Amerykanie lądują na SMA200
 Oceń wpis
   

 Witam, 

Kiedy 15.05 napisałem prognozę pt. "Sprzedaj w Maju ale jeszcze nie wyjeżdżaj" zwróciłem uwagę po raz pierwszy na duże znaczenie SMA200 (simple moving average - zwykła średnia ruchoma z 200 sesji). Wtedy owa średnia była jeszcze bardzo znacząco oddalona od kursów indeksów i przykładowo w USA musieli spaść aż o 6% od szczytu aby się z nią spotkać (osiągnęli 1258 - moja prognoza 1250).

Na poniższym rysunku widać że Amerykanie już dwukrotnie skutecznie się od SMA200 odbijali.

Podobnie u nas zachowują się kontrakty bowiem znalazły się one w piątek w pobliżu wspomnianej średniej SMA200 na 2753 (moja prognoza 2750). 

Teraz pytanie czy nasz rynek kasowy reprezentowany przez WIG20 podąży śladami amerykańskich kolegów oraz rodzimych kontraktowców? Na poniższym rysunku widać że indeks nie kwapi się do spotkania z SMA200...różnica pomiędzy kontraktem a realnym WIG20 zwana bazą wynosi już 43,59 punktów co świadczy o skrajnym pesymizmie graczy na rynku terminowym. 

Co ciekawe bardzo skuteczną linią obrony u nas okazał się poziom 2800 który kiedyś stanowił twardy opór. Czyli że poprzednie szczyty stały się teraz dla nas twardym dnem. Sytuacja za Oceanem jest bardziej klarowna niż u nas i wszystko wskazuje że pilot Ben Bernanke miękko ląduje na SMA200. 

Pozdrawiam

PS: zachęcam do zapisywania na moje bezpłatne biuletyny w których częściej i obszerniej wypowiadam się na temat giełdy oraz pokazuje konkretne spółki w jakie inwestuje. Proszę zainteresowanych o kontakt na longterm@op.pl 

 

Komentarze (260)
Powrót prognoz ale w nowej formule
 Oceń wpis
   

 Witam,

Po dłuższej przerwie spowodowanej potrzebą odpoczynku od giełdy postanowiłem w końcu coś napisać na blogu. W ostatnim wpisie pt. „Przegrałem z rynkiem” przyznałem iż giełdy nie da się regularnie przewidywać w tak krótkim terminie jak tydzień. Aby wesprzeć się poradą profesjonalisty zadałem pytanie głównemu analitykowi CDM Pekao S.A. Wojciechowi Białkowi które brzmiało:


"Witam Panie Wojtku, ciężki ten kawałek chleba z prognozowaniem prawda? :) ja już złożyłem broń i po 72 tygodniach regularnych prognoz postanowiłem tego zaprzestać...jednak Graham i jego wierny uczeń Buffett mieli rację - tego się nie da przewidywać”

Otrzymałem na to pytanie następującą odpowiedź Pana Wojciecha Białka:

Nie jestem wielkim fanem regularnych krótkoterminowych prognoz. Im krótszy termin tym swoboda zachowania rynku pod wpływem jakichś nieprzeywidywalnych wydarzeń większa. Wolę prognozy średnioterminowe, bo przy ich konstrukcji można odwoływać się do wiedzy na temat tego co się dzieje w gospodarce. Jeśli zaś chodzi o prognozy krótkoterminowe, to moim zdaniem powinno się je robić w wybranym przez SIEBIE momencie, w momentach gdy narzędzia, które się stosuje, zgodnie pokazują jakiś kierunek. Wątpię by istniały narzędzia, których krótkoterminowe wskazania zawsze będą ze sobą zgodne. Jeśli zaś te wskazania nie są zgodne, to brak silniejszych przesłanek dla jednoznacznej prognozy”.

Muszę przyznać iż dało mi to dużo do myślenia – przecież wymuszona przeze mnie skala czasowa jaką jest tydzień bardzo utrudnia tak naprawdę poprawne prognozowanie. Bo co to jest tak naprawdę tydzień? 7 dni w życiu a na giełdzie 5 a często nawet mniej sesji ze względu na różnego rodzaju święta. W imię czego zatem wmówiłem sobie żeby w każdą niedzielę pisać swoją prognozę i usiłować trafić idealnie w poziom zamknięcia w nadchodzący piątek? Przecież to było pozbawione większego sensu. Wiele osób owszem czytało to ale przydatność takiej właśnie prognozy była moim zdaniem bardzo wątpliwa albo żadna. Często sytuacja zmieniała się w trakcie trwania tygodnia i coś co trzymało się kupy jeszcze w niedzielę można było wyrzucić do kosza…Wniosek jaki mi się nasuwa to przyznać bezwzględnie rację Wojciechowi Białkowi i nie prognozować na siłę w każdą niedzielę będąc pod nieustanną presją ale wybierać dogodne przez siebie momenty podczas których mój warsztat daje mi klarowny sygnał.

Od teraz formuła moich prognoz będzie zmieniona w ten sposób że nie będą to już tygodniówki ale raczej prognozy średnioterminowe przewidujące coś nieuchronnego ale ciężkiego do idealnego przewidzenia co do tygodnia. Może być tak że powiedzmy kiedy napiszę dany poziom to będę tak długo czekał aż on zostanie osiągnięty. Doświadczenie moich prognoz tygodniowych pokazuje mi bowiem że często musiałem czekać nawet ponad miesiąc na osiągnięcie danego poziomu. Tak było z 2850 na początku roku i tak wydaje mi się że jest teraz z tym moim 2750…

To tyle tytułem wstępu a teraz przenieśmy się  już do bieżącej sytuacji na giełdzie. W USA kontrakty terminowe idealnie odbiły się w czwartek od wspominanej przeze mnie wielokrotnie SMA200 (zwykłej średniej z 200 sesji) która wypadła nieco wyżej niż zakładałem bo na 1258– niebieska linia.

