Czy czeka nas flash crash?
 Oceń wpis
   

Witam,

Mijający tydzień przyniósł wzrost WIG20 o 1,33% podczas gdy w Ameryce mieli już 4 z rzędu spadkowy wynik -0,16%. To bardzo dziwne że w USA 4 tydzień z rzędu spada, a u nas mamy już drugi z rzędu wzrostowy. Dawno nie było takiej odwróconej korelacji ale nie jest to nic co mogłoby nas dziwić gdyż takie zjawiska miały miejsce w przeszłości wielokrotnie. Najbardziej sławne chyba było wyprzedzenie przez nasz rynek dna bessy już 17 Lutego 2009, podczas gdy w USA nastąpiło to dopiero 7 Marca. Czy jednak aby na pewno mamy do czynienia z takim samym zjawiskiem teraz? Uważam że „nasi” dyskontują już odbicie się Ameryki od 1300 punktów po ewentualnych słabych danych z rynku pracy w przyszłym tygodniu. Według mnie jest to twierdza dla byków i już w zeszłym tygodniu kiedy kontrakty próbowały ten poziom atakować to zdołały liznąć jedynie 1302 i od razu musiały się odbić. W obliczu takiego przeświadczenia faktycznie nie byłoby logicznym sprzedawanie ale poczekanie na pomyślne odbicie się Ameryki od silnego wsparcia. Pytanie jednak jest następujące:  co w przypadku kiedy 1300 jednak padnie i będą dalej jechać na 1250? Wtedy naszą giełdę zapewne czeka wodospad…zaobserwowałem  ostatnio że modne są na głównych indeksach ale i na pojedynczych spółkach „flash crash-e” podczas których kurs spada podczas jednej sesji o kilka do 10 procent i jest jeszcze tego samego dnia wyciągany. Było to oczywiście w Japonii (do -13% ale tu powód był oczywisty) ale i ostatnio w Chinach gdzie były dwa dni kiedy Shanghai B-shares spadał po 7-8%. Na spółkach u nas widoczna była taka strategia między innymi na Lotosie i Bogdance (spadki po 10% podczas sesji). Dlaczego zatem nie miałaby taka sytuacja zdarzyć się u nas? Grubas ewidentnie chce podtrzymywać pozytywne nastroje, umiejętnie manipulując fixingami prowadzi bardzo wyrafinowaną grę, aczkolwiek dwie ostatnie sesje u nas były ewidentną dystrybucją akcji. Czyżby i u nas szykował się „flash crash”? Niczego nie można wykluczyć w tych ciężkich dla graczy czasach. Grecja zbankrutowała i to już jest praktycznie zdyskontowane ale jeśli w jej ślady podążą w dość szybkim czasie Irlandia, Portugalia, Belgia, Hiszpania i może Włochy to giełda będzie musiała przeżyć szok... Taki szok będzie wyrażony najprawdopodobniej wspomnianym przeze mnie flash crashem. Kolejna sprawa to słabe wyniki z rynku pracy jakie nam się szykują począwszy od środy. Jeśli będą one dużo słabsze od prognoz to pojawi się strach że po zakończeniu przez FED programu QE2 gospodarka ponownie pogrąży się w recesji. Te dwa czynniki:  restrukturyzacja długu PIIGS oprócz Grecji oraz powrót recesji w USA są według mnie wciąż ignorowane przez giełdę akcji.

Moim zdaniem warto mieć spory zapas gotówki na wypadek tego wywołującego teraz ironiczny uśmieszek „flash crash” ale kiedy on się jednak zmaterializuje (oby nie) to my będziemy tymi którzy będą się śmieli jako ostatni. Jeśli ten negatywny ale przecież bardzo prawdopodobny scenariusz się sprawdzi to będzie to doskonała okazja do kupna bardzo przecenionych akcji. Kto miał pieniądze podczas flash crash w Japonii i Chinach ten już zarobił…kto miał pieniądze jak Lotos leciał 10% i kupił na dołku podczas sesji też sporo zarobił…warto zatem mieć taki zapas gotówki na tzw. czarną godzinę, która może się okazać najlepszą okazją do zarobku w tym roku. Oczywiście nie namawiam do kupowania "spadających noży" za dużą część kapitału. Jak przeprowadzić pomyślnie taką operację opiszę w moich biuletynach. Już 10 Kwietnia napisałem iż jest już "czas aby zakładać niedźwiedzią skórę" i wciąż pozostaje to aktualne. 

