QE OR NOT QE?
 Oceń wpis
   

 Właśnie ukazał się nowy numer "Equity Magazine", profesjonalnego magazynu poświęconego inwestowaniu na giełdzie. Miałem przyjemność napisać do niego artykuł pt. "QE OR NOT QE?"  w którym odnoszę się do ewentualnych skutków ograniczenia czy wręcz zakończenia programu "drukowania Dolarów" w USA. Kliknij na poniższą okładkę i ściągnij darmowy numer: 

 

Komentarze (0)
Romney wyprzedził Obamę w sondażach!
 Oceń wpis
   

W ostatnich pięciu sondażach prezydenckich, aż w czterech prowadzi Mitt Romney, w jednym był idealny remis. Co to oznacza dla giełdy i w jaki sposób zmienia się gra Wall Street?

 

+2%, +2%, +4%, remis i ostatnie +0,7% to ostatnie wyniki badań opinii publicznej, świadczące o wyraźnym trendzie wzrostowym dla kandydata Republikanów i sensacyjnym wręcz wyprzedzeniu obecnego Prezydenta  Barracka Obamy. Mało kto zdaje sobie sprawę że Wall Street chciała właśnie takiego scenariusza, gdyż w tym roku wielkie banki złamały kilkudziesięcioletnią tradycję i nie poparły partii demokratycznej. Goldman Sachs i reszta, stały się największymi sponsorami kampanii Mitta Romneya, a jak wiadomo ich siła nie polega tylko i wyłącznie na samych funduszach. Mają oni wyjątkową moc sprawczą, która potrafi wpłynąć w o wiele większym stopniu na przebieg kampanii.

W jaki sposób zmienia się plan gry po przejęciu prowadzenia przez Romneya? Czytaj dalszy ciąg artykułu na www.longterm.pl 

Komentarze (0)
Brak QE3 najlepszym stymulantem dla gospodarki
 Oceń wpis
   

Wielu komentatorów zastanawiało się ostatnimi czasy nad możliwością i prawdopodobieństwem wprowadzenie przez amerykański FED kolejnej rundy tzw. „ilościowego luzowania” (QE3). QE (ang: Quantitative Easing) to program stymulacyjny, polegający na skupowaniu obligacji od banków komercyjnych przez amerykański bank centralny FED. Zastanówmy się zatem najpierw jakie są za i przeciw wprowadzeniu kolejnego programu stymulacji monetarnej.

Za przeprowadzeniem QE3 przemawiają:

1Potrzeba walki z bezrobociem wpisana w mandat FED– założenie jest takie że FED skupując obligacje będzie utrzymywał rynkowe stopy procentowe na niskim poziomie. Niskie stopy procentowe skłonią przedsiębiorstwa do inwestycji co przełoży się z kolei na generowanie nowych miejsc pracy. Dodatkowo przeciętny Mr Smith będzie chętniej zaciągał kredyty, podejmując między innymi odkładaną wcześniej decyzję o kupnie własnego domu. Jeśli chodzi o banki, to uzyskają one poprzez działania FED dodatkowy zastrzyk wolnej gotówki, której przynajmniej jakąś część wypuszczą dalej na rynek w postaci pożyczek. Na uwagę zasługuje fakt że w odróżnieniu od centralnych banków europejskich, FED oprócz walki z inflacją, ma wpisaną w swój mandat również potrzebę zapewniania pełnego zatrudnienia w gospodarce. Obecnie stopa bezrobocia wynosi w USA 8,3% wobec poziomów poniżej 5% przed kryzysem.

2) Niska inflacja pozwala na luzowanie – ważnym argumentem za uruchomieniem programu zawsze była i jest groźba deflacji w USA. Jak na razie takiego zagrożenia być może nie ma ale FED może chcieć „dmuchać na zimne” i nie ryzykować zjawiska równie niebezpiecznego co inflacja, a przez niektórych ekonomistów traktowanego jako nawet większe zagrożenie. Jeśli w gospodarce nastąpiłby spadek cen, czyli deflacja, to recesja byłaby wówczas gwarantowana. W tej chwili inflacja w USA wynosi zaledwie 1,8% rok do roku czyli niemalże tyle co nic. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że znajduje się w granicach błędu statystycznego, więc ja bym pomimo wszystko stwierdził że ryzyko pojawienia się deflacji wciąż jest obecne. Jak wiadomo szef FED – Ben Bernanke jest specjalistą od „Wielkiego Kryzys” lat 30-tych XX w., a wtedy to właśnie deflacja spowodowała że Stany Zjednoczone pogrążyły się w wieloletniej depresji gospodarczej.

