Stracona dekada
 Oceń wpis
   

Witam,

Wielu czytelników mojego bloga może zastanawiać pewna sprzeczność pomiędzy moim długoterminowym nastawieniem do inwestowania a tygodniowymi prognozami poziomów giełdowych i przywiązywaniem coraz większej uwagi do AT, psychologii rynku oraz przepływu kapitału pomiędzy różnymi klasami aktywów. Wobec wielu zarzutów o hipokryzję i brak konsekwencji chciałem się nieco usprawiedliwić.

Wszystko zaczęło się w 2000 roku

Moja przygoda z giełdą zaczęła się w 2000 roku kiedy to kupiłem dwie spółki, które wydawały mi się nie tylko bardzo przyszłościowe ale i najbardzie bezpieczne. Te dwa walory to Budimex i...Elektrim. jak wiadomo tylko ten pierwszy jest wciąż notowany na giełdzie. Popularny "cesarz" niestety zbankrutował i został wycofany z giełdy. W 2000 roku na "niby" odbiciu po pęknięciu bańki intrernetowej kupiłem akcje Elektrimu średnio po 53 zł (wyglądało na promocję bo akcje spadły z 100 zł)...Z moich studenckich oszczędności zainwestowanych w tą spółkę uratowałem jedynie ok. 15% bowiem sprzedałem akcje ostatecznie w trakcie ubiegłej hossy po ok. 10 zł.  Warto wspomnieć że akcje Elektrimu kosztowały momentami nawet ok. 1 zł...innymi słowy na samym początku przeszedłem twardą lekcję inwestowania długoterminowego typu "kup i trzymaj". Los chciał abym już na samym początku poznał na własnej skórze co to znaczy obserwować jak moje zainwestowane pieniądze topnieją o 98%...spółka jak wspomniałem została ostatecznie wycofana z giełdy...Takie ryzyko dotyczy każdej firmy notowanej na GPW i nie ma znaczenia czy jest to blue chip czy mała spółka z swig80...kto by kiedyś pomyślał że upadnie Universal, Elektrim, Krosno, Swarzędz, Tonsil? To były przecież wielkie firmy z ogromnymi ambicjami, z którymi inwestorzy wiązali wielkie nadzieje. Kto w 2007 roku przypuszczał że upadną takie firmy jak Lehman Brothers czy Circuit City, a General Motors i AIG staną się spółkami "śmieciowymi" i będą wyrzucone z indeksu Dow Jonesa? kto by pomyślał że wielki Citi Bank będzie handlowany poniżej 1 dolara? Dzisiaj zachwycamy się KGHM czy PKOBP - naszymi okrętami flagowymi ale kto nam zagwarantuje że w 2020 te firmy będą jeszcze istniały?

Inwestor powinien być wszechstronny

jak wiadomo brać inwestorska dzieli się na dwa obozy - zwolenników analizy technicznej i analizy fiundamentalnej. Często można spotkac się ze sporami i polemikami na temat wyższości jednej ze szkół. Ja osobiście w dwóch przypadkach - 2000 roku i 2007 zaobserwowałem w sobie dużą ułomność jaką była totalna ignorancja AT. Stwierdziłem że byłem jak człowiek pozbawiony jednej ręki. W sumie można było z tym żyć ale chyba lepiej mieć obydwie:)

