Rynek akcji jak Pies Pawłowa
 Oceń wpis
   

W ubiegłym tygodniu mieliśmy wiele emocji na rynkach finansowych. Mario Draghi poprzez wypowiedzenie jednego zdania wywołał euforię na giełdach.

Spotkało się to ze sporym oburzeniem wielu graczy – szczególnie kontraktowych, ale należy sobie zdać sprawę z faktu że od ładnych kilku lat, wojna byków z niedźwiedziami to nie tylko starcia regularnych oddziałów ale i zaklęcia czarodziejów. Dokładnie tak jak w słynnej powieści Johna Ronalda Tolkiena „Władca Pierścieni”, w której o ostatecznym zwycięstwie praktycznie przesądziła siła, wiedza i determinacja Gandalfa. Takim Gandalfem dla rynków finansowych był przez ostatnie lata szef amerykańskiej rezerwy federalnej (FED) – Ben Bernanke. Jednak jego siła rażenia jakby ostatnio się osłabiła i ma nieco uwiązane ręce – można śmiało powiedzieć że jako czarnoksiężnik się wypalił i ma coraz większą opozycję we własnym obozie. Czyżby teraz Gandalfem dla Europy stał się Mario Draghi? Pamiętajmy że we „Władcy Pierścieni”czarnoksiężnik zmartwychwstał i powrócił jako Gandalf  Biały aby ostatecznie zwyciężyć z siłami zła. OK ale czy niedźwiedzie są bezbronne i nie mają własnych czarnoksiężników? Są ich całe tuziny – w USA w rolę Saurona wcielił się Nouriel Roubini, w Sarumana – Peter Schiff, jest jeszcze przywódca Orków – Jim Rogers i potężna armia Troli. A u nas? Jeden Gargamel chyba wystarczy?

A jak działa obecnie mechanizm rynków finansowych? 

Komentarze (0)
Super Mario na ratunek ale na jak długo?
 Oceń wpis
   

Wczoraj nasi gracze absolutnie nie kupili rajdu po słowach Mario Draghiego, jaki obserwowaliśmy w USA i zachodniej Europie. 

Nasz rynek już wielokrotnie w przeszłości wykazał się wielką mądrością i umiejętnością prawidłowej oceny.

Mało tego, wiele razy WIG20 wyprzedzał to co potem działo się za Oceanem. Według mnie Amerykanie mają spory problem po bardzo rozczarowujących wynikach kwartalnych swoich spółek. Tak słabych wyników i co najważniejsze, gorszych od oczekiwań,  ja osobiście nie pamiętam (no oczywiście z wyjątkiem 2008 i 2009 roku). Po UPS i Apple, wczoraj popis dały kolejne wielkie tuzy amerykańskiego kapitalizmu – Facebook i Amazon. Ten pierwszy pokazał nawet stratę 8 $ na akcję (sic!), ten drugi spadek zysku o 96% do symblicznego i ewidentnie „naciąganego” 1 centa na akcję (sic!). Myślę że traderzy z Wall Street robią wciąż, jak to się mówi – dobrą minę do złej gry i po kilku sesjach „udawania wzrostów”, przyjdzie czas na zderzenie się z rzeczywistością. Przedwczoraj amerykańskim bykom pomógł Nowotny – członek ECB, który zapowiedział że europejski fundusz pomocowy będzie w stanie drukować pieniądze na wzór amerykańskiego FED. Wczoraj rolę pomocowego pretekstu odegrał znakomicie Mario Draghi – szef ECB, który niejako te doniesienia potwierdził. Kto następny w kolejce? Idealnym kandydatem do pomocy werbalnej (a jakże) wydaje mi się być szef FED – Ben Bernanke. W każdym bądź razie pytanie brzmi: jak długo Ameryka zajedzie na samych słownych deklaracjach a nie twardych danych makro i wynikach spółek? Wczorajsze dane były trzeba przyznać niezłe – zasiłki dla bezrobotnych spadły o 30 tyś, a zamówienia na dobra trwałe wzrosły o ponad 1%. Czy to jednak jest w stanie zrekompensować wielkie rozczarowanie kiepskimi wynikami spółek, które co warto podkreślić są w okolicach swoich szczytów historycznych? Obawiam się że nie i jeśli dzisiejsze dane o PKB będą gorsze od oczekiwań (+1,2% k.k) to traderzy mogą już nie czekać i się porządnie wysypać.
 
Dlaczego jestem sceptyczny wobec rajdu? 
 
