ANALIZA GIEŁDY AKCJI 24.08.2012
 Oceń wpis
   

Kliknij na zdjęcie aby obejrzeć film 

Na codzienne komentarze przed sesją zapraszam na serwis: www.longterm.pl 

Komentarze (5)
Brak QE3 najlepszym stymulantem dla gospodarki
 Oceń wpis
   

Wielu komentatorów zastanawiało się ostatnimi czasy nad możliwością i prawdopodobieństwem wprowadzenie przez amerykański FED kolejnej rundy tzw. „ilościowego luzowania” (QE3). QE (ang: Quantitative Easing) to program stymulacyjny, polegający na skupowaniu obligacji od banków komercyjnych przez amerykański bank centralny FED. Zastanówmy się zatem najpierw jakie są za i przeciw wprowadzeniu kolejnego programu stymulacji monetarnej.

Za przeprowadzeniem QE3 przemawiają:

1Potrzeba walki z bezrobociem wpisana w mandat FED– założenie jest takie że FED skupując obligacje będzie utrzymywał rynkowe stopy procentowe na niskim poziomie. Niskie stopy procentowe skłonią przedsiębiorstwa do inwestycji co przełoży się z kolei na generowanie nowych miejsc pracy. Dodatkowo przeciętny Mr Smith będzie chętniej zaciągał kredyty, podejmując między innymi odkładaną wcześniej decyzję o kupnie własnego domu. Jeśli chodzi o banki, to uzyskają one poprzez działania FED dodatkowy zastrzyk wolnej gotówki, której przynajmniej jakąś część wypuszczą dalej na rynek w postaci pożyczek. Na uwagę zasługuje fakt że w odróżnieniu od centralnych banków europejskich, FED oprócz walki z inflacją, ma wpisaną w swój mandat również potrzebę zapewniania pełnego zatrudnienia w gospodarce. Obecnie stopa bezrobocia wynosi w USA 8,3% wobec poziomów poniżej 5% przed kryzysem.

2) Niska inflacja pozwala na luzowanie – ważnym argumentem za uruchomieniem programu zawsze była i jest groźba deflacji w USA. Jak na razie takiego zagrożenia być może nie ma ale FED może chcieć „dmuchać na zimne” i nie ryzykować zjawiska równie niebezpiecznego co inflacja, a przez niektórych ekonomistów traktowanego jako nawet większe zagrożenie. Jeśli w gospodarce nastąpiłby spadek cen, czyli deflacja, to recesja byłaby wówczas gwarantowana. W tej chwili inflacja w USA wynosi zaledwie 1,8% rok do roku czyli niemalże tyle co nic. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że znajduje się w granicach błędu statystycznego, więc ja bym pomimo wszystko stwierdził że ryzyko pojawienia się deflacji wciąż jest obecne. Jak wiadomo szef FED – Ben Bernanke jest specjalistą od „Wielkiego Kryzys” lat 30-tych XX w., a wtedy to właśnie deflacja spowodowała że Stany Zjednoczone pogrążyły się w wieloletniej depresji gospodarczej.

3Bardzo słaby rok dla amerykańskich banków – pierwsze sześć miesięcy tego roku były najgorszym półroczem dla amerykańskiego sektora bankowego od początku 2009 roku, czyli od końca poprzedniego kryzysu 2007-2009. Straty wywołane nieudanymi spekulacjami w Europie były tylko niewielką częścią problemów, polegających na spadających lawinowo przychodach i zyskach. Banki skarżyły się na niskie stopy procentowe i odejście od ryzyka ze względu na przedłużający się kryzys w Europie. Może to być jakiś mniej istotny, ale jednak czynnik brany pod uwagę przez FED przy podejmowaniu decyzji. Jak wiadomo FED  jest zrzeszeniem banków prywatnych i krzywdy samym sobie przecież nie da zrobić.