Wciąż podtrzymuje moją opinię że musimy spotkać się przynajmniej z linią SMA200 aby wypełnić tą korektę. Na dziś wypada to gdzieś na 2710 więc taki flash crash na -5,5% intraday byłby bardzo mile widziany.  Dlaczego ja w ogóle nim tak straszę? Przede wszystkim Frank Szwajcarski robi nowe szczyty i według mnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Po drugie pozostałe waluty też rosną i również mają jeszcze spory zapas wzrostu. To wskazuje że zagranica opuszcza nasz rynek…

Prognoza na tydzień rozpoczynające się 30.05.2011:

WIG20  2750   -4,07%

S&P500  1280 -3,84%

PS: Osoby zainteresowane otrzymywaniem moich biuletynów giełdowych z konkretnymi spółkami (typami inwestycyjnymi) proszę o kontakt na longterm@op.pl 

 

Komentarze (393)
Giełdę czeka wyprzedaż
 Oceń wpis
   

Witam,

Mijający tydzień mnie osobiście zaskoczył jeśli można mówić w ogóle o zaskoczeniu będąc na giełdzie od 11 lat. Wprawdzie amerykański S&P symbolicznie ale jednak spadł o 0,34% to nasz WIG20 potrafił nawet wzrosnąć o 0,24% !!! 2800 nawet nie było specjalnie testowane, zupełna sielanka – jakby nic się nie działo. Natomiast  trzeba obiektywnie przyznać że ten tydzień był udany dla surowców i szczególnie mam na myśli wzrost miedzi o +2,45%. Ten najbardziej nas interesujący surowiec według mnie osiągnął właśnie swoje krótkoterminowe dno i powinniśmy mieć jeszcze kilka sesji wzrostowych. Tym niemniej uważam że szeroki rynek czeka jeszcze delikatna przecena w najbliższych tygodniach. Te kosmetyczne wzrosty na surowcach i Euro to według mnie tylko przystanek przed kolejną drugą falą wyprzedaży. Wszyscy „łapacze dołków” już są załadowani więc nie za bardzo będzie komu odbierać więc bardzo obawiam się o notowania takich aktywów jak srebro, złoto, ropa naftowa oraz o wspólnotową walutę – Euro.

Jeśli chodzi o giełdę akcji to uważam że bez przynajmniej spotkania z SMA200 się nie obędzie i minimalny wymiar kary dla byków to 2700 na WIG20 i 1250 na S&P500. O ile nie jestem pewien do końca co do USA to w Polsce jest dla mnie oczywiste że musimy oddać kolejne 100-150 punktów. Przemawia za tym jeden z moich ulubionych wskaźników AT a mianowicie AD (accumulation/distribution) który pokazuje zachowanie zawodowców. Jak wiadomo oni podejmują swoje decyzje zazwyczaj pod koniec sesji a to właśnie śledzi wspomniany AD, który niestety dla byków ostatnio bardzo znacząco spada co sugeruje iż jesteśmy świadkami dystrybucji akcji przez dużych graczy. Myślę że wyjątkowo korzystny kurs wymiany waluty skłania ku temu szczególnie graczy zagranicznych. Funt notuje poziomy najniższe od początku zeszłego roku co powoduje iż inwestorzy z Londynu zarabiają podwójnie.  Uważam że operacja wychodzenia z Polski się rozpoczęła już dawno a w przyszłym tygodniu będziemy mieli pierwsze tego poważne objawy…

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 22.05.2011:

WIG20 2750  -2,81%

S&P500 1300 -2,5%

Pozdrawiam

PS: Osoby zainteresowane moimi biuletynami giełdowymi z konkretnymi spółkami proszę o kontakt na longterm@op.pl

