Ameryka odrobiła straty z recesji
 Oceń wpis
   

Witam,

Egipt, Libia, Tunezja, Bahrajn, w międzyczasie wybory w Irlandii i kolejne straszenie czymś tam a nasz WIG20 zachowuje stoicki spokój i nawet potrafi wzrosnąć o 0,38%...czyżby to scenariusz wyprzedzania rynku w Warszawie się już zaczynał sprawdzać? Moim zdaniem tak – najwidoczniej Warszawa już zdyskontowała całą przecenę związaną z zamieszkami w Afryce i na Bliskim Wschodzie i zaczęła rosnąć klasycznie tzn. podczas apogeum paniki. Teraz kiedy dni terrorysty Kadafiego są policzone ropa naftowa powinna zacząć spadać co dodatkowo powinno pomóc miedzi, bo traderzy będą się przenosić z napompowanej do granic możliwości ropy na miedź. Ten proceder mieliśmy już okazję obserwować w zeszłym tygodniu kiedy to miedź nagle zaczęła gwałtownie rosnąć odnotowując spektakularny wzrost o ponad 5% od dołka tygodniowego! Jak często powtarzam to miedź a nie ja ma doktorat z ekonomii i muszę powiedzieć że ten wskaźnik nigdy mnie nie zawiódł. Kiedy miedź tak mocno rośnie to świadczy że korekta ma się ku końcowi i teraz z fazy paniki wchodzimy w fazę entuzjazmu. W zeszłym tygodniu zupełnie przemilczane były dane o amerykańskim PKB który co godne odnotowania odrobił całość strat z wielkiej recesji 2007-2009 i w realnych wartościach przewyższył swój szczyt z 2007 roku…Nieco gorszy odczyt niż zakładano za IV kwartał był spowodowany spadkiem zapasów co przecież jest zjawiskiem jednorazowym i bardzo łatwym do nadrobienia w kolejnym kwartale. Gdyby odjąć ten negatywny wpływ zapasów to gospodarka USA – uwaga – rosła w IV kwartale o 6,7% co było najlepszym wynikiem od 1998 roku!!! Zupełnie zatem nie rozumiem zdziwienia, niedowierzania że indeksy za Oceanem albo już pobiły (Nasdaq) albo flirtują ze szczytami z 2007 (Russell200) roku lub tak jak S&P są jedynie o 16% poniżej. Uważam że sytuacja takiej właśnie niewiary i ciągłego poszukiwania usprawiedliwienia dla potencjalnych spadków powoduje iż obecnie mamy na rynku do czynienia z dosyć dużym niedowartościowaniem akcji. Można pokusić się o prowokację intelektualną i stwierdzić iż skoro realny PKB pokonał już swój szczyt z 2007 roku to teraz giełda dyskontując dalszy rozwój powinna być już przynajmniej 10-20% powyżej swoich szczytów z 2007 roku (no chyba że mamy mieć kolejną recesję za rogiem). W Polsce niedowartościowanie jest jeszcze bardziej rażące bowiem nasz PKB podczas 3 lat bessy WZRÓSŁ O NIESAMOWITE NA SKALĘ ŚWIATOWĄ 10% NATOMIAST NASZ WIG20 JEST O 32% poniżej szczytów z 2007 roku I OSTATNIO FLIRTOWAŁ NAWET Z POZIOMEM 50% całości spadków z 2009 roku! (poziom 2600 to idealnie połowa pomiędzy 3950 i 1250) 

Czas chyba dla inwestorów z nad Wisły na przemyślenie takiego stanu rzeczy bo jeśli oni tego nie zauważą to zrobią to za nich inwestorzy z nad Tamizy, Sekwany i Menu…Czas chyba nadchodzi na wyrównanie tej wielkiej dysproporcji pomiędzy naszą realną gospodarką a zdołowanym WIG20.

