Obyś żył w ciekawych czasach
 Oceń wpis
   

Nie możemy narzekać na to że nasze czasy są nudne. Jeden z najsilniejszych huraganów w historii nawiedza największe centrum finansowe świata na kilka dni przed, być może przełomowymi, wyborami prezydenckimi.

 

Zginęło ponad 60 ludzi, straty materialne są szacowane nawet na 20 mld $. Co na to giełda na Wall Street? Wczoraj cały dzień kontrakty terminowe rosły, ale kiedy kasowy indeks S&P 500 się otworzył zaczęły się schody i przez moment nawet mocno tracił, co wystarczyło aby nerwy puściły naszym na fixie. Reszcie Europy też trochę puściły zwieracze. Ostatecznie jednak najcięższy indeks amerykański wyszedł na delikatny plus bo przecież gdyby spadli, to by było "not Amerikan", jak by rzekła Dżoana. Zastanawiali mnie i wciąż zastanawiają mnie w tym kontekście Żydzi, bowiem ich indeks Tase, wczoraj sobie przez cały dzień w najlepsze rósł i zamknął się na 0,32% plusie, natomiast dzisiaj kontynuuje zwyżkę. Można go śledzić tutaj, bo na naszym stooq.pl go nie podają:

http://www.tase.co.il/TASEEng/Homepage.htm

Jak zwykle w takich okolicznościach przyrody pojawia się spiskowa teoria że "oni już wiedzą"...

A teraz konkrety: w USA dopóki bronią 1410, nie muszą schodzić niżej na kolejne pozycje obronne. Jeśli to padnie to kolejna bardzo mocna twierdza będzie na 1380, czyli średnia 200 sesyjna, na której de facto zatrzymał się w tej chwili Nasdaq. Nie bez znaczenia rzecz jasna będą wybory prezydenckie. W tej chwili giełda dyskontuje dość wyraźnie ponowny wybór Barracka Obamy, co może nieco zaskakiwać w kontekście ostatnich sondaży. Najbardziej ewidentne jest to na ropie naftowej, na której jest najprościej interpretować, gdyż Romney to wzrosty, Obama spadki. To właśnie bardzo słabe zachowanie się cen ropy, nawet pomimo silnego huraganu Sandy, świadczy o tym, że traderzy Nymex obstawiają  reelekcję Afroamerykanina. Z kolei największe prywatne przedsiębiorstwo w historii ludzkości Apple wciąż wykazuje obawę o wybór Romneya, który zapowiedział że pierwszego dnia jako nowy Prezydent (czyli wczesny styczeń 2013) ogłosi Chiny manipulatorem walutowym i nałoży cła obronne, co będzie się równało wypowiedzeniem wojny handlowej. Chiny odpowiedzą najprawdopodobniej wyprzedażą obligacji amerykańskich, co Ben Bernanke oczywiście genialnie przewidział i uruchomił QE3 będzie odbierał towar od Chińczyków żeby nie zawalili rynku. Mają ponad bilion $, więc QE3 będzie musiało być mniej więcej takich rozmiarów, zasilając paradoksalnie chińską gospodarkę:-) I kto zaprzeczy tezie że wojna najbardziej napędza gospodarkę?:-)

Na koniec jeszcze mała ciekawostka za Pulsem Biznesu: Lotos ma sojusz z Buffettem

http://pulsinwestora.pb.pl/2834516,77457,lotos-ma-sojusz-z-buffettem

Machina już zatem ruszyła, zostaliśmy dostrzeżeni przez największego grubego z grubych. Rekin w końcu zwrócił swoją uwagę na małą nie rzucającą się do tej pory w oczy płotkę.

Zachęcam do odwiedzin serwisu dla inwestorów giełdowych www.longterm.pl 

Komentarze (2)
Chińczyki trzymają się mocno?
 Oceń wpis
   

Tytułowe pytanie należałoby zadać raczej w innej formie: „czy zapięli już pasy i trzymają się mocno foteli przed twardym lądowaniem?”. 

