Odpoczynek przed wybiciem z boczniaka
 Oceń wpis
   

 Witam,

 W mijającym tygodniu mój poziom na WIG20 (2600) został osiągnięty i zdecydowanie przebity na ładnym obrocie, natomiast w USA pomyliłem się o 1,33 punkta bo S&P zamknął się na 1148,67. Zawsze kiedy moje poziomy są dosyć szybko osiągane staje się wobec rynku nieco nieufny. Nie będzie niestety inaczej i tym razem bowiem przewiduję iż w najbliższym czasie giełdę czeka delikatna korekta. Takiego szybkiego tempa i takiego prawie pionowego wzrostu jaki obserwowaliśmy przez ostatnie 4 tygodnie po prostu nie da się utrzymać o wiele dłużej. Osobiście uważam iż giełda ma jeszcze mały margines do wzrostu w kolejnym tygodniu ale to najprawdopodobniej będzie już kres tego wrześniowego rajdu. W każdym bądź razie wzrostów tak dynamicznych jakie mieliśmy w ostatnim czasie już nie będzie ale i krzywda się inwestorom też nie stanie. Korekta bowiem ponownie może przyjąć formę konsolidacji na wysokich poziomach i oczekiwania na kolejne dane makro i doniesienia ze spółek.
 
W ubiegły wtorek dowiedzieliśmy się że FED pozostawi stopy na poziomie bliskim zera oraz że jest gotowy na pomoc gospodarce jeśli zajdzie taka potrzeba. W odpowiedzi na to załamał się dolar, dokładnie tak jak to przewidywałem w poprzedniej prognozie (chyba faktycznie powinienem się zająć Forexem). Dolar pomimo tej masakry powinien siłą rozpędu jeszcze dalej się osunąć na początku tygodnia ale już czwartek, piątek mogą przynieść korektę wzrostową. To najprawdopodobniej spowoduje poważne pogorszenie nastrojów na giełdach w końcówce przyszłego tygodnia. Warszawa może nie utrzymać rekordu rocznego, który według mnie ustanowi (2650). Co więcej, jestem zdania iż nasza giełda będzie miała ogromne problemy aby utrzymać się powyżej 2600. Pokusa realizacji zysku powinna przeważyć. Dodatkowo u inwestorów będą cały czas obecne obawy o fałszywe wybicie i powrót do trendu bocznego. Chęć realizacji zysku oraz strach inwestorów będą czymś zupełnie naturalnym po 4-tygodniowym rajdzie. Należy je moim zdaniem traktować ze spokojem a ewentualny rosnący pesymizm traktować za dobrą monetę, bowiem nic tak nie sprzyja dalszym wzrostom jak niepewność na rynku. Owszem ogólnie nastroje się bardzo wyraźnie poprawiły ale pamiętajmy że obecne poziomy optymizmu są wysokie tylko w porównaniu z poziomami podczas bessy. Jeżeli jednak chodzi o hossę to dane stowarzyszenia indywidualnych inwestorów w USA (AAII) mówią że najwyższe poziomy wynosiły nawet ponad 70% byków.  Przypomnę że było ich jedynie 45% w tygodniu zakończonym 22.09…Margines szaleństwa jest jeszcze bardzo duży i cały problem polega na poprawnym zdefiniowaniu obecnej sytuacji. Jeśli ktoś interpretuje czas od lutego 2009 jako jedynie korektę bessy i twierdzi że wciąż jesteśmy w sekularnym rynku niedźwiedzia to faktycznie obecne poziomy optymizmu są bardzo wysokie. Jeśli jednak traktować ten ruch jako pierwszą falę hossy to obecne poziomy optymizmu wśród inwestorów są wciąż historycznie niskie…Te rekordowe poziomy optymizmu o których wspomniałem pojawiły się w 2003 i 2004 roku czyli w latach wychodzenia z poprzedniej bessy. Prawda że interesujące? Tak wysoki optymizm pojawił się kiedy było już jasne że bessa się skończyła i że na 100% rozpoczęła się nowa hossa. Teraz wyobraźmy sobie jaka reakcja ludzi będzie kiedy podobne przekonanie powstanie w umysłach dzisiejszych inwestorów. Kiedy pęknie z hukiem bańka obligacji i pieniądze zaczną się przenosić na rynek akcji, kiedy już każdy inwestor będzie przekonany iż nie będzie już kolejnego Lehmana, kiedy każdy zrozumie że być może już nigdy nie doświadczy tak wielkiej paniki jak na jesieni 2008, wtedy procent byków może osiągnąć nie widziane jeszcze poziomy 80%...nie ma sensu patrzeć w przeszłość bo ona nie determinuje przyszłości…to przyszłość odpowie nam na pytanie jaka jest teraźniejszość i jaka była przeszłość…czy może być gorsza niż te 2 lata po upadku Lehmana? Czy drugi raz mogą upaść jednocześnie AIG, Merrill Lynch, GM, Countrywide, Citi Group, Bank of America, Cit, Fannie i Freddie itd.?  Wyzwolenie ze strachu oraz pesymizmu powstałego po tych wydarzeniach może spowodować największy zastrzyk optymizmu nie notowany wcześniej przez amerykańskich statystyków. Natomiast ruch wzrostowy akcji najprawdopodobniej będzie najsilniejszy w historii giełdy. Świat jest lepszy bez Lehmana…drugiego Lehmana nie będzie już nigdy.
 
