Gracze źle interpretują Egipt
 Oceń wpis
   

 Witam,

Za nami bardzo burzliwy tydzień jeśli chodzi o wydarzenia zagranicą. Najpierw eksplozja na lotnisku w Moskwie gdzie ginie kilkadziesiąt osób, potem początek rewolucji w kolejnym po Tunezji kraju muzułmańskim – Egipcie. Podobne zamieszki wybuchają również w pobliskim Libanie oraz europejskiej Albanii,  W ulicznych protestach ginie kilkadziesiąt ludzi. W odpowiedzi na to nasza giełda w skali tygodnia traci 1,04% a amerykańska 0,55%...Widzimy zatem że w obliczu dramatycznych wydarzeń nasze oddziały zachowały nadzwyczajną dyscyplinę i opanowanie. Siła byków jest w tej chwili ogromna i musiałaby gdzieś wybuchnąć chyba bomba atomowa żeby zmusić ich do odwrotu…w obliczu tego wszystkiego sprzedawanie akcji pod wpływem doniesień z Egiptu wydaje mi się zupełnym nieporozumieniem. Do czego to doszło żeby walka ludzi o wolność i demokrację była przyjmowana jako zła karta? W jakich czasach żyjemy? Przecież to co się teraz odbywa w Tunezji, Egipcie, Jordanii i Libanie to przecież przypomina to co działo się w Polsce, Czechosłowacji, na Węgrzech i Rumunii w 1989 roku…Po tych przemianach przecież upadł komunizm i kapitalizm dostał nowy wielki rynek w postaci całego bloku byłych państw socjalistycznych i republik radzieckich. Podobnie będzie teraz kiedy to z kolei obalane są ostatnie państwa z władzą autokratyczną. Przykład dał co by nie mówić Irak, gdzie rządy są demokratyczne w skutek kompromisu pomiędzy różnymi, skłóconymi przedtem plemionami. Wiem że jestem postrzegany jako idealista i romantyk w postrzeganiu "jaśminowej rewolucji" ale jako Polak, jako obywatel kraju, który potrafił wyrwać się z pod jarzma totalitarnego systemu jestem całym sercem z arabskimi przyjaciółmi. Wierzę głęboko w to że demokracja zawita do krajów arabskich i na cały Bliski Wschód a Izrael nie będzie już niedługo jedynym państwem demokratycznym w regionie. Czy to jest powód do zmartwień? Czy to jest powód na przecenę na giełdach? Kilkaset milionów ludzi ma szansę na lepszy system redystrybucji dochodów, na wolny rynek gdzie zapanuje absolutna wolność gospodarcza i społeczna. Być może nawet kobiety będą mogły pracować co zwiększy PKB tych krajów o prawie połowę niemalże z automatu…To jest wielki przełom i można dopatrywać się w tym samych plusów o ile oczywiście rewolucjonistom się uda. Pamiętajmy  ze po naszych przemianach w 1989 roku zapanowała mega hossa aż do 2000 roku kiedy to pękła bańka internetowa…czy teraz przed nami kolejne 10 lat silnych wzrostów na giełdzie? Uważam że tak i powiem więcej – uważam że Polska będzie jednym z liderów obok Turcji, Chin i Indii.

Surowce mocno odbiły właśnie głównie dzięki zamieszkom w Egipcie (ropa) na czele z miedzią bo ona ma doktorat z ekonomii. Dolar nieco odzyskał bo on jest traktowany jako bezpieczna przystań w takim momentach ale jestem przekonany że sytuacja szybko się wyklaruje i wszystko wróci do normy. USD powinien zacząć się mocno osłabiać począwszy od wtorku.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 31.01.2011:

WIG20   2800  +3,5%

S&P500 1305  +2,24%

Pozdrawiam,

Longterm

Komentarze (123)
Dalsza wspinaczka ku rekordom
 Oceń wpis
   

Witam,

Nikt chyba nie ma wątpliwości że za nami ciężki tydzień w Warszawie. Chociaż nasz WIG20 jednak w skali tygodnia wzrósł i to o ponad 1% to jednak bardzo negatywne wrażenie pozostawiły na inwestorach dwie spadkowe sesje w środę i czwartek, które zniwelowały cały wzrost wypracowany we wtorek na euforycznym wzroście +2,70%...mijający tydzień składał miał zatem swoje dwie odsłony – optymistyczny początek i pesymistyczną końcówkę, której nie przysłoniła już lekko wzrostowa sesja piątkowa. Można jednak przyznać iż ostateczny wynik to remis ze wskazaniem na byki. Uważam że rynek ponownie wykazał się niebywałą siłą i że większe rozczarowanie może mieć inwestor czekający na korektę i grający na spadki niż ten, który z taką korektą się liczy ale wciąż trzyma akcje i zajmuje długie pozycje. Jestem zdania iż lepiej trzymać się pomimo wszystko trendu jaki istnieje już blisko od 2 lat niż kombinować i polować na korektę. Ona owszem nadejdzie, ale jak to zwykle bywa – wtedy kiedy nikt się jej już praktycznie nie będzie spodziewał…

To był bardzo zły tydzień dla surowców i metali szlachetnych – miedź potaniała o 2,8% a ropa o aż 3,78%. Co ciekawe traciło złoto -1,3% i srebro -3,27%, co może świadczyć o słabnącym zainteresowaniu zabezpieczaniem się przed nadchodzącą apokalipsą i stopniowym przechodzeniem kapitału na rynek bardziej ryzykownych aktywów czyli akcji. Potwierdza to krzywa rentowności amerykańskich obligacji, która pomimo nieustannych działań FEDu sukcesywnie pnie się w górę. Świadczy to o tym iż inwestorzy stopniowo opuszczają bezpieczną przystań. Co ciekawe już w najbliższych tygodniach będziemy mieli szansę na przełamanie ponad 30-letniej linii trendu rynku byka na obligacjach i wkroczymy oficjalnie w tzw. sekularny (tłum. własne: trwający więcej niż 10 lat) rynek niedźwiedzia. Istnieje wielkie prawdopodobieństwo zatem że przez najbliższe przynajmniej 10 lat akcje nie będą miały większej konkurencji ze strony obligacji, a to przełoży się na wzrosty na giełdzie relatywnie większe od tych w latach 2000-2010. Przewiduje że pomimo programu FED, obligacje wciąż będą omijane przez inwestorów i ich rentowność będzie musiała pójść mocno w górę aby ponownie przyciągnąć zainteresowanie. Może zostanie to osiągnięte w maju/czerwcu i zbiegnie się z korektą na akcjach? To by wpisywało się w mój scenariusz na ten rok – korekta pod Hiszpanię w maju lub czerwcu i potem odbicie na nowe rekordy pod koniec roku.

Co w przyszłym tygodniu?

Uważam że Ben Bernanke ostatecznie dopiął swego i załamał dolara. USD powinien dalej osłabiać się do wszystkich walut co powinno pomóc surowcom. We wtorek swoją decyzję ogłosi FOMC w nowym składzie, w którym zasiądzie aż 4 nowych członków. Co jest godne odnotowania opozycja wobec Bena Bernanke wzrośnie aż o 100% bowiem na miejsce jedynego dotąd oponenta – Hoeniga z Kansas, przybędzie aż dwóch inflacyjnych jastrzębi – Charles Plosser z Philadelphi oraz Richard Fisher z Dallas. Obydwaj sprzeciwiali się publicznie QE2 oraz są znani z tego iż głosowali przeciwko luzowaniu polityki monetarnej w 2008 roku, kiedy to ostatni raz mieli prawo do głowania. Wynika z tego jednak tylko tyle że teraz zamiast wyników głosowań 11-1 będziemy mieli wyniki 10-2 lub co najwyżej 9-3, jeśli jeszcze któryś z członków nagle zmienił zdanie (nie jest pewna do końca opinia nowego członka FOMC z odziału FED z  Minneapolis). Zatem chociaż głosowania i dyskusja będą może bardziej żywiołowe i zacięte niż w 2010 roku to jednak nic nie wskazuje na jakąś rewolucję w FED i jego decyzjach w tym roku. FED będzie kontynuował spokojnie swój program i najprawdopodobniej go rozszerzy po wyczerpaniu zatwierdzonej puli 600 mld $. We wtorek będzie też przemawiał Barrack Obama ale jego chyba raczej rynki już słuchać nie muszą wobec przewagi republikanów w kongresie. W piątek za to wielki dzień w USA bo ogłoszony zostanie wzrost PKB w IV kwartale a oczekiwania są dosyć wysokie bo na poziomie +3,5% q/q (danez zanualizowane). Opórcz tego około połowa spółek amerykańskich będzie podawała swoje wyniki za IV kwartał a te zazwyczaj są lepsze od oczekiwań. Wszystko to pomoże akcjom które będą kontynuowały swój marsz na kolejne rekordy hossy.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 24.01.2011:

WIG20    2810 +2,80%

S&P500  1310 +2,07%

Pozdrawiam, 

Longterm

PS: Moje poziomy krótkoterminowe dla wig20 2950 i s&p 1400 są niezmienne. 

Komentarze (138)
Ciężki tydzień przed Warszawą
 Oceń wpis
   

Witam,

W ubiegłym tygodniu sprawdziła się moja prognoza o tyle o ile można mówić że wróciliśmy do trendu wzrostowego i że było „po korekcie”. Rynek pomimo dużej ilości dawki strachu jakim karmiły go media pokazał bardzo dużą siłę. Udane aukcje krajów południowej Europy uspokoiły nieco sytuację i całe te wielkie zamieszanie ma na celu wymuszanie przez rynek wyższych rentowności na długach krajów europejskich (w tym oczywiście Polski). Jest rzeczą oczywistą przecież że inwestor przed zakupem jakiegokolwiek aktywa stara się wynegocjować za jego zakup jak najlepsze warunki a druga strona za wszelką cenę stara się te warunki zachować jak najbardziej korzystne dla siebie. Jeśli Polska dajmy na to ogłosiłaby ambitny program cięć w wydatkach budżetowych, który strukturalnie a nie księgowo zmniejszałby nasze zadłużenie to wtenczas cena płacona za zadłużanie się Polski znacząco by zmalała. Według mnie efekt byłby o wiele większy i szybszy niż ostatnie posunięcia związane z OFE, które wprawiły jedynie w swego rodzaju osłupienie rynki finansowe. Jedynym plusem posunięcia ministra Rostowskiego było rzecz jasna uniknięcie przekroczenia progu 55% zadłużenia publicznego co spowodowałoby poważne kroki tzw. austerity (tłum. Własne: wymuszonego zaciskania pasa) w naszym kraju. Cel będzie osiągnięty i to rozumiem ale w ślad za tym powinny iść również przynajmniej słowne (jeśli w roku wyborczym nie stać ministra na więcej) deklaracje o wdrażanych w przyszłości programach naprawy finansów publicznych. Podniesienie wieku emerytalnego to jest postulat z którym chyba nikt nie powinien polemizować w dzisiejszych czasach w których żyjemy coraz dłużej. Becikowe to zawsze dla mnie był jakiś idiotyzm totalny, bo jeśli 1000 zł ma kogoś zachęcić do planowania dziecka to żyjemy w takim razie w kraju idiotów.  W przypadku tak ważnej sprawy dotyczącej bądź co bądź życia ludzkiego to albo daje się więcej lub sporo więcej albo się w ogóle nie wygłupia…Jedna rzecz która mnie osobiście bardzo niepokoi to program zwany „Rodzina na swoim”, który jest niczym innym jak sztucznym stymulowaniem rynku nieruchomości co powoduje sztuczne podtrzymywanie wysokich relatywnie do zarobków cen mieszkań.  Rząd wydaje się nie zdawać sprawy iż daje jedynie zarabiać więcej (zaprzyjaźnionym?) developerom a obywatel, który ma dopłatę teraz cierpi w długim terminie bo gdyby ceny mieszkań spadły o 20-30% jak w pozostałych krajach to przez swoje całe życie przysłowiowy Kowalski zaoszczędziłby krocie, a być może wtedy bank dałby mu kredyt bez rządowego wsparcia i to na o wiele lepszych warunkach. Bank który w największym stopniu jest zaangażowany w te praktyki legalne względem prawa, ale nie fair wobec wolnego rynku to PKOBP i o jego kondycje za lat 5-10 bardzo się obawiam…Pomoc rządowa będzie wtedy odcięta i te wszystkie rodziny na swoim nagle nie będą mogły spłacać samodzielnie kredytów. Wystarczy że jedna osoba straci pracę podczas  recesji, która przecież kiedyś u nas nadejdzie. Tak, wydaje mi się że poprzez program „Rodzina na swoim” rząd zachowuje się skranie nieodpowiedzialnie i krótkowrocznie. Tak na marginesie to brakuje właśnie jakiegoś dalekosiężnego planu i patrzenia na sprawy z perspektywy nie roku lub lat kilku ale dziesięcioleci…szkoda…podsumowując chciałem odpowiedzieć na pytanie o zbyt wysoką rentowność naszego długu co zastanawia naszego ministra finansów. Jeśli inwestor pyta się go na co ma Polsce pożyczyć pieniądze to ku swemu zdumieniu dowiaduje się że między innymi jego pieniądze idą na:

1) Pierwsze pieluchy, bobo-fruty i być może łóżeczko dla dzieci, które i tak by się urodziły bo 1000 zł to żaden stymulant.

2) Finansowanie kredytów mieszkaniowych dla rodzin, które inaczej być może nigdy nie były by w stanie zaciągnąć samodzielnie kredytu. Tu pachnie prawdziwą katastrofą szczególnie jeśli przygląda się temu amerykański inwestor mający świeżo w pamięci upadek Fannie Mae i Freddie Mac, które takie praktyki stosowały w USA.

3) Pogrzeby obywateli, dla których jest to kolejna okazja zaprezentowania słynnego w Polsce „zastaw się a pokaż się”…nie chcę tu nikogo drażnić ale zasiłek pogrzebowy powinien być przyznawany komuś kto już naprawdę nie ma pieniędzy na zorganizowanie godnego pochówku swoim bliskim.

4) Obecność wojsk w Afganistanie w którym jak pokazała historia nikomu nie udało się wygrać. W tym przypadku amerykański lub brytyjski inwestor może to zrozumieć ale już Niemiec czy Francuz nie za bardzo…

5) Samodzielne zakupy w administracji publicznej dokonywane przez każde ministerstwo z osobna. Zamiast trzymania interesów „kolesi” w każdym ministerstwie powinno się wprowadzić niezależną agencję zewnętrzną odpowiedzialną za kompleksową obsługę zakupów dla całości administracji publicznej. To według Balcerowicza mogłoby dać oszczędności nawet kilku miliardów zł rocznie.

Jeśli by zlikwidować powyższe punkty w które „inwestuje” pożyczone od inwestorów pieniądze Państwo Polskie to założę się z każdym że rentowność naszego długu od razu by spadła i to pionowo w dół poniżej 5%. Trzeba mieć jedynie jaja żeby uderzyć mocno pięścią w stół, bo jeśli nie teraz to za lat kilka wyleci się z wielkim hukiem tak że będzie się skończonym na całe życie…Minister Rostowski nie powinien dziwić się i obrażać na rynek że on nie docenia jego starań w redukcji długu ale powinien robić to czego on od niego wymaga – realnych i strukturalnych działań w celu trwałego obniżania zadłużenia – nie na 2 lata ale na dziesięciolecia…Jeśli tego nie uczyni to będzie z nami niewesoło. Już w poniedziałek możemy być świadkami mocnego spadku kursu złotówki do wszystkich walut. Uważam że możemy w połowie tygodnia ujrzeć ponownie 3,07 na Franku Szwajcarskim i powyżej 3,90 za Euro. Bardzo dynamicznie będzie się na początku tygodnia umacniał też dolar do europejskiej waluty.

Co w przyszłym tygodniu?