 

Ostatnie doniesienia z Chin mówią że spowolnienie w III kwartale może ograniczyć wzrost gospodarczy do niewidzianego od dziesięcioleci poziomu 7,4%. Nas w Europie może to dziwić ale przez społeczeństwo przyzwyczajone do nieustannego wzrostu o 10% r/r takie spowolnienie może być odbierane już jako recesja. Dziwnym trafem jakoś ostatnio wszyscy sobie przypomnieli że CHRLD to kraj rządzony przez partię komunistyczną i że podawane dane mogą być delikatnie to ujmując, "podrasowane". Osobiście uważam że Chiny już się nie rozwijają, o ile już nie ma tam kontrakcji gospodarczej a jedyna słuszna partia ukrywa to jeszcze przed opinią publiczną. Dlaczego bowiem jeśli w Chinach jest taki wspaniały wzrost to giełda od 5 lat spada i jest 65% poniżej swoich szczytów historycznych, podczas gdy nawet tak słaba giełda jak nasza jedynie 40%? Uważam że giełda dyskontuje coś o wiele gorszego niż zwykłą recesję w Państwie Środka. Wygląda bowiem na to, że kraj ten zamiast dogonić w najbliższych latach USA, podzieli raczej los byłego ZSRR i rozpadnie się na kilka państw. Analogia jest przecież wręcz uderzająca – 9 lat po olimpiadzie w Moskwie rozpadł się ZSRR, teraz mija 4 rok od olimpiady w Pekinie…Zatem może dzięki jakiejś stymulacji rządowej ten ostatni duży bastion komunizmu przetrwa jeszcze kilka lat ale jego dni wydają się raczej przesądzone - przynajmniej na to wskazuje ich giełda akcji. Dalsze załamanie cen akcji w Kraju Środka jest już kwestią dni a nie tygodni i jeśli rząd nie wprowadzi pakietu stymulacyjnego, to jeszcze w tym tygodniu będzie na giełdzie w Sznaghaju bardzo, ale to bardzo nieprzyjemnie.

Czytaj całość artykułu na serwisie www.longterm.pl 

Komentarze (0)
NERWY W CHINACH
 Oceń wpis
   

Wczoraj Premier Chin Wen Jiabao jasno wyraził swoje obawy o utrzymanie miejsc pracy wobec największego spowolnienia gospodarczego od 2009 roku. Jednocześnie potwierdził że rząd jest gotowy do wprowadzenia nadzwyczajnych środków w celu pomocy osłabionej gospodarce i to właśnie tworzenie nowych miejsc będzie priorytetem dla komitetów Partii Komunistycznej na „każdym poziomie”.

Jeśli nic nie zostanie przynajmniej obiecane rynkowi to może zapanować mini panika na szanghajskiej giełdzie:

CZYTAJ CAŁOŚĆ ARTYKUŁU TUTAJ

Komentarze (0)
DALSZE SYMPTOMY ZAŁAMANIA W CHINACH
 Oceń wpis
   

Dzisiaj z Chin napłynęły kolejne niepokojące wieści – import wzrósł w czerwcu o jedyne 6,3% rok do roku wobec wzrostu o 10% w maju, natomiast wysyłki eksportowe wzrosły o „jedyne” 11% w porównaniu z poprzednim wzrostem o 15%.

Wszystko wskazuje zatem na to że pakiet stymulacyjny jest już niemalże przesądzony i władze Państwa Środka oczekują jeszcze oficjalnych danych o wzroście PKB w II kwartale. Oczekiwania są już nieco zaniżone bo analitycy spodziewają się iż największa gospodarka Azji rozwijała się w tempie 7,7% wobec 8,1% w I kwartale. Teraz im mniejsza okaże się ta dynamika wzrostu tym lepiej dla rynku akcji, gdyż jeśli okaże się że PKB Chin wzrósł o np. „jedynie” 7,5% to na 99% mamy w przeciągu kilku dni konferencję prasową podczas której Premier Wen Jiabao ogłasza nowy pakiet stymulacyjny dla gospodarki celujący w wybrane sektory. Można się spodziewać że będą to głównie energie odnawialne, gaz łupkowy, zbrojenia, programy kosmiczne i medycyna (poprzedni pakiet był skupiony na sektorze budowlanym).

