Raport Longterm-Jesień 2011
 Oceń wpis
   

 Witam, 

Dzisiaj zwracam się po raz pierwszy do Państwa z ofertą komercyjną. Przygotowałem bowiem raport pt. "Longterm-Jesień 2011", który przede wszystkim odpowiada na podstawowe pytanie:

"CO Z TĄ HOSSĄ?"

Przedstawiam dwa dowody przemawiające za kontynuacją hossy podparte analizą techniczną (będą wykresy!)

Po drugie pokazuje jak mogą potoczyć się dalej losy Franka Szwajcarskiego oraz Dolara, Euro i Funta w stosunku do Złotego. 

Po trzecie w raporcie można będzie znaleźć prognozy wzrostu gospodarczego w USA i w Polsce.

Wreszcie na samym końcu podane będą spółki a również całe sektory w które warto inwestować na długi termin. 

TO WSZYSTKO ZA JEDYNE: 44 ZŁ brutto (możliwość otrzymania faktury VAT). 

Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy na longterm@op.pl 

Akceptuje płatności przelewem bezpośrednio na konto mojej firmy lub poprzez Paypal lub Pay U czyli że możliwa jest płatność kartą kredytową. 

A oto kilka komentarzy osób, które otrzymały ten raport:

"...Dziękuje bardzo za raport. Cenię Twoje analizy i zawsze z przyjemnością czytam zarówno bloga jak i biuletyny. Szczególnie podobała mi się pierwsza część raportu, gdzie pokazałeś kilka wykresów i użyłeś przekonywujących argumentów..." wojtas22

"...Czytam Ciebie od ponad 3 lat i wiele się od Ciebie nauczyłem. Doceniam to że pisałeś do tej pory za darmo i poprzez opłatę za raport niejako spłaciłem swój dług wobec Ciebie:) Muszę przyznać że mam dosyć duże straty po ostatniej przecenie i mam nadzieję że dzięki Twoim typom odrobię choć część z nich..." Damian S. 

"...bardzo ciekawy raport. Oczywiście podchodzę do niego z należytym dystansem bo jak wiadomo nikt nie jest nieomylny. Szkoda że nie napisałeś nic o złocie, bo to chyba teraz najlepsza inwestycja. Ja zainwestowałam bardzo dużo w kruszec i powiem szczerze że po przeczytaniu Twojego raportu mam spore wątpliwości czy nie sprzedać przynajmniej części. Przyznam się szczerze że nie sądziłam że Twoja argumentacja będzie aż tak przekonywująca..." Magda K. 

"...Przeanalizowałem raport, uważam że jest wart zapłaconych pieniędzy. Zdaję sobie sprawę, że obracamy się w świecie prognoz a ich trafność zweryfikuje czas. Moim zdaniem w tej chwili kreślimy flagę i wkrótce pogłębimy dołki .Dobrze, że nie próbował Pan wskazywać precyzyjnych terminów lub poziomów cenowych bo to wyglądałoby na szarlataństwo. Raport oceniam na 4+ i Pana pracę wezmę pod uwagę w podejmowanych decyzjach..."  Szylodzu 

"...Gratuluję odwagi, dla mnie, czytając ten raport, jest bardzo cenne to, że Pan MA ODWAGĘ jednoznacznie wypowiedzieć swoje zdanie i swoje prognozy, to już jest ZWYCIĘSTWO, nawet, gdyby się nie sprawdziły. Większość analityków, których słyszymy w TV wszystko zaciera i po ich wypowiedzi wiemy tylko to, co przed. Pan jest inny! Jeszcze raz gratuluję!..." Tomasz M.  

Dlaczego to nie jest bessa?
 Oceń wpis
   

 Witam,

W dzisiejszym tekście chciałbym obalić tezę jaką lansuje się coraz częściej iż mamy do czynienia z bessą. Indeks WIG20 faktycznie z technicznego punktu widzenia już znajduje się w bessie bowiem znalazł się aż 25% od szczytu z kwietnia ale to jeszcze niczego nie przesądza. W maju 2006 roku ten sam indeks spadł o ponad 900 punktów co stanowiło wtedy prawie 28% przeceny. Bardzo szybko jednak wrócił do stanu z przed wyprzedaży – zajęło mu to wtedy tylko pół roku i byliśmy na tych samych poziomach. Wyprzedaż skończyła się 16 czerwca a już 8 grudnia całość strat została odrobiona. Należy przy tym pamiętać iż prawie 90% strat została odrobiona już po 6 tygodniach!