Własna droga

Po wieloletniej obserwacji rynku poznanie tajników AT i stosowanie ich w praktyce przyszło mi niejako w sposób naturalny. To tak jakby ktoś kto zna dobrze gramatykę i język pisany danego języka musiał nagle w nim zacząć mówić każdego dnia...na początku na pewno szok ale po kilku miesiącach przychodzi to zapewne o wiele łatwiej niż komuś kto uczy się od zera...kilkadziesiąt przeprowadzonych transakcji DT lub kilkudniowych wykazały mi iż podejmuję właściwe decyzje w 70% przypadków. Niestety wciąż dużą wadą jest fakt iż te 30% błędów generuje bardzo wysokie straty, to znaczy że nie tnę tych strat dostateczenie szybko. Myślę że jest to spowodowane manierą z inwestowania długoterminowego podczas którego byłem przyzwyczajony do czasowych załamań kursów i musiałem je przetrzymywać. W przewidywaniu cykli giełdowych znajomość zarówno AT jak i AF może bardzo pomóc bowiem często jedna szkoła daje fałszywe sygnały. Przykładowo na wiosnę 2009 roku AT dawala mocny sygnał kupna, podczas gdy AF zupełnie nie dopuszczała wzrostów.  Teraz dla odmiany AF tryumfuje bowiem pomimo byczych sygnałów AT z początku roku nie udało się utrzymać wzrostów i najprawdopodobniej czekają nas spore spadki. Technicy również się już poddali wobec uformowania się tzw. "krzyża śmierci" na S&P i WIG20. Obie szkoły zatem się w tej chwili niejako zgadzają co do kierunku. Po raz pierwszy w mojej karierze jestem świadkiem podobnego zjawiska aby obie szkoły dawały jednakowy sygnał - sygnał sprzedaży. Może to się skończyć naprawdę prawdziwą katastrofą, bowiem zarówno inwestorzy długoterminowi jak i zwolennicy łapania dołków-górek będą jednocześnie wywalali akcje...takie zjawisko kiedy po drugiej stronie rynku nikt nie stoi nazywa się krachem...

Dobrze zatem być na to wszystko należycie przygotowanym. Warto podchodzić teraz do rynku z tygodnia na tydzień a nawet z dnia na dzień..rynek nie zna dnia ani godziny. Nie ma sensu upierać się przy jednej szkole czy doktrynie inwestowania...Coraz częściej dochodzę bowiem do wniosku że mamy do czynienia ze straconą dekadą..

Pozdrawiam,

Longterm

 

 

Komentarze (32)
Austerity czyli nowy koszmar inwestorów
 Oceń wpis
   

 

Witam,

Ubiegły tydzień przyniósł bardzo nieoczekiwane (przynajmniej dla mnie) mocne wzrosty indeksów giełdowych. Zarówno S&P jak i nasz WIG20 urosły solidarnie po 3,6%. Przypomnę że przez ostatnie 3 tygodnie giełdy rosły jak szalone co można usprawiedliwiać chyba jedynie rekordowymi upałami po obydwu stronach Atlantyku. Przez ok. 15 ostatnich sesji nasz WIG20 wzrósł już prawie 10% natomiast amerykańska giełda o solidne 9% co jak na nich jest nie lada wyczynem. Teraz rodzą się w mojej głowie pytania:
 
czy tempo tych wzrostów może być utrzymane przez najbliższe 3-4 tygodnie?”
 
czy poziomy jakie osiągnęliśmy na zamknięciu w piątek są do utrzymania w wyżej wymienionym zakresie czasowym?”
 
w końcu „czy rajd jakiego byliśmy świadkami miał fundamentalne podstawy?”
 
Otóż na wyżej postawione pytania mój w pełni skromny i obiektywny rozum każe mi odpowiedzieć zdecydowane NIE…NIE…NIE…czyli po trzykroć NIE.
 
Zanim zajmę się dokładną oceną tego co najprawdopodobniej czeka nas w najbliższym czasie pozwolę sobie na szybkie podsumowanie tego co się działo w mijającym tygodniu.
Miedź eksplodowała (wzrost +8,9%) w reakcji na ogromne spadki zapasów. Był to niezwykle udany tydzień dla tego surowca ale moim zdaniem potencjał wzrostowy się wyczerpał – przynajmniej chwilowo. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie podejrzewa że po takim wystrzale w górę miedź będzie kontynuowała wzrosty…Generalnie uważam iż agresywne wzrosty miedzi trwające miesiącami mamy już za sobą i teraz możemy liczyć co najwyżej na długotrwały trend boczny ale jednak z tendencją do zaniżania. W związku z powyższym w najbliższym czasie będę zmuszony rozstać się z moją inwestycją w KGHM, która włączając dywidendę przyniosła jak dotąd 16% zysku. Decyzji jeszcze nie podjąłem ale z uwagą obserwuję rynek miedzi bo to on da nam pierwszy sygnał.
Ropa naftowa również miała super tydzień (wzrost +3,73%) natomiast złoto nie mogło się ponownie zdecydować kończąc tydzień właściwie na remis.
Podsumowując surowce to uważam iż potencjał ich wzrostu został chwilowo przynajmniej wyczerpany i powinniśmy się spodziewać umiarkowanej korekty.
 