CZYTAJ CAŁOŚĆ ARTYKUŁU NA SERWISIE: www.longterm.pl 

Komentarze (0)
Czy Chiny włączą drukarki?
 Oceń wpis
   

Witam, 

Wiadomością dnia były dzisiejsze dane o największym od 22 lat deficycie handlowym w Chinach, który wyniósł aż 31,5 mld $. Jest to moim zdaniem bardzo pozytywna informacja ze względu na to że najprawdopodobniej zmusi władze chińskie do dalszego uwolnienia swojej waluty – Juana w stosunku do Dolara, przez co ceny importu spadną (głównie surowców). Stany Zjednoczone od dawna głośno o to zabiegały i chyba się w końcu doczekają mocniejszej interwencji Narodowego Banku CHRLD. Od kontrolowanego uwolnienia kursu w 2005 roku chińska waluta umocniła się względem Dolara o „jedyne” 30% i trzeba za nią zapłacić mniej więcej 16 Centów. Dla porównania nawet za jedną za najgorszych walut Świata w 2011 roku – Polskiego Złotego trzeba zapłacić w tej chwili 32 Centy (choć w 2008 roku było to przez moment 50c) , nie mówiąc o znajdującym się w głębokim kryzysie Euro za którego Amerykanie muszą dawać aż 131 Centów (sic!). Wyobraźmy sobie jak wystrzeliłby niczym z procy nasz eksport gdybyśmy mieli sztucznie podtrzymywany kurs 6,30 zł za Dolara (tyle obecnie wynosi kurs wymiany w Chinach!). Zatem Państwo Środka czeka dalsza, nieuchronna droga w kierunku umacnianiu swojej waluty tak aby uchronić się przed jeszcze większym deficytem. Fakt ten spowoduje że ich eksport będzie stawał się coraz mniej konkurencyjny, co zapewne da wiele nadziei reszcie Świata i przyniesie ulgę wielu producentom tracącym od lat rynek przez nieuczciwą konkurencję Pekinu. Dodatkowo dochodzi tutaj również aspekt związanego z tym możliwego spowolnienia gospodarczego w Chinach, którego władze w Pekinie będą się starały za wszelką cenę uniknąć. Czyżbyśmy mieli być świadkami jakiegoś programu stymulującego gospodarkę czy też luzowania ilościowego w wydaniu chińskim? W końcu kto jak kto ale komuniści zawsze drukowali najwięcej…

Kolejny plus dla giełdowych byków, które punktują coraz wyraźniej. 

Pozdrawiam 

Albert "Longterm" Rokicki

PS: Zachęcam do lektury najnowszego numeru Equity Magazine w którym ukazał się mój kolejny artykuł. Magazyn można pobrać za darmo klikając w poniższy baner:

 

 

Komentarze (0)
Chiny nie uratują Świata
 Oceń wpis
   

Witam,

Wiele mówi się ostatnio o tym że Chiny mają stać się światowym liderem zajmując pozycję USA i w krótkim czasie zrekompensować światowej gospodarce problemy Stanów Zjednoczonych. Teoria decouplingu mówi o tym iż państwa BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny), w kórych CHRL gra pierwsze skrzypce, mają zrekompensować recesję w USA. Otóż z czasem idea ta upadła po tym jak dwa pierwsze kraje tworzące ten nowy układ weszły oficjalnie w recesję (Brazylia dzisiaj miała oficjalne ogłoszenie technicznej recesji - 2 kwartały spadku PKB). Indie szarpane politycznymi i etnicznymi konfliktami raczej nie są i nie były nigdy nadzieją zatem wzrok całego świata skierował się na Pekin...Wielu twierdzi że Chiny jako pierwsze wyjdą z kryzysu a głównym piewcą potęgi Chin stał się ostatnio legendarny George Soros.

Po tym krótkim wprowadzeniu chciałbym już teraz obalić powyższą tezę o możliwości rekompensaty przez Chiny strat wynikających z recesji w USA. Otóż owszem Chiny prześcignęły w zeszłym roku Niemcy i zajęły 3 pozycję na liście największych gospodarek Świata z PKB równym 4,2 bilionów $.( Na pierwszym miejscu oczywiście USA ze swoim PKB na poziomie 14,3 bilionów $). Teraz policzmy najprościej jak można: Jeśli PKB w USA spadnie w tym roku o 5% (optymistyczna prognoza) to będzie ta strata wynosiła aż 715 mld $ (prawie tyle co plan Obamy). Czyli że aby to wyrównać Chiny musiałyby wzrosnąć aż o 17% rok do roku...to wogóle nie wchodziło by w grę nawet w czasach najlepszej prosperity  a co dopiero teraz...według najnowszych prognoz PKB Chin ma się zwiększyć jedynie o ok. 5,5% (znów bardzo optymistycznie) czyli że ma wygenerować jedynie 230 mld $.

