Koniec wielkiej bessy?
 Oceń wpis
   

Witam,

Dzisiaj dowiedzieliśmy się z raportu ADP że firmy prywatne zwolniły w marcu 20 tysięcy ludzi. Korelacja z wielkim odczytem rządowego BLS wynosi 90% i tu nie powinno być niespodzianki niestety ale nie wiadomo co pokaże sektor państwowy (wyniki w piątek). Rządowe agencje mogły zrekompensować w dużym stopniu ten ubytek sektora prywatnego ale musimy się uzbroić w cierpliwość. Co bardzo pocieszające sektor usług zwiększył zatrudnienie a to jest sektor najbardziej istotny w amerykańskiej gospodarce. Uważam że wyniki nie są złe. Jeszcze przecież rok temu w USA zwalniano po 700 tysięcy miesięcznie i w porównaniu z tamtym koszmarem to ten marzec wygląda jak sielanka...Gorsze od oczekiwanych dane osłabiły dolara co pomogło surowcom oraz powstrzymało grubasów z USA przed zwijaniem carry trade i wycofywaniem się z Europy. W obliczu tych faktów nie zmieniam strategii i wciąż zakładam wyłamanie z boczniaka i udany szturm na 2600. Wielu ludzi zwraca uwagę że kiedy najwięksi niedźwiedzie kapitulują to oznacza to koniec wzrostów...hmm...jest to z jednej strony prawda ale z drugiej strony mieliśmy przecież ostatnio ostrą korektę o ponad 13% na wig20 więc teraz jest jakby dopiero początek wzrostów (zakładając że jednak jest to już hossa)...Rynek był przetestowany w lutym i niestety dla niedźwiedzi nie potrafił nawet dojść do 2000 tak aby pojawiła się panika...to mi naprawdę wygląda raczej na szybką korektę w rynku byka niż na tworzenie się podwójnego szczytu i powrót do bessy. Osobiście wyczuwam tą samą energię i powszechne pozytywne napięcie jak w roku 2005. Kwiecień 2005 roku był dla nas Polaków wyjątkowo smutnym okresem z wiadomego powodu...Jednakże giełdy na całym świecie właśnie wtedy odnotowały swoje dołki i już w maju pojawiła się tzw. "panika popytu" niespotykana od lat...to wtedy swój wielki rajd rozpoczęły bioton i alchemia...jeśli to już jest hossa to możemy założyć że obecna chwila to jest odpowiednik kwietnia 2005 i mamy przed sobą tak jakby 2006 i 2007 czyli że hossa miałaby się skończyć w połowie 2012 roku (po mistrzostwach).

Dlaczego zakładam że to już jednak hossa? Bardzo prosto i krótko: ZŁOTO NIE CHCE ROSNĄĆ - GIEŁDA NIE CHCE SPADAĆ.  OTÓŻ NIE WIEM CZY WIELE OSÓB ZDAJE SOBIE SPRAWĘ ŻE W MARCU 2009 NAJPRAWDOPODOBNIEJ SKOŃCZYŁA SIĘ 9-LETNIA BESSA TRWAJĄCA OD 2000 ROKU.  Tak to nie pomyłka. Jeśli wziąść pod uwagę wartość indeksu S&P 500 liczoną w złocie to od 2000 roku właśnie do marca 2009 mieliśmy ciągłą nieustanną bessę (sekularny rynek niedźwiedzia). Giełda amerykańska wyceniana w kruszcu straciła od 2000 do marca zeszłego roku 90% swojej wartości i to było więcej niż podczas Wielkiego Krachu lat 30-tych...w dołku w marcu 2009 indeks s&p był warty zaledwie 0,70 uncji złota (w 2000 roku aż 7,5 uncji)...spadek o takich rozmiarach można by porównać jedynie do sytuacji z lat 70-tych kiedy również S&P/gold ratio spadło o mniej więcej 90%. Warto zwrócić uwagę że zawsze po takich spadkach tworzył się wieloletni dołek który ustanawiał minima nie na kilka lat ale na kilka dziesięcioleci. Czy jesteśmy zatem urodzonymi w czepku farciarzami że akurat w 2009 wypadł cykliczny dołek? Chyba powoli powinniśmy się do tego przyzwyczajać...no dobra a ile w takim razie będzie wynosił indeks S&P w roku 2030? Biorąc pod uwagę że podczas ostatniego cyklu z lat 1980-2000 S&P/ratio wzrósł 62 razy aż strach pisać jaką wartość mógłby osiągnąć a w okresie przedświątecznym nie chciałbym robić tego niedźwiedziom i fascynatom złota wyznającym teorię Petera Schiffa:) Powiem może inaczej...niedawno cena S&P zrównała się z ceną uncji złota a podobne zjawisko zdarzyło się ostatnio w 1990 roku po czym giełda jak wiadomo wystrzeliła w górę a złoto pojechało w dół...przez kolejne 10 lat S&P wzrósł ponad 5-krotnie z 300 na 1550. Jeśli by posłużyć się tą analogią to w 2020 powinniśmy mieć S&P na poziomie ok. 5000...