Co ciekawe BDI (indeks surowcowych frachtów morskich) w końcu zaczął rosnąć (+7,4% od dołka), co może jednak być złudne bowiem jak sugerują niektóre źródła wynika to jedynie z dosłownego buntu przewoźników morskich, którzy zaczęli tydzień temu odmawiać usług po tak zaniżonych cenach. Może zatem nie mieć to większego związku z fizycznym popytem na surowce, który najwidoczniej się załamał kilka tygodni temu. Natomiast bardzo niepokojące jest zachowanie Harpexa (indeks cen morskich frachtów kontenerowych), który po spektakularnych wzrostach od początku roku (ponad 100% wzrostu) od dwóch tygodni stoi w miejscu. Wygląda na to iż po załamaniu się popytu na surowce teraz przychodzi pora na handel produktami przetworzonymi. Czyżbyśmy mieli szczyt koniunktury wzrostu opartego na sztucznych stymulacjach rządowych II kwartał 2009- III kw. 2010? Powiem szczerze że wszystko na to wskazuje. Wielkie programy rządowe takie jak rabat na zakup nowego domu czy wymianę grata na nowy samochód w USA, Chinach, Japonii i UE zostały zakończone. Co więcej wszystkie kraje przechodzą teraz w przyspieszonym tempie z fazy pobudzania gospodarki (Keynesizm) do fazy tzw. austerity czyli restrykcyjnej polityki fiskalnej i monetarnej mającej na celu redukcję nadmiernych deficytów. W tym miejscu przechodzimy do omówienia europejskich „stress” testów. Wielu komentatorów może być zdziwionych iż testy te były nadzwyczaj "łagodne" i nie brały pod uwagę bankructwa żadnego z krajów. Ja jednak odczytuję to w ten sposób iż EBC po prostu nie bierze takiego scenariusza w ogóle pod uwagę. Przecież Jean Trichet, prezes EBC, nauczony przykładem swojego kolegi z amerykańskiego FED – Bena Bernanke, będzie w razie czego drukował potrzebne setki miliardów Euro i uratuje kolejno: Grecję, Hiszpanię, Portugalię, Irlandię i Węgry. Nie ma jednak darmowych lunchów jak mawiał Friedman i za tą pomoc kraje będą musiały sowicie zapłacić poprzez wprowadzenie wspomnianych przeze mnie ostrych restrykcji  fiskalnych i monetarnych (ang.: austerity). Można to przetłumaczyć najprościej na język polski w ten sposób: „wstrzymanie wydatków oraz podatki i stopy procentowe mocno w górę”.
Myślę że proces intensywnych środków austerity nie ominie również nas i gdzieś na początku jesieni zaczną być słyszalne coraz śmielsze głosy o podnoszeniu podatków  ze strony rządu, i o podnoszeniu stóp ze strony RPP. Nic więc dziwnego że EBC nie zakłada w ogóle bankructwa żadnego z państw skoro każdy kraj w obawie przed podzieleniem losu Grecji zaczyna mocno zaciskać pasa…Jak zatem można sobie wyobrażać rynek giełdowy w obliczu redukcji deficytów, co wiąże się w sposób naturalny z osłabieniem popytu konsumpcyjnego i inwestycyjnego? Politycy jak widać działają bardzo nieracjonalnie i doprowadzają do pojawiania się ekstremów. Najpierw stymulowali gospodarkę poprzez niskie stopy procentowe i wydatki rządowe (Keynesizm) by teraz je na gwałt agresywnie wycofywać (austerity). Moim zdaniem działania te doporawdzą w przeciągu kilku-kilkunastu miesięcy do zniesienia dużej części, o ile nie całości wzrostu na giełdzie jaki notowaliśmy od lutego-marca 2009. Po powtarzanym w kółko słowie „double-dip” (tłum.: podwójne dno recesji)  teraz inwestorzy będą mieli do czynienia ze swoim kolejnym koszmarem – AUSTERITY
 