Czytaj ciąg dalszy artykułu tutaj: www.longterm.pl 
Komentarze (0)
Amerykanie stwarzają pozory po ciosie
 Oceń wpis
   

Wczoraj mieliśmy wspaniały pokaz defensywy w wykonaniu amerykańskich byków. Widać było pracę zespołową i mobilizację po rozczarowujących wynikach Apple i UPS.

Byki musiały wywołać na całym świecie wrażenie że właściwie nic się nie stało, dlatego wykorzystano wypowiedź jednego z członków ECB, który stwierdził że europejski fundusz pomocowy otrzyma licencję bankową (czytaj: będzie mógł drukować 10 razy więcej pieniędzy niż posiadany kapitał) do stworzenia pozorów. Spadało Apple o 5%? To nic bo podciągnęli bankami, Caterpillarem  i Boeingiem. Trzeba jednak przyznać że wyniki tych dwóch spółek były lepsze od oczekiwań. Jednak ja wciąż uważam że Wall Street zachowuje się jak mistrz boksu po otrzymaniu silnego ciosu – nie był to cios knockoutujący ale mocny. Po takim kiepski pięściarz jak Gołota poddaje się albo ucieka z ringu ale mistrz walczy dalej, najpierw usiłując stworzyć pozory że nic się nie stało.

Dzisiaj będziemy mieli w końcu wysyp danych makroekonomicznych – najpierw o 14 30 zamówienia na dobra trwałego użytku i nowe wnioski o zasiłki dla bezrobotnych, potem o 16 – sprzedaż domów, których umowy nie są jeszcze do końca zamknięte (nie dopełnione są wszystkie formalności – kredyty, ubezpieczenia itd. które trwają ok 4-6 tygodni). Jest to zatem taki wskaźnik wyprzedzający jaka podaż zaleje w najbliższym czasie rynek nowych domów. I amerykańskie byki będą miały świetną okazję do dalszego „stwarzania pozorów”, gdyż teraz im gorsze dane tym lepiej, bo rosną szansę na kolejny dodruk pieniędzy przez FED (QE3)

Czytaj dalszy ciąg artykułu tutaj: www.longterm.pl 

Komentarze (0)
Jabłko zaczyna gnić
 Oceń wpis
   

Wczoraj na Wall Street było spore rozczarowanie, bo nie dość że firma UPS bardzo rozczarowała wynikami, to zrobiła to również największa gwiazda amerykańskiego kapitalizmu – Apple.

W przypadku tej ostatniej firmy było to o tyle istotne, że były to pierwsze wyniki, które nie zdołały pobić oczekiwań analityków od uwaga – 2003 roku (sic!). Czyżby zatem koniec pewnej ery? Moim zdaniem jeszcze zbyt wcześnie na takie stwierdzenie, gdyż jeden kwartał może być traktowany jako wypadek przy pracy a pamiętajmy że teraz oczekiwania na kolejne będę bardzo zdołowane. Kurs spółki spadał o 5% w handlu posesyjnym i jeśli ta tendencja utrzyma się do dzisiejszego otwarcia, to będziemy mieli do czynienia ze sporym załamaniem amerykańskiej giełdy – szczególnie technologicznego Nasdaqa.

Czytaj całość artykułu tutaj: www.longterm.pl 

Komentarze (0)
Chińczyki trzymają się mocno?
 Oceń wpis
   

Tytułowe pytanie należałoby zadać raczej w innej formie: „czy zapięli już pasy i trzymają się mocno foteli przed twardym lądowaniem?”. 

 

Ostatnie doniesienia z Chin mówią że spowolnienie w III kwartale może ograniczyć wzrost gospodarczy do niewidzianego od dziesięcioleci poziomu 7,4%. Nas w Europie może to dziwić ale przez społeczeństwo przyzwyczajone do nieustannego wzrostu o 10% r/r takie spowolnienie może być odbierane już jako recesja. Dziwnym trafem jakoś ostatnio wszyscy sobie przypomnieli że CHRLD to kraj rządzony przez partię komunistyczną i że podawane dane mogą być delikatnie to ujmując, "podrasowane". Osobiście uważam że Chiny już się nie rozwijają, o ile już nie ma tam kontrakcji gospodarczej a jedyna słuszna partia ukrywa to jeszcze przed opinią publiczną. Dlaczego bowiem jeśli w Chinach jest taki wspaniały wzrost to giełda od 5 lat spada i jest 65% poniżej swoich szczytów historycznych, podczas gdy nawet tak słaba giełda jak nasza jedynie 40%? Uważam że giełda dyskontuje coś o wiele gorszego niż zwykłą recesję w Państwie Środka. Wygląda bowiem na to, że kraj ten zamiast dogonić w najbliższych latach USA, podzieli raczej los byłego ZSRR i rozpadnie się na kilka państw. Analogia jest przecież wręcz uderzająca – 9 lat po olimpiadzie w Moskwie rozpadł się ZSRR, teraz mija 4 rok od olimpiady w Pekinie…Zatem może dzięki jakiejś stymulacji rządowej ten ostatni duży bastion komunizmu przetrwa jeszcze kilka lat ale jego dni wydają się raczej przesądzone - przynajmniej na to wskazuje ich giełda akcji. Dalsze załamanie cen akcji w Kraju Środka jest już kwestią dni a nie tygodni i jeśli rząd nie wprowadzi pakietu stymulacyjnego, to jeszcze w tym tygodniu będzie na giełdzie w Sznaghaju bardzo, ale to bardzo nieprzyjemnie.