Co przemawia przeciwko QE3:

1) Nadchodzące wybory prezydenckie czyli czynnik polityczny – szef FED – Ben Bernanke chciałby z pewnością uniknąć posądzenia o stronniczość wobec urzędującego Prezydenta Barracka Obamy. Wiadomo że uruchomienie programu stymulacyjnego dosłownie na dwa miesiące przed wyborami spotkałoby się z prawdziwą burzą w amerykańskich mediach i wśród elit rządowych. Myślę że tak jak FED dba o kondycję zrzeszonych w nim banków, tak również nie zdecyduje się na podcinanie gałęzi na której sam siedzi. Wiadomo że w przypadku zwycięstwa kandydata Republikanów – Mitta Romneya, mógłby on wytoczyć wręcz wojnę przeciwko FED i zacząć ograniczać jego swobody. Takie zapędy ma przecież od dłuższego czasu znany republikański polityk Ron Paul – również były kandydat na Prezydenta. On mówi nawet o likwidacji FED. W obliczu takiego ryzyka na miejscu Bena Bernanke raczej wstrzymałbym się z jakimkolwiek posunięciem do czasu po wyborach.

2) Wysokie ceny ropy naftowej – jak wiadomo ceny ropy naftowej notowane w Nowym Jorku, utrzymują się poniżej szczytów z zeszłego roku, ale wciąż są dużo za wysokie aby móc mówić że sprzyjają wzrostowi gospodarczemu. Ewentualne wprowadzenie kolejnego programu QE3 spowodowałoby bez wątpienia do tego, że cena tego surowca wzrosłaby ponownie do poziomów grubo ponad 100$ za baryłkę, co nie tylko zaszkodziłoby gospodarce ale i mogłoby wręcz pogrążyć obecnego Prezydenta USA – Barracka Obamę w listopadowych wyborach. Natomiast brak nowego programu stymulacyjnego spowodowałby gwałtowny spadek cen ropy naftowej co dla przeciętnego obywatela byłoby odebrane bardzo pozytywnie. Paradoksalnie zatem, brak QE3 spowoduje wsparcie dla gospodarki, bowiem spekulanci przerażeni tym że nowych pieniędzy już nie dostaną, zaczną wyprzedawać nie tylko ropę, ale i inne surowce, w tym również artykuły rolne takie jak ryż, kukurydza czy kawa. Kolejnym czynnikiem jaki jest często pomijany w mediach jest czynnik polityczny związany z sytuacją na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Na tym pierwszym chodzi o wojnę domową w Syrii, a na drugim, oczywiście o Iran. Jeśli chodzi o Syrię to Rosja i Iran zaczynają coraz śmielej "wymachiwać szabelką". Jak wiadomo obydwa te kraje są wielkimi producentami ropy (Rosja nawet największym na świecie) i w oparciu o sprzedaż tego surowca planują swoje budżety. Tym bardziej zatem przed wyborami prezydenckimi FED nie odważy się na wspieranie gospodarek Rosji i Iranu.

3Dane makroekonomiczne są umiarkowanie pozytywne i lepsze od oczekiwań – przez ostanie kilka tygodni rynek był pozytywnie zaskakiwany lepszymi od prognoz odczytami makro w USA. Wszelkiego rodzaju ankiety przeprowadzone wśród menadżerów biznesu, sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa wypadają lepiej niż się spodziewano, a liczba zasiłków dla bezrobotnych delikatnie spada. Nie są to okoliczności wymuszające na FED tak desperacki krok jakim byłoby wprowadzenie kolejnego programu skupu obligacji.

4Polityka luzowania ilościowego wciąż de facto trwa w najlepsze – mało kto zdaje sobie sprawę że sama tylko deklaracja FED o pozostawieniu stóp procentowych na poziomie zera do końca 2014 roku, jest współmierna z wprowadzeniem kolejnego QE3. Banki otrzymały w ten sposób gwarancję tego iż ich inwestycje są bezpieczne przez kolejne 2 lata i mogą spokojnie kalkulować swoje oczekiwane stopy zwrotu czy to z obligacji, czy z akcji lub surowców. Dodatkowo, co warte podkreślenia, począwszy od lipca tego roku, FED skupuje o 6 mld $ obligacji więcej niż ich sprzedaje w ramach operacji Twist (miesięcznie). Jeśli by teoretycznie przedłużyć tą operację o kolejny rok (do końca 2013) to dodatkowy stymulus wyniósłby 96 mld $.