3Bardzo słaby rok dla amerykańskich banków – pierwsze sześć miesięcy tego roku były najgorszym półroczem dla amerykańskiego sektora bankowego od początku 2009 roku, czyli od końca poprzedniego kryzysu 2007-2009. Straty wywołane nieudanymi spekulacjami w Europie były tylko niewielką częścią problemów, polegających na spadających lawinowo przychodach i zyskach. Banki skarżyły się na niskie stopy procentowe i odejście od ryzyka ze względu na przedłużający się kryzys w Europie. Może to być jakiś mniej istotny, ale jednak czynnik brany pod uwagę przez FED przy podejmowaniu decyzji. Jak wiadomo FED  jest zrzeszeniem banków prywatnych i krzywdy samym sobie przecież nie da zrobić.

Co przemawia przeciwko QE3:

1) Nadchodzące wybory prezydenckie czyli czynnik polityczny – szef FED – Ben Bernanke chciałby z pewnością uniknąć posądzenia o stronniczość wobec urzędującego Prezydenta Barracka Obamy. Wiadomo że uruchomienie programu stymulacyjnego dosłownie na dwa miesiące przed wyborami spotkałoby się z prawdziwą burzą w amerykańskich mediach i wśród elit rządowych. Myślę że tak jak FED dba o kondycję zrzeszonych w nim banków, tak również nie zdecyduje się na podcinanie gałęzi na której sam siedzi. Wiadomo że w przypadku zwycięstwa kandydata Republikanów – Mitta Romneya, mógłby on wytoczyć wręcz wojnę przeciwko FED i zacząć ograniczać jego swobody. Takie zapędy ma przecież od dłuższego czasu znany republikański polityk Ron Paul – również były kandydat na Prezydenta. On mówi nawet o likwidacji FED. W obliczu takiego ryzyka na miejscu Bena Bernanke raczej wstrzymałbym się z jakimkolwiek posunięciem do czasu po wyborach.

2) Wysokie ceny ropy naftowej – jak wiadomo ceny ropy naftowej notowane w Nowym Jorku, utrzymują się poniżej szczytów z zeszłego roku, ale wciąż są dużo za wysokie aby móc mówić że sprzyjają wzrostowi gospodarczemu. Ewentualne wprowadzenie kolejnego programu QE3 spowodowałoby bez wątpienia do tego, że cena tego surowca wzrosłaby ponownie do poziomów grubo ponad 100$ za baryłkę, co nie tylko zaszkodziłoby gospodarce ale i mogłoby wręcz pogrążyć obecnego Prezydenta USA – Barracka Obamę w listopadowych wyborach. Natomiast brak nowego programu stymulacyjnego spowodowałby gwałtowny spadek cen ropy naftowej co dla przeciętnego obywatela byłoby odebrane bardzo pozytywnie. Paradoksalnie zatem, brak QE3 spowoduje wsparcie dla gospodarki, bowiem spekulanci przerażeni tym że nowych pieniędzy już nie dostaną, zaczną wyprzedawać nie tylko ropę, ale i inne surowce, w tym również artykuły rolne takie jak ryż, kukurydza czy kawa. Kolejnym czynnikiem jaki jest często pomijany w mediach jest czynnik polityczny związany z sytuacją na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Na tym pierwszym chodzi o wojnę domową w Syrii, a na drugim, oczywiście o Iran. Jeśli chodzi o Syrię to Rosja i Iran zaczynają coraz śmielej "wymachiwać szabelką". Jak wiadomo obydwa te kraje są wielkimi producentami ropy (Rosja nawet największym na świecie) i w oparciu o sprzedaż tego surowca planują swoje budżety. Tym bardziej zatem przed wyborami prezydenckimi FED nie odważy się na wspieranie gospodarek Rosji i Iranu.

3Dane makroekonomiczne są umiarkowanie pozytywne i lepsze od oczekiwań – przez ostanie kilka tygodni rynek był pozytywnie zaskakiwany lepszymi od prognoz odczytami makro w USA. Wszelkiego rodzaju ankiety przeprowadzone wśród menadżerów biznesu, sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa wypadają lepiej niż się spodziewano, a liczba zasiłków dla bezrobotnych delikatnie spada. Nie są to okoliczności wymuszające na FED tak desperacki krok jakim byłoby wprowadzenie kolejnego programu skupu obligacji.

4Polityka luzowania ilościowego wciąż de facto trwa w najlepsze – mało kto zdaje sobie sprawę że sama tylko deklaracja FED o pozostawieniu stóp procentowych na poziomie zera do końca 2014 roku, jest współmierna z wprowadzeniem kolejnego QE3. Banki otrzymały w ten sposób gwarancję tego iż ich inwestycje są bezpieczne przez kolejne 2 lata i mogą spokojnie kalkulować swoje oczekiwane stopy zwrotu czy to z obligacji, czy z akcji lub surowców. Dodatkowo, co warte podkreślenia, począwszy od lipca tego roku, FED skupuje o 6 mld $ obligacji więcej niż ich sprzedaje w ramach operacji Twist (miesięcznie). Jeśli by teoretycznie przedłużyć tą operację o kolejny rok (do końca 2013) to dodatkowy stymulus wyniósłby 96 mld $.