Wracając do przyszłego tygodnia to przewiduje wyraźne schłodzenie nastrojów i uspokojenie, z lekkim minusem w Warszawie.
 
Przewidywane poziomy na koniec tygodnia:
 
S&P500            1150 +0,12%
 
WIG20              2600 -0,23%

Pozdrawiam

Long

 

 

Komentarze (370)
Dalej w górę
 Oceń wpis
   

Witam,

Indeksy nie dały rady podciągnąć do moich prognozowanych poziomów – 2600 na wig20 i 1150 na S&P…w Warszawie na poniedziałkowej górce brakowało zaledwie 20 punktów czyli 1,06%, gorzej było w USA gdzie szczyt tygodniowy ustanowili na 1131 i brakowało 18,5 pkt czyli 1,63%...te piękne wysokie otwarcie w poniedziałek było jednak przekleństwem dla mojej prognozy…nie od dzisiaj przecież piszę o tym iż przeważnie (sprawdzalność w tym roku bodajże 90%) pierwsze dni tygodnia pokazują błędny kierunek a w tym przypadku pokazały jedynie złudny obraz rynku. Zwały przecież nie było a rynkowa korekta obrała formę tańca na linie…chodzimy w bok ale wciąż na relatywnie wysokim poziomie co według mnie pokazuje niebywałą siłę rynku…spadła bardzo zmienność bowiem jeszcze kilka tygodni temu po takim agresywnym rajdzie jaki mieliśmy przez ostatnie 2 tygodnie przyszedł by czas na konkretny wodospad a teraz? Nic się nie dzieje…od wtorku wiało nudą i aż się chciało wyjść z kina…zasada gry na spadki co powtarzał już dawno temu Pan Piotr Kuczyński polega na tym że „nie skraca się nudnego rynku”…każdy rajd jaki by on nie był i jakich by nie miał podstaw kończy się euforią a do tego jeszcze bardzo daleko…raczej obserwuję w tej chwili odwrotne zjawisko – wielu obserwatorów i członków inwestorskiej braci usiłuje przechytrzyć rynek i już widzi korektę po ostatnich wzrostach…wielu z nich najwyraźniej udało się nieźle przewidzieć odbicie i najwidoczniej ładnie na tym zarobili…zabieranie zysku jest w tym momencie zupełnie naturalne ale to jest często błąd inwestora…ja też oddawałem Lotosa po 10 zł w 2009 z pocałowaniem ręki jak wzrósł z 7,3zł…do głowy mi nawet wtedy nie przyszło że może być za kilka miesięcy po 30 zł…to jest jednak giełda i podczas hossy obowiązuje zasada Warrena Buffeta – „kup i trzymaj”…apropos największego inwestora w historii to on tak jakby przeczytał moją ostatnią prognozę i bodajże we wtorek ogłosił hossę w USA i zdecydowanie zadeklarował się jako byk…no cóż najwyraźniej nawet Ocean nie jest w stanie zakłócić więzi z moim mistrzem i nasze umysły działają podobnie:-)