Komentarze (478)
Sprzedaj w Maju ale jeszcze nie wyjeżdzaj
 Oceń wpis
   

 Witam,

Tak, a zatem jest sell in May (ang: sprzedaj w Maju) ale pytanie brzmi czy aby na pewno już go away (ang: wyjechać)?. Ja powiem szczerze, i myślę że tak ma wielu graczy - co roku na to się łapię że do końca nie daje wiary w to oklepane do znudzenia hasło i gram jednak dalej aż dociera do mnie banalne spostrzeżenie że przecież jest już połowa Maja, akcje spadają (normalne o tej porze roku) bo przecież wcześniej sporo urosły…nasz wig20 od dołka z 18 Lutego wzrósł o 11,5% (zaledwie 2,5 miesiąca) i stanowiło to przecież całkiem pokaźny zysk. Cofnijmy się może jeszcze trochę w czasie aby policzyć że od 1 Lipca 2010 do końca Kwietnia nasz wig20 wzrósł o 30%...10 miesięcy i 30% zysku podczas gdy Grecja bankrutuje, Irlandia bankrutuje, Portugalia bankrutuje, Rostowski podnosi podatki, zabiera składkę z OFE, w USA jest groźba niewypłacalności jeśli politycy nie dogadają się w sprawie tzw. sufitu zadłużenia…i chyba najważniejsze -  FED kończy swój program QE2 w Czerwcu…to wszystko jednak chyba okaże się za dużo na kontynuacje wzrostów w takim tempie jakie ostatnio mieliśmy. Rynek pokonał pięknie obawy związane z trzęsieniem ziemi w Japonii ale cała ta lawina złych wiadomości według mnie powstrzymała byki na nieco dłużej. Nie spodziewam się jednak jakiejś wielkiej zwały bo większość z wymienionych obaw jest już zdyskontowanych. Przykładowo bankructwo Grecji (czyli restrukturyzację długu) akceptuje już 85% ankietowanych użytkowników serwisu Bloomberg. Wynika z tego iż już tylko 15% graczy może negatywnie zareagować w przypadku ogłoszenia takowej wiadomości i ewentualne spadki mogą okazać się bardzo łagodne.

OK a teraz konkrety – dokąd zmierzamy?

W Polsce sytuacja wydaje mi się bardzo klarowna – byki przegrały ten mecz i wypada pogratulować niedźwiedziom skutecznego kontrataku i ponownego zepchnięcia byków do obrony.  Być może większość akcji została już rozdana i podaż jest już mniej więcej w 55-60% wyczerpana ale bez dalszych spadków się raczej nie obędzie. Tak, niestety uważam całkiem obiektywnie że 2800 padnie…powinniśmy jednak miękko wylądować na 2700 z przystankiem na 2750. Musimy bowiem po tak efektownym rajdzie jaki trwał od Lipca 2010 roku spotkać się ze średnią SMA 200 (zwykła średnia 200-sesyjna).

W USA wygląda na to że jeszcze się bronią ale skoro u nas chłopaki już biorą się za łamanie trendu to u siebie też to zaraz zrobią i powinni łagodnie wylądować na 1250 na S&P 500. Tam również spotkają się ze swoją SMA 200.

Tak to całkiem obiektywnie widzę bo przecież subskrybenci moich biuletynów wiedzą że posiadam akcje i jestem całkiem mocno w nie zaangażowany jak na niedźwiedzia.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 16.05.2011:

WIG20 2750 -2,57%

S&P500 1300 -2,82%

Pozdrawiam,

Wszystkich zainteresowanych moimi konkretnymi pomysłami inwestycyjnymi proszę o kontakt na longterm@op.pl