Podsumowanie:

Po powyższej analizie należy stwierdzić że FED nie ma wystarczających argumentów aby wprowadzić kolejną rundę luzowania ilościowego już podczas następnego posiedzenia we wrześniu tego roku. Jeśli w ogóle kiedykolwiek zdecyduje się na taki drastyczny ruch to będzie to z pewnością dopiero po wyborach w listopadzie 2012, kiedy dowiemy się czy Barrack Obama zostaje na drugą kadencję. Szansę na QE3 przed wyborami oceniam na zaledwie 10%. Deklaracja pozostawienia podstawowej stopy procentowej na poziomie zera do końca 2014 roku, oraz być może przedłużenie Operacji Twist, wraz z jej wspomnianą wyżej modyfikacją, powinny stanowić równowartość kolejnego programu QE.

Co jednak najważniejsze, to że paradoksalnie brak ogłoszenia QE3 może stać się najlepszym stymulantem dla gospodarki. Spadną bowiem drastycznie ceny surowców, na czele z ropą naftową i artykułami rolnymi, co pomoże najbardziej amerykańskim konsumentom. Nastroje wśród społeczeństwa ulegną wyraźnej poprawie, gospodarka złapie oddech a Obama wygra kolejne wybory w listopadzie. Czy tak się stanie? Pożyjemy – zobaczymy, ale z pewnością można stwierdzić że brak QE może okazać się najlepszym QE.

Albert Rokicki

www.longterm.pl 

Komentarze (11)
Mario who?
 Oceń wpis
   

Wczoraj podobno było kolejne rozczarowanie ale ja się pytam: czy ktoś liczył na cud? Rozczarowanym może być bowiem tylko ten kto oczekiwał że Mario Draghi wyciągnie jakąś magiczną różdżkę i naprawi wszystkie problemy tego świata. Polska giełda z pewnością na to nie liczyła, dlatego skromne -0,8% wczoraj na WIG20 można uznać za umiarkowaną reakcję.

Będąc w opozycji od głównego strumienia mediów, paradoksalnie uważam że szef ECB obiecał stosunkowo dużo rynkom, gdyż wspomniał o rozpoczęciu operacji otwartego rynku czyli czegoś co stosował podczas kryzysu bankowego amerykański FED (ostatnio w niewielkim wymiarze również w marcu tego roku) a co nazywa się w USA discount window. Ponadto podkreślił że fundusze pomocowe ESM i ESFS są konieczne do uruchomienia i jestem przekonany że to nastąpi we wrześniu, najpóźniej w październiku tego roku. Zastanawiał mnie na początku fakt że nie obniżył stopy procentowej, gdyż to by spowodowało większą wyprzedaż Euro i z pewnością ucieszyło europejskich eksporterów – co jak nie słabsza waluta może pomóc w krótkim okresie czasu? Po krótkiej analizie gracze w USA, mogli stwierdzić że nie ma co jeszcze wchodzić do Europy bo jak teraz się wstrzymał z obcięciem stóp to zrobi to na następnym posiedzeniu i Euro się osłabi (skazując inwestorów na stratę na wymianie kursowej).

Dlaczego USA tąpnęło wczoraj po konferencji ECB? 

ZAPRASZAM DO LEKTURY CAŁEGO DALSZEGO CIĄGU ARTYKUŁU NA SERWISIE: WWW.LONGTERM.PL 

Komentarze (0)
Obligacje pokazują właściwą reakcję po FED
 Oceń wpis
   

Nie spodziewałem się niczego spektakularnego po wczorajszym wystąpieniu Bena Bernanke i zgodnie z oczekiwaniami nie powiedział praktycznie nic nowego. Oczywiście nigdy nie można wykluczać że ten Pan nie wyciągnie kolejnego królika z kapelusza ale tym razem chyba czekał na to co zrobi jego kolego po drugiej stronie Atlantyku.

 

Dzisiaj wielki dzień w Europie, bowiem o 14 30 odbędzie się konferencja prasowa szefa EBC – Mario Draghiego. Wall Street po wczorajszym spadku o 0,3% też chyba wstrzymała oddech i oczekuje już tylko na słowa „Super Maria”. Ale moją uwagę zwróciła jedna rzecz – reakcja 10 letnich obligacji USA

SZCZEGÓŁY NA BLOGU www.longterm.pl - bezpośredni link do wpisu 

Komentarze (0)
Szok i przerażenie
 Oceń wpis
   

Witam,

Nadchodzi moment na który oczekiwałem od dłuższego czasu. Rynek przez ostatnie 10 miesięcy  nie rozpieszczał posiadaczy gotówki ani short sellerów (grających na spadki). Teraz jednak jest ten moment kiedy będą oni mogli wziąść srogi rewanż za wielomiesięczne upokorzenia jakie serwowało im stado byków...kto zrobił te wzrosty? jak to się stało że napompowano tą bańkę aż tak szybko i tak mocno w tak krótkim czasie? jak to możliwe że zdołano utrzymać te wysokie poziomy przez kilka ostatnich miesięcy w pozycji bocznej? Te pytania nie mają już znaczenia bo nie warto zastanawiać się nad przeszłością...patrząc w tylne lusterko nigdy nie zobaczy się tego co przed nami...