Ciekawe czy Warren przewidział też pęknięcie dwóch baniek czyli obligacji USA oraz japońskiego Jena…ktoś powie że to przez interwencję ale ja od razu ripostuję iż w dzisiejszych czasach rządy i banki centralne są bardzo poważnymi graczami na rynku i w ten sposób powinny być traktowane…ja nie wiedziałem oczywiście czy to będzie interwencja czy też zwyczajne kasowanie zysków przez spekulantów (ang: profit taking) , ale w każdym bądź razie czułem intuicyjnie że to już czas na spadki Jena bo nieco przesadzili z tą aprecjacją. Nawrotu recesji już nie będzie i to już zaczyna być w tej chwili consensus. Wobec tego bezpieczne przystanie w postaci Jena i obligów USA przestają mieć rację bytu…Od maja napłynęło do funduszy obligacji ponad 590 mld USD – przecież to jest chore…z giełdy od maja od pamiętnego flash crash odpłynęlo natomiast ponad 57 mld. I to jest dla mnie sygnał kontrariański dla oceny rynku a nie jakieś ankiety inwestorów indywidualnych:) jeśli tzw. "ulica" pozbyła się akcji w panice po flash crashu, problemach Grecji i obawach o double dip (podwójne dno recesji) to znaczy że zawodowcy od nich te akcje odbierali na dołku…teraz przez kilka, być może kilkanaście miesięcy będą pompować aż ta sama ulica, ten sam tłum powróci w euforii na rynek…wtedy ich w te same akcje ubiorą i tak dzieje się od początku istnienia giełdy…amatorzy sprzedają – zawodowcy kupują…aha i jeszcze jedno – ostatnio czytałem na Bloombergu że tzw. free cash flow (wolny przepływ gotówki) amerykańskich firm poza sektorem finansowym, stanowi prawie 7% ich wartości rynkowej i to jest najwyższy poziom od lat 60-tych XX wieku! Ten sam komentator argumentował też nadejście hossy również tym iż od ponad 10 lat giełda dawała bardzo mizerne stopy zwrotu a coś takiego historycznie nigdy tak długo się nie przedłużało…gracze potrzebują zatem jedynie jakiegoś pozytywnego impulsu aby giełda ruszyła z kopyta…co to będzie? Nie wiadomo? Może wzrost w USA w okolicach +2% w III kw? Ja nie wiem czy wiele osób się orientuję ale w czasie hossy w latach 2003-2007 USA wcale jakoś specjalnie nie rosło gospodarczo…były odczyty właśnie ok. 1,5-2% i to wcale nie przeszkadzało w mega hossie u nas…krótko mówiąc nam aby rosło wystarcza aby u nich nie było recesji…w każdym bądź razie każdy odczyt sporo powyżej zera będzie traktowany bardzo pozytywnie przez rynek. Odczyt wzrostu PKB już 30 września.

Co do przyszłego tygodnia to spodziewam się słabego początku i mocnego odbicia w końcowce tygodnia. Najważniejszym dniem będzie wtorek kiedy to Irlandia będzie przeprowadzała aukcję swojego długu a wieczorem FED ogłosi swoją decyzję w sprawie stóp procentowych. W obu przypadkach inwestorzy uzyskają to czego oczekują i te dwa pozytywne wydarzenia powinny dać spory impuls wzrostowy na resztę tygodnia z atakiem na zakładane przeze mnie poziomy włącznie. Uważam że po udanej aukcji Irlandczyków i decyzji FED dolar się załamie i będzie jechał ponownie w dół w kierunku 72-73 eurocentów (chyba powinienem wziąć się za Forex bo lepiej udaje mi się przewidywać waluty niż giełdę). Dlaczego tak uważam? Frank szwajcarski który już jest ponownie na szczytach historycznych jest dla mnie niezłym wskaźnikiem wyprzedzającym wobec Euro oraz przede wszystkim złoto…złoto już według mnie dyskontuje dalsze spadki dolara…zatem udana aukcja irlandzkich obligacji, dalsze spadki dolara, dalsze spadki cen obligacji USA przełożą się na kolejną silną falę wzrostową na giełdzie.