Uważam że to będzie ciężki i trudny tydzień na giełdzie a szczególnie na naszej. Spodziewam się spadków na początku tygodnia i kolejnego testu kluczowych wsparć. Począwszy od środy/czwartku powinniśmy się odbić ale nie widzę jeszcze szansy na to abyśmy tydzień zamknęli sporo wyżej niż ten mijający…remis z lekkim wskazaniem na byków to wszystko na co wedle mojej oceny będzie stać nasz rynek. Przede wszystkim zaczną nas opuszczać inwestorzy zagraniczni nieco znudzeni brakiem konkretnych działań przez nasze ministerstwo finansów. To będzie wielkie niebezpieczeństwo i należy się temu teraz bacznie przyglądać bo wcale przecież nie jest wykluczone że po krajach PIIGS inwestorzy nie wybiorą sobie za cel właśnie Polski…

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 17.01.2011:

WIG20    2706 +0%

S&P500  1305 +0,9%

Pozdrawiam,

Longterm

Komentarze (76)
I po korekcie
 Oceń wpis
   

Witam, 

Wielu inwestorów było wystawionych na dużą próbę w ubiegłym tygodniu...tak jak pisałem w mojej ostatniej prognozie mieliśmy do czynienia z noworocznym kacem...spadało tak jak przewidywałem praktycznie wszystko - akcje, złoto, surowce no i w końcu większej korekcie poddał się nasz lider hossy - KGHM. Co ciekawe moje poziomy maksymalne przewidziane na ubiegły tydzień zostały osiągnięte bardzo szybko bo już we wtorek kiedy w Polsce mieliśmy przez moment 2784,72 (moja prognoza 2785) natomiast w USA przebili moje 1275. Potem zaczęła się silna korekta w Polsce, która była bardzo dziwna bowiem nie miała żadnego związku z tym co dzieje się za Oceanem. Mówi się że jaki pierwszy tydzień taki cały rok i w USA mieliśmy bardzo optymistyczne otwarcie nowego roku bo S&P wzrósł o ponad 1%. Natomiast dla odmiany nasz WIG20 stracił aż 2,27% (sic!) Gdzie tu jakaś logika i pytanie brzmi kto miał rację? Bardzo zastanawia ta dziwna słabość Warszawy wobec USA ale takie zjawiska się w przeszłości zdarzały jak choćby w pamiętnym lutym 2009, kiedy to Warszawa wyprzedziła cały świat i zaczęła swój wielki rajd wzrostowy już na 2 tygodnie przez Ameryką. Czy teraz mamy do czynienia z przeciwnym zjawiskiem czyli że zaczęliśmy już wcześniej dyskontować potężny zjazd na światowych indeksach giełdowych i być może kolejną bessę? Oczywiście że nie...tym razem nie znajdujemy się jeszcze w momencie ekstremalnym rynku porównywalnym z lutym 2009 (absolutne dno bessy - skrajny pesymizm). Teraz moim zdaniem jesteśmy gdzieś w połowie drogi przed takim skrajnym stadium rynku kiedy można by było obawiać się iż już zaczęliśmy wyprzedzać jakiś większy ruch zmieniający trend. Gdyby WIG20 znajdował się tak jak Turcja czy Argentyna na swoich szczytach historycznych to bym się obawiał ale teraz przecież my jesteśmy wciąż 47% poniżej naszych rekordów z 2007 roku, więc o czym my w ogóle rozmawiamy?  Uważam że była to zwyczajna pomyłka "naszych" i że to Ameryka miała rację rosnąc w pierwszy tydzień nowego roku, zapowiadając bardzo udany rok dla akcji. 

Co w przyszłym tygodniu? 

Przede wszystkim powinno odbić dosyć mocno Euro przynajmniej na poziom bliski 1,31 bo dawno wspólnotowa waluta nie była tak wyprzedana. Owszem rentowność greckich obligacji znów pobiła swoje rekordy, wzrosła znacząco również rentowność hiszpańskich i portugalskich obligacji. Spread pomiędzy portugalskimi i niemieckimi obligacjami jest już powyżej 4% i niebezpiecznie się zwiększa z dnia na dzień...Owszem sytuacja jest bliska paniki ale myślę że jak zwykle w takich przypadkach ostatnimi czasy, udane aukcje długu państw południowej Europy uspokoją nastroje. Dolar powinien się ponownie zacząć osłabiać co pomoże surowcom (miedź, KGHM) i kruszcom (srebro, złoto) oraz oczywiście giełdzie akcji. Ben Bernanke nie próżnował bo wydrukował w zeszłym tygodniu aż 25 mld $ co jest sumą dużą w porównaniu z poprzednimi tygodniami. Paliwo do dalszych wzrostów zatem na Wall Street jest i to nawet w nadmiarze. Oby to nie zakończyło się niedługo jakąś niezdrową euforią bo ona jak wiadomo kończy każdy rajd...