Teraz kilka słów do wszystkich tych którzy wyznają te same zasady wolnego rynku i analizy sytuacji makroekonomicznej co ja. Wiem że było ciężko. Ja niejednokrotnie przez ostatnie pół roku byłem wyśmiewany i byłem przedmiotem drwin i kpin. Dlaczego? Bo indeksy wciąż rosły:) Bo akcje rosły...to był argument dla którego ja byłem uważany za błazna, godnego pożałowania "pisarza", bełkocącego coś wieczorami na swoim blogu...to znaczy że przysłowiowy Kowalski nie znający się na giełdzie, nie mający pojęcia jaki to jest żywioł, nie zdający sobie sprawy kto stoi za wzrostami na giełdzie mógł z całą odpowiedzialnością z nas szydzić...Kolejne nasze ataki były odpierane z czego najbardziej dotkliwą kontrę dostaliśmy w czerwcu kiedy wydawało się że byliśmy tak blisko sukcesu...utworzył się klasyczny RGR ale widocznie siły szalonego szamana postanowiły go zanegować i wmówić ludziom hossę...póżniej w listopadzie mieliśmy kolejną szansę na utrącenie głowy byka ale kolejny raz sztuczne interwencje w wolny rynek nam to uniemożliwiły...Ben Bernanke - człowiek który za tym wszystkim stoi, jest na tyle bezczelny że w miniony weekend stwierdził iż FED nie ponosi żadnej odpowiedzialności za ten kryzys...że winny jest brak regulacji...to ja się pytam dlaczego do diabła u nas nie mieliśmy nigdy stóp procentowych na poziomie 1% przy bezrobociu przecież o wiele wyższym niże te które było w latach 2000-2004 w USA??? Dlaczego u nas w tym dzikim kraju nad Wisłą nie powstała żadna bańka spekulacyjna na nieruchomościach? Dlaczego nie udzielano kredytów bezrobotnym jak w USA? Dlaczego nikt nie mógł kupić dwóch domów bez żadnego wkładu własnego? Człowiek zawsze rzuci się na kolejną bańkę spekulacyjną...czy to będą akcje, czy obligacje, czy nieruchomości czy tulipany jak to było w XVII w w Holandii bo to leży w ludzkiej naturze...zadaniem szefa banku centralnego jest uprzedzanie niekorzystnych wydarzeń i zapobieganie niezbezpieczeństwom...zadaniem szefa banku centralnego nie jest dbanie o zachowanie wzrostu gospodarczego za wszelką cenę...jego zadaniem jest nie doprowadzenie do spadku zamożności społeczeństwa poprzez obronę wartości nabywczej pieniądza. Wystarczy powiedzieć że od powstania FED z 1 dolara zostało już 10 centów...to nie pomyłka...dolar stracił już 90% swojej siły nabywczej...więc co z tego że w USA ludzie mieli ciągły, nieprzerwany wzrost gospodarczy od wielkiego kryzysu dzięki FED, skoro również dzięki FED mogą kupić za 1 dolara o 90 centów mniej towarów i usług niż przed powstaniem FED?

Koniec upokorzeń. Czas na atak kończący tą farsę już nadszedł. Kiedy się zacznie będzie to uderzenie w stylu SZOK I PRZERAŻENIE...ci sami ludzie którzy z nas drwili będą tkwili przed monitorami  osłupieni, sparaliżowani, nie mający pojęcia co się dzieje...kiedy się zacznie gracze na spadki nie będą mieli litości bo nikt nie litował się nad nimi przez ostatnie 10 miesięcy...nie będzie miejsca i czasu na branie zakładników...rzeź i zniszczenie będzie na skalę niewidzianą od wielu lat a zgliszcza i rany pozostałe po tym krachu będą na tyle dotkliwe że giełda pogrąży się w fazę beznadzieji na wiele, wiele miesięcy...tak więc czas na podjęcie akcji już nastał...nie jest to oczywiście rekomendacja ale uważam że przy najmniejszym pretekście ten nagrzany rynek runie w dół i to ostro w dół...można brać kontrakty spadkowe na  przede wszystkim KGHM i banki (PKO, Pekao) oraz oczywiście cały WIG20...jeśli ktoś gra na surowcach to można brać shorty na miedź i ropę...jeśli na walutach to na spadki Euro wobec USD i PLN wobec GBP...to wszystko nawet na wielokrotnych lewarach...powtarzam to nie jest rekomendacja i każdy podejmie decyzję samodzielnie. Taka szansa na zarobek na spadki może się długo nie powtórzyć. Nie mówię że należy zacząć atak już jutro ale należy być gotowym i czujnym.