Co czeka nas na giełdzie w przyszłym tygodniu? Uważam że u nas potencjał wzrostów został definitywnie wyczerpany i czeka nas przynajmniej delikatna cofka na 2400, natomiast w USA sytuacja jest o tyle ciekawa iż tam jeszcze jest pole do popisu dla byków. Uważam że teraz to Warszawa będzie zachowywała się słabiej od Nowego Jorku co będzie bardzo racjonalne wobec oczekiwania na wypełnienie się olbrzymiego RGR (formacja głowy z ramionami) na S&P. Byki w Warszawie już ten RGR praktycznie osiągnęły, natomiast w USA brakuje kilku procent do 1150 i potem jak wiadomo…pionowo w dół…w przyszłym tygodniu najważniejsze dane makro będą w piątek – wzrost PKB za II kwartał (prognoza +2,5%).
 
Prognoza na zamknięcie w piątek 30.07.2010:
 
WIG20     2400  -2,48%
S&P500   1100  -0,24%
 
Pozdrawiam,
 
Longterm
 
 
 
Komentarze (29)
Pionowo w dół
 Oceń wpis
   

Witam,

 
W ubiegłym tygodniu giełda zachowała się dokładnie tak jak prognozowałem czyli rosła na fali optymizmu przez pierwsze 3 pierwsze sesje tylko po to by załamać się w końcówce tygodnia. Przewidywałem że pomimo spóźnionej szarży niedźwiedzi tydzień zdołamy zamknąć na plusie na obu rynkach. O ile w Polsce ze względu na zamknięcie sesji o godz. 16 20 to się udało to w USA giełda zeszła pod kreskę w ujęciu tygodniowym. Myślę że warto po raz kolejny zwrócić uwagę czytelników na praktyczną nieprzewidywalność ruchów tygodniowych w USA gdzie moja skuteczność wynosi jedynie 48% (12 trafień na 25 prób). Czy ma to związek z faktem iż ok. 70% obrotu jest tam generowana przez automatyczne systemy maszynowe w tym głównie HFT (high frequency trading)? Fenomen wyjątkowo ciężkiej przewidywalności Wall Street nie przestaje mnie zadziwiać, szczególnie że na własnym podwórku udało mi się trafić o 1/3 razy częściej osiągając skuteczność równą 64% (16/25). Łącznie moja skuteczność przewidywalności kierunku wynosi 56,25% po 25 tygodniach. Jako że trendy tygodniowe ponoć nie różnią się niczym od trendów dziennych, godzinowych czy minutowych, mogę z dużą dozą pewności stwierdzić iż podobne wyniki notowałbym podejmując częste decyzje na rynku terminowym bądź handlując akcjami na DT (daytrading). Jednocześnie cieszę się wielce że żyję i inwestuje w Polsce gdzie nie ma jeszcze tak wielkiego natężenia transakcjami automatycznymi sterowanymi przez komputery wielkich domów maklerskich jak GS, JPM czy MS…Ostatnimi czasy zauważyłem że również i momenty paniki są w USA o wiele ostrzejsze i większe w swoim wymiarze niż odpowiadające im sesje giełdowe w Warszawie. Prześledźmy najbardziej paniczne sesje z ostatnich 3 miesięcy i co widzimy?
 
