Flash crash II
 Oceń wpis
   

 Witam, 

Dow Jones traci 5,4%, S&P500 traci 4,8% a Nasdaq 5,5% na minusie...brzmi jak finansowy armagedon ale to może stać się rzeczywistością w chwili braku decyzji o podniesieniu tzw "sufitu zadłużenia" w USA. Jest to scenariusz bardzo możliwy bo jak pokazuje historia amerykańscy politycy wcale nie są tacy idealnie zgodni w obliczu podejmowania przełomowych decyzji. Pamiętamy przecież że pierwotny projekt Planu Paulsona zwanego TARP został przez republikanów odrzucony 29 września 2008 roku. Wszyscy Ci którzy śledzili wtedy rynek akcji pamiętają zapewne że Dow Jones stracił na koniec dnia aż 777 punktów kończąc dzień wynikiem -7%.  Pierwsze 150 punktów stracił w 5 sekund a strata kolejnych 550 zajęła mu kolejne 5 minut po ogłoszeniu negatywnej decyzji Kongresu. Pamiętam to dobrze i wciąż przed oczami mam ten napis na CNN "House killed the bill" (w dosłownym tłumaczeniu: Kongres zabił ustawę). Czy teraz może być powtórka z rozrywki? Wszystko na to wskazuje...można domniemywać że przeciąganie się osiągnięcia kompromisu jest tylko grą negocjacyjną w której oba obozy chcą ugrać dla siebie jak najwięcej. Na to właśnie liczą rynki i pod to grają ale ja jeszcze raz powtarzam: historia pokazuje nam że Republikanie potrafią sprawić psikusa nawet własnemu prezydentowi a co dopiero Obamie - swojemu przeciwnikowi politycznemu. Republikanie są w pełni kryci wobec swoich wyborców bo chcą ograniczenia wydatków rządowych i planu redukcji deficytu bez podnoszenia podatków. Przecież to jest cudowny program - to samo z resztą obiecywał nam nasz rząd przed ostatnimi wyborami. Redukcji nadmiernej administracji publicznej i redukcji wydatków rządowych. Niestety ten plan legł w gruzach i mamy teraz zdaje się o kilkaset tysięcy więcej urzędników niż przed wyborami...wracając do Ameryki to Republikanie chcą dobrze - chcą zabić raka w postaci rozbuchanych wydatków administracji publicznej. Są skłonni nawet zaryzykować spowolnienie lub nawet łagodną, kontrolowaną recesję niż iść w kierunku scenariusza greckiego. Najważniejszym jednak ich postulatem jest zrobienie tego bez podnoszenia podatków bo jak wiadomo to najbardziej hamuje gospodarkę i zabija jej rozwój. Obama z kolei walczy o podniesienie sufitu z jednoczesnym podniesieniem podatków czyli że dąży do scenariusza podwójnego zła: nie dość że zwiększy zadłużenie to jeszcze będzie kazał za to płacić swoim obywatelom w postaci wyższych podatków. To naprawdę jest poważny konflikt i to chyba jednak dlatego trwa on tak długo co stawia rynek finansowy w sytuacji przyparcia do muru...Sama redukcja zadłużenia nie będzie czymś tragicznym dla rynku akcji bo kapitał z obligacji będzie może nie od razu ale stopniowo przenosił się na bezpieczne w tym wypadku akcje. Jak wiadomo przykładowo akcje Dow Jones odzwierciedlają bardziej gospdarki Chin, Indii, Rosji i reszty świata niż samej Ameryki gdyż ponad 50% zysków spółek pochodzi z poza USA. Ewentualny "Flash Crash II" może być zatem wykorzystany przez zawodowców do odebrania akcji ze słabych rąk spanikowanych leszczy. 