Nic nie zmieniam w moich poziomach docelowych rajdu:

WIG20     2600    +2,4%

S&P500   1150    +2,2%

Pozdrawiam

Longterm

 
 
Komentarze (175)
Jak nie teraz to kiedy? Jak nie my to kto?
 Oceń wpis
   

Witam,

Praktycznie od roku mamy na giełdzie do czynienia z trendem bocznym w jakim utkwiły indeksy. Jednak ostatnimi czasy pojawiają się pierwsze jaskółki, które owszem jeszcze wiosny nie czynią ale dostarczają nam dosyć sporej dawki nadzieji na pomyślne i trwałe wybicie góra z "boczniaka"...Tymi pierwszymi jaskółkami są indeksy: turecki ISE100 oraz koreański KOSPI. One już są powyżej trendu jaki panował przez ostatni rok.  W ich przypadku to był nie tyle boczniak co trend horyzontalny zwyżkujący. Zgodnie z teorią analizy technicznej wybicie z klina zwyżkującego jest jak słyszałem trudniejsze niż ze zniżkującego ale tego właśnie przecież dokonały wyżej wymienione indeksy. Czy Turcja i Południowa Korea to rzeczywiście atrakcyjniejsze rynki od polskiego? Czy my Polacy w końcu nie możemy uwierzyć w nasze możliwości? Dlaczego pomimo tego iż jako jedyni w UE obok Cypru uniknęlismy recesji nie jesteśmy nagradzani w postaci hossy na giełdzie? Dlatego że jesteśmy urodzonymi sceptykami - kupujemy "coś" dopiero jak to "coś" ustanawia swoje rekordy historyczne jak to było z monetami kolekcjonerskimi i akcjami giełdowymi w 2007 roku...z mieszkaniami w 2008 roku...dlaczego powstało w ogóle przysłowie "mądry Polak po szkodzie"?...dlaczego rzucamy się na bańki spekulacyjne dopiero wtedy kiedy one są oczywiste i niestety maja się ku swemu końcowi? To wynika po trochu z cech narodowych jakie posiadamy, ale również z bardzo krótkiej historii naszego rynku kapitałowego...zachowania naszych inwestorów nie różnią się od zachowania naszych polityków bowiem przez 20 lat nie sposób było wypracować odpowiednich standardów. Ile mamy do zarzucenia naszym politykom? Tyle samo powinniśmy mieć do zarzucenia nam samym...ja sam jestem winny wobec samego siebie bowiem przez ostatni rok nieustannie wątpiłem w hossę i wątpiłem w szybkie odrodzenie światowej gospodarki.

Nie tylko najczarniejsze ale i te mniej czarne scenariusze nie sprawdziły się...największym problemem tego roku było potencjalne bankructwo Grecji ale reakcja EBC (Europejski Bank Centralny) była błyskawiczna i stworzono fundusz wysokości 700 mld Euro przeznaczony na pomoc zagrożonym krajom...To utwierdza mnie w przekonaniu że banki centralne na czele z FED, EBC, BOJ są zdeterminowane do przezwyciężenia tego kryzysu i nie prawdą jest że nie mają już żadnej amunicji...dzisiaj mieliśmy do czynienia z kolejną interwencją - tym razem Banku Japonii, który zaczął osłabiać swoją walutę - Jena w celu pomocy swoim eksporterom. Prezydent USA Barrack Obama ogłosił kolejny - już czwarty plan stymulacji gospodarki USA -  tym razem na bagatela 350 mld USD...przypomnę że za Busha były najpierw czeki na 150 mld, potem TARP za 700 mld, a za Obamy był Recovery Act za 787 mld i teraz ten za 350 mld...to się nigdy nie skończy dopóki nie pojawi się wzrost +5% PKB kwartał do kwartału bo Ci ludzie po prostu nie zważają na nic...ich obchodzi tylko osiągnięcie ponownego wzrostu gospodarczego i absolutnie nie dopuszczą już do powrotu recesji...gwarantuje każdemu że nawet jak S&P spadnie do 950 to albo FED albo Obama ogłoszą kolejny dodruk świeżych dolarów.

Powracając do naszego rynku to dzisiaj w drugą rocznicę upadku Lehman Brothers musimy pamiętać że ten kryzys to nie była nasza wina...my w niczym nie zawiniliśmy...mało tego nasze banki były wręcz wzorowo zarządzane a ich dokapitalizowanie jest na o wiele wyższym poziomie niż ten jaki będzie wymagać nowa reforma tzw. Bazylea III. Nasze banki były i są wręcz za konserwatywne i ostrożne i czas aby one ruszyły do boju o wzrost gospodarczy w Polsce. To na barkach serca systemu czyli na bankach ciąży odpowiedzialność za naszą wielką epokową szansę jaką może być dogonienie Zachodu Europy.