Pierwszy mit obalony a teraz czas na kolejny czyli tezę iż "Państwo Środka" jako pierwsze wyjdzie z kryzysu. Otóż według mnie tam jeszcze prawdziwego kryzysu nie ma. PKB wolniej bo wolniej rośnie ale jednak jest wciąż podtrzymywany cykl wzrostowy. Jest to oczywiście zasługą skrajnego interwecjonizmu państwowego, stosowanego przez komunistyczny reżim w Pekinie. Wydatki na roboty publiczne i programy stymulacyjne na wzrór amerykańskich (liczone w setkach miliardów$) są oznaką paniki władz tej niby "wielkicj potęgi". Co robią więcej aby sztucznie ratować gospodarkę?

Po co stymulowac gospodarkę jeśli nie ma nawet jeszcze recesji?

Chiny są państwem totalnie uzależnionym od eksportu i zagranicznych inwestycji. Cała hossa 2003-2007 była można śmiało powiedzieć "chińską hossą". Napędzała światową gospodarkę poprzez swoje inwestycje w infrastrukturę, dławiła inflację poprzez produkcję tanich produktów, i wreszcie finansowała na wielką skalę swojego głównego partnera handlowego - Stany Zjednoczone. Dość powiedzieć że od 2003 do 2008 roku Chiny zwiększyły swoje aktywa zagraniczne z 250 mld $ do...2,5 biliona $...szokujący wzrost z czego aż 2 bln $ stanowią oficjalne rezerwy. Z tego podobno ok 70% to dolary. Chińczycy ok połowy swoich dolarów pozyskiwanych z eksportu przeznaczają regularnie na zakupy amerykańskich obligacji. Jest to znowu nic innego jak interwencjonizm państwowy bowiem z pieniędzy publicznych kredytuje się bardzo tanio przecież inne państwo zamiast przykładowo kredytować własnych przedsiębiorców. Jest to ukryta forma subsydiowania eksportu o której mało kto mówi. 

TAK DLUGO BOWIEM JAK USA BĘDZIE UTRZYMYWANE SZTUCZNIE PRZY ŻYCIU TAK DŁUGO CHINY BĘDĄ PROSPEROWAĆ.

W tym miejscu dochodzimy do ważnego punktu. Otóż Chiny dały się wciągnąć w pułapkę dolarową. Po masakrze na placu Tiananmen w 1989 roku Chiny aby nieco zliberalizować się i ożywić swoją gospodarkę osłabiły Juana i ustaliły sztywny kurs do dolara (tzw. dollar peg)  na poziomie 8,62 wobec 2,46 za czasów Mao Zedonga. Ten stan trwał aż do 21 Lipca 2005 kiedy to euforycznie nastawione władze komunistycznej republiki postanowiły ulec presji USA i zdecydowały się uwolnić nieco Juana i wprowadziły ruchomy kurs w oparciu o koszyk walut. (podobny mieliśmy my w Polsce w latach 90-tych) W skład tego koszyka wchodziły przede wszystkim waluty głównych partnerów handlowych czyli USD, Euro, Jen, Koreański Won. Uzupełniały go w niewielkim stopniu brytyjski Funt, tajlandzki Baht, Rubel, Dolar australijski, kanadyjski, singapurski. Bank centralny dopuszczał dzienne wahania o maksymum 0,5 % ale był przez niego ogłaszany czyli de facto sztucznie kontrolowany. Pomimo tego sztucznego kontrolowania Juan umocnił się od "uwolnienia" aż o ponad 20% sprowadzając kurs z 8,27 na 6,8 za dolara. Oczywiście nie było to na korzyść eksportu chinskiego ale tak długo jak bańka kredytowa w USA była pompowana tak długo władze nie były tym zaniepokojone. Amerykański konsument i tak kupował więcej i więcej chinskiej taniochy, a inwestorzy z USA chętnie otwierali w Chinach swoje fabryki. Tak było do olimpiady w Pekinie. Co stało się po jej zakończeniu? Sen o potędze USA runął wraz z upadkiem Lehman Brothers, Merril Lynch, AIG czyli do niedawna ikon światowej gospodarki...Citi Bank został właściwie znacjonalizowany a wielkie domy brokerskie Goldman Sachs i Morgan Stanley uciekły pod ochronę FED...To wszystko jak wiemy spowodowało paradoksalnie potężne umocnienie się dolara bowiem wracał on do domu z całego świata w tym głównie przecież z Chin...Ale co się stało na dosłownie 2 miesiące przed tym zjawiskiem?  W obliczu powszechnych opinii że dolar to śmieć władze spanikowały ponownie i powróciły do pomysłu swoich komunistycznych poprzedników czyli zdecydowały sie sztywno powiązać swoją walutę z dolarem na poziomie 6,9-6,9 do USD:) czy nie przypomina to nam błedu naszych eksporerów, którzy popełnili podobny błąd na dnie paniki wystawiając opcje na waluty które wydawało się że przecież nie mogą nigdy już rosnąć;)  