Pozdrawiam

Long

Komentarze (33)
Prognozy giełdowe na 2010 rok
 Oceń wpis
   

Witam,

Postanowiłem nie czekać do pierwszego dnia przyszłego roku i napisać moje prognozy na dzień przed Sylwestrem. Jaki będzie ten kolejny 2010 rok? Poza zmianą daty w kalendarzu nic się tak naprawdę nie zmieni...rok to jedynie czas w jakim Ziemia potrzebuje do okrążenia Słońca i tak naprawdę te kolejne 12 miesięcy pod nazwą 2010 nie mają większego znaczenia...ja zawsze staram się patrzeć na rzeczywistość w dłuższym horyzoncie czasowym i oceniać sytuację z takiego własnie punktu widzenia...sytuacja na Świecie wciąż jest kryzysowa poza gospodarką Chińską - sztucznie stymulowaną działaniami rządowymi ale to oddzielny temat. Nic nie zostało załatwione a wszystkie problemy zostały zamiecione pod dywan...nie pozwolono upaść nieudolnym przedsiębiorstwom bowiem stwierdzono że były "za duże aby upaść"...to ja się pytam w takim razie czy nie są "za duże aby wogóle istnieć?" Interwencje rządowe zapobiegły totalnemu załamaniu w gospodarce ale i doprowadziły do sytuacji gdzie system jest pozbawiony możliwości samooczyszczenia. Od tysięcy lat gospodarka działa tak że biznesy nieudolne upadają dając możliwość nowym zdolnym przedsiębiorcom zaistnieć i wykorzystać kryzys. W tej chwili mamy do czynienia z sytuacją gdzie ratuje się nieudaczników a uczciwi, konserwatywnie myślący biznesmeni nie mogą wykorzystać swojej szansy...kiedyś opisałem komuś przykład z bazarem gdzie było 10 budek z jabłkami. Kiedy spadł nagle popyt 5 z nich miało poważne problemy finansowe. Niestety należały one do właściciela bazarku, który uparł się aby one dalej sprzedawały jabłka...utrzymując te 5 swoich budek właściciel powoduje że tak naprawdę nikt nie zyskuje...te jego własne budki wciąż generują straty lub przynoszą niewielkie zyski bo muszą stale utrzymywać ceny jabłek na niskim poziomie...gdyby jednak te 5 budek upadło to pozostałe 5 należących do niezależnych przedsiębiorców szybko skorzystałyby na zwiększeniu swojego rynku zbytu. Ceny jabłek  szybko by wystrzeliły przez co zarabialiby o wiele więcej. Właściciel straganów zaś mógłby z pełną odpowiedzialnością podnieść im opłaty za najem i wszyscy byliby zadowoleni. Rynek jabłek ruszyłby z kopyta, 5 budek pozostałych na bazarze wspaniale by prosperowało a właściciel bazaru miałby większe wpływy z najmu...

Tyle tytułem wstępu. Teraz już do rzeczy czyli prognozy na przyszły rok:

1) Rozpad strefy Euro - w przyszłym roku powinny zacząć się na poważnie głosy o rozpadzie strefy Euro. Jako pierwsze mogą wyjść z tego klubu Grecja i Hiszpania. Później zrobią to być może Portugalia i Włochy. Spowoduje to spore osłabienie Euro wobec dolara i złotówki.

2) Dolar będzie królem - to będzie zdecydowanie rok dolara amerykańskiego. Inwestycje carry trade będą dalej zwijane bowiem po raz pierwszy od wielu lat większą stopę zwrotu może przynieść inwestycja w USA niż na rynkach wschodzących. Również zwiększająca się rentowność amerykańskich obligacji która może osiągnąć w przyszłym roku nawet 5% za 10-latki będzie bardzo kusząca. No i oczywiście rozpad Europejskiej Unii Walutowej spowoduje że kapitał wręcz panicznie będzie się wycofywał za Atlantyk.

3) Surowce bardzo stanieją - zewzględu na umacniającego się USD złoto, miedź i reszta surowców bardzo poważnie potanieje. Stracą na tym oczywiście rynki wschodzące w tym Polska i nasz KGHM. Dodatkowym czynnikiem będzie również słabnący z kwartału na kwartał popyt.

4) Podwójne dno recesji - jestem przekonany iż gdzieś w II połowie 2010 roku pojawi się w USA ponownie recesja. Już nie tak surowa jak poprzednia ale jednak zobaczymy minimum 2 kwartały z ujemnym wynikiem PKB. Rosnący kurs dolara spowoduje iż eksport się załamie. Zyski z zamorskich inwestycji stopnieją bardzo znacząco co pogrąży wielkie korporacje notowane na wall street.