Pamiętam że wtedy uległem panice i pozbyłem się wielu wspaniałych akcji wywalając ok. połowę portfela tylko po to by później ku memu zdziwieniu akcje zaczęły rosnąć jak szalone – szczególnie te moje bo były to na tamte czasy bardzo gorące modne papiery jak Getin, Duda, ATM, Alma, MSZ o ile dobrze pamiętam. To były spadki rzędu 40-50% od szczytu i naprawdę bardzo się obawiałem o utratę nawet całości kapitału bo jak wiadomo strach ma wielkie oczy. Po kilku tygodniach wszystkie te spółki odrobiły straty i potem dały zarobić z nawiązką na ostatniej fali hossy do lipca 2007.

Teraz jestem przekonany iż mamy właśnie powtórkę z rozrywki z roku 2006. To nie jest zatem bessa – to tylko mocna, ostra korekta mająca za zadanie wystraszyć graczy. Przecież już nikt się nie nabierał na te korekciny po 5% więc rynek musiał teraz konkretnie strząchnąć.   

Postaram się teraz w kilku punktach przedstawić moje twarde dowody na to iż to definitywnie nie jest bessa:

  • 1)     OBLIGACJE USA – było by rzeczą bez precedensu aby bessa zaczynała się jak rentowność 10 letnich obligacji USA jest na rekordowo niskim poziomie. Zazwyczaj bessy zaczynają się kiedy rentowność jest na swoich szczytach – nikt ich nie chce bo wszyscy są już przekonani że akcje będą tylko rosły. W tej chwili rentowność wynosi już tylko 2,13% i jest na rekordowo niskim poziomie co oznacza iż mało kto liczył na hossę i że zdecydowana większość kapitału znajdowała się w tzw. „bezpiecznych przystaniach”. Dla przykładu podam że w 2000 roku przed krachem bańki internetowej rentowność 10-latków wynosiła 6,70% a w 2007 przed wielką recesją wynosiła 5,13%. Nawet na miesiąc przed upadkiem Lehmana wynosiła aż 4,20% czyli że jeszcze ludzie się łudzili że nic się nie stanie. Teraz jednak wszyscy spanikowali i nie ma już zbyt wiele kapitału który wierzyłby w hossę. Tak się hossa nie kończy – ona kończy się jak wszyscy w nią wierzą i kupują akcje i nikt nie chce obligacji.

 

  • 2)     ODWRÓCONA KRZYWA RENTOWNOŚCI (INVERTED YIELD CURVE) – zazwyczaj na długo zanim pojawi się recesja następuje zjawisko zwane „odwróconą krzywą rentowności”. Polega ona na paradoksie że inwestorzy są nagradzani większą rentownością papierów o krótszym terminie zapadalności od tych o dłuższym terminie. Przykładowo było tak już na początku 2007 roku kiedy to rentowność 2 letnich obligacji przewyższała tych 10 letnich. Bony 3 miesięczne przewyższały rentownością te 2 letnie. Świadczyło to o tym że nikt nie chciał lokować kapitału na krótki okres czasu bo wciąż liczył na inflację czyli że wolał puścić swoją gotówkę w ruch i zarobić na giełdzie niż korzystać z „bezpiecznej przystani”. Teraz zjawisko jest zgoła odwrotne bo rentowność papierów dłużnych jest skrajnie niska co oznacza że jest ogromny na nie popyt. Innymi słowy jest gigntyczny kapitał który nie chce po prostu zupełnie ryzykować i woli zarobić 0,18% niż stracić. Tyle bowiem można rocznie zarobić w tej chwili na 2 letnich obligacjach USA. Taka zapanowała psychoza że wolą zarobić 0,18% niż stracić na czymkolwiek…10 letnia rentowność wynosi 2,13% więc daleko jeszcze do „odwróconej krzywej” zapowiadającej recesję. Tak się bessy nie zaczynają.