Komentarze (326)
Krach na surowcach pomoże akcjom?
 Oceń wpis
   

 Witam,

Za nami kolejny skrócony tydzień na GPW, który przy dosyć niskich obrotach zakończył się spadkami na WIG20 o 1,58% i S&P o 1,72%. O wiele gorzej sytuacja wyglądała na rynku surowców bo tam mieliśmy do czynienia z prawdziwą rzezią…srebro -25%, ropa -13,8%, złoto -4,3% a miedź -5,41%. Ta ostatnia jest moim wskaźnikiem numer jeden z racji tego iż jak powtarzam do znudzenia ma ona doktorat z ekonomii. Miedź spada już 2 tydzień z rzędu i wykazuje się podobnie jak reszta surowców dużą słabością. Tym niemniej znajduje się „jedynie” 14% poniżej szczytów co nie wygląda jeszcze tak dramatycznie jak spadek o 28% na srebrze. Niestety te dwa surowce wpływają na notowania naszego konia napędowego hossy – KGHM. Spółka ta musiała odczuć załamanie na rynku surowców i straciła aż 5,84%. Teraz należy się jednak zastanowić co taka ostra przecena na surowcach może oznaczać dla giełdy akcji. Według mnie bańka spekulacyjna jaka niewątpliwie się tam tworzyła zaczęła ostatnio przeszkadzać wzrostom na akcjach. Szczególnie drożejąca ropa wzbudzała w graczach coraz większe zaniepokojenie. Osobiście uważałem ropę w cenie grubo ponad 100 USD za największe zagrożenie dla kontynuacji hossy. Pamiętamy przecież co stało się w 2008 roku kiedy surowiec ten osiągnął rekordową cenę 144 USD…Teraz te zagrożenie jest chyba już za nami – pisząc te słowa stukam w niemalowane drewno. Przydałoby się jeszcze załatwienie sprawy Libii i Kadafiego  - myślę że Barrack Obama mógłby zyskać jeszcze więcej poparcia gdyby zlikwidował jeszcze jednego sławnego terrorystę i przeszedł do historii jako światowy szeryf z dwoma głowami wielkich przestępców na koncie. Bardzo ciekawi mnie jak zakończy się ta awantura w Libii ale wciąż kibicuje rewolucjonistom i mam nadzieję że w roku przedwyborczym Obama będzie chciał ponownie zapunktować szczególnie w oczach republikanów odbierając im trochę procent poparcia.

Wracając do ropy i surowców to myślę że pieniądze uciekające z nich będą szukały okazji do inwestycji na innych rynkach. W pierwszej kolejności zyskały amerykańskie obligacje ale gdy sytuacja się nieco uspokoi to z pewnością ta kasa przeniesie się na akcje. Jest zatem paliwo do dalszych wzrostów tylko chwilowo gracze nie są jeszcze pewni i sytuacja musi się nieco wyklarować.  A w międzyczasie FED spokojnie kontynuuje pompowanie ok. 100 mld USD miesięcznie i nawet po zakończeniu programu w Czerwcu będzie przeznaczał śmiało ok. 25-30 mld na zasilanie rynku w gotówkę. Inwestorzy kierujący się analizą fundamentalną powinni teraz również śmielej wchodzić na rynek bo ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy były lepsze od oczekiwań. Przed nami zatem bardzo udany okres na giełdzie, podczas którego powinny być pokonane szczyty historyczne z 2007 roku. Tak naprawdę w USA dwa ważne indeksy już z nimi flirtują – Russell 2000 i DJ Transportation. Uważam że stanowią one wyznacznik tego jak zachowywać się będą pozostałe, ciężkie indeksy jak Dow Jones Industrial i S&P500. Jest szansa żeby dokonać tego jeszcze w tym roku – w końcu brakuje już zaledwie 17%...Czy to samo uda się dokonać u nas? WIG20 musiałby wzrosnąć o 37% co wydaje się teraz niemożliwe ale ja na giełdzie widziałem już wiele rzeczy i nie mogę wykluczyć i takiego scenariusza.  Po szalonej hossie na rynku surowców, podczas której ciągnęły naszą giełdę spółki surowcowe i paliwowe czas na normalną, fundamentalną hossę z udziałem wszystkich sektorów, włączając w to zdołowaną do minimum budowlankę.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 09.05.2011:

WIG20 2900 +1,14%

S&P500 1350 +0,73%

Pozdrawiam,

PS: Wszystkich zainteresowanych otrzymywaniem moich biuletynów z bieżącą oceną sytuacji na giełdzie i z konkretnymi typami inwestycyjnymi proszę o kontakt na longterm@op.pl.