5) Łagodna recesja w Polsce - napisałem już że rok 2010 będzie lepszy dla gospodarki USA niż dla rynków wschodzących. Przewiduje jakieś wielkie załamanie w Chinach. Nie wiem czym spowodowane ale wydaje mi się że zaporami celnymi jakie reszta świata będzie musiała nałożyć na Pekin. Prośby i interwencje dyplomatyczne o uwolniania Juana nie dają rezultatów więc pora chyba aby świat Zachodu sięgnął po swoje działa...tak naprawdę bowiem jest rzeczą niesłychaną w historii Świata aby w obliczu tak wielkiego krzysu nie stosować praktyk tzw. beggar the neighbour czyli wyniszcania partnerów handlowych i ochrony własnego rynku zwanych inaczej protekcjonizmem. To wszystko zacznie się rozwijać na większą skalę pod koniec 2010 kiedy świat spanikuje po ogłoszeniu powrotu do recesji. Nie oprze się jej również Polska. Już nawet drugi  kwartał 2010 może być pod kreską wobec umacniającej się stale złotówki. Pamiętajmy że w ubiegłym roku korzystaliśmy z wyjątkowo korzystnego kursu walutowego z Euro na poziomie nawet 4,8 zł...dzięki temu obronił sie nasz eksport oraz dostawaliśmy w przeliczeniu więcej złotówek z unijnych funduszy pomocowych. Będzie nam niezmiernie trudno powtórzyć ten wynik w 2010...ciekawe czy premier Tusk pokaże nas na mapie Europy z wynikiem -1,5%?

6) Giełda w dół - akcje niestety nie mają żadnych szans na takie wzrosty jakie oglądaliśmy w tym roku. Uważam że w skali całego roku giełda nie da zarobić...w pierwszych miesiącach 2010 przewiduje bardzo poważne spadki indeksów. S&P powinien zjechać na 750 a nasz wig20 na okolice 1450-1500. Ożywienie w gospodarce po ostatecznym oczyszczeniu systemu może zacząć się dopiero na początku 2011 roku a prawdziwa hossa poparta fundamentami w postaci wzrostu PKB na poziomie 5-6% w 2012.

7) Zagrożenie wojną lub wielkim atakiem terrorystycznym - wciąż nie należy lekceważyć zagrożenia wielkim konfliktem zbrojnym. Gruzja, Iran,Izrael, Tajwan, Pakistan to są bardzo poważne ogniska zapalne...Barrack Obama też nie może spać spokojnie a jego życie może znaleźć się w ogromnym niebezpieczeństwie...

8) Deflacja i zerowe stopy - nie ma według mnie mowy o pojawieniu się realnej inflacji. Przy rosnącym bezrobociu i wykorzystaniu mocy produkcyjnych na 70% (najmniej od II WŚ) powinna pojawić się niedługo prawdziwa deflacja. Tak jak napisałem dolar będzie się umacniał więc USA bedzie kupowała tanie towary z zagranicy (surowce) przez co wyrówna swój deficyt handlowy co będzie jedyną pozytywną rzeczą z tego kryzysu. Inflacja może natomiast nastąpić prędzej w UE wobec załamania się Euro. Być może paradoksalnie scenariusz, który rysują ekonomiści Stanom Zjednoczonym sprawdzi się w Europie...nie zbadane są wyroki boskie...

9) Tusk przegrywa wybory prezydenckie ponownie -Lech  Kaczyński zrobi to znowu ku zdumieniu wszystkich. Jak dojdzie do bezpośrednich debat to Kaczor mając w ręku mocne argumenty w postaci recesji w POlsce (wybory będą na jesieni) oraz załamanie się Euro znokautuje rywala. Prawdopodobnie Polska zrezygnuje wogóle z planów przyjęcia europejskiej waluty.

Do siego roku!

Pozdrawiam,

LONg

 

 