Czytaj całość artykułu na serwisie www.longterm.pl 

Komentarze (0)
Warszawa da się lubić?
 Oceń wpis
   

Ostatnimi czasy narzekamy na Warszawę – Nowy Jork w górę, Frankfurt w górę, Paryż w górą a u nas marazm i w okolicach zera. Czym jest spowodowana taka słabość naszego rynku względem pozostałych?

Przede wszystkim płynność naszego rynku i większe ryzyko inwestycyjne niż na pozostałych rynkach. Takie same problemy mają z resztą ostatnio nasi Bratankowie oraz Turcy. Zagraniczny kapitał, o ile wybiera rynki rozwijające się takie jak nasz, to inwestuje w większości w obligacje, na których zwyczajnie panuje hossa i jest szansa na zjawisko tzw. „hiperboli hossy”, podczas której zapanuje totalna euforia. Wiadomo że takie zachowanie zawsze kończy każdy cykl wzrostowy, zatem w okresie najbliższego pół roku należy się spodziewać pęknięcia bańki na obligacjach.  Ten proces może zacząć się już niebawem  w USA, o czym pisałem wczoraj. Najpierw zatem „zagranica” parkuje się na naszym rynku długu by później przenieść się na akcje.

To że jest moda na Polskę i na nasze obligacje pokazuje wykres Euro:

CZYTAJ CAŁOŚĆ ARTYKUŁU I OGŁĄDAJ WYKRESY PZU I KGHM TUTAJ:

 

Komentarze (10)
SKRAJNE ZNIECHĘCENIE DO GIEŁDY
 Oceń wpis
   

Ostatnimi czasy zainteresowanie giełdą akcji spadło moim zdaniem do rekordowo niskich poziomów. Według wyszukiwarki Google jest ono sporo niższe niż nawet w dołku z 2009 roku, kiedy to indeks WIG20 był o ponad 40% niżej niż obecnie.

To zniechęcenie obrazują poniższe wykresy indeksów wyszukiwania dla słowa "fundusze" w Polsce:

 

oraz słowa "akcje" również w Polsce:

 

Co ciekawe największy ruch w sieci w poszukiwaniu informacji o akcjach był w 2010 roku, czyli w pamiętnym roku wielkiego programu "akcjonariatu obywatelskiego" i prywatyzacji takich gigantów jak PZU, Taurona i GPW. Potem było już tylko gorzej...Można powiedzieć że najwięcej społeczeństwa zostało wciągniętego bezpośrednio na giełdę właśnie w latach 2010-2011. Otworzono wtedy też największą ilość nowych rachunków maklerskich. Przez zaledwie 2 lata - 2010 i 2011 w Polsce otworzono aż 368 tyś. nowych rachunków inwestycyjnych. Takiego wyniku nie osiągnięto nawet podczas szalonych lat hossy 2004-2008 (wtedy Polacy otworzyli "zaledwie" ok. 150 tysięcy nowych rachunków). Oczywiście lwia część tego zjawiska to otwieranie fikcyjnych kont na Babcię, Dziadka czy też znajomego aby uzyskać więcej akcji z ofert pierwotnych PZU, Taurona, PGE, JSW czy GPW. Chciał nie chciał ale to właśnie w latach 2010-2011 giełda była na ustach największej liczby Polaków i była obecna w mediach przy okazji każdej kolejnej wielkiej prywatyzacji.

A co teraz? 