Panie i Panowie czas na działanie jest teraz. Zatem do dzieła - wybijmy się z tego boczniaka i zróbmy to teraz. Bo jak nie teraz to k.... kiedy? Jak nie my to kto? 

Niech Bóg będzie z nami i niech Bóg błogosławi Polskę!

Po amerykańsku - Let's get this done!

Pozdrawiam,

Longterm

 

 

 

Komentarze (150)
Efekt pęknięcia dwóch baniek
 Oceń wpis
   

Witam,

W mijającym tygodniu jednak mieliśmy wzrosty na giełdzie. Chociaż tak jak napisałem w poprzedniej prognozie zmieniłem nastawienie na bycze, to jednak obstawiałem delikatną cofkę indeksów. Przyznam się że rynek zaskoczył mnie swoją siłą, bowiem korekta przybrała po prostu formę kilkudniowej konsolidacji. Muszę podkreślić to raz jeszcze iż uważam że jest to oznaka wyjątkowej siły rynku.
Dawno nie było już takiego tygodnia żeby dosłownie wszystko sprzyjało bykom. Ceny obligacji amerykańskich dalej spadały co potwierdziło moje przypuszczenie o ostatecznym pęknięciu bańki na rynku długu jakie miało miejsce 25.08. Rentowność 10-latków już osiągnęła poziom 2,8% w porównaniu z 2,41% na dnie paniki sierpniowej. To bardzo dobrze rokuje rynkowi akcji, bowiem gigantyczne pieniądze wpakowane w fundusze obligacji, nie tylko tych skarbowych ale i korporacyjnych zaczną się powoli acz konsekwentnie przenosić na rynek bardziej ryzykownych aktywów – głównie akcji.
To właśnie obligacje przejmują u mnie w tej chwili ster jako wskaźnik numer 1, detronizując dolara amerykańskiego, który chwilowo stracił na znaczeniu (znajduje się w konsolidacji i ciężko o wyznaczenie zdecydowanego trendu). Dlaczego dolar traci na znaczeniu? Otóż uważam iż nawet jeśli dolar nie będzie się znacząco osłabiał to nie przeszkodzi to w zwyżkach na rynku akcji, bowiem pałeczkę lidera waluty carry trade szybko przejmie japoński Jen. I tu przechodzimy do kolejnej zmiany w moich wskaźnikach – nie dość że dolar spada na wskaźnik nr 2 w prognozowaniu to jeszcze jest w tej chwili zagrożony utraceniem fotela lidera w światowej spekulacji! Zaczynam bowiem bacznie obserwować kurs JPYUSD w oczekiwaniu na pęknięcie kolejnej bańki a mianowicie bańki drożejącego Jena…Pęknięcie tej bańki powinno nastąpić według mnie już w przyszłym tygodniu co da ogromnego kopa rynkowi akcji. Inwestorzy będą powracać w pośpiechu do Ameryki i na rynki wschodzące ładując gigantyczne ilości gotówki uwolnionej z Jena w akcje.
 
TO WŁAŚNIE EFEKT PĘKNIĘCIA DWÓCH BANIEK – OBLIGACJI USA ORAZ JENA, SPOWODUJE IŻ BĘDZIEMY MIELI PRZED SOBĄ WZROSTY AKCJI AŻ DO MAJA 2011.
 
Z mniej istotnych wskaźników należy zwrócić uwagę na rosnący dynamicznie indeks surowcowych frachtów morskich Balic Dry Indeks (BDI), który zrobił ładny ponad 60% wzrost od dołka z maja. Również indeks kontenerowych frachtów – Harpex dalej rośnie po chwilowym postoju. Potwierdzają to dane z Chin o bilansie handlowym, gdzie wyraźnie rośnie import ale i eksport pozostaje na wysokim poziomie. Rosnący import Chin chyba nie powinien być dla nikogo zmartwieniem… Chińki smok dalej się rozwija w szalonym tempie ponad 10% rocznie i potrzebuje coraz więcej nie tylko surowców ale i dóbr konsumpcyjnych. Doskonale obrazuje to indeks Szanghaj Composite który zrobił przez ostatnie tygodnie ładny trend wzrostowy.
 