                                              S&P:       WIG20:
Pamiętny krach 6 maja:        -3,24%     -2,53%
Panika 20 maja:                    -3,90%     -2,95%
Panika 4 czerwca:                 -3,44%     -2,09%
Panika 29 czerwca                -3,10%     -2,62%
Panika 16 lipca                      -2,88%     -????
 
Na podstawie powyższej analizy nie należy się spodziewać reakcji mocniejszej niż ta zaistniała za Oceanem, tym bardziej że zwała  na Wall Street została już częściowo zdyskontowana w piątek spadkiem 0,8%. Przewiduję zatem że spadki w poniedziałek nie powinny na zamknięciu przekroczyć więcej niż 2,5%. Może się stać iż otworzymy się od razu luką w dół poniżej 2350 i już w pierwszych godzinach handlu osiągniemy poziom maksymalnej kary.
 
Co po wyrównaniu rachunków z USA?
 
Ubiegły tydzień był tragiczny dla miedzi która straciła aż 4,23%, słaby dla złota (spadek o 1,64%) i mierny dla ropy (spadek o 0,37%). Z tego towarzystwa jedynie złoto wygląda tak jakby zbierało się do silnego wskoku w górę bowiem znajduje się teraz idealnie na linii długoterminowego trendu wzrostowego. Jeśli w przyszłym tygodniu spadnie będzie to bardzo ważne wydarzenie świadczące być może o końcu rynka byka na kruszcu.
Natomiast obligacje amerykańskie miały doskonały tydzień a ich rentowność spadła ponownie poniżej psychologicznej granicy 3% i osiągnęła w piątek 2,93%.
To wszystko może dziwić wobec kolejnego fatalnego tygodnia jaki odnotował dolar amerykański (-2,24% wobec Euro). Jedni mogą traktować to jako złamanie reguły iż słaby dolar = giełda i surowce w górę ale ja myślę że surowce i giełda już przestały przywiązywać uwagę do czegokolwiek wobec tragicznych danych makro. Taki stan rzeczy może świadczyć o rodzeniu się stadium paniki na rynkach finansowych gdzie przestają obowiązywać uznane wcześniej reguły i zasady a ważne jest jedynie uprzedzenie innych w wyprzedaży ryzykownych aktywów.
Według mnie kurs Eurodolara nie traci swojej wartości prognostycznej bowiem uważam że jeśli Euro będzie się umacniać to znaczy że spadki jakich będziemy świadkami to ostatnia faza „letniej bessy” (rzeź ostateczna) po której nastąpi silne odbicie. Jeśli jednak Euro będzie spadało i giełda też będzie spadać to będzie to oznaczało katastrofę i nie bójmy się użyć tego słowa potwierdzenie wejścia w bessę…
 
Krzyż śmierci wisi nad giełdami
 
Przeanalizowałem 6 rynków które tzw. „krzyż śmierci” (ważny sygnał AT świadczący o wejściu w rynek niedźwiedzia) mają dawno za sobą. Jak wyglądał zasięg spadków na tych giełdach od momentu kiedy działanie krzyża zostało potwierdzone i spadki okazały się nieuniknione czyli od chwili dokładnie takiej samej jaka jest w tej chwili w USA i Polsce:
 
Szanghaj   -22%
Hongkong -8,54%
Grecja -37,12%
Australia -8,03%
Hiszpania -22%
Francja -14,11%* (Francja zaczęła spadać ostro przed ukazaniem się krzyża)
 
Dla powyższych rynków średnia spadków wywołanych „krzyżem śmierci” wynosi -18,63%. Wiem że przypadek Grecji może wydawać się ekstremalnym ale on nam się wydaje ekstremalny teraz a za kilka miesięcy może stanowić normę…Nawet jednak jeśli weźmiemy pod uwagę najsilniejsze 3 giełdy z powyższych to średnia wyniesie -10,23%. Oznacza to iż minimalny wymiar kary dla WIG20 na najbliższe ok. 3 miesiące to spadek na 2132…
 
Niestety nie ma innej drogi i im szybciej zdamy sobie z tego sprawę tym lepiej…
 
Prognoza na zamknięcie w piątek 23.07.2010:
 