Jako że pisałem o tym już po raz pierwszy 15 maja więc można powiedzieć że sprawdziła się zasada o której pisałem w dzisiejszym wstępie a mianowicie że moje prognozy się spełniają ale trzeba na nie po prostu nieraz nieco dłużej poczekać. W tym przypadku trzeba było czekać aż ponad miesiąc aż do minionego czwartku kiedy to kurs S&P future osiągnął 1252 punkty (tylko 2 powyżej mojej prognozy). 

Jeśli chodzi o nasz WIG20 to faktycznie tutaj ponoszę wciąż porażkę ale myślę że również doczekam się wielkiego zwycięstwa jak w USA. Jest kwestią czasu kiedy nasze wielkie tuzy odetną w końcu dywidendy od kursów a robi się ciekawie bo przykładowo KGHM z pierwotnych 8 zł straci aż 14,9 zł co przy dzisiejszym kursie stanowiłoby stratę aż 8% podczas jednej sesji. Do straty wartości kursu z tego samego powodu szykują się przecież również PKO, Pekao, PGE, TPSA, Orlen, PGNIG itd. Myślę że jak dodamy to wszystko do siebie to razem taki łączny spadek ze względu na dywidendy może wynieść te 130 punktów aby indeks zjechał na moje 2750 z obecnych 2880.

Według mnie to właśnie sowite dywidendy powodują iż nasz rynek jest relatywnie silniejszy od reszty świata. Wielką niewiadomą będzie jak WIG20 zacznie się zachowywać po 11 lipca czyli po dniu nabycia praw do dywidendy KGHM bo to miedziany gigant najbardziej zaciąży na indeksie i pokaże kierunek…czyżbym musiał zatem czekać na osiągnięcie mojego poziomu jeszcze ponad 3 tygodnie? Bardzo możliwe…w USA już zakończyli korektę a wygląda na to że my mamy ją wciąż przed sobą…

Pozdrawiam

Longterm

PS: W moich biuletynach prezentuje konkretne spółki w jakie inwestuje. Zainteresowanych proszę o kontakt na mój adres email: longterm@op.pl

PS2: Na portalu giełdowym  www.stoox.pl można przeczytać mój pierwszy felieton pt. "Trzy czynniki ryzyka dla giełdy"

Komentarze (204)
Przegrałem z rynkiem
 Oceń wpis
   

 Witam, 

Po 72 tygodniach regularnych prognoz postanowiłem zaprzestać prognozowania indeksów giełdowych w takiej formie jak dotychczas z podawaniem konkretnych poziomów. Z tego co się orientuję to robiłem to jako jedyny w polskim internecie więc nie ma żadnej skali porównawczej ale dzisiaj muszę przyznać szczerze że szło mi to kiepsko...To znaczy piszę "kiepsko" bo na tym blogu ja od siebie bardzo dużo wymagam i zawsze dążyłem do tego aby jak najlepiej wykonywać moją pracę. Ja nie brałem się tutaj za rzeczy łatwe, proste i przyjemne ale za rzeczy wielkie...mnie bowiem nie interesowała przeciętność...tylko wielkość, tylko perfekcja i tylko spektakularny sukces...i można powiedzieć: sukces albo śmierć...Nie udało się regularnie przewidywać zachowania giełdy chociaż było po drodze kilka spektakularnych zwycięstw i wiele powodów do satysfakcji. Już pierwsza moja prognoza w styczniu 2010 okazała się takim właśnie spektakularnym sukcesem (przewidziałem idealnie pierwszą falę wyprzedaży związaną z możliwą niewypłacalnością Grecji) i co ważne sprawdziła się wbrew powszechnemu krytycyzmowi. Najciężej było walczyć kiedy pisałem o spadkach a chciwy tłum żądał wzrostów...tak było przez ostatnie kilka tygodni kiedy to trole atakowały a ich zachowanie i rosnąca frustracja przybierały formę zwykłego chamstwa. Czy ostatnia prognoza była nieudana to już pozostawię wam - moim czytelnikom...amerykański S&P spadł o 2,32% i zjechał na chwilę poniżej psychologicznej bariery 1300 podczas gdy nasz WIG20 uwaga wzrósł o 0,60%...jak tutaj można cokolwiek prognozować? Dane makro były fatalne w USA ale bardzo dobre u nas i zagranica postanowiła nas jeszcze trochę podpompować...ale to też należało przewidzieć a ja tego niestety nie byłem w stanie...

Wracając do mojej decyzji to nie jest ona do końca spowodowana moją niską skutecznością ale faktem iż taka formuła się chyba nieco przejadła i wyczerpała...Uważam że na obecnym etapie cyklu giełdowego warto już przejść do analiz i prognozowania konkretnych spółek zarówno w krótkim, średnim jak i w długim terminie. Jedno co mogę zrobić to zachęcić teraz wszystkich moich czytelników do zapisania się na listę emailową w celu otrzymywania moich biuletynów giełdowych. Mogę obiecać że będę tam "przemycał" aluzje odnośnie zachowania szerokiego rynku:-) Zainteresowanych proszę o kontakt na mój adres emailowy: longterm@op.pl 

Jeszcze raz dziękuje wszystkim czytelnikom za ponad półtoraroczną przygodę z prognozami i życzę udanych inwestycji na giełdzie!

Pozdrawiam

Longterm

Komentarze (291)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)