Po raz pierwszy w moich prognozach poruszę bardzo „delikatną” kwestię wpływu polityki na giełdę... Wiem że w tym miejscu narażę się części moich czytelników ale ten wpływ polityki jednak wciąż istnieje, chociaż przyznam że jest bardzo ograniczony. Otóż mamy w tej chwili w Polsce sytuację w której lider największej partii opozycyjnej popełnia seryjne i nieodwracalne w skutkach błędy, powodujące iż jego partia nie tylko traci dystans do rządzącej PO ale i naraża się na utratę pozycji drugiej siły politycznej w kraju. SLD w najnowszym sondażu wyraźnie zaczyna deptać po piętach PIS-owi co jeszcze niedawno nie mieściło się nikomu w głowie.
Dla kapitału zagranicznego oczywiście bardziej przychylna jest PO i rosnące szanse tej partii w wygraniu kolejnych wyborów będą pomagały naszej giełdzie w dalszych wzrostach (być może nawet do wyborów).
 
W USA analogicznie rzecz wygląda z wyborami do Kongresu które odbędą się w listopadzie. Odkąd republikanie odzyskali wyraźną przewagę indeksy giełdowe zaczęły rosnąć odbijając się od letniego dna na 1040 na S&P. W tej chwili przewaga republikanów jest zdecydowana (od 5 do13%) i to powinno bardzo pomagać giełdzie w dalszych wzrostach.
 
Podsumowując uważam iż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na wzrosty i to wzrosty długotrwałe. W mojej ocenie istnieje w tej chwili prawdopodobieństwo wysokości 65% na trwałe przebicie poprzednich, kwietniowych szczytów i dalszy marsz na rekordy z 2007 roku.
 
Prognoza na zamknięcie w Piątek 17.09.2010:
 
S&P500     1150   +3,64%
WIG20       2600   +3,0%
 
Pozdrawiam,
 
Longterm
Komentarze (181)
Egzekucja odwołana
 Oceń wpis
   

Witam,

No to mamy wreszcie te oczekiwane przez wielu odbicie. Po trzech tygodniach bardzo udanych prognoz przyszedł w końcu tydzień odwrotu i sprawił iż pomyliłem się w ocenie rynku. Pisząc prognozę na ubiegły tydzień wychodziłem z założenia że rynek jeszcze nie był zaspokojony w rozmiarach spadków i brakowało mi jeszcze takiej jednej bądź dwóch sesji spadkowych, kiedy to popularnie mówiąc rynek zostaje ostatecznie „odleszczony”. Mieliśmy z tymi ostatnimi sesjami spadkowymi do czynienia w poniedziałek i wtorek kiedy to WIG20 znalazł się na poziomie 2372 (mój cel to było 2350) a S&P na 1040 (mój cel 1020).  Liczyłem się że być może spadki zostaną powstrzymane i będziemy mieli do czynienia z agresywnymi wzrostami bo rynek był faktycznie dosyć mocno wyprzedany ale wolałem „dmuchać na zimne” i jeszcze nie wyrywać się przed szereg. Moim zdaniem w zeszłym tygodniu rynek naprawdę tańczył na linie i był bliski załamaniu gdyby dane o bezrobociu były gorsze od oczekiwań…Ale oczywiście okazały się dużo lepsze od oczekiwań pod względem samej utraty miejsc pracy, natomiast zgodne z oczekiwaniami odnośnie stopy procentowej 9,6%. Ponadto dane ISM produkcji oraz sprzedaży domów na rynku wtórnym zaskoczyły pozytywnie. To wszystko w sposób znaczący oddaliło widmo powrotu recesji w III kwartale i wypełnienia się scenariusza tzw. double dip (podwójne dno recesji).
 