Pewnie każdy zainteresowany jest teraz jak może zachować się w obliczu takiego scenariusza Polska. Mam nadzieję że ewentualny Flash Crash w USA zacznie się w godzinach popołudniowych po zamknięciu naszej giełdy więc reakcja na te wydarzenie będzie wedle mojej oceny bardzo ograniczona. Spadniemy według mnie o wiele mniej niż USA bo nasz rynek był już przecież 10% od szczytu i u nas korekta była o wiele dotkliwsza. Według mnie Polska jest idealnie przygotowana na taki negatywny scenariusz. Mało tego - pokuszę się nawet o tezę że WIG20 już ten scenariusz zdyskontował przy 2662 w poniedziałek. Ewentualne spadki u nas powinny jedynie ponownie przetestować ten dołek i być może utworzyć silną formację odwrócenia trendu - podwójne dno. Spadki WIG20 nie powinny być zatem w mojej ocenie głębsze niż 3% od obecnego poziomu (2743).

Niestety ale każdy trend spadkowy do którego obecny należy kończy się paniką i taką szykują nam politycy w USA...poza "sufitem zadłużenia" rynek będzie musiał się zmierzyć dodatkowo z 3 potężnymi aukcjami amerykańskich obligacji na łączną sumę 99 mld $...a w piątek prawdopodobnie nóż w plecy byków bo będzie pierwszy odczyt wzrostu PKB w II kwartale i oczekiwania analityków to są już kompletne jaja...1,6-1,9% to czego oni oczekują czyli właściwie to samo co w I kwartale...przy recesyjnych odczytach produkcji przemysłowej, przy rosnącym bezrobociu, bankrutujących kolejnych stanach, wciąż spadającym rynku nieruchomości...myślę że graczy czeka naprawdę zimy prysznic w przyszłym tygodniu i nie zmienią tego dobre ale przecież oczekiwane wyniki gigantów naftowych Exxon Mobile i Chevrona. We wtorek ważne wyniki UPS oczywiście lepsze od oczekiwań - stara sztuczka z Wall Street:) 

Pozdrawiam, 

Przypominam że każdy zainteresowany może zapisać się na listę wysyłkową moich biuletynów, w których częściej niż na blogu i obszerniej omawiam bieżącą sytuację na giełdzie. Przedstawiam tam też konkretne spółki w które inwestuje. 

Zachęcam do kontaktu ze mną na: longterm@op.pl 

 

Komentarze (145)
Jeden wykres mówi więcej niż tysiące słów...
 Oceń wpis
   

 

Dzisiaj zamiast wpisu zamieszczas tylko jeden wykres - tygodniowy Dow Jones. Ciekawi mnie bardzo czy główny amerykański indeks zdoła pokonać przecięcie się tych dwóch linii z marszu już w przyszłym tygodniu. 

Z ostatniej chwili: Lider republikańskiej większości w Kongresie niejaki John Boehner z Ohio zrywa negocjacje z Prezydentem Obamą i mówi że rozmowa z Białym Domem to jak rozmowa z miską z Jell-O. Co to jest Jell-O? To nazwa galaretki, słynnego i tradycyjnego amerykańskiego deseru. Czyżby Obama przypominał ostatnio trzęsącą się galaretę?

 

Komentarze (2)
Kolejne problemy przed nami
 Oceń wpis
   

 Witam,  

Ubiegły tydzień był bardzo udany dla amerykańskich akcji które wzrosły najmocniej od 2 lat. S&P wzrósł o 5,61%, DJIA o 5,43%. Świetny tydzień miała miedź której cena wzrosła najmocniej od kwietnia o 5,54%. To był jednocześnie kolejny bardzo słaby tydzień dla złota i wręcz fatalny dla amerykańskich obligacji. Rentowność 10 latków w USA wzrosła najmocniej od czerwca 2009 i dała sygnał iż kapitał panicznie zaczął uciekać z tzw. „bezpiecznych przystani” i będzie kierował się ku bardziej ryzykownym aktywom czyli między innymi akcjom. Pikował kurs Franka szwajcarskiego zarówno do Euro (-3,80%), Dolara (-1,51%) jak i naszej Złotówki (-4,88%). Od dłuższego czasu powtarzałem iż CHF jest walutą bardzo przewartościowaną i nie dotyczyło to rzecz jasna tylko i wyłącznie jego kursu względem naszej rodzimej waluty. To nie był zatem przypadek odosobniony bowiem cały świat płacił cenę za „grecką tragedię”…Ja bym raczej nazwał ostatnie wydarzenie „grecką farsą” bo przecież każdy kto choć trochę interesował się tym co działo się na świecie przez ostatnie 3 lata musiał wiedzieć że kolejna transza pomocy zostanie przyznana i wszystko wróci szybko do normy. Trzeba być zupełnym ignorantem aby nie widzieć tego iż zarówno rządy jak i banki centralne zrobią dosłownie wszystko aby ratować wszystkie instytucje finansowe osłabione kryzysem i każde państwo jakie znajdzie się w kłopotach. Najśmieszniejsze jest to że FED właśnie zakończył swój program QE2 podczas którego wydał 600 mld $ na skup obligacji USA a w Europie 2 miesiące debatowali nad 12 mld Euro dla Grecji.