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 10.01.2011:

WIG20 2745 +2,35%

S&P500 1300 +2,24%

Pozdrawiam,

Longterm

 

Komentarze (70)
Noworoczny kac
 Oceń wpis
   

 Witam, 

Wchodzimy w nowy 2011 rok i myślę że rozpoczniemy go od lekkiego kaca po sylwestrowej zabawie. Rajd św. Mikołaja się skończył i wypadł całkiem nieźle bo nasz WIG20 wzrósł o 5,08% i był to najlepszy wynik od 2005 roku, natomiast w USA S&P500 wzrósł o 6,53% i był to najlepszy grudzień od 1991 roku... Nie sprawdziły się jednak moje prognozy o największym rajdzie w historii giełdy ale to może świadczyć paradoksalnie o pozytywnym scenariuszu na najbliższe miesiące. Potencjał wzrostów nie został według mnie jeszcze wyczerpany i na naszym rynku powinniśmy doczołgać się do ok. 2944 (wzrost o 7,3%) natomiast w USA do 1400 (+11,3%). To są według mnie wartości docelowe drugiej fali hossy po której powinna nadejść poważna korekta rzędu nawet 20-25%. Czym może być spowodowana tak drastyczna korekta? Oczywiście nie trzeba szukać daleko - Hiszpanią a właściwie całym Półwyspem Iberyjskim...uważam że spekulanci nie będą w ogóle zawracać sobie głowy małą Portugalią ale od razu zaatakują Hiszpanię...Warto zatem obserwować poziom rentowności hiszpańskich obligacji. W tej chwili cena jaką rząd w Madrycie płaci za 10-letnią pożyczkę to 5,5% rocznie czyli mniej więcej tyle co rząd polski. Jeśli jednak ta rentowność nagle podskoczy powiedzmy do 6-7% będzie to sygnał że zaczyna się ta sama zabawa jaka wcześniej była grana z Grecją i Irlandią. O ile wcześniej spekulanci atakowali kraje po kolei to tym razem uważam że będziemy mieli podwójne uderzenie jednoczesne na Madryt i Lizbonę. O ile pojedyńczo Grecja czy Irlandia nie wiele znaczą to już cały Półwysep Iberyjski to jest gospodarka większa niż wielka Rosja a pamiętamy co się stało w 1998 roku kiedy to ona ogłosiła niewypłacalność...Przypomnę może że w 2 miesiące (sierpnień/wrzesień 1998) wig20 stracił wtedy ponad 47% spadając z 1833 na 971... Oczywiście wtedy to był większy szok, nie było jeszcze strefy Euro, nie było tych wszystkich narzędzi ratunkowych jakie mamy teraz więc przecena skończy się pewnie na 20-25%. Oznaczałoby to że nasz WIG20 po korekcie może znaleźć się ponownie na ok. 2200-2350. Oczywiście to że wszyscy boją się o tą Hiszpanie to nie znaczy że te ryzyko się zmaterializuje i możemy mieć nieprzerwany marsz na północ przez cały 2011 roku i w tym scenariuszu możemy osiągnąć nasze rekordy historyczne szybciej niż się wszystkim wydaje. Warto zatem obserwować rentowność hiszpańskich 10-letnich obligacji bo one mogą nas ostrzec zawczasu. 

Co w pierwszym tygodniu nowego roku?

Pierwsze dni to będzie wielki kac - spadnie wszystko - miedź, ropa, srebro, złoto, nasz KGHM itd. ale już od czwartku sytuacja powinna wracać do normy i cały tydzień jakoś odchorujemy i zamkniemy jednak na plusie. Liczyć się będą dane o bezrobociu w USA które zapewne bardzo zmalało (prognozy mówią o nawet 200 tyś nowych miejsc pracy).

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 03.01.2011:

WIG20 2785 +1,49%

S&P500 1272 +1,14%

Pozdrawiam,

Longterm

PS: zapraszam wszystkich do czytanie również moich komentarzy codziennych pod tym wpisem. Sytuacja zmienia się tak dynamicznie że nawet prognoza tygodniowa może okazać się zbyt długoterminowa...

Komentarze (75)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)