Jak widać powyżej cykle s&p ratio trwają 30-40 lat. Poprzednie dołki zostały ustanowione w latach 30-tych i w roku 1980 kiedy to złoto było na swoich szczytach a giełda na dołkach. Czy tak właśnie było też w 2009 roku?

Komentarze (7)
Prognoza na tydzień rozpoczynający się 29.03.2010
 Oceń wpis
   

Witam,

Przed nami krótszy tydzień ze względu na Wielki Piątek. Mamy zatem 4 sesje przed sobą i perspektywę zamknięcia jakże burzliwego pierwszego kwartału. To były prawdziwe emocje i chyba nikt nie może powiedzieć że giełda jest  nudna lub też...przewidywalna...niedźwiedzie pojechały najpierw 13% w dół tylko po to aby oddać cały swój sukces i powrócić do defensywy na poprzednie szczyty na 2500...byki zrobiły ponad 15% wzrost. Ktoś kto trzymałby swoj akcje w mijającym kwartale nie wiele by zatem zarobił. Strategia jaką zaprezentowałem czytelnikom na tym blogu okazała się bardzo skuteczna. Polegała ona na czekaniu na korektę z zapasem gotówki. Opłaciło się i gdy po 2 tygodniach mocnych tąpnięć napisałem że należy rozglądać się za okazajami to zostałem niemalże zrównany z błotem w komentarzach...Otóż byłem przekonany obserwując inne rynki (głównie azjatyckie) że taki koniec mini hossy byłby zwyczajnie za prosty...nic nie spada od razu pionowo w dół jeżeli nie ma środowiska krachowego...mamy kilka stopni psychologii rynku i do paniki bliskiej krachowi było jeszcze daleko...Teraz gdy dotarliśmy na poprzednie szczyty to ponownie jestem zdania że wyrysowanie klasycznego podwójnego szczytu to było by za banalne...podręcznik do analizy technicznej może sobie kupić dziecko z podstawówki i nauczyć się tej najprostrzej formacji. Odrzucam zatem najprostrze rozwiązanie i daje ponieść się fali wznoszącej jaką obserwujemy na wielu rynkach rozwiniętych - USA, Wielka Brytania, Szwajcaria, Kraje Nordyckie (oprócz Norwegii) i stawiam na dalsze wzrosty. Nieco zostaliśmy z tyłu za liderami hossy a zawstydzać powinni nas szczególnie nasi bratankowie Węgrzy oraz konkurenci do miana rynku wybranego - Turcy. Te wszystkie kraje bowiem z hukiem przebiły już poprzednie szczyty i patrzą na nas z góry...Giełda ma wielkiego sojusznika w danych o bezrobociu w USA, które mają być podane w piątek (pomimo święta) i ma być  knock-out dla niedźwiedzi bowiem konsensus ekonomistów wskazuje na +190 tyś. nowych miejsc pracy! Ewentualna przykra niespodzianka nie będzie mogła być przełożona na rynek akcji bo przecież ostatnia sesja jest w czwartek. Jeśli nawet dane by okazały się gorsze to reakcja możliwa będzie dopiero w poniedziałek więc można śmiało obstwiać pozytywne zamknięcie tygodnia. Jeśli zaś dane będą lepsze (mówi się nawet o 300 tyś.) to nikt nie będzie chciał zostać na peronie bez akcji...Dodatkowo dochodzi zamknięcie pierwszego kwartału w środę oraz pozytywny klimat odnośnie planu pomocowego dla Grecji.