Podsumowanie:

Po powyższej analizie należy stwierdzić że FED nie ma wystarczających argumentów aby wprowadzić kolejną rundę luzowania ilościowego już podczas następnego posiedzenia we wrześniu tego roku. Jeśli w ogóle kiedykolwiek zdecyduje się na taki drastyczny ruch to będzie to z pewnością dopiero po wyborach w listopadzie 2012, kiedy dowiemy się czy Barrack Obama zostaje na drugą kadencję. Szansę na QE3 przed wyborami oceniam na zaledwie 10%. Deklaracja pozostawienia podstawowej stopy procentowej na poziomie zera do końca 2014 roku, oraz być może przedłużenie Operacji Twist, wraz z jej wspomnianą wyżej modyfikacją, powinny stanowić równowartość kolejnego programu QE.

Co jednak najważniejsze, to że paradoksalnie brak ogłoszenia QE3 może stać się najlepszym stymulantem dla gospodarki. Spadną bowiem drastycznie ceny surowców, na czele z ropą naftową i artykułami rolnymi, co pomoże najbardziej amerykańskim konsumentom. Nastroje wśród społeczeństwa ulegną wyraźnej poprawie, gospodarka złapie oddech a Obama wygra kolejne wybory w listopadzie. Czy tak się stanie? Pożyjemy – zobaczymy, ale z pewnością można stwierdzić że brak QE może okazać się najlepszym QE.

Albert Rokicki

www.longterm.pl 

Komentarze (11)
Co robi Lotos w WIG20 Panie Sobolewski?
 Oceń wpis
   

Po wczorajszym szoku jakim były dla polskich graczy wyniki grupy Lotos, dzisiaj otrzymali oni miód na duszę, a właściwie czekoladę – Wawel pokazał rewelacyjne wyniki!

 

Zysk spółki w II kw. wzrósł o 21,5% w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego (8,64 mln zł wobec 7,1 mln zł), zysk operacyjny wzrósł aż o 50% (10,68 mln wobec 7,12 mln) a przychody wzrosły o 28% (109,19 mln wobec 85,32 mln). Narastająco po dwóch kwartałach zysk netto wzrósł o 25% (27,6 mln wobec 22,09 mln), zysk operacyjny o 26% (32,34 mln wobec 25,68 mln) a przychody przyrosły przez rok o 34% (259,17 mln wobec 193,52 mln). Wyniki zatem okazały się samą słodyczą i nie ukrywam wielkiej osobistej satysfakcji, gdyż jest to jedna z trzech spółek, którą wytypowałem jako lidera przyszłej hossy na łamach magazynu Equity. Spółka wczoraj ustanowiła nowe szczyty historyczne na diabelskiej liczbie 666 zł:-) Ciekawe jak zareaguje na tak dobre wyniki. Udział Wawelu w SWIG80 wynosi 3,26% i w tym miejscu pytanie do Prezesa GPW Pana Ludwika Sobolewskiego: „co robi w WIG20 gniot, generujący z kwartału na kwartał straty, skostniały pokomunistyczny twór, wciąż zarządzany przez państwo czyli Lotos? Jak to możliwe że takie perły naszej gospodarki jak Wawel są gdzieś zakamuflowane w najmniej prestiżowym indeksie z symbolicznym udziałem 3,26% – tak żeby nie były w stanie ruszyć indeksem? Co może reprezentować spółka taka jak Lotos zarządzana „z góry” i od 20 lat obsadzana „kolesiami” z partyjnego klucza? Bo chyba nie Polskę i nie polską przedsiębiorczość Panie Prezesie!”

Generalnie podczas tego fascynującego sezonu wyników duże spółki zaskakują analityków pozytywnie w stosunku 14-8 a w udziale procentowym w indeksach przewaga  byczych spółek wynosi aż 81-19!