Nie trzeba być wyjątkowo spostrzegawczym aby zorientować się że zainteresowanie giełdą wśród Polaków jest obecnie minimalne. Dla mnie najbardziej wymowne jest zamieranie forum internetowych. Pamiętam jak w czasach hossy potrafiło być po 1500 wpisów pod porannym komentarzem giełdowym na www.money.pl i ok. 700-800 pod popołudniowym (łącznie 2200-2300 wpisów dziennie). Teraz przez cały dzień jest łącznie góra 250 - w weekend zupełnie się nic prawie nie dzieje. Na jednym z najbardziej popularnych blogów o giełdzie, anlityka CDM Pekao - Wojciecha Białka http://wojciechbialek.blox.pl/html jeszcze w 2010 roku potrafiło być po 1500 wpisów, a teraz średnia z ostatnich 15 artykułów to 471...Pod wpisem z 16 maja czyli podczas absolutnego dołka na giełdzie było ich zaledwie 86...

O czym to świadczy?

Uważam że malejąca ilość wpisów na forach internetowych oraz rekordowo niski indeks wyszukiwań w Google słów "fundusze" oraz "giełda" stanowią ewidentne symptomy skrajnego zniechęcenia do giełdy akcji. Ludzie są wręcz alergicznie nastawieni na słowo akcje czy giełda i prawdziwym nietaktem jest wypowiadanie ich w szerszym towarzystwie. Jakie z tego płyną wnioski? Otóż należy zadać sobie pytanie: kiedy należy wchodzić w jakiś biznes? Jak wszyscy o nim mówią i uważają że to świetny interes czy może w czasach kiedy nikt nie ośmiela się nawet wypowiedzieć słów z nim związanych?

Artykuł ten pierwotnie ukazał się na serwisie www.longterm.pl 

Komentarze (7)
NERWY W CHINACH
 Oceń wpis
   

Wczoraj Premier Chin Wen Jiabao jasno wyraził swoje obawy o utrzymanie miejsc pracy wobec największego spowolnienia gospodarczego od 2009 roku. Jednocześnie potwierdził że rząd jest gotowy do wprowadzenia nadzwyczajnych środków w celu pomocy osłabionej gospodarce i to właśnie tworzenie nowych miejsc będzie priorytetem dla komitetów Partii Komunistycznej na „każdym poziomie”.

Jeśli nic nie zostanie przynajmniej obiecane rynkowi to może zapanować mini panika na szanghajskiej giełdzie:

CZYTAJ CAŁOŚĆ ARTYKUŁU TUTAJ

Komentarze (0)
W oczekiwaniu na chiński stymulus
 Oceń wpis
   

Kolejny pakiet stymulacyjny w Chinach wydaje się już przesądzony i najwidoczniej rynek zaczął już grać pod ogłoszenie dobrej nowiny przez  władze w Pekinie. Decyzja może zapaść nawet już jutro po zebraniu Komitetu Komunistycznej Partii Chin.

W oczekiwaniu na jakąś formę pomocy rządowej – połączenie stymulacji fiskalnej i monetarnej,indeks w Szanghaju odbił się dzisiaj od ważnego wsparcia i istnieje naprawdę duża szansa na powstanie bardzo byczej formacji tzw. „podwójnego dna”. 

Czytaj całość artykułu i oglądaj wykres Hong Kongu  

Komentarze (0)
Chiny mają problem
 Oceń wpis
   

Po piątkowych danych pokazujących spore spowolnienie w Chinach dzisiaj Shanghai Composite traci 1,2%. Okazało się że obroty największego producent sprzętu elektronicznego – ZTE Group spadły prawdopodobnie o 80% w stosunku do 80%. Kurs spółki od razu tąpnął o 10%.

 

Czyżby kończył się wielki sen Chińczyków o „wiecznej przewadze konkurencyjnej” i teraz czeka ich nie tylko zwykłe spowolnienie ale i recesja? Nic nie jest wykluczone i dlatego już 18 lipca ma spotkać się Komitet Partii Komunistycznej aby omówić bieżącą sytuację i ewentualnie wprowadzić jakieś środki zaradcze. Już w weekend Premier Wen Jiabao zdeklarował chęć wprowadzenie pomocy dla przedsiębiorstw zarówno finansową jak i fiskalną (obniżki podatków). Zobaczymy co z tego wyjdzie – wynik rozmów już w czwartek.  Jeśli nie zostanie wprowadzony pakiet stymulacyjny to giełdę chińską czeka jazda na poprzednie dołki z 2008 roku. Myślę że nie będzie nadużyciem stwierdzenie że obecna sytuacja jest o wiele gorsza dla Państwa Środka niż wtedy. Co może przerażać nas Polaków to fakt że CHRLD to lider tzw. Emerging Markets czyli rynków rozwijających się  i jeśli u nich jest źle to inwestorzy Amerykańscy mogą obawiać się również innych krajów z tego samego koszyka (w tym nas).

CZYTAJ CAŁOŚĆ ARTYKUŁU 

 

Komentarze (1)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)