Prognoza na zamknięcie w czwartek 01.04.2010:

S&P500   1190 +2%

WIG20  2600 +4,21%

Pozdrawiam,

Longterm

Komentarze (23)
Optymizm zaczyna wygrywać na wiosnę
 Oceń wpis
   

 

Witam,

Przychodzi taki dzień w życiu każdego mężczyzny kiedy musi on przyznać przed sobą: "myliłem się, nie miałem racji"...Od czerwca 2009 pisałem o nadchodzącej masakrze jaka miała spotkać giełdy na całym świecie. Pisałem o zejściu na nowe dołki a w wielu tekstach przestrzegałem przed ich pogłębieniem...I co z tego wyszło? No bzdury kompletne. Owszem rynek został na wiele miesięcy zatrzymany powiedzmy od końca wakacji (późny sierpień) do lutego ale to czego jesteśmy teraz świadkami to są coraz śmielsze próby wyjścia z tego impasu i to rzecz jasna wybicia w górę...Pisałem ostatnio że przed rozliczeniem marcowej serii kontraktów będzie się odbywała wielka bitwa i ten obóz który wyjdzie z niej zwycięski będzie rządził i nadawał ton przez kolejne miesiące a być może lata...w tej chwili widać gołym okiem że obóz niedźwiedzi jest ponownie zepchnięty do głębokiej defensywy...nic nie pomaga a rzeczy odbierane jeszcze do nie dawna jako negatywne - tak jak reforma służby zdrowia Obamy, zostają interpretowane zupełnie odwrotnie czyli pozytywnie...Optymizm jako bardzo silna siła ludzkiej natury zaczyna miażdzyć pesymistów, zamieniając wszystkie przeszkody na swej drodze w gotowe rozwiązania...optymiści często mawiają że nie ma problemów - są rozwiązania...Dokładnie tak zachowali się liderzy europejscy próbując rozwiązać wspólny problem Grecji. Merkel, Sarkozy i Trichet chcą za wszelką cenę ratować reputację Starego Kontynentu i udowowdnić że Unia Europejska potrafi poradzić sobie z własnymi problemami. Co nas nie zabije to nas wzmocni? zawsze jest tak że jakiś wielki problem, kłótnia może ludzi poróżnić ale jeśli jest pretekstem do dyskusji i zmian na lepsze to wychodzi to wszystkim stronom tylko na dobre. Indeks greckiej giełdy eksplodował w piątek o ponad 4% i wyłamał się z trendu spadkowego!!! Gorzej być nie może a wszyskie trupy są już wyciągnięte i to jest zawsze sygnał na koniec kryzysu...Euro powinno teraz odzyskać to co utraciło przez całe te zamieszanie z Grecją powodując ostatnią już być może orgię "carry trade" na dolarze.

A teraz do sedna sprawy czyli szybki przegląd tego co dzieje się ostatnio na giełdach na całej kuli ziemskiej. Giełdy podzieliły się w tej chwili na 3 grupy. Pierwsza to kraje które już poradziły sobie z poprzednimi szczytami ze stycznia i są awangardą hossy. Druga grupa to niezdecydowani - kraje które są idealnie na wysokości poprzednich szczytów i wciąż się wahają (między innymi Polska). Trzecia to maruderzy i giełdy "przeklęte" które albo nie mogą poradzić sobie ze sforsowaniem poprzednich szczytów albo wogóle są pogrążone w bessie i nie uczestniczą w ostatnim odbiciu:

AWANGARDA HOSSY (ONI JUŻ PRZEBILI POPRZEDNIE SZCZYTY):

USA, Argentyna, Szwajcaria (lider europejski), Szwecja, Finlandia, Dania, Islandia, Węgry, Wielka Brytania, Niemcy, Indonezja, Filipiny, Turcja, Izrael

NIEZDECYDOWANI (SĄ MNIEJ WIĘCEJ NA POZIOMIE POPRZEDNICH SZCZYTÓW):

Polska, Holandia, Czechy, Japonia, Kanada

MARUDERZY (ONI NIE MOGĄ PRZEBIĆ POPRZEDNICH SZCZYTÓW):

Rosja, Brazylia, Indie, Hong Kong, Sri Lanka, Singapur, Malezja, Australia, Korea Południowa, Tajwan, Wietnam, Austria, Francja, Hiszpania, Norwegia, Egipt, Liban

GIEŁDY PRZEKLĘTE (TAM PANUJE JUŻ BESSA OD WIELU MIESIĘCY):

Grecja, Irlandia, Włochy, Chiny, Zjednoczone Emiraty Arabskie (Dubaj), Katar, Palestyna, Oman, Kuwejt, Bahrajn, Iran (wygląda najlepiej z tego towarzystwa).