S&P500      1020 -4,21%
WIG20        2260 -4,85%
 
Pozdrawiam,
 
Longterm
 
Komentarze (70)
Przełomowy tydzień na giełdzie
 Oceń wpis
   

Witam,

W moich prognozach zakładałem że pierwsze 2-3 sesje będą udane dla byków ale potem niestety powróci pesymizm. Jak na razie prognoza idzie zgodnie z planem bo zarówno na GPW jak i w USA moje poziomy docelowe zostały pobite i to również brałem pod uwagę. Pisząc o skromnych poziomach 1082 dla S&P i 2370 dla WIG20 brałem pod uwagę że giełdy będą dalej rosły niesione na fali optymizmu z zeszłego tygodnia. W USA poziomem docelowym odbicia wydawał mi się nawet poziom 1100 punktów a w Warszawie lekkie przebicie 2400. Po tym szczycie wydawało mi się że indeksy powinny wrócić do spadków. Jako główny wskaźnik wyprzedzający służył mi kurs Eurodolara, który to wszystko jak dotąd idealnie potwierdza. Dzisiaj na początku jechał w dół ale już po południu zawrócił i rozpoczął ponowny atak na linię długoterminowego trendu spadkowego. Taki ruch korekcjny w dół i szybka kontynuacja obranego trendu to bardzo byczy sygnał zwany "retracement" czyli nic innego niż typowa zmyłka. Kiedy pierwsza fala graczy zawiedzionych porażką na Euro zamknęła pozycje weszli zawodowcy, którzy albo są bardziej pewni sukcesu albo chcą ponownie wciągnąć stado na zmyłkę. Jedno jest pewne - dzisiaj powrót do ruchu wzrostowego na Euro potwierdzony został równieź fundamentalnie, bowiem deficyt handlowy USA powiększył się więcej niż zakładano bo aż do 42 mld USD. Z punktu widzenia analizy technicznej byki mają też wsparcie w tzw. "srebrnym krzyżu" czyli przecięciu się średnich 45 i 15-dniowych.  Dzisiaj zatem 2-0 dla byków na Eurodolarze i jeśli zdołają jechać dalej ponad 1,2740 to mamy kolejną falę hossy. Jeśli nie dadzą rady i Euro się ponownie załamie to godzimy się z bessą na kilka miesięcy...

Polecam zatem bacznie obserwować bitwę na Eurodolarze bo od tego może zależeć nasza przyszłość na najbliższe tygodnie a może nawet miesiące. W tej chwili daje większe szansę dla Euro ale sytuacja może się bardzo szybko zmienić po kolejnych danych z USA a należy pamiętać że ten "krzyż śmierci" wciąż gdzieś siedzi w psychice graczy...