Czekamy na kolejne wyniki spółek – dzisiaj Impexmetal a jutro heavy weight czyli PGNIG.  Pamiętajmy że nasz rynek wzrósł o zdrowe 15% od dołka w maju i 8% od początku roku a to jest bardzo dobry wynik po 8 miesiącach. Korekta się należy – tak jak drapieżnik po schwytaniu ofiary musi odpocząć, tak giełda musi czasem spadać aby kapitał się przemieszał – to jest naturalna kolej rzeczy.

Komentarze (1)
FATALNE WYNIKI GRUPY LOTOS
 Oceń wpis
   

Dzisiaj z samego rana na inwestorów w Polsce został wylany kubeł zimnej wody. Grupa Lotos dawno nie podała tak rozczarowujących wyników. W II kwartale grupa uzyskała skonsolidowaną stratę 528 mln zł wobec 270 mln zysku rok wcześniej.

 

Bez odpisu uwzględniającego stratę na norweskim złożu YME strata wyniosła „jedynie” 243 mln zł ale i tak była o 89% większa niż prognozy analityków na poziomie 128 mln zł.

Lotos ma 1,059% udziału w WIG20 więc może przez jakiś czas ciążyć na całym rynku. W obliczu tak słabych wyników strach może paść na akcjonariuszy pozostałych spółek, głównie PKN Orlen. Już w czwartek kolejna spółka wagi ciężkiej przedstawi swoje wyniki- PGNIG i jeśli nie zmaże plamy jaką narobiła grupa Lotos to ciężko będzie wyobrazić sobie w najbliższym czasie dalsze wzrosty WIG20.

Na pocieszenie dla byków mogę napisać że wczoraj bardzo pozytywnie zaskoczyły spółki chemiczne –Azoty Tarnów i Police, będące de facto w jednej grupie kapitałowej (liderem są Azoty). Ta pierwsza spółka pobiła prognozy ekonomistów pod każdym względem: zysk netto 89 mln zł wobec 71 mln, zysk operacyjny 112 mln wobec 109 mln i przychody 1908 mln wobec 1725 mln zł. Police pokazały wyniki właściwie zgodne z oczekiwaniami.

Dzisiaj z kolei bardzo pozytywnie zaskoczył bank BPH który pokazał zysk o 1255% większy niż konsensus analityków czyli 35 mln zł wobec oczekiwanych jedynie 2,6 mln zł.

W spółkach mających istotne znaczenie na indeksy byki wciąż prowadzą podczas tego sezonu wyników 13-8 (stosunek spółek które pobiły oczekiwania wobec tych, które zawiodły),  a jeśli chodzi o wagę w indeksach to ta przewaga wynosi 80-20. Tym niemniej rynek zdecydowanie będzie chciał poczekać na kolejne wyniki, szczególnie dużych spółek jak PGNIG, Assecopol, PZU i PKN Orlen aby wyciągnąć jakieś wnioski. Jeśli wyniki nie będą dobre lub przynajmniej lepsze od oczekiwań to niestety nie pozostanie nam nic innego jak czekać na kolejny kwartał i kolejne wyniki.

Komentarze (0)
RANKING BLOGERÓW NIEZALEŻNYCH
 Oceń wpis
   

Od poprzedniego rankingu blogerów niezależnych minęło już ponad pół roku (jak ten czas szybko leci). Kryzys zbiera swoje żniwa i niestety 7 blogów zostało wyeliminowanych z rankingu, gdyż zwyczajnie nic się na nich nie działo. Wychodziłem z założenia że jeśli od maja ktoś nic nie pisał to nie ma sensu uwzględniać danego bloga w rankingu (bo i co tutaj oceniać?).