Co ciekawe liderami światowymi hossy są Argentyna, USA, kraje nordyckie (oprócz Norwegii), Szwajcaria i Węgry a maruderami kraje związane z surowcami (kraje arabskie, Chiny, Australia, Rosja) Wniosek jaki się ewidentnie nasuwa to że przyszła hossa nie będzie miała nic związanego z surowcami. Mało tego, kraje wschodzące w śród których wiodącą rolę odgrywają BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) będą rynkami raczej pomijanymi przez inwestorów...Uważam że hossa będzie najsilniejsza tam gdzie rozwijać się będzie po prostu normalny, zdrowy biznes, oparty na mądrych i inowacyjnych biznes planach. Budowanie zamków na piasku jak w Dubaju czy cudów architektonicznych przed olimpiadą jak w Pekinie i Szanghaju odchodzi do lamusa...wraca era zdrowych biznesów opartych na długotermninowych planach, które mają przynosić efekt mnożnikowy w gospodarce...budowa super szybkiej koleji czy autorstad może i owszem jest potrzebne ale o ile bardziej potrzebne jest przykładowo wyhodowanie nowego zdrowego serca czy nerki dla umierającego pacjenta? O ile bardziej potrzebniejsze jest stworzenie super wydajnego robota - górnika który pracowałby dzień i noc a kosztował tyle ile nowoczesne paliwo jego napędzające? Wreszcie o ile bardziej potrzebne są nam w tej chwili nowe zielone źródła energii, które zastąpiłyby przestarzałą ropę naftową? Warto się zastanowić gdzie my jesteśmy? Na szczęście nasza gospodarka nie opiera się w tak wielkim stopniu na surowcach jak kraje arabskie czy BRIC...

Pozdrawiam

Longterm

Komentarze (15)
Kolejny "Krzyż Śmierci" w Azji
 Oceń wpis
   

Witam,

Dzisiaj na cmentarz mini hossy płynnościowej trafiła kolejna duża giełda azjatycka - tym razem Hong Kong...

Tym samym obydwa chińskie indeksy znalazły się "oficjalnie" w bessie...Należy zastanowić się czy Państwo Środka bedzie w ogóle uczestniczyło w nowym ożywieniu...

Pozdrawiam,

Longterm

Komentarze (10)
Fałszywy golden cross
 Oceń wpis
   

Witam,

25.06.2009 napisałem o tym iż zarówno na naszym rynku jak i w USA pojawił się niezwykle ważny wskaźnik z punktu widzenia AT a mianowicie tzw. "złoty krzyż" czyli przecięcie się średnich 200-sesji z 50-sesyjną. Po czymś takim rynek był skazany ponoć już tylko na wzrosty...Otóż dzisiaj jeden z głównych indeksów światowych - SHANGHAI COMPOSITE ustanowił zjawisko dokładnie odwrotne czyli odwrócony golden gross - KRZYŻ ŚMIERCI,  świadczący o wyczerpaniu się potencjału wzrostowego i powrót do spadków. Nie pisałbym o tym gdyby nie fakt iż to indeks chińskiej giełdy był liderem  naszej "mini hossy płynnościowej". Tam wzrosty zaczęły się już pod koniec października 2008 roku kiedy w krajach rozwiniętych problemy dopiero się nakręcały...nic dziwnego że lider kończy swoją mini hossę wcześniej i potwierdza to swoim fałszywym złotym krzyżem. Na rynku chińskim bowiem spadki zaczęły się już pod koniec sierpnia (poprzez podwójny szczyt) i pomimo kilku prób już nigdy nie zdołały dojść do poprzednich szczytów. W tej chwili znajdują się ponad 12% poniżej poziomu z sierpnia zeszłego roku...innymi słowy, zupełnie niepostrzeżenie ale bessa na rynku chińskim trwa w najlepsze już 8 miesiąc...Oto rysunek Shanghai Composite - miejsca gdzie przecinają się czerwona linia 50-tki i seledynowa 200-tki to te słynne golden crossy:

A czy w Europie mieliśmy już gdzieś do czynienia z podobnym zjawiskiem zaprzeczenia hossy? Pierwsza na myśl przychodzi oczywiście Grecja...

...oraz Hiszpania:

No a u nas? Jak sytuacja przedstawia się na naszym WIG?

Jak widać na powyższym obrazku u nas jeszcze nie doszło do KRZYŻA ŚMIERCI ale górna czerwona linia zaczyna niebezpiecznie się pochylać i mieć ochotę na obranie południowego kierunku. Co stanie się jak do tego dojdzie? Jak pokazuje nam przykład Grecji indeks giełdowy powinien zjechać wtedy do poziomu ok. 40% poniżej szczytów mini hossy aby gdzieś tam próbować znaleźć dno ostateczne...

Na koniec mała ciekawostka...który z naszych indeksów już odnotował negatywny złoty krzyż?

Odpowiedź jak widać powyżej: WIG- DEVEL...

Pozdrawiam

Longterm

 

Komentarze (23)
Prognoza na tydzień rozpoczynający się 22.