Pozdrawiam,

Long

Komentarze (84)
Prognoza na tydzień rozpoczynający się 12.07.2010
 Oceń wpis
   

Witam,

 
No i mamy nowego mistrza świata – Hiszpanię. Powiem szczerze że piłka nożna chyba zaczyna być w końcu sprawiedliwa bo wygrywają po prostu zespoły lepsze. To nieco usprawieldliwia porażkę polskiej reprezentacji 0-6 i możemy mieć satysfakcję że dostaliśmy baty od mistrzów świata...Mundial się skończył i  wielu traderów którzy spędzali ostatnie 2 tygodnie na plaży z zimnym piwkiem  wróci teraz na rynek. Plażowy charakter ostatnich sesji zarówno w WWA jak i NY (obroty o 13% niższe od średniej rocznej)  potwierdzał nieobecność dużej części największych graczy. Co teraz zadecydują zrobić?
Zeszły tydzień to był najlepszy tydzień w USA od roku. Giełda wręcz eksplodowała o aż 5,42% i co najważniejsze zanegowała czarną świecę z zeszłego tygodnia (zdołała zamknąć się powyżej otwarcia z początku zeszłego tygodnia). Byki zachęcone euforycznym wzrostem cen surowców – miedź + 5,05% i ropa +5,92% wykorzystały swą szansę na kontratak. Rentowność 10l obligacji USA również wróciła powyżej psychologicznego poziomu 3% i wyniosła na koniec tygodnia 3,06%. Złoto nie zareagowało w żadną stronę wyczekując jakby na przebieg wydarzeń na Eurodolarze. Ten się waha i w sumie więcej argumentów przemawia za jego ponownym załamaniem. To się może stać albo już w przyszłym tygodniu albo w kolejnym, ale w każdym bądź razie szykuje się najwyraźniej kolejna fala umocnienia USD. Wyprzedanie amerykańskiej waluty jest szczególnie widoczne wobec Franka szwajcarskiego i japońskiego Jena i chyba nie ma już dalszych przesłanek na pozbywanie się „zielonego”. Przypominam że z całego mojego warsztatu prognostycznego kurs Eurodolar traktuję jako wskaźnik najważniejszy…tam gdzie pójdzie dolar tam pójdzie i giełda…jeśli zatem Euro przebije jednak linię długoterminowego trendu spadkowego i zacznie zyskiwać na wartości to mamy kolejną falę hossy…jeśli jednak nie zdoła się wyłamać i tak jak pisałem powyżej ponownie się załamie względem dolara to wchodzimy oficjalnie w bessę…To jest bardzo prosta zależność i dziwię się że większość analityków pomija ją w swoich komentarzach ale nie można przecież zapominać jak dużo zależy od kursu dolara. Przede wszystkim wpływa on na zyski amerykańskich wielkich korporacji oraz eksporterów którzy z każdym dniem umacniania się USD tracą na kursie wymiany. Po drugie wpływa na ceny surowców i przy silnym dolarze będą one spadały redukując zyski firm wydobywczych i marże pośredników i przetwórców. Po trzecie umacniający się dolar to śmierć tzw. „carry trade” czyli inwestycji banków z Wall Street w aktywa europejskie. Po czwarte silna waluta USA to wielka zachęta dla inwestorów z całego świata aby inwestowali w bezpieczne amerykańskie obligacje. Lepsze 3% pewnego zysku plus premia za wzrost kursu dolara niż niepokój i ryzyko na giełdzie…
 
Bardzo intensywnie będę zatem obserwował w najbliższych dniach sytuację na tzw. „głównej parze” walutowej bo od niej będzie zależało wszystko w najbliższych tygodniach a może nawet miesiącach.
 
Balic Dry Indeks spadł już od szczytu z 25.05 aż o 54,8% i to już przypomina krach…chciałbym jednak zwrócić po raz kolejny uwagę na drugi kluczowy wskaźnik a mianowicie Harpex czyli indeks cen za morskie frachty kontenerowe. Harpex wzrósł w tym samym czasie o 90% a od początku roku już o 115% i nie pokazuje żadnych objawów zmęczenia. Spotkałem się z jednym komentarzem jakoby BDI spadał bo jest wielka nadpodaż statków…to ja się pytam w takim razie dlaczego Harpex  rośnie? Najwidoczniej Chiny i Indie już nakupowały tyle zapasów surowców że mają spokój na kilka miesięcy a może nawet lat a przecież starają się wyhamować nieco bańkę na rynku nieruchomości więc część projektów jest zapewne wstrzymywana w Azji. Zatem BDI przestaje być wiarygodnym wskaźnikiem ze względu na zmianę struktury gospodarki azjatyckiej przechodzącej najwidoczniej z fazy silnego sektora budowlanego, w fazę wysokiej produkcji dóbr konsumpcyjnych.
Potwierdzeniem tego jest spektakularny wzrost rezerw państwa środka w zeszłym miesiącu który wyniósł 20 mld USD i był wyższy 140% niż przed rokiem. Świadczy to dokładnie o tym co napisałem powyżej czyli że Chiny mniej importują surowców (BDI spada) i jednocześnie więcej eksportują dóbr konsumpcyjnych (Harpex rośnie).
 