 

  • 3)     STOPY PROCENTOWE – bessa nigdy nie zaczyna się gdy stopy procentowe są nisko a już początek bessy przy zerowym poziomie stóp procentowych w USA wydaje mi się wręcz niewyobrażalny. W 2000 roku przed pęknięciem bańki internetowej referencyjna stopa FED była na 6,25%, natomiast w 2007 roku przed poprzednią bessą była na 5,25%. W tej chwili ta sama stopa jest na poziomie…0,25%. Czy zatem jest możliwe żeby teraz zaczynała się bessa? Pytanie jest chyba retoryczne tym bardziej że FED ogłosił iż zachowa taki niski poziom aż do połowy 2013 roku. Jak zacznie podnosić i ona wzrośnie w 2013-2014 do 4-5% to owszem będziemy mieli kolejną bessę ale jeszcze nie teraz.

 

  • 4)     PODAŻ PIENIĄDZA – to jest bardzo ciekawe bowiem w tej chwili na kontach oszczędnościowych oraz w bezpiecznych funduszach pieniężnych Amerykanów znajduje się ponad 6 bilionów USD co stanowi rekord w historii tego kraju. Na kontach korporacji natomiast leży aż 1,2 biliona USD co również jest rzeczą bez precedensu. Amerykanie nauczyli się oszczędzać i teraz jest kwestią czasu kiedy te oszczędności uruchomią i zaczną dla nich pracować. Rynek zatem nie cierpi na brak pieniędzy jak to zwykle bywa na szczytach hossy bo te pieniądze jeszcze nawet nie trafiły w ogóle na rynek. W Polsce jest podobnie bo na naszych kontach jest ulokowane aż 400 mld zł. Te pieniądze czekają na to aby Polacy zaczęli je wydawać i inwestować (między innymi na giełdzie).

 

  • 5)     BEZROBOCIE SPADA – to chyba powinno najbardziej przemawiać bo bessa nie zaczyna się nigdy jak bezrobocie zaczyna spadać ze swego szczytu i zatrudnienie rośnie. Jest wręcz przeciwnie – bessa zaczyna się jak w gospodarce jest maksymalne na daną chwilę zatrudnienie i nie jesteśmy już praktycznie w stanie więcej miejsc pracy generować. Innymi słowy bessa zaczyna się jak bezrobocie w USA jest na poziomie 5% a nie 9,1% jak w tej chwili. Ten wysoki poziom bezrobocia musi najpierw spaść mocno w skutek nadmiernej ekspansji gospodarczej, by osiągnąć pełne zatrudnienie i dopiero wtedy kończy się wieloletnia hossa.

 

UWAGA: OSOBY ZAINTERESOWANE OTRZYMYWANIEM DARMOWYCH BIULETYNÓW O TEMATYCE GIEŁDOWEJ GDZIE DZIELĘ SIĘ MOJĄ AKTUALNĄ OCENĄ SYTUACJI NA GIEŁDZIE PROSZĘ O KONTAKT NA MÓJ EMAIL: longterm@op.pl 

Obecnie proponuje mój autorski produkt noszący nazwę "RAPORT LONGTERM - JESIEŃ 2011" gdzie podaje moje konkretne prognozy dla indeksów polskich i amerykańskich, Eurodolara oraz oczywiście naszego złotego względem USD, GBP, Euro i Franka Szwajcarskiego. 