Co teraz nas czeka po zakończeniu greckiej farsy?

Niestety (piszę tak bo wbrew powszechnej opinii nigdy pisanie o spadkach nie sprawia mi przyjemności), niestety nie mam dobrych wiadomości dla byków. To znaczy to że nie mam dobrych wiadomości nie oznacza jeszcze że mam dla nich złe nowiny. Trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość i czekać na rozwój sytuacji za Oceanem. Taki mocny rajd jak z zeszłym tygodniu ma bowiem bardzo małe szanse na rychłą kontynuację bez przynajmniej jakiegoś odpoczynku czy delikatnej korekty (pull-back). Wielu komentatorów giełdy dziwiło się widząc ubiegłotygodniową słabość naszej giełdy która wzrosła o skromne w porównaniu z USA +0,43%...ja się nie dziwiłem bo już dawno przekonałem się że u nas rynkiem sterują geniusze. Nasz rynek się zachowuje bardzo racjonalnie – podczas korekt nie panikuje dyskontując już nadchodzące odbicie w USA, natomiast nie nabiera się na rajdy typu ten ostatni bo wiadomo że jest nie do utrzymania w kolejnym tygodniu i jego tempo musi zwolnić o ile nie będziemy świadkami spadków. Odbicie w USA miało dwa główne podłoża: przechodzenie kapitału z obligacji (koniec QE2) na akcje oraz zamykanie pozycji gry na spadki (short squeeze).

Popatrzmy teraz czego boją się nasi a co może zdarzyć się w USA:

Jak widać na powyższym rysunku indeks na kresce tygodniowej prawie dojechał do linii trendu wzrostowego który wcześniej niestety przebił w dół czyli że istnieje wysokie prawdopodobieństwo że ostatni wzrost to był jedynie ruch powrotny. Po drugie widzimy też iż indeks S&P znajduje się już bardzo blisko kolejnej linii - tym razem trendu spadkowego od 2007 roku. Innymi słowy amerykańska giełda znalazła się jak gdyby pomiędzy młotem a kowadłem...jeśli wyjdzie z tego klina w którąś stronę to będzie to silny ruch ale teraz do wyjaśnienia jest kwestia czy indeks będzie w stanie przebić aż tak silne opory tak zwyczajnie z marszu...osobiście wątpie w taki scenariusz i obstawiam przynajmniej delikatną korektę w USA którą już dyskontuje nasz rynek. Naprawdę chciałbym mieć lepsze wiadomości dla byczej części czytelników ale te wzrosty były za szybkie i za mocne aby były trwale i mi to wygląda na powrót na 1300...FED zakończył swój program QE2 i jeszcze nie wiadomo jak rynek zachowa się po odcięciu tej kroplówki...politycy będą teraz serwowali nam kolejną farsę tym razem związaną z podwyższeniem tzw. "sufitu zadłużenia"...te dwa czynniki będą wciąż ciążyły na kursach akcji ale myślę że ostatecznie zostaną pokonane ale to nie tak łatwo jak się teraz wielu bykom wydaje...

Pozdrawiam i zachęcam do zapisów na moje biuletyny giełdowe gdzie na bieżąco i o wiele częściej niż na blogu dzielę się moją strategią inwestycyjną i pokazuje konkretne spółki w które inwestuje. Zainteresowanych proszę o kontakt na mój adres email: longterm@op.pl

PS: Kliknij poniżej aby ściągnąć najnowszy rewelacyjny numer Equity Magazine a w nim mój artykuł!

 

Komentarze (187)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)