W odpowiedzi na te w sumie nie najlepsze dane ale nazwijmy je – pozytywnie zaskakujące, osłabił się znacząco dolar. Uważam że USD jest teraz skazany na powolne osuwanie się wobec Euro do poziomu przynajmniej 76 Euro-centów. Obligacje tąpnęły a rentowność 10 letnich amerykańskich osiągnęła momentami nawet 2,76 wobec dna z przed 2 tygodni na 2,41. Sprawdziła się zatem moja hipoteza iż właśnie 25.08 mieliśmy do czynienia z pęknięciem bańki na amerykańskim rynku długu. Kasa z rynku obligacji powinna teraz systematycznie przenosić się na bardziej ryzykowne rynki surowców, złota i w końcu akcji…Chociaż uważam iż tak niskich poziomów rentowności jak 2,4% już w najbliższym czasie nie zobaczymy, to jednak ciężko mi uwierzyć iż ta bańka pęknie tak bez żadnej próby zanegowania. Zeszły tydzień był fatalny dla obligacji i myślę że w przyszłym będziemy mieli do czynienia z przynajmniej chwilowym odreagowaniem. Inwestorzy mogą sobie pomyśleć w ten sposób: „OK. dane były lepsze od oczekiwań ale groźba recesji wciąż istnieje i jeśli jeszcze nie w tym kwartale to być może w następnym będziemy mieli do czynienia ze spadkiem PKB”.  Taki chłodny wniosek po długim weekendzie w USA może spowodować iż indeksy giełdowe nie oprą się delikatnej cofce. Być może pierwsza sesja tygodnia, która odbędzie się w Ameryce dopiero we wtorek (poniedziałek jest Labour Day) może przynieść wzrosty nawet na 1115 ale kolejne dni powinny przynieść spadki. Traktować je należy jednak moim zdaniem jako zwykłe odreagowanie po euforycznych wzrostach w zeszłym tygodniu. Jest w tej chwili większe prawdopodobieństwo kontynuacji wzrostów w kolejnych tygodniach niż przełamania wsparcia na 1040, które okazało się niezwykle silne. Wpisywało by się to w mój scenariusz przedłużającego się w czasie trendu bocznego, który tak na dobrą sprawę męczy nas od ponad roku. Raz przewagę osiągają byki po lepszych danych czy wynikach spółek, a raz niedźwiedzie sprowadzające ich momentalnie na ziemię…takie status quo może potrwać jeszcze bardzo długo ale u mnie zaczyna zakwitać w głowie jedna myśl że skoro już wszyscy wiedzą że mamy boczniaka i już dosłownie każdy dostrzegł go i z nim się pogodził to może nadchodzi wielkimi krokami czas kiedy się z tegoż boczniaka wybijemy?
 
Czy wybijemy się górą czy dołem tego nikt nie wie ale jedno jest pewne – ruch jaki powstanie po tym wybiciu będzie jedynym z najsilniejszych w historii giełdy…jeśli wybijemy się dołem to uważam iż nie zatrzymamy się zanim nie przetestujemy dołków z 2009 roku, jeśli górą to będziemy szarżować tak długo aż osiągniemy szczyty z 2007. Warto zatem obserwować rynek w przełomowych momentach, takich jakie mieliśmy dla przykładu w zeszłym tygodniu, kiedy to S&P testował dolne ograniczenie tego trendu bocznego. Wybronił go zdecydowanie więc teraz zgodnie z naszą tezą o boczniaku powinniśmy podjechać na 1150 lub nawet testować kwietniowe szczyty na 1220…tak nakazuje mi myśleć moje przekonanie o przedłużającym się trendzie bocznym. Owszem uważałem jeszcze tydzień temu że możemy się wybić dołem ale po lepszych danych takie zagrożenie zmalało do maksimum 30%.
 
Tymczasem u nas waluty również wskazują na odwrócenie trendu giełdowego na wzrostowy bowiem Dolar będzie niebawem testować poziom 3 zł, Euro 3,90 a Funt 4,70. WIG20 będzie testował natomiast swój poprzedni szczyt na 2500. Potem jednak powinny pojawić się schody…
 
Prognoza na zamknięcie w piątek 10.09.2010:
 
S&P500     1080      -2,2% 
WIG20       2450     -1,05%
 
Już jest dostępne nowe wydanie EQUITY MAGAZINE,  a w nim po raz pierwszy artykuł mojego autorstwa. Zapraszam do ściągnięcia najnowszego numeru - magazyn jest bezpłatny:
 
 
 
Pozdrawiam,
 
Longterm
Komentarze (335)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)