Na WIG20 pojawił się w końcu tzw. „Krzyż śmierci” czyli przecięcie się średnich 200 i 50 sesyjnych. Co to oznacza? Zazwyczaj oznacza wejście w długoterminowy trend spadkowy. Ja mogę jedynie posłużyć się przykładem z wyżej wymienionych Chin gdzie taki sam „krzyż śmierci” pojawił się już 23.03 tego roku i od tej pory Shanghai Composite jest już 19% niżej - a przecież ich gospodarka pędzi pełną parą…
 
Jak będzie zobaczymy. Warto zauważyć że WIG i MWIG40 jeszcze się bronią. Warto teraz zachować szczególną czujność bo albo jedziemy na szczyty albo godzimy się z bessą.
W nadchodzącym tygodniu przewiduje dobre nastroje na pierwszych 2-3 sesjach,  a potem niestety powrót pesymizmu w czwartek i piątek (dane o deflacji i załamaniu produkcji w USA).
 
Prognoza na zamknięcie 16.07.2010:
 
S&P500      1082     +0,37%
WIG20        2370     +1,56%
 
Pozdrawiam,
 
Long
Komentarze (16)
Dalej w dół
 Oceń wpis
   

Witam,

 
Na wstępie chciałbym pogratulować Bronisławowi Komorowskiemu zwycięstwa i mam nadzieję że będzie on dobrym prezydentem. Tym samym dzięki monopolowi władzy jaki powstał w naszym kraju, powinniśmy wejść na szybką ścieżkę rozwoju. Kluczowe decyzje powinny zapadać u nas od dzisiaj jednomyślnie i co najważniejsze bardzo szybko. Nasz ustrój niewiele teraz różni się od tego jaki panuje w najszybciej rozwijającym się państwie na świecie – CHRLD. Jest to już w tej chwili system monopartyjny, z tą jedną wielką różnicą że nasze PO to partia prawicowa, w odróżnieniu do komunistycznej partii Chin. Obie partie są jednak prorynkowe i co by nie mówić liberalne pod względem działalności gospodarczej (obie ostro prywatyzują wszystko co się da). Niezależnie od osobistego zdania na temat zwycięzcy wyborów chciałbym dać szansę takiemu układowi w naszym kraju. Będę się mógł teraz przekonać jakiemu przyspieszeniu ulegnie rozwój naszego państwa. Ciekawy jestem szczególnie tego czy PO będzie zdeterminowana do przeprowadzenia wielkich reform, w tym głównie finansów publicznych na czele z wiekiem emerytalnym i KRUS. Daje zatem szansę tandemowi Bronek-Donek, bo przecież nie można odbierać nikomu szansy na poprawę sytuacji w naszym kraju, bo ponoć „zgoda buduje bo Polska jest najważniejsza”…
 
Co do giełdy to nie wygląda to najlepiej. Surowce nie reagują na osłabienie dolara, rentowność obligacji jest tak zbita że jakieś tam odbicie zdechłego kota się należało. Indeks BDI (surowcowych frachtów morskich) dalej spada. Dolar według mnie szykuje się do kolejnego wyskoku w górę co widać już powoli po oznakach odradzającej się siły względem Franka Szwajcarskiego. Co najbardziej istotne to fakt iż na amerykańskim indeksie S&P utworzył się tzw. „krzyż śmierci” czyli przecięcie się średnich 200 i 50 dniowych. Ostatnio takie zjawisko rozpoczęło na dobre besse w 2008 roku. Żarty się zatem skończyły i czas na wypicie piwa jakie byki sobie ostatnio naważyły w Warszawie. Czas wyrównać nieco rachunki z USA bo ta nasza siła to przecież najpewniej kolejna zmyła...
 
Prognoza na zamknięcie w piątek 09.07.2010:
 
S&P500      1000 -2,2%
 
WIG20        2200 -3.9%
 
Pozdrawiam
 
Long
Komentarze (42)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)