Był nawet jeden bardzo obiecujący bloger, który wręcz osobiście poprosił mnie o umieszczenie go w kolejnym rankingu, ale ku mojemu zdziwieniu nie dotrwał i ostatnio oficjalnie zakończył swoją działalność. Z tego samego powodu wyeliminowałem też kolejny blog, na którym autor ogłosił że kończy blogowanie. Dwa kolejne które wypadły z rankingu nie odpowiadały konwencji blogowania o giełdzie – zajmowały się recenzjami książek lub pisaniu o tematach nie związanych zupełnie z inwestowaniem. Jeden z blogerów zdecydował się na płatny dostęp do zawartości swojego bloga, więc również odpada.  Mamy za to kilku obiecujących debiutantów. Jeśli ktoś zna ciekawy, aktywny blog o giełdzie to proszę o zgłoszenia. Na końcu chciałem podkreślić że kolejność w rankingu jest zupełnie przypadkowa – wynika z mojej całkowicie subiektywnej oceny i jestem przekonany że z poniższego zestawienia można by było stworzyć tyle rankingów ilu jest czytelników. Innymi słowy – każdy ma swoją prywatną listę ulubionych blogów - moją można poznać na serwisie www.longterm.pl 

Komentarze (0)
GTC szokuje większą stratą!
 Oceń wpis
   

Z wtorkowych wyników na uwagę zasługuje właściwie tylko KOV, którego raport był zgodny z oczekiwaniami. Zysk wyniósł 1,2 mln $ wobec straty -3,3 mln $ rok wcześniej. Przychody wzrosły o 377% do prawie 20 mln $.

 

Rośnie nam powoli nowy as i być może spółka, która w przyszłości będzie jednym z liderów hossy, wymieniając ciężkie i mocno zmęczone już życiem molochy takie jak KGHM czy PKN Orlen. Na razie udział KOV wynosi skromne 0,907% w MWIG40 ale władze giełdy powinny rozważyć jego zwiększenie, gdyż jest to spółka wybitnie wzrostowa a takich potrzeba naszej giełdzie.

Dzisiaj jednak na akcjonariuszy GTC, został wylany bardzo zimny prysznic. Strata w II kw. wyniosła aż 14,5 mln Euro wobec oczekiwanego zysku 1,8 mln Euro zysku (sic!).  W tym przypadku jest to o tyle istotne że spółka wciąż ma 0,625% udziałów w WIG20 i może minimalnie ciążyć. Władze giełdy powinny według mnie wyrzucić ją z tego elitarnego składu już dawno ale to ich decyzja.

Dzisiaj czekamy na wyniki Sygnity. Jutro JSW,  a prawdziwy wysyp ważnych wyników w przyszłym tygodniu, kiedy to wyniki podadzą między innymi: BPH, Lotos, Netia, Tauron, Assecopol, Domdev, Eurocash i Gant.

Generalnie sezon wyników jest niezły, byki jak dotąd zdecydowanie wygrywają w stosunku 9-7 w ważnych spółkach, ale jeśli chodzi o wagę w indeksach to ta różnica wynosi aż 80-20. Jest zatem wciąż argument za wzrostami na giełdzie. Szczególnie pozytywnym czynnikiem jest siła naszego sektora bankowego, który na tle zarażonej syfilisem strefy Euro finansjery Zachodniej Europy, lśni jak diament.

Komentarze (0)
Kolejny bank zaskakuje pozytywnie wynikami
 Oceń wpis
   

Po wczorajszych bardzo rozczarowujących wynikach KGHM, dzisiaj w końcu mamy pozytywną wiadomość. Zysk Banku Handlowego wzrósł do 230 mln zł z 151 mln rok wcześniej i wynik ten pobił oczekiwania analityków o 9,5%. Odpisy związane ze złymi kredytami również zaskoczyły pozytywnie (20 mln wobec oczekiwanych 23 mln).

 

Handlowy jest ważną spółką, mającą aż 5,27% udziału w indeksie WIG-Banki i 1,85% w WIG20. Jest szansa że pomoże w podciągnięciu tego pierwszego, jakże ważnego wskaźnika. Wielokrotnie podkreślałem że stare powiedzenie mówi: „nie ma hossy bez banków”.