Komentarze (23)
Dolar papierkiem lakmusowym dla giełdy
 Oceń wpis
   

Witam,

Od mojego wpisu z 23.08 pt. "Koniec rajdu surowców początkiem rajdu walut carry trade" japoński Jen umocnił się o ponad 5%, ale waluta która w tej chwili rządzi bezsprzecznie światowym carry trade - dolar amerykański osłabił się o dalsze 2,5%...ten czynnik jest odpowiedzialny za utrzymywaniem rajdu na giełdach i sytaucja na światowych rynkach jest całkowicie uzależniona w tej chwili od "zielonego". Stał się bowiem teraz USD swoistym papierkiem lakmusowym nastrojów na światowych giełdach. Każde najmniejsze umocnienie tej waluty względem koszyka walut będzie nie tylko sygnałem do ewakuacji z akcji ale również akceleratorem wyprzedaży kontraktów na surowce. Miedź i ropa przecież już sporo spadły od swoich lokalnych dołków właśnie w antycypacji na odwrócenie się trendu na dolarze...z tymże one spadały z taką pewną nieśmiałością bo przecież dolec wciąż się osłabiał co wprawiało traderów w coraz większe zdumienie...przecie Bernanke miał rozpocząć swoją "Exit Strategy" i zasygnalizować gotowość do podnoszenia stóp procentowych...miał ponoć ogłosić koniec programów wykupu toksycznych aktywów oraz rządowych obligacji a zrobił dokładnie odwrotnie czyli przedłużył ten program aż do końca I kwartału przyszłego roku...traderzy zdębieli...musieli pogodzić się z prawdą że jednak pomimo wielu zapowiedzi Ben Bernanke i FED poddają dolara...Co ma się Benek i Geithner przejmować Chinolami czy Japońcami co są umoczeni w obligacjach amerkańskich? Czy mają się może przejmować niemieckimi i francuskimi eksporterami? Nie, oni martwią się o swoich - wielkie banki z wall street, swoich eksporterów, oraz własne firmy czerpiące gigantyczne dochody z zamorskich inwestycji (Microsoft, GE, Procter & Gamble, HP itd) oraz chyba przede wszystkim dbają o swoje własne interesy płacąc mniej za swój dług przy tak niskim oprocentowaniu obligacji. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: mocny dolar nie jest w interesie USA. Uważam że Bernanke raczej zaryzykuje pojawienie się inflacji niż zacznie przedwcześnie podniosić stopy bowiem on najlepiej zdaję sobie sprawę jak wciąż tragicznie jest z gospodarką USA. Gdyby te całe ożywienie było prawdziwe to już teraz stopy musiałyby zostać podniesione do przynajmniej 1% bo tak nakazywałaby przyzwoitość. Bernanke to jednak rozsądny lekarz który nie ryzykuje przedwczesnego odłączenia kroplówki od umierajcego pacjenta. Szczególnie teraz kiedy już więcej zrobić nie jest w stanie jeśli chodzi o politykę monetarną i kiedy pomimo tak niskooprecontowanego pieniądza nie ma zwiększonej znacząco akcji kredytowej...Uważam że w tej chwili sytuacja USA jest bardzo niebezpieczna z uwagi na powyższe uwarunkowania. Cokolwiek nie zrobiłby FED i Bernanke będzie odebrane żle. Podniesie stopy - zarżnie ożywającą po spiączce gospodarkę, nie podniesie stóp - wznieci inflację w długim terminie i napompuje kolejną bańkę spekulacyjną z którą już sobie nie poradzi...Mało ludzi zdaje sobie sprawę jak patowe jest w tej chwili położenie USA i na jak wielkie zagrożenie jest narażona ich gospodarka...rynek kapitałowy jest mega napompowany, szczególnie rynek obligacji który wywindowany jest sztucznie właśnie przez interwencje FED. Również rynek akcji jest już według mnie bańką spekulacyjną po wzroście 56% w pół roku...Jedno negatywne wydarzenie, jedna, kolejna wątpliwość w amerykańską gospodarkę i lawina się posypie...wyobraźmy sobie że teraz Citi Bank albo Bank of America potrzebuje kolejnego bail outa, kolejne dziesiątki miliardów $ musiałyby być wydrukowane aby je ratować, ale myślę że tym razem oburzenie opinii publicznej byłoby tak wielkie że po prostu pozwolono by tym bankom upaść albo całkowicie znacjonalizowano, a ich akcje zlikwidowano...Tego ciosu rynek kapitałowy w USA już by nie wytrzymał i wszystko załamałoby się jak domek z kart...w obliczu takiej paniki Chiny i Japonia już raczej podziękowałyby za amerykańskie obligacje i mamy perspektywę Obamy deklarującego niewypłacalność gdzieś pod koniec przyszłego roku...

Wielu analityków spodziewa się korekty, wielu przewiduje jakiś rodzaj technicznego odreagowania wzrostów jako profit taking, ale co powiedzą oni na rewelację największą z możliwych? Ogłoszenie bankructwa w USA i powrót do standardu złota? Giełda wyprzedza gospodarkę o 6-9 miesięcy i na razie tego nie przewiduje ale należy bacznie ją obserwować, a szczególnie nasz lakmusowy papierek czyli dolar amerykański...

Pozdrwiam,

Long

 

Komentarze (6)
Koniec rajdu surowców początkiem rajdu walut carry trade
 Oceń wpis
   

 

Witam,

Wiemy już że decydujące starcie się zaczęło i początek zderzenia ostatecznego nalezy do byków. Tym razem chciałbym posłużyć się po raz pierwszy wykresami, na których najbliższy scenariusz rysuje się aż nadto klarownie, a wszelkie nasze wątpliwości są szybko rozwiewane...Posłużę się najważniejszymi dla mnie wskaźnikami na kreskach tygodniowych z użyciem średni ruchomych 200-tu tygodniowej i 50-tygodniowej oraz "golden crossem" w przypadku kiedy one by się krzyżowały.