Powracając do dollar peg  ratując upadający eksport (spadek o 22% r/r w kwietniu) nie zdają sobie chyba sprawy w jaką pułapkę się pakują. Sztywne powiązanie z walutą obcą uwaliło już nie jedną dużą gospodarkę w przeszłości z Argentyną na czele. Obecnie wielkie kłopoty krajów Bałtyckich są spowodowane właśnie sztywnym powiązaniem z Euro w ramach dobrze nam znanego ERM2. Polega to na tym iż kurs porusza się w ściśle określonych widełkach powiedzmy +-10%. Jeśli kurs waluty obcej zaczyna się nadmiernie osłabiać i schodzić poniżej ustalonej dolnej granicy to bank centralny musi kupowac walutę w tym przykładzie Chiny muszą kupować USD głównie w postaci amerykańskich obligacji. Z kolei jeśli waluta obca się zbytnio umacnia muszą swoje aktywa w tej walucie upłynniać żeby sztucznie bronić ustalonego górnego pułapu. Podstawowym argumentem za sztywnym kursem jest brak ryzyka kursowego i niezmienność cen w wymianie handlowej, jakże korzystnej wciąż dla Chin. Niestety jest to myślenie bardzo krótkowzroczne i nieco komunistyczne bym powiedział. Otóż istnieje ryzyko iż w przypadku nagłego załamania się konsumpcji w USA (to się przecież dzieje) kraj traci swoją konkurencyjność wobec innych parnerów jak Unia Europejska. Stało się bowiem nieszczęście podwójne dla Chin - Rynek Amerykański się załamał ale dolar zaczął się umacniać do Euro! Chiny w obawie o własne interesy spanikowały i usztywniły swój kurs do USD ale nie mogły przecież zrobić tego również z Euro. Skutkiem tego było załamanie się Euro w stosunku do Juana o 22% z 11,20 na 8,45 na dnie paniki w październiku 2008. Czyli że mamy podwójne uderzenie po wprowadzeniu sztywnego kursu do dolara - rynek amerykański się załamuje i równocześnie słabną do dolara wszystkie waluty pozostałych partnerów handlowych na czele ze wspomnianym Euro. Te dwa czynniki spowodowały iż eksport w kwietniu spadł aż o 22% rok do roku...Ktoś zapyta dlaczego Chiny nie osłabiły swojej waluty do dolara a trzymają trwardo sztywny kurs. Uległy po prostu panice że dolar to śmieć i dały się wciągnąć w pułapkę zastwioną przez Amerykanów. Było to idealnie na dnie dolarowej paniki...ale timing:)  Czy zatem upadek Lehman Brothers nie przyczynił się do sporego kryzysu walutowego w Chinach? oczywiście że tak...Czy w Chinach będzie recesja? oczywiście że tak...jest to jedynie kwestią czasu...kwestią czasu jest również według mnie popełnienie kolejnego błędu przez bank centralny a mianowicie ponowne uwolnienie Juana w stosunku do dolara. Narażą się wtedy na ponowny spadek wartości dolara... Nagły spadek dolara bowiem zuboży ich ogromne rezerwy i sprawi iż właściwie finansowały ożywienie  gospodarki bankruta a gdy ten bakrut stanie już na nogi Chiny  nie będą miały już żadnych rezerw, a jeśli jeszcze będą miały to będą one wyceniane w nic nie wartej walucie...

 tak czy owak USA zadały Chinom SZACH MAT...

co by nie robiły komunistyczne władze Chin to nie będą w stanie już wyrwać się z tej pajęczyny uzależnienia od dolara...ani sztuczne interwencje w kurs własnej waluty, ani stymulowanie gospodarki nie pomoże Chinom uniknąć recesji która jest kwestią czasu a może przybrać niewyobrażalne rozmiary...(kto by jeszcze parę lat temu przypuszczał że tygrysy bałtyckie będą leciały po -15% r/r???)

Pozdrawiam

Long

Komentarze (35)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)