 

 

Komentarze (137)
Horror za który sami płacimy
 Oceń wpis
   

 Witam,

Po 5 miesiącach nie bójmy się tego powiedzieć „mini bessy” postanowiłem w swoich prognozach zaprzestać przewidywania spadków. To oczywiście nie znaczy że twierdzę że już nie będą spadać gdyż wciąż istnieje takie ryzyko. Zrzucam jedynie niedźwiedzią skórę i stoję z boku. Można chyba już odwołać spadki ale czy to już jest pora na silne wzrosty? Wydaje mi się że to co może nas teraz czekać to jakaś forma trendu bocznego ale na tych, niskich poziomach jakie mamy obecnie a może delikatnie wyżej. Uważam że na spokojnie analizując sytuację to zasięg odbicia nazwijmy to gwarantowanego to mniej więcej 2600 dla WIG20 (wzrost 9%) i 1250 dla S&P (wzrost 4,2%). Czy potem dalej będziemy pięli się w górę? Tego jeszcze nie wiemy ale możemy przewidywać z dużym prawdopodobieństwem że rynek jeszcze raz pojedzie w dół na fali jakiejś kolejnej negatywnej informacji jakich ostatnio nie brakuje. Odbicie zatem powinno być już w przyszłym tygodniu ale o szybkim odrobieniu strat nie ma nawet mowy bo przede wszystkim psychika graczy została bardzo szybko i brutalnie przełamana. Te spadki w zeszłym tygodniu sprawiły że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy nagle stali się niedźwiedziami. Nagle w psychice każdego z nas pojawiło się słowo na B…a już niemalże wyeliminowaliśmy je z naszego codziennego języka…Ten niesamowity spektakl jakiego świadkami byliśmy w zeszłym tygodniu to był według mnie majstersztyk światowej finansjery. Osoby niewątpliwie odpowiedzialne za tą akcje to przecież Ci sami „maestrowie” którzy wyreżyserowali poprzedni kryzys i potem szybkie odbicie od dna. Teraz światowa finansjera najwyraźniej musiała spowodować krach na giełdzie żeby kapitał skupił zagrożone obniżką ratingu amerykańskie obligacje. Pięć tygodni po zakończeniu QE2 mieliśmy do czynienia praktycznie z Flash Crash II. Ktoś ten horror najwyraźniej świetnie reżyseruje…nie uważacie? Najpierw QE1 po którym był Flash Crash I a teraz po zakończeniu QE2 mamy Flash Crash II. To mi trochę przypomina kontynuację hollywoodzkich horrorów gdzie mamy Piłę I, Piłę II i Piłę III i ciągle przyciągają one tłumy do kin…dochodzimy teraz  do psychologicznego aspektu tego co się dzieje…otóż my - ludzie tak samo jak lubimy się śmiać tak również, co ciekawe lubimy się bać…z jakiś powodów płacimy za przejażdżki roller coasterami (ang: kolejką górską), za skoki z bunji, ludzie pędzą na motocyklach 200-300 km/h…ja się pytam dlaczego? Dlaczego ludzi podnieca te uczucie ryzyka? Lubimy flirtować ze śmiercią, lubimy ten dreszcz kiedy wydaje nam się że możemy zginąć…dziwne to trochę tak myśląc racjonalnie ale wydaje mi się że jest to kwestia wydzielania się adrenaliny, która jest takim naturalnym narkotykiem dla nas. Nawet nasz Papież był uzależniony od adrenaliny, bowiem namiętnie jeździł na nartach i po nominacji na najwyższy kościelny urząd, jego największym zmartwieniem było to, że od tego momentu, nie będzie mógł już tak często uprawiać „białego szaleństwa”. Ludzie są według mnie uzależnieni od giełdy nie dlatego że można na niej zarobić, ale ze względu na to że lubią się czasem bać…kupując akcje na giełdzie kupujemy dość drogie bilety na horror w świecie realnym. Jednak jeśli kupujemy już zupełnie świadomie bilety na taką specyficzną kolejkę górską, to powinniśmy mniej krzyczeć, mniej się obawiać ale bardziej korzystać z emocji jaką taki rajd nam daje. Jeśli się jego nie boisz w obliczu strachu wszystkich wokół Ciebie to znaczy że już jesteś silny…że jesteś gotowy do gry o największą stawkę…że możesz być zawodowcem…jeśli wykorzystujesz obecną sytuację do zakupów pokazujesz że tym zawodowcem już jesteś…

 

Pozdrawiam i zachęcam do zapisu na moje bezpłatne biuletyny giełdowe. Zainteresowanych proszę o kontakt na longterm@op.pl

Komentarze (76)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)