Zacznijmy od surowców, bo one były głównymi bohaterami pół rocznego już natarcia byków. Na pierwszy rzut oka widać że na miedzi uformował się złoty krzyż, zaczynający wieloletni cykl spadkowy, podobnie jak na ropie (czerwona linia to 50-tyg a zielona to 200 tyg.) Co ważniejsze dla naszej bitwy to fakt iż linia 200-tu tygodniowej średniej stanowi skuteczny opór przed dalszymi zwyżkami zarówno miedzi, która jak wiadomo ma doktorat z ekonomii jak i ropy. Poniżej kolejno wykresy  "czarnego złota i miedzi:

 

Jeśli prawdziwa byłaby teza o "złotym krzyżu", czyli początku długoterminowego trendu po przecięciu się 200 i 50 tygodniowych średnich to znaczyłoby to nic innego niż że mamy przed sobą  wielomiesięczne spadki cen obu surowców. Świadczyłoby również to iż w gospodarce światowej popyt się wyczerpał i wchodzimy w środowisko deflacyjne (przeciwieństwo inflacyjnego, którego tak się powszechnie obawiają ekonomiści).

Kolej teraz na waluty i tu chciałem przedstawić 2 czołowe w tej chwili waluty "carry trade" czyli kolejno dolara amerykańskiego i japońskiego jena:

 

 

Na pierwszym wykresie widać ewidentnie że lada chwila 50-tka przebie od dołu 200-tkę i będzie to bardzo silny sygnał do rozpoczęczia przez dolara długoterminowego trendu wzrostowego. To by się układało w jedną całość z surowcami, które z kolei siedzą na 200-tce i nie mogą jej przebić. Jeśli dolar się zacznie umacniać to zarówno ropa jak i nasz doktor ekonomii - miedź polecą na łeb na szyję...Na  drugim wykresie japońskiego jena widać iż jest on już od dawna po "golden crossie" i jedzie dalej na północ...wiadomo że proces zwijania carry trade rozpoczął się w 2007 roku, przyspieszył po bankructwie Lehman Brothers a teraz jakby czekał na swój kolejny rajd...

A to już indeksy giełdowe i na początek Szanghaj:

 

 Jak widać w tym przypadku po sporych spadkach indeks odbił się od 200-tki. Wygląda na to że nie będzie na razie grany dalszy spadek Szangaju. Być może surowce będą jeszcze trzymane przez jakiś czas na wysokich poziomach, bowiem trudno mi uwierzyć aby giełda rosła przy spadających surowcach, szczególnie w Chinach (u nas z racji KGHM podobnie). Jednakże giełda chińska jest już w trakcie łapanie dna, bowiem 50-tka już zawróciła i będzie teraz dążyła do przecięcia z 200-tką ale to dopiero za ładne kilka miesięcy (początek przyszłego roku) Potencjalny spadek Szanghaju to poziom w najlepszym wypadku 2500 (średnia 50-cio tygodniowa) 

Na powyższym wykresie S&P widać że obie średnie mają wciąż dużą ochotę jechać w dół i do punktu zwrotnego jeszcze daleko...dlatego uważam że w tej chwili największym ryzykiem jest inwestowanie w USA...od 9 marca nie było tam właściwie żadnej głębszej korekty a rynek wciąż znajduje się w głębokiej bessie, jeśli wierzyć naszej zasadzie "złotego krzyża". Czerwona linia średniej 50-tygodniowej musi wykazywać minimum chęci zawrócenia na północ i spotkania w końcu tej zielonej wysoko umiejscowionej gdzieś na 1250 średniej dwustutygodniowej...do tego momentu jeszcze daleko...czy bowiem wchodzi w grę dalsze pompowanie indeksu na 1250 tak aby spotkać po raz pierwszy 200-tkę? Z szalonym szamanem Benem Szalomem wszystko jest możliwe co udowodnił przez ostatnie 2 lata...Zatem nie można wykluczyć iż w skutek dalszych sztucznych interwencji i utrzymywania stóp na poziomie 0% dojedziemy do poziomu 1250 i dopiero tam będzie kres tego rajdu...z tym szamanem jest to bardzo możliwe jednakże trzeba pamiętać iż jego kadencja kończy się w tym roku i dalszą szaloną hossę uzależniałbym od reelekcji tego człowieka przez Barracka Obamę...czy tak się stanie? pamiętajmy że jeżeli rzeczy ponownie na jesieni wymkną się z pod kontroli społeczeństwo musi mieć kozła ofiarnego...

Pozdrawiam

Long

PS: zapewne pytanie: jak to się ma dla giełdy i dla gospodarki? Dla gospodarki bardzo dobrze bo tanie surowce umożliwią szybsze wyjście z recesji. Dla giełdy nie za dobrze bowiem przykładowo nasza giełda jest silnie uzależniona od surowców ze wzgledu na KGHM, LOtos i Orlen...podobnie londyńska FTSE ale i amerykański dow jones ze względu na największą w nim wagę Exxona Mobila i Chevrona...

Komentarze (23)
Jim Rogers: "Bernanke is an idiot"
 Oceń wpis
   
Komentarze (3)
1 | 2 |
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)