 

Komentarze (170)
Będzie fałszywe wybicie górą?
 Oceń wpis
   

 Witam,

W zeszłym tygodniu mieliśmy ponownie remis na giełdzie. WIG20 wzrósł o symboliczne 0,18% i nie zdołał nawet odrobić równie symbolicznej 0,32% straty z poprzedniego tygodnia. Na giełdzie panuje marazm ale to jest przecież nic co mogłoby nas zaskoczyć w Warszawie. Przyzwyczailiśmy się żyć i grać w „boczniakach” i teraz nie powinien on być nam on obcy. Mieliśmy przecież nie tak dawno bo w Grudniu już takiego męczącego „boczniaka” w zakresie 2745-2785 trwający równo 20 sesji. W tej chwili mamy podobną sytuację – od 18 sesji ugrzęźliśmy w wąskim przedziale pomiędzy mniej więcej 2890 a 2937. Poprzednio wybiliśmy się z niego dołem ale za moment rynek zdołał  jeszcze raz wyjść na nowe szczyty po czym się mocno skorekcił. Teraz sytuacja będzie lustrzana to znaczy taka sama analogicznie ale wszystko na odwrót. To znaczy po kolei : rynek powinien wybić z tego boczniaka górą już niedługo ale będzie to tzw. „fałszywka” i rynek runie w dół poniżej 2900. Co potem? Czas pokaże ale kierując się taką odwróconą analogią rynek powinien próbować raz jeszcze atakować szczyty ale to już będzie wyczerpanie i po tym ostatnim zrywie czeka nas głębsza korekta – być może wakacyjna?

Tak to widzę bo inaczej się po prostu nie da ciągnąć takiego boczniaka – musi nastąpić jakieś silne wybicie ale to wybicie jak napisałem najprawdopodobniej będzie fałszywe. Tak było poprzednim razem kiedy wystraszyli nas tym zjazdem w dół po czym jednak rynek potrafił się wybronić i zaatakował nowe szczyty. Teraz jednak upatruje podstępu ale w drugą stronę to znaczy rynek będzie chciał nabrać graczy na wybicie z boczniaka a tak naprawdę będzie się już przygotowywał do głębszej korekty. Innymi słowy – kto ma jeszcze akcje ten będzie miał według mnie jeszcze sporo okazji do wyjścia na tych lub nawet sporo wyższych poziomach aczkolwiek musi się liczyć z tym że dni trendu są policzone…Wyrok został już ogłoszony ale odroczony w czasie po pierwszej konferencji Prezesa FED Bena Bernanke – jak już nie może nic więcej zrobić to pozostało mu już paradowanie przed kamerami…mocna korekta jest według mnie jedynie kwestią czasu.

Muszę jednak podkreślić jedno – kwestia czasu to może być tydzień a mogą być 3 miesiące…taka jest prawda i ja nie będę starał się bawić we wróżbitę. Rynek niejednokrotnie udowodnił że potrafi być irracjonalny a wszelkiego rodzaju szalone trendy mogą trwać o wiele dłużej niż się to wydaje najlepszym znawcom AT i AF. Stara zasada mówi że należy trzymać się za wszelką cenę trendów i to należy moim zdaniem czynić. Druga znana zasada mówi „Don’t fight the FED” czyli nie walcz z FED. Uważam że te dwie zasady połączone razem stanowią wielką siłę i ani ja ani nikt inny nie jest w stanie im się przeciwstawić.  Jest to o tyle istotne że o ile w Europie Trichet – prezes ECB nie przywiązuje do notowań akcji żadnej wagi tak amerykański FED obnosi się z giełdą jak z jajkiem.  Wynika to z innej filozofii, innej szkoły myślenia Amerykanów. Dla nich giełda to taka świątynia kapitalizmu a akcje są krwiobiegiem całego systemu. To jest coś więcej niż gra komputerowa dla dorosłych za jaką uchodzi w Europie…w USA akcje stanowią do 40-50% oszczędności obywateli ( w Polsce 10%) dlatego chcąc poprawić sytuację obywateli FED musi dbać o kursy tychże akcji. Nie wykluczam że kolejne QE podczas kolejnego kryzysu to będzie skupowanie właśnie...akcji…dlaczego nie?

Tymczasem pora już na prognozę dla giełdy na przyszły tydzień również skrócony (4 sesje). Przewiduje te wybicie z „boczniaka” górą już w przyszłym tygodniu (wszystko wskazuje że fałszywe).

WIG20 3000 +2,98%

S&P500 1400 +2,67%

Pozdrawiam,

PS: Wszystkich zainteresowanych otrzymywaniem moich darmowych biuletynów z typami inwestycyjnymi proszę o kontakt na longterm@op.pl

 

Komentarze (223)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)