Prognoza na tydzień zaczynający się 28.02.2011:

S&P500 1350  +2,28%

WIG20 2820   +5,48%

Pozdrawiam,

Longterm

PS: Dla posiadaczy iPadów: do ściągnięcia jest najnowszy - promocyjny magazyn Equity (w nim mój najnowszy artykuł):

www.equitymagazine.pl

 

Komentarze (145)
Powrót do nowej normalności
 Oceń wpis
   

Witam,

To był bardzo rozczarowujący tydzień na giełdzie. Akcje dostały srogie lanie w Warszawie tracąc -2,3% co stanowiło największy tygodniowy spadek od 20 listopada 2010…Myślę że można najkrócej scharakteryzować to co działo się na rynku poprzez określenie „kapitulacja byków”. Rynek od dłuższego czasu przypominał przeciąganie liny i w końcu to niedźwiedzie wyszły z tej szarpaniny zwycięsko ale pytanie tylko czy oby na dłużej? Czy nie był to jednak tylko jednorazowy zryw w dodatku kontrolowany przez byki w celu wyrwania cennych akcji ze „słabych rąk”? O takim scenariuszu może świadczyć fakt iż po zejściu poniżej mega ważnego wsparcia na 2650 już w piątek byki przystąpiły do mocnego kontrataku i odzyskały utracony poziom oraz znalazły się ponownie w bezpiecznym terytorium (powyżej linii długoterminowego trendu wzrostowego). Uważam że tak szybka i zdecydowana kontra świadczy o tym że ktoś ewidentnie naszego rynku pilnuje i że gracze nie wierzą że akcje mogą runąć niżej bo to przecież to by świadczyło że korekta mogła by się przerodzić w paniczną wyprzedaż. Na to według mnie jeszcze nie pora bo nawet tak na dobrą sprawę nie ma pretekstu pod konkretną zwałę…co mogłoby nią być? Libia? Bahrajn? Raczej nie, bo przykład Egiptu przekonał chyba graczy że coś takiego nie jest w stanie załamać rynku wobec polepszających się wyników spółek i danych świadczących o coraz bardziej trwałym ożywieniu gospodarczym. Uważam że sytuacja na giełdzie przedstawia się bardzo korzystnie dla…byków…tak to nie pomyłka…optymizm został skutecznie wyssany z rynku co sprzyja ewentualnym wzrostom bowiem dużo ludzi mogło podjąć decyzję o wyjściu z akcji zbyt pochopnie pod wpływem chwili i teraz mogą szybko zostać skuszeni do szybkiego powrotu. Jak zwykle w takich przypadkach wszyscy będą wracali „na wyścigi” żeby jak najszybciej przyłączyć się do zabawy w obawie że pociąg im odjedzie…

OK a teraz pora żebym zająć głos w dyskusji na temat słabości polskiego rynku. Na wstępie powiem iż  na podstawie już długich i intensywnych obserwacji uważam polską giełdę za jeden z najlepszych barometrów tego co będzie się działo na światowych rynkach. Pamiętamy jak w 2008 polski WIG20 wszedł oficjalnie w bessę jako drugi ważny rynek zaraz po Nikkei. Pamiętamy jak w lutym 2009 zaczął rosnąć już 2 tygodnie wcześniej przed odbiciem w USA. Raz za razem mamy też dowody na bardzo dobre „czytanie” scenariusza rozgrywanego w USA przez nasz rynek nawet z sesji na sesję. Często sam się dziwię dlaczego nasz rynek spadał na koniec podczas gdy Ameryka rozpoczynała na zielono, ale potem okazywało się że indeksy za Oceanem również w końcówce osłabły lub następnego dnia zaczynały od spadków. Teraz my zaczęliśmy spadać już kilka tygodni temu, podczas gdy USA nie ma najmniejszego zamiaru spadać. Takie zachowanie naszego rynku świadczy iż my już dyskontujemy korektę w USA dzięki czemu ewentualne spadki będą u nas mniej dotkliwe niż większość graczy się spodziewa. Być może nawet ostatnie dno na 2627,95 było końcem naszej korekty? Mało tego, jestem zdania że podczas gdy USA zaczną swoją techniczną korektę to my paradoksalnie zaczniemy już rosnąć dyskontując z kolei koniec korekty w USA, tak jak to było w pamiętnym lutym 2009. Mówią że historia się nie powtarza ale się rymuje i ten rym ja odnalazłem pomiędzy lutym w 2009 i lutym bieżącego roku. Sytuacja jest zupełnie odmienna ale efekt będzie ten sam – to my wyprzedzamy rynek amerykański. Alternatywą niezbyt ciekawą dla byków byłoby to iż wyprzedzamy teraz początek nowej, cyklicznej bessy ale w obliczu nadmiaru wolnej gotówki na rynku i przede wszystkim pęknięcia bańki na rynku obligacji, scenariusz ten wydaje mi się najmniej prawdopodobny. Oczywiście jak to mówią Amerykanie wszystkie opcje są wciąż na stole bo po „wielkim krachu” w 1933 roku Dow Jones wzrósł o 92% by potem oddać aż 35%...w piątek DJIA zamknął się 91% od dołka z 2009 roku…czy historia nam tutaj też niebezpiecznie zrymuje? Miejmy nadzieję że nie bo teraz reakcja banków centralnych jest całkowicie inna i handel międzynarodowy o wiele mniej obwarowany barierami celnymi. Ratują nas dwie rzeczy: prasa drukarska FED i globalizacja – dwa czynniki których wtedy nie było…czyli  że czeka nas powrót do tej nowej normalności gdzie drukuje się kasę i ożywienie odbywa się bez wzrostu zatrudnienia...

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 21.02.2011:

S&P500 1356 +1,44%

WIG20 2720 +1,75%

Pozdrawiam,

Longterm

Komentarze (71)
Czy zagranica powróci na GPW?
 Oceń wpis
   

 Witam, 

To był mizerny tydzień na rynku akcji. Pomimo że amerykański S&P wzrósł o zdrowe 1,35% nasz WIG20 spadł o 0,60%...to już nie jest przypadek że nasza giełda zachowuje się o wiele słabiej ale trzeba już to uczciwie przyznać - Warszawa od początku roku zachowuje się bardzo ale to bardzo słabo w stosunku do pozostałych giełd. Lider światowy czyli wyżej wspomniany S&P500 wzrósł w tym roku już o 5,70% podczas gdy my spadliśmy o 0,60%...czym jest spowodowany ten kryzys? Czy może to się przerodzić w nową bessę? Te dwa pytania nurtują zapewne graczy na warszawskim parkiecie ale przecież czy tak naprawdę nikt nie spodziewał się problemów po ogłoszeniu zmian w przekazywaniu składki do OFE przez rząd? Udział OFE to tylko i aż 12% całości obrotu na GPW ale ich drastyczny spadek spowodował swoisty efekt domina. Przede wszystkim duzi gracze nastawieni przede wszystkim na płynność nie mają już takiego komfortu jak wcześniej, kiedy to nawet w najbardziej dramatycznych momentach na rynku pokazywał się popyt w postaci OFE, które stanowiły przeciwwagę dla wycofujących się inwestorów krótkoterminowych. Często stosowaną praktyką było też zapewne sprzedawanie OFE na lokalnych górkach akcji przez traderów z zagranicznych oddziałów banków do których tenże OFE należą...powodowało to niejako pewny i łatwy zarobek dla zachodnich instytucji finansowych na zasadzie "mój kolega z polskiego OFE naszego banku pomoże mi podpompować kurs na maksimum i większość ode mnie odkupi"...po zmianach w OFE zapowiadanych przez rząd to wszystko nagle się skończy...nawet zwiększenie limitu możliwości inwestowania w akcje do 90% nie spowoduje powrotu do poprzedniego stanu bo przecież żaden zarządzający OFE nie jest aż takim idiotą żeby sobie zaciskać pętlę na szyję posiadając aż taki wysoki udział funduszy w najbardziej ryzykownych aktywach...może minister Rostowski za takich ich uważa ale ja myślę że pomimo wszystko żaden z menadżerów funduszy emerytalnych nie zdecyduje się na aż tak ryzykowne posunięcie. Nie to żebym nie wierzył w polskie akcje ale wiem że 90% portfela w akcjach to szaleństwo w długim terminie. Wyobraźmy sobie co by się stało gdyby któryś z naszych OFE miał 90% zaangażowanie w akcje w 2007 roku tuż przed wielką bessą która wymazała 68% wartości naszych akcji...to byłaby masakra a menadżer zarządzający takim funduszem straciłby pracę i długo by jej w branży nie znalazł...Niestety ja też nieco zlekceważyłem wpływ OFE na nasz grajdoł i nie zdawałem sobie sprawy do jakiego stopnia panował wspomniany powyżej układ "easy money" pomiędzy naszymi OFE i ich zagranicznymi kolegami z oddziałów z Londynu, Nowego Jorku, Amsterdamu, Paryża czy Frankfurtu...Inwestorzy ci przyzwyczajeni do tego status quo w Warszawie doznali prawdziwego szoku po słowach naszego Premiera...po pierwsze zburzył się w nich wizerunek Polski jako "zielonej wyspy" do jakiej ten sam premier ich przekonywał co kwartał na ulicy Książęcej przedstawiając wspaniałe raporty o wzroście PKB...ja wiedziałem że kiedyś te chwalenie się odbije się nam czkawką...zawsze lepiej jest zachować skromność - tym bardziej w kryzysie, bo potem wielkie oczekiwania mogą właśnie legnąć w gruzach, złość inwestorów zagranicznych będzie o wiele większa a skojarzenia z Wegrami same nasuwać się na ich myśl...

Pomimo wszystko liczę i wierzę w to że portfelowi inwestorzy zagraniczni już zdążyli się przegrupować, zmodyfikować odpowiednio swoje strategię i począwszy od przyszłego tygodnia powrócą nad Wisłę. Potrzebujemy ich przewodnictwa bo wszyscy analitycy zgodnym chórem oczekują ogólnoświatowej korekty a nasze fundusze nie kupują akcji czekając na lepsze okazje. Ten marazm i zbytnia ostrożność naszych zarządzających może się na nich zemścić wobec nieoczekiwanego powrotu "zagranicy"...

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 14.02.2011:

S&P500 1350 +2,2%

WIG20 2820   +3,4%

Pozdrawiam,

Longterm

Komentarze (39)
Czas na nowe rekordy
 Oceń wpis
   

 Witam,

To był bardzo udany tydzień na rynkach finansowych zatem najwidoczniej gracze źle zinterpretowali Egipt…miedź która jak zawsze powtarzam ma „doktorat” z ekonomii eksplodowała o 5,57% (co cieszy akcjonariuszy naszego KGHM), amerykański S&P wzrósł o zdrowe 2,71% natomiast nasz mułowaty WIG20 o solidne 1,38%. Nie wiem jak można było nabrać się na Egipt, ale cieszę się że nie uległem tej  psychozie strachu. Myślę że wielu graczy zarobiło nieźle na ostatnim rajdzie i zwyczajnie szuka usprawiedliwienia dla swojej decyzji o skasowaniu zysków. Skąd my to znamy? Czyż po zrealizowaniu zysku nie chcemy chociażby podświadomie żeby nasza spółka spadła? Czy nie złościmy się sami na siebie gdy dalej ją pompują w górę a my liczymy ile moglibyśmy już mieć więcej na koncie gdybyśmy przetrzymali? Oczywiście że tak się właśnie dzieje i ja przeżywałem to osobiście dziesiątki razy na wielu spółkach. W tej chwili zatem trzeba być moim zdaniem wyjątkowo upartym bykiem, bo taki uparty jest ten trend rządzący od sierpnia 2010…kto próbuje z nim walczyć dostaje bardzo szybko lekcję pokory. Oczywiście teraz skoro już to wiemy, może nastąpić paradoksalnie lekcja pokory ale dla byków…wchodzimy bowiem teraz w etap, który ja osobiście nazywam „kapitulacją niedźwiedzi”. Gracze zaczynają wtedy właśnie wątpić w korektę i ponownie wchodzą na rynek odkupując akcje lub w przypadku rynku terminowego wchodzą w L-ki. Jest to bardzo niebezpieczny moment bowiem  świadczy to o tym iż lada chwila zabraknie na rynku tej drugiej strony grającej na spadki…wiadomo co się dzieje kiedy wszyscy widzą tylko jeden, słuszny kierunek…ostatni raz mieliśmy do czynienia z takim zjawiskiem w maju 2010 po czym ku zdziwieniu graczy obserwowaliśmy pamiętny flash crash i spadki w Ameryce o  ponad 10% podczas jednej sesji…Czy już czas na powtórkę? Uważam że raczej nie będziemy już świadkami podobnego zdarzenia, bowiem teraz FED zapewnia nieustanny wzrost płynności na rynku poprzez swoje operacje POMO (Permanent Open Market Operations – Stałe Operacje Otwartego Rynku) w ramach słynnego programu QE2. Tylko w zeszłym tygodniu obdarował swoje zaprzyjaźnione banki kwotą 27 mld USD. To jest trochę tak jakby grający w pokera mieli co chwilę zapewnianą nową gotówkę na dalszą grę. Kiedy już któryś z nich ma ochotę wstać od stołu pojawia się dobry wujek Ben i wręcza mu kilka świeżych miliardów. Jaką zatem trzeba mieć siłę woli, jaką samodyscyplinę i jaką moralność równą duchownemu żeby potrafić powiedzieć NIE? Dlatego ja powtarzam każdemu jedną starą maksymę „DON’T FIGHT THE FED” czyli „nie walcz z FEDem!” Jeśli by go nie było na rynku to owszem byłbym przekonany o rychłej korekcie i to korekcie dosyć drastycznej ale ponieważ on wciąż czuwa nad rynkiem i pompuje dziesiątki miliardów tygodniowo, to nie widzę powodu do niepokoju. Moim zdaniem zagrożenia dla rynku są dwa ale jak na razie bardzo mało prawdopodobne. Pierwsze to inflacja – jeśli pojawiła by się niedługo presja inflacyjna to mogłoby skłonić to FED do zmiany nastawienia. Drugie to przekroczenie przez USA tzw. „sufitu zadłużenia” na 14,4 bln USD które przewidywane jest już na pierwszy tydzień marca. Oczywiście ani to pierwsze ani drugie raczej nam nie grozi. Inflacja raczej się nie pojawi wobec wciąż wysokiego bezrobocia (ono działa najbardziej antyinflacyjnie) oraz recesji na rynku nieruchomości. Zadłużenie USA uważam że będzie zwiększone przez polityków bo przestraszą się oni że jak się nie zgodzą to mogą przegrać kolejne wybory. Jeśli ktoś się mnie zatem pyta czy będzie korekta to ja odpowiadam że tak będzie ale jeszcze nie teraz. Ona jak zwykle nadchodzi dopiero wtedy kiedy już naprawdę wszyscy uwierzą we wzrosty, kiedy nie będzie zagrożenia Egiptem, Hiszpanią, Irlandią a FED powie że wzrost jest stały i niezagrożony…wtedy będzie czas na oddanie akcji tym którzy uwierzą ostatni…

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 07.02.2011:

S&P500 1335 +1,84%

WIG20  2820  +2,83%

Pozdrawiam,

Longterm

 

Komentarze (34)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)