Czy to już gotowanie żaby żywcem?
 Oceń wpis
   

 Witam, 

Dzisiejsza sesja w USA niewiele nam pomogła w ocenie sytuacji na rynku bowiem mieliśmy właściwie remis ze wskazaniem na spadki (S&P spadł o 0,14%). Lanym poniedziałkiem tego nazwać nie można ale potwierdza to jednak delikatną przewagę sprzedających. Miedź dzisiaj za to konkretnie tąpnęła bo aż o ponad 2% i to jest według mnie wskaźnik numer jeden w tej chwili. Żaden dolar, PIIGS, wskaźniki techniczne ale właśnie miedź która jak wielokrotnie pisałem ma doktorat z ekonomii. Jak bardzo uzależniony jest nasz rynek od jej notowań nie muszę chyba nikomu tłumaczyć. Przez ostatnie dwa lata rynek ciągnął głównie KGHM...Tak obiektywnie patrząc na rynek to naprawdę trudno mi doszukać się jakiś przesłanek za tym aby w nadchodzącym tygodniu akcje miały rosnąć. Jesteśmy bardzo blisko szczytów ale zapał byków słabnie i jest jakby nieco sztucznie podtrzymywany bo przecież niby trochę za wcześnie na zwałę, bo zaraz będzie Maj, bo przecież potem zamknięcie pierwszego półrocza, bo firmy podają dobre wyniki....Z jednej strony tak - pełna zgoda - wciąż panuje niezły sentyment na rynku ale jak wiadomo giełda nie żyje dniem teraźniejszym i nie kieruje się przewidywaniami graczy ale dyskontuje przyszłość. Ta nasza najbliższa przyszłość giełdowa nie zapowiada się najlepiej. W Czerwcu zakończy się program QE2, odczyty dynamiki naszej gospodarki są coraz gorsze a bezrobocie jakby ponownie zaczęło powoli rosnąć. Ja nie myślę że to zapowiedź recesji bo przecież takowej w wolnej Polsce nigdy nie było ale być może lekkiego spowolnienia za kilka miesięcy. Bardzo niekorzystny raport banku Nomura może być preludium manewrów wielkiego kapitału wokół naszego rynku obligacji. Być może za kilka miesięcy jest planowany atak na naszą walutę i CDSy na nasz dług podobny jak te przeprowadzone na Grecję, Irlandię i Portugalię? Nie można tego wykluczyć dlatego należy trzymać rękę na pulsie. Jak na razie nie ma powodów do paniki ale pamiętajmy że najniebezpieczniejsze dla graczy spadki to spadki powolne bo takowe nie dają żadnego sygnału ostrzegawczego...przypomnę może znaną zasadę giełdową iż jeśli wodę podgrzewa się powoli to żaba ugotuje się żywcem bez żadnej właściwie reakcji z jej strony...

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 25.04.2011:

S&P500   1313 -1,82%

WIG20     2860 -1,65%

Pozdrawiam

PS: Wszystkich zainteresowanym otrzymywaniem moich biuletynów giełdowych w których komentuje giełdę właściwie dzień po dniu proszę o kontakt na longterm@op.pl 

 

Komentarze (99)
Prognoza dla giełdy w USA
 Oceń wpis
   

Witam,

To już jutro zacznie się ostatni tydzień kwietnia i będziemy mieli przed sobą już Maj, w którym jak mówi znane przysłowie giełdowe sprzedaje się akcje i wyjeżdża się na wypoczynek (sell in May and go away). Wielu graczy jest usatysfakcjonowanych zachowaniem giełdy od ubiegłego lata bo nasz WIG20 wzrósł od tamtej pory aż o 30% a amerykański S&P nawet więcej bo aż o 32%. Giełda dała zarobić i chyba nawet najbardziej byczo nastawieni gracze muszą przyznać że tak wspaniałe stopy zwrotu w niecały rok właściwie bez żadnej korekty są czymś nadzwyczajnym. To był naprawdę imponujący rajd ale takie zrywy mają to do siebie że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Znam wielu graczy, którzy jeszcze na jesieni ubiegłego roku deklarowali że przy 2940 wycofają się z rynku a nawet zajmą pozycję S na kontraktach będąc pewnymi korekty. Teraz jednak Ci sami ludzie są pod wpływem narkotyku jakim jest chciwość…nie można tego w żaden inny sposób nazwać tylko zwykłą ludzką chciwością. Po 30% rajdzie na głównych indeksach w 10 miesięcy oni teraz twardo zakładają że rynek może zrobić bez oddechu chyba kolejne 20-30% i atakować szczyty historyczne…Nie chcę być złośliwy ale mnie ten nagły optymizm, który nazwałbym "myśleniem życzeniowym" bardzo zadziwia. W obliczu takiego podejścia większości graczy jakich znam i obserwuje, postanowiłem już dwa tygodnie temu przystąpić do obozu niedźwiedzi. Owszem miałem nadzieję na dociągnięcie na 3000 i korektę dopiero w Maju, ale to co widzę nie skłania mnie ku takiemu scenariuszowi. Wybieram raczej wyprzedzenie zachowania rynku i obstawiam spadki lub przynajmniej przedłużenie konsolidacji niż dalsze wzrosty. Ostatnie dwa tygodnie pokazały że byki można w tej chwili bardzo skutecznie powstrzymać a nawet wygrać z nimi w skali tygodnia. Te ostatnie, symboliczne zwycięstwo -0,32% było pierwszym od 6 tygodni! Czas na rebelię niedźwiedzi i jakieś głębsze zaakcentowanie swojej przewagi. W USA tydzień zaczynamy już jutro i obstawiam zatem zjazd na 1313 co stanowić będzie stratę 1,82% na S&P500. To będzie trudny tydzień w USA bo nie dość że ważne dane makro mogą rozczarować (nowe domy, PKB, sentyment konsumentów) to jeszcze w środę FED prawdopodobnie ogłosi zakończenie programu QE2 w Czerwcu. Jak by tego było mało czekają nas gigantyczne aukcje obligacji o wartości aż 99 mld. $ (przypomnę że Bernanke drukuje ok. 25 mld. /tyg.) W tak trudnych okolicznościach muszą pomóc wyniki amerykańskich spółek i dlatego też nie obstawiam głębszych spadków.

Pozdrawiam

PS: Wszystkich chętnych do otrzymywanie mojego biuletynu giełdowego z typami inwestycyjnymi proszę o kontakt na longterm@op.pl

Komentarze (12)
PIIGS - koszmar powraca
 Oceń wpis
   

Witam,

Mijający tydzień  miał dwie odsłony – pierwsze dwa dni były mocno niedźwiedzie, natomiast końcówka należała zdecydowanie do byków.  Zarówno u nas jak i w USA wybronione zostały kluczowe poziomy zatem i byki nie pozwoliły aby moje prognozy się spełniły chociaż w czwartek do 1300 na S&P brakowało zaledwie 2 punktów.  Jedno jednak zdecydowanie przemawia na korzyść niedźwiedzi – rynek nie reaguje na wyniki amerykańskich spółek a jeśli już to spółki które chwalą się niezłymi wynikami spadają na zasadzie „sell on good news”. Druga sprawa to zupełne ignorowanie dodruku pieniądza przez FED czyli programu QE2 – myślę że giełda już zdyskontowała po prostu jego koniec. Teraz na miejscu takiego amerykańskiego banku wolałbym raczej już nie kupować akcji za pieniądze od Bena Bernanke ale raczej może inwestować w bezpieczne aktywa jak obligacje o krótkim terminie zapadalności (bony skarbowe itd.) i taką opinię chyba podzielają dealerzy bo popyt na obligacje bardzo wzrósł na ostatnich aukcjach. Obligacje i bony stają się ponownie konkurentami akcji i surowców. USA ma tak wielkie potrzeby pożyczkowe że taka sytuacja jest im po prostu na rękę. Dlatego też uważam iż w najbliższym czasie wybuchnie ponownie jakaś wielka awantura związana z krajami PIIGS co pomoże amerykańskim obligacjom i zbije ich rentowność (inwestorzy będą uciekać do najbezpieczniejszych czyli tych gwarantowanych przez rząd USA). Za takim scenariuszem przemawiają lub wręcz krzyczą rosnące rentowności obligacje krajów peryferyjnych strefy Euro: Portugalia przebiła 9%, Irlandia zbliża się do 10% a Grecja to już zupełna parodia bo prawie 14%...Właściwie to można zacząć już odliczanie do bankructwa i drugiego, ostatniego aktu „greckiej tragedii”. Tym razem część krajów a być może i same Niemcy powiedzą że nie pomogą. I co wtedy? Restrukturyzacja długu czyli że banki z całego świata (głównie europejskie) stracą powiedzmy 50-70% tego co im do tej pory rząd grecki był winien. Przyzwyczailiśmy się do tego że zawsze w trudnych sytuacjach pojawia się dobry wujek w postaci albo FED albo w przypadku strefy Euro – ECB ale przecież nie można w nieskończoność drukować pieniędzy lub pożyczać pieniędzy bankrutom. Istnieje duże prawdopodobieństwo że pomoc dla Grecji jako pierwsza zablokuje Finlandia. Za nią mogą pójść kolejne kraje i strefa Euro zacznie wisieć na włosku. Wyobraźmy sobie te nagłówki w gazetach „Grecja grozi opuszczeniem strefy Euro”, „Niemcy odmawiają pomocy Grecji”, „Pierwszy kraj opuszcza strefę – upadek eksperymentu Euro?” To wszystko w akompaniamencie agresywnie umacniającego się dolara i spadających indeksów giełdowych.  Taki scenariusz jest całkiem prawdopodobny bo przecież to wszystko jest jedynie w rękach polityków a oni jak wiadomo kierują się jedynie sondażami poparcia. Jeśli społeczeństwo niemieckie czy francuskie będzie przeciwne to ja nie wierzę że Angela Merkel czy Nicolas Sarkozy okażą się samarytanami i poświęcą swoją karierę dla Greków czy Portugalczyków…

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 18.04.2011:

S&P500   1300 -1,49%

WIG20     2840 -2,65%

Pozdrawiam,

PS: zapraszam wszystkich zainteresowanych otrzymywaniem moich biuletynów giełdowych z typami inwestycyjnymi do wysłania krótkiego emaila na longterm@op.pl

Komentarze (46)
Czas założyć niedźwiedzią skórę

Witam,

No i niestety rajd jakby nieco stracił na swej sile. Nie da się ukryć że obóz byków bardzo rozczarował i pokazał wręcz ewidentną słabość w końcówce tygodnia. Wprawdzie nasz WIG20 wzrósł o 0,91% ale już amerykański S&P oddał 0,32%. Czy jest to zapowiedzią kontynuacji rebelii niedźwiedzi w przyszłym tygodniu. Prawie wszystko na to wskazuje i oceniam prawdopodobieństwo nastąpienia spadków na 70%. Już w zeszłym tygodniu się wahałem ale jednak jeszcze dałem szansę rynkowi na dojście do poziomu 61,8% Fibonacciego (2940) całej bessy i faktycznie doszliśmy tam ale nie zdołaliśmy go nawet naruszyć. Tak silny i groźny stanowi to opór i nie sądzę że zostanie szybko przełamany bez zaciekłej walki. Dlatego w przyszłotygodniowej bitwie po raz pierwszy od 4 tygodni przywdzieję skórę niedźwiedzia i stanę po ciemnej stronie mocy…Teraz może wyjaśnię dlaczego byki zostaną skutecznie powstrzymane:

Zapanował bardzo wysoki optymizm – ludzie nie zaangażowani na co dzień giełdą zaczynają się nią interesować i coraz śmielej kupować akcje lub jednostki funduszy akcji. To zazwyczaj jest zapowiedzią spadków bo przysłowiowy Kowalski jak wiadomo dobrym timingiem nie grzeszy.

Euro wyczerpało swój potencjał wzrostu – myślę że jeszcze może poziom 1,50 USD lizną ale to będzie szczyt tej fali euforycznego wzrostu. Ja rozumiem że EBC pierwsze podniosło stopy ale przecież problemy PIIGS nie zniknęły. Coś się według mnie mocnego szykuje.

61,8% Fibo zniesienie całej bessy na WIG20 – wspomniany wyżej poziom 2940 będzie twierdzą przynajmniej na przyszły tydzień. Niedźwiedzie chcą kupić czas i poczekać na odsiecz w postaci jakiejś złej wiadomości (Libia, Japonia a może któryś z krajów PIIGS).

Gigantyczny opór na S&P – w USA byki mają jeszcze chyba trudniejsze zadanie bo mają do sforsowania linię trendu jaka biegnie od szczytów historycznych z 2007 przez szczyty z lutego tego roku. Widać że nawet nie próbowali tego naruszać a ich zapał słabnie z dnia na dzień.

Trend obligacji zatrzyma rajd na 10 latkach – nie ma według mnie większych szans na dalsze spadki amerykańskich obligacji bo to by oznaczało wyrwanie się z długoterminowego trendu wzrostowego trwającego od wielu lat. Jeśli ma to nastąpić to przecież nie tak zwyczajnie z marszu. Tym bardziej że FED wciąż skupuje i teraz ma wielką szansą na konkretne zbicie rentowności co pomoże gospodarce (zmaleją stopy rynkowe).

Srebro -  to już szaleństwo, jak patrzę na wykres to aż żal mi tych co kupili lub  niebawem kupią na górce. Myślę że ona pierwsza wejdzie w mocne spadki.

Właściwie to za wzrostami przemawiają dwie rzeczy: przysłowie że „trend jest Twoim przyjacielem” i mocne zwyżki na miedzi i ropie. Te ostatnie jednak czy aby na pewno są dobrze odbierane przez rynek? Szczególnie ropa dużo powyżej 100 USD z pewnością nie jest czynnikiem który może cieszyć giełdowe byki.

OK, zabawmy się w obronę kluczowych oporów, w której to grze tym razem przybiorę postać misia.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 11.04.2011:

WIG20 2840 -2,19%

S&P500 1300 -2,12%

Pozdrawiam

PS: Jeśli ktoś jest zainteresowany otrzymywaniem bezpłatnych biuletynów giełdowych z konkretnymi typami inwestycyjnymi to proszę o kontakt na longterm@op.pl  

Komentarze (30)
Nowy kwartał - nowe rozdanie kart
 Oceń wpis
   

Witam,

W mijającym tygodniu najwięcej emocji przyniosła oczywiście piątkowa końcówka. WIG20 w skali tygodnia wzrósł o 2,25% i zamknął się na 2877 zatem niewiele zabrakło abym trafił idealnie z moją prognozą (2900). To już jednak przeszłość i teraz należy skupić się tylko i wyłącznie na tygodniu przyszłym. Wiele wątpliwości miałem jeszcze w piątek odnośnie kontynuacji wzrostów ale jednak relaksacyjne działanie weekendu sprawiło iż optymizm wziął górę. Mamy hossę, mamy wiosnę, mamy rajd w więc czego można jeszcze więcej chcieć? Wprawdzie miedź spadła w tym tygodniu aż o 3,70% ale znajduje się ona idealnie na linii długoterminowego trendu wzrostowego trwającego od ponad 2 lat. Nie sądzę aby akurat teraz niedźwiedzie miały tyle siły i determinacji aby tą linię złamać. Ponadto miedź uformowała coś w rodzaju chorągiewki która to świadczy o rychłym powrocie do wspomnianego trendu wzrostowego i to mocno wzrostowego. Gram zatem na scenariusz odbicia miedzi, która jak często powtarzam ma doktorat z ekonomii. Poza tym widzę ewidentne sygnały że powrócił na nasz rynek Londyn. Najwyraźniej zamieszanie związane z OFE zostało już zdyskontowane i inwestorzy zagraniczni wchodzą i to według mnie wchodzą na dłużej. Zakończyła się moim zdaniem gigantyczna akumulacja polskich akcji trwająca od początku roku. Teraz moim zdaniem będziemy świadkami odrabiania strat z bessy i powrotu na szczyty historyczne z 2007 roku. W USA dwa pierwsze indeksy już flirtują z nimi bo Russell2000 jest tylko 2% od swoich rekordów wszechczasów, natomiast Dow Jones Transportation tylko 3%.  Przyszły tydzień może być jakkolwiek to by nie brzmiało tygodniem bicia rekordów historycznych w Ameryce!

Tak na marginesie to pierwszy kwartał tego roku w USA był najlepszy od 1998 roku. To mówi samo za siebie. Ja po cichu liczę na to że ten rok będzie jednym z najlepszych w historii giełdy amerykańskiej. Mamy trzeci rok prezydencki oraz masę pieniędzy na rynku. Trzy najpotężniejsze banki centralne drukują na potęgę – EBC, FED i BOJ i co ciekawe taki stan rzeczy może się utrzymać jeszcze 2 lata. Kolejną ciekawostką jest ostatni artykuł Noriela Roubiniego gdzie wypunktował 10 rzeczy które pogrążą Amerykę. Otóż przeważnie kiedy analitycy wyliczają powody dla których hossa ma się skończyć to giełda gra im na nosie i jedzie w górę. Temu Panu już dziękujemy a teraz trzeba się wystrzegać jak ognia artykułów pt. „10 powodów dla których hossa będzie trwała”…jeśli zobaczymy takowy na którymś z poczytnych portali trzeba będzie sprzedawać akcje w przeciągu tygodnia – dwóch od daty ukazania się.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 04.04.2011

WIG20    3000 +4,2%

S&P500  1370 +2,8%

Pozdrawiam, 

Longterm

PS: JEST JUŻ DO ŚCIĄGNIĘCIA:

Komentarze (28)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)