Jak widać indeks zmaga się z ważnym oporem - cel na najbliższe dni to pokonanie poprzedniego szczytu z lutego w cenach zamknięcia czyli 6151. Wczoraj udało się pobić poprzedni szczyt intraday (w cenach absolutnych)

Dalszy ciąg artykułu można przeczytać na serwisie www.longterm.pl 

Komentarze (0)
KGHM rozczarował wynikami - co dalej?
 Oceń wpis
   

No i stało się – KGHM, czyli generał hossy rozczarował rynek swoimi wynikami, na które tak bardzo wszyscy czekali. Zysk netto okazał się o 16% gorszy od konsensusu analityków (1,34 mld wobec 1,6 mld) , zysk operacyjny był niższy o 10% (1,86 mld wobec 2,075 mld).

 

Jedynym pozytywem były wyższe od prognoz przychody spółki na poziomie 7 mld zł, które o 15% pobiły oczekiwania ekonomistów.

Lepiej prezentował się raport skrócony, czyli ten który nie uwzględnia przejętej w tym roku  kanadyjskiej Quadry. Tutaj zysk okazał się nawet większy od oczekiwań i wyniósł 1543 mln zł wobec 1461 mln zł (+5,66%), zysk operacyjny okazał się o 7,8% wyższy od oczekiwań (wyniósł 1999 mln zł)  a przychody o 3,73%. Wychodzi na to że gdyby nie zagraniczna inwestycja, której strata 92 mln zł wpłynęła negatywnie, to wyniki wcale nie były takie złe, a z pewnością okazały się lepsze od oczekiwań. Nasze spółki nie mają szczęścia do międzynarodowej ekspansji. Być może jeszcze za wcześnie aby wyrokować ale nie ulega wątpliwości że po dniu dzisiejszym wracają „upiory przeszłości” nieudanych inwestycji w Kongo z przed kilkunastu lat. To właśnie obawy o dalszy rozwój wydarzeń związany z kanadyjską Quadrą mogą ciążyć na spółce przez kolejne miesiące, co w połączeniu z niepewną sytuacją na rynku miedzi nie nastraja optymistycznie. Nie należy zapominać również o dodatkowym obciążeniu spółki podatkiem od kopalin (w II kw. KGHM zapłacił Państwu 440 mln haraczu). Ciężko jest mi sobie wyobrazić aby kurs spółki po takim rozczarowaniu był w stanie dalej dynamicznie rosnąć, ciągnąc cały rynek. Bez wątpienia należy się jej teraz dłuższy odpoczynek i jeśli wzrosty na WIG20 mają być kontynuowane to pałeczkę lidera muszą przejąć inne spółki. Osobiście liczę na to od dłuższego czasu i typuję PZU i PGE na następców „Generała hossy”. W mniejszym stopniu liczyłbym na banki i spółki paliwowe ale pozytywnej niespodzianki nie można tutaj wykluczyć. Nie ulega jednak kwestii fakt że nasza giełda ma po dniu dzisiejszym problem i musi on zostać wyeliminowany poprzez przetasowanie w portfelach.

Dalszy ciąg artykułu można przeczytać na serwisie www.longterm.pl 

Komentarze (1)
Kult obligacji umiera
 Oceń wpis
   

Po pierwszych dobrych i lepszych od oczekiwań wynikach naszych banków, wczoraj i dzisiaj do beczki miodu wlała się łyżka dziegciu. Wczorajsze wyniki TVN i dzisiejsze Agory bardzo zawiodły analityków. Ta pierwsza wykazała o 8% wyższą stratę kwartalną niż prognozowano, a ta druga zarobiła jedynie 1,3 mln zł w II kwartale wobec oczekiwanych 1,8 mln (28% niżej od prognoz).

 

Nie wiem jednak czy właściwym jest wyciąganie po tych dwóch skromnych porażkach jakiś głębszych wniosków bowiem byki wciąż prowadzą w tym sezonie wyników 7-3 a jeśli chodzi o wagę samych spółek w indeksie to ta przewaga jest jeszcze bardziej przytłaczająca. Najważniejsze bowiem że dwa gigantyczne banki – PKO i Pekao pokazały dobre wyniki, gdyż one mają bardzo dużą wagę w indeksie WIG20 (razem prawie 26% udziału). Jeśli chodzi o spółki które nas zawiodły to TVN ma jedynie 0,819% w indeksie WIG20, natomiast BGŻ i Agora mają odpowiednio: 1,23% i 1,04% udziału w Mwig40. Nie są to zatem tuzy, które mogłyby ruszyć całym rynkiem.

