" gdzie podaje moje konkretne prognozy dla indeksów polskich i amerykańskich, Eurodolara oraz oczywiście naszego złotego względem USD, GBP, Euro i Franka Szwajcarskiego. 

 

 

Komentarze (137)
Horror za który sami płacimy
 Oceń wpis
   

 Witam,

Po 5 miesiącach nie bójmy się tego powiedzieć „mini bessy” postanowiłem w swoich prognozach zaprzestać przewidywania spadków. To oczywiście nie znaczy że twierdzę że już nie będą spadać gdyż wciąż istnieje takie ryzyko. Zrzucam jedynie niedźwiedzią skórę i stoję z boku. Można chyba już odwołać spadki ale czy to już jest pora na silne wzrosty? Wydaje mi się że to co może nas teraz czekać to jakaś forma trendu bocznego ale na tych, niskich poziomach jakie mamy obecnie a może delikatnie wyżej. Uważam że na spokojnie analizując sytuację to zasięg odbicia nazwijmy to gwarantowanego to mniej więcej 2600 dla WIG20 (wzrost 9%) i 1250 dla S&P (wzrost 4,2%). Czy potem dalej będziemy pięli się w górę? Tego jeszcze nie wiemy ale możemy przewidywać z dużym prawdopodobieństwem że rynek jeszcze raz pojedzie w dół na fali jakiejś kolejnej negatywnej informacji jakich ostatnio nie brakuje. Odbicie zatem powinno być już w przyszłym tygodniu ale o szybkim odrobieniu strat nie ma nawet mowy bo przede wszystkim psychika graczy została bardzo szybko i brutalnie przełamana. Te spadki w zeszłym tygodniu sprawiły że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy nagle stali się niedźwiedziami. Nagle w psychice każdego z nas pojawiło się słowo na B…a już niemalże wyeliminowaliśmy je z naszego codziennego języka…Ten niesamowity spektakl jakiego świadkami byliśmy w zeszłym tygodniu to był według mnie majstersztyk światowej finansjery. Osoby niewątpliwie odpowiedzialne za tą akcje to przecież Ci sami „maestrowie” którzy wyreżyserowali poprzedni kryzys i potem szybkie odbicie od dna. Teraz światowa finansjera najwyraźniej musiała spowodować krach na giełdzie żeby kapitał skupił zagrożone obniżką ratingu amerykańskie obligacje. Pięć tygodni po zakończeniu QE2 mieliśmy do czynienia praktycznie z Flash Crash II. Ktoś ten horror najwyraźniej świetnie reżyseruje…nie uważacie? Najpierw QE1 po którym był Flash Crash I a teraz po zakończeniu QE2 mamy Flash Crash II. To mi trochę przypomina kontynuację hollywoodzkich horrorów gdzie mamy Piłę I, Piłę II i Piłę III i ciągle przyciągają one tłumy do kin…dochodzimy teraz  do psychologicznego aspektu tego co się dzieje…otóż my - ludzie tak samo jak lubimy się śmiać tak również, co ciekawe lubimy się bać…z jakiś powodów płacimy za przejażdżki roller coasterami (ang: kolejką górską), za skoki z bunji, ludzie pędzą na motocyklach 200-300 km/h…ja się pytam dlaczego? Dlaczego ludzi podnieca te uczucie ryzyka? Lubimy flirtować ze śmiercią, lubimy ten dreszcz kiedy wydaje nam się że możemy zginąć…dziwne to trochę tak myśląc racjonalnie ale wydaje mi się że jest to kwestia wydzielania się adrenaliny, która jest takim naturalnym narkotykiem dla nas. Nawet nasz Papież był uzależniony od adrenaliny, bowiem namiętnie jeździł na nartach i po nominacji na najwyższy kościelny urząd, jego największym zmartwieniem było to, że od tego momentu, nie będzie mógł już tak często uprawiać „białego szaleństwa”. Ludzie są według mnie uzależnieni od giełdy nie dlatego że można na niej zarobić, ale ze względu na to że lubią się czasem bać…kupując akcje na giełdzie kupujemy dość drogie bilety na horror w świecie realnym. Jednak jeśli kupujemy już zupełnie świadomie bilety na taką specyficzną kolejkę górską, to powinniśmy mniej krzyczeć, mniej się obawiać ale bardziej korzystać z emocji jaką taki rajd nam daje. Jeśli się jego nie boisz w obliczu strachu wszystkich wokół Ciebie to znaczy że już jesteś silny…że jesteś gotowy do gry o największą stawkę…że możesz być zawodowcem…jeśli wykorzystujesz obecną sytuację do zakupów pokazujesz że tym zawodowcem już jesteś…

 

Pozdrawiam i zachęcam do zapisu na moje bezpłatne biuletyny giełdowe. Zainteresowanych proszę o kontakt na longterm@op.pl

Komentarze (76)
Sprzedaj w Maju ale jeszcze nie wyjeżdzaj
 Oceń wpis
   

 Witam,

Tak, a zatem jest sell in May (ang: sprzedaj w Maju) ale pytanie brzmi czy aby na pewno już go away (ang: wyjechać)?. Ja powiem szczerze, i myślę że tak ma wielu graczy - co roku na to się łapię że do końca nie daje wiary w to oklepane do znudzenia hasło i gram jednak dalej aż dociera do mnie banalne spostrzeżenie że przecież jest już połowa Maja, akcje spadają (normalne o tej porze roku) bo przecież wcześniej sporo urosły…nasz wig20 od dołka z 18 Lutego wzrósł o 11,5% (zaledwie 2,5 miesiąca) i stanowiło to przecież całkiem pokaźny zysk. Cofnijmy się może jeszcze trochę w czasie aby policzyć że od 1 Lipca 2010 do końca Kwietnia nasz wig20 wzrósł o 30%...10 miesięcy i 30% zysku podczas gdy Grecja bankrutuje, Irlandia bankrutuje, Portugalia bankrutuje, Rostowski podnosi podatki, zabiera składkę z OFE, w USA jest groźba niewypłacalności jeśli politycy nie dogadają się w sprawie tzw. sufitu zadłużenia…i chyba najważniejsze -  FED kończy swój program QE2 w Czerwcu…to wszystko jednak chyba okaże się za dużo na kontynuacje wzrostów w takim tempie jakie ostatnio mieliśmy. Rynek pokonał pięknie obawy związane z trzęsieniem ziemi w Japonii ale cała ta lawina złych wiadomości według mnie powstrzymała byki na nieco dłużej. Nie spodziewam się jednak jakiejś wielkiej zwały bo większość z wymienionych obaw jest już zdyskontowanych. Przykładowo bankructwo Grecji (czyli restrukturyzację długu) akceptuje już 85% ankietowanych użytkowników serwisu Bloomberg. Wynika z tego iż już tylko 15% graczy może negatywnie zareagować w przypadku ogłoszenia takowej wiadomości i ewentualne spadki mogą okazać się bardzo łagodne.

OK a teraz konkrety – dokąd zmierzamy?

W Polsce sytuacja wydaje mi się bardzo klarowna – byki przegrały ten mecz i wypada pogratulować niedźwiedziom skutecznego kontrataku i ponownego zepchnięcia byków do obrony.  Być może większość akcji została już rozdana i podaż jest już mniej więcej w 55-60% wyczerpana ale bez dalszych spadków się raczej nie obędzie. Tak, niestety uważam całkiem obiektywnie że 2800 padnie…powinniśmy jednak miękko wylądować na 2700 z przystankiem na 2750. Musimy bowiem po tak efektownym rajdzie jaki trwał od Lipca 2010 roku spotkać się ze średnią SMA 200 (zwykła średnia 200-sesyjna).

W USA wygląda na to że jeszcze się bronią ale skoro u nas chłopaki już biorą się za łamanie trendu to u siebie też to zaraz zrobią i powinni łagodnie wylądować na 1250 na S&P 500. Tam również spotkają się ze swoją SMA 200.

Tak to całkiem obiektywnie widzę bo przecież subskrybenci moich biuletynów wiedzą że posiadam akcje i jestem całkiem mocno w nie zaangażowany jak na niedźwiedzia.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 16.05.2011:

WIG20 2750 -2,57%

S&P500 1300 -2,82%

Pozdrawiam,

Wszystkich zainteresowanych moimi konkretnymi pomysłami inwestycyjnymi proszę o kontakt na longterm@op.pl

Komentarze (326)
Krach na surowcach pomoże akcjom?
 Oceń wpis
   

 Witam,

Za nami kolejny skrócony tydzień na GPW, który przy dosyć niskich obrotach zakończył się spadkami na WIG20 o 1,58% i S&P o 1,72%. O wiele gorzej sytuacja wyglądała na rynku surowców bo tam mieliśmy do czynienia z prawdziwą rzezią…srebro -25%, ropa -13,8%, złoto -4,3% a miedź -5,41%. Ta ostatnia jest moim wskaźnikiem numer jeden z racji tego iż jak powtarzam do znudzenia ma ona doktorat z ekonomii. Miedź spada już 2 tydzień z rzędu i wykazuje się podobnie jak reszta surowców dużą słabością. Tym niemniej znajduje się „jedynie” 14% poniżej szczytów co nie wygląda jeszcze tak dramatycznie jak spadek o 28% na srebrze. Niestety te dwa surowce wpływają na notowania naszego konia napędowego hossy – KGHM. Spółka ta musiała odczuć załamanie na rynku surowców i straciła aż 5,84%. Teraz należy się jednak zastanowić co taka ostra przecena na surowcach może oznaczać dla giełdy akcji. Według mnie bańka spekulacyjna jaka niewątpliwie się tam tworzyła zaczęła ostatnio przeszkadzać wzrostom na akcjach. Szczególnie drożejąca ropa wzbudzała w graczach coraz większe zaniepokojenie. Osobiście uważałem ropę w cenie grubo ponad 100 USD za największe zagrożenie dla kontynuacji hossy. Pamiętamy przecież co stało się w 2008 roku kiedy surowiec ten osiągnął rekordową cenę 144 USD…Teraz te zagrożenie jest chyba już za nami – pisząc te słowa stukam w niemalowane drewno. Przydałoby się jeszcze załatwienie sprawy Libii i Kadafiego  - myślę że Barrack Obama mógłby zyskać jeszcze więcej poparcia gdyby zlikwidował jeszcze jednego sławnego terrorystę i przeszedł do historii jako światowy szeryf z dwoma głowami wielkich przestępców na koncie. Bardzo ciekawi mnie jak zakończy się ta awantura w Libii ale wciąż kibicuje rewolucjonistom i mam nadzieję że w roku przedwyborczym Obama będzie chciał ponownie zapunktować szczególnie w oczach republikanów odbierając im trochę procent poparcia.

Wracając do ropy i surowców to myślę że pieniądze uciekające z nich będą szukały okazji do inwestycji na innych rynkach. W pierwszej kolejności zyskały amerykańskie obligacje ale gdy sytuacja się nieco uspokoi to z pewnością ta kasa przeniesie się na akcje. Jest zatem paliwo do dalszych wzrostów tylko chwilowo gracze nie są jeszcze pewni i sytuacja musi się nieco wyklarować.  A w międzyczasie FED spokojnie kontynuuje pompowanie ok. 100 mld USD miesięcznie i nawet po zakończeniu programu w Czerwcu będzie przeznaczał śmiało ok. 25-30 mld na zasilanie rynku w gotówkę. Inwestorzy kierujący się analizą fundamentalną powinni teraz również śmielej wchodzić na rynek bo ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy były lepsze od oczekiwań. Przed nami zatem bardzo udany okres na giełdzie, podczas którego powinny być pokonane szczyty historyczne z 2007 roku. Tak naprawdę w USA dwa ważne indeksy już z nimi flirtują – Russell 2000 i DJ Transportation. Uważam że stanowią one wyznacznik tego jak zachowywać się będą pozostałe, ciężkie indeksy jak Dow Jones Industrial i S&P500. Jest szansa żeby dokonać tego jeszcze w tym roku – w końcu brakuje już zaledwie 17%...Czy to samo uda się dokonać u nas? WIG20 musiałby wzrosnąć o 37% co wydaje się teraz niemożliwe ale ja na giełdzie widziałem już wiele rzeczy i nie mogę wykluczyć i takiego scenariusza.  Po szalonej hossie na rynku surowców, podczas której ciągnęły naszą giełdę spółki surowcowe i paliwowe czas na normalną, fundamentalną hossę z udziałem wszystkich sektorów, włączając w to zdołowaną do minimum budowlankę.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 09.05.2011:

WIG20 2900 +1,14%

S&P500 1350 +0,73%

Pozdrawiam,

PS: Wszystkich zainteresowanych otrzymywaniem moich biuletynów z bieżącą oceną sytuacji na giełdzie i z konkretnymi typami inwestycyjnymi proszę o kontakt na longterm@op.pl.

 

Komentarze (170)
Czas na korektę
 Oceń wpis
   

Witam,

Ubiegły tydzień przyniósł bardzo dynamiczne wzrosty na wszystkich rynkach które zgodnie jechały w jednym możliwym kierunku – na północ. W odpowiedzi na decyzję FED o dodrukowaniu kolejnych 600 mld $ rosły ceny dosłownie wszystkiego co można kupić – złoto, srebro, miedź, ropa, obligacje no i oczywiście akcje. Dawno nie było takiego udanego tygodnia na rynkach finansowych. No to po kolei: złoto wzrosło o 2,56%, srebro 8%, miedź 6,20%, ropa 7,42%, potem już nieco skromniej akcje bo WIG20 o 3,10% (moja prognoza +3,7%) i S&P 3,60% (moja prognoza +2,3%). Teraz trzeba zadać sobie pytanie czy to nie jest euforia? No oczywiście że to jest euforia. Historycznie akcje dają zarobić średnio ok. 15% rocznie i każdy wynik powyżej tego jest traktowany jako kapitalne osiągnięcie a my od początku września już tyle osiągnęliśmy czyli że przez nieco ponad 2 miesiące giełda zrobiła wzrost jaki powinien wystarczyć historycznie na cały rok…To jest nieco za szybkie tempo i powiedziałbym że tempo niezdrowe. Tak szybkie wzrosty są nie do utrzymania i rynek ponownie musi nieco nacisnąć na hamulec przed być może ważnym zakrętem…Niedźwiedzie mogą mieć swoje 5 minut w nadchodzącym tygodniu i ich polowanie na złapanie szczytu może zakończyć się powodzeniem. Do wyjęcia z rynku tym razem jest od 70 do 130 punktów w dół bo rynek jest już delikatnie przegrzany. Oczywiście należy pamiętać o nadrzędnej zasadzie „don’t fight the FED” (tłum. własne: jak drukują to korzystaj) ale zanim kasa dotrze nad Wisłę może tej wody w niej upłynąć…tak na marginesie oceniam napływ kapitału od FED do Polski na 3 do 5 mld $ (ok. 8-14 mld zł) więc jakiejś wielkiej rewelacji nie będzie ale jak to się mówi darowanemu koniowi się w zęby nie patrzyJ  Jak wyliczyłem te liczby? Polska giełda ma ok. 0,4% kapitalizacji wszystkich giełd światowych więc napływ kasy z programu FED powinien być analogiczny do naszego udziału plus premia za bardzo duży marketing jaki zrobił nam ostatnio minister Grad prywatyzacjami PZU, GPW i teraz ogłoszeniem przetargu na Lotosa. To właśnie ta premia za dobry PR pozwoli nam otrzymać nawet o 100% więcej kasy od wujka Bena niż wynosi nasz udział procentowy w światowym rynku. Jeśli miałoby być to maksymalnie 14 mld złotych to przez kolejne pół roku co miesiąc możemy liczyć na zastrzyk ok. 2,3 mld zł na rynek. Czy to dużo czy mało to czas pokaże ale biorąc pod uwagę iż te 14 mld zł od FED stanowić to będzie nawet do 15% całości aktywów ulokowanych w rodzinnym funduszach inwestycyjnych to siła rażenia może być znacząca. Podsumowując stwierdzam iż zdania na temat dalszych wzrostów nie zmieniam wobec stałego napływu kapitału z USA tym niemniej jestem niemal przekonany o zbliżającej się ostrej i szybkiej korekcie spadkowej. Niedźwiedzie mają w tej chwili bowiem asa w rękawie w postaci Irlandii i to jej problemami będą chcieli najpewniej zagrać w przyszłym tygodniu.

Prognoza na tydzień zaczynający się 08.11.2010:

WIG20  2660    -2,68%

S&P500  1200  -2,08%  

PS: zapraszam do lektury najnowszego wydania magazynu "Equity" gdzie kolejny artykuł mojego autorstwa (kliknij na okładkę aby wejść):

Komentarze (407)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)