Nie zawiodły wczoraj PEP i Kęty oraz dzisiaj rano – Noble Bank, których wyniki były mniej więcej zgodne z consensusem ekonomistów.

A teraz chciałbym napisać kilka zdań w temacie dzisiejszego tytułu. Otóż pozwoliłem sobie parafrazować słowa Billa Grossa, które odbiły się ostatnio głośnym echem w amerykańskich mediach. Powiedział on  że rzekomo „kult akcji umarł”. Osobiście ośmielam się polemizować z zarządzającym największym funduszem obligacji na świecie i zaczynam podejrzewać że nie był on zupełnie obiektywny w swojej ocenie i kierował się zwyczajnie własnym interesem. Dowodem na to że się mylił są ostatnie wyniki aukcji obligacji amerykańskich. Każda która odbyła się w tym tygodniu była nieudana i ewidentnie wykazywała załamujący się popyt na tą postrzeganą jako bezpieczna, klasę aktywów. Obligacja dają obecnie tak niską rentowność że naprawdę ciężko jest na nie znaleźć klienta. Przecież jak ktoś już zamierza powierzać komuś swoje pieniądze na kilka lat to oczekuje trochę większych zwrotów niż 1,7% za 10 letnie obligacje czy 0,37% za 3 letnie (sic!).Zainteresowanie długoterminowych inwestorów obligacjami wyraźnie spada o czym świadczy coraz większy udział dilerów (21 banków którym FED udzielił pozwolenia). To jest tak jakby kupowali sami od siebie – tak jakby firma samochodowa produkowała o 50% więcej samochodów niż może sprzedać klientom od ręki, a resztę na zasadzie „a może później się ktoś znajdzie”. Tyle że oni tak robią co 3 tygodnie. We wtorek dealerzy musieli odkupić od rządu aż 62% towaru (3 letnie), w środę 54% (10 letnie) i w końcu wczoraj musieli kupić aż 56% (30-letnie). Za każdym razem rentowność była wyższa niż poprzednio co świadczy o tym że inwestorzy zaczynają tracić cierpliwość do obligacji i jeśli mają kupować to wymagają większego wynagrodzenia. W przypadku aukcji 10-letnich przeprowadzonej w środę popyt przewyższył podaż o zaledwie 2,49 co było najgorszym wynikiem od ponad 3 lat!

Uważam że obecnie jest ostatni dzwonek aby wychodzić z obligacji i wchodzić w akcje. Obligacje nigdy nie były tak drogie jak teraz, natomiast akcjom jeszcze bardzo daleko do szczytów. Nasze akcje są wciąż 20% poniżej szczytów z ubiegłego roku i aż 40% poniżej szczytów historycznych. Czas na zakupy na długi termin dobrych, solidnych fundamentalnie akcji jest teraz.

Komentarze (0)
Banki ciągną giełdę w górę
 Oceń wpis
   

Wczoraj kolejny duży bank, mający 4,68% w indeksie WIG-Banki pochwalił się wynikami. Były one lepsze od oczekiwań analityków i wyniosły 167,8 mln wobec consensusu na poziomie 161 mln zł. Narastająco po dwóch kwartałach zysk spadł do 439 mln zł z 446 mln zł rok wcześniej.

 

Drugi bank, który pokazał wczoraj wyniki – BGŻ, niestety zawiódł (starta 1 mln) ale ma taki niski udział w indeksach (tylko 0,875% w WIG-Bank) że nie warto się tym zajmować. Istotną informacją był wzrost zysku całego sektora bankowego w I połowie 2012 roku o 1,9% do 7,94 mln zł.

Jak wygląda sytuacja na indeksie reprezentującym nasz sektor bankowy? 

DALSZĄ CZĘŚĆ ARTYKUŁU MOŻNA PRZECZYTAĆ NA SERWISIE WWW.LONGTERM.PL 

Komentarze (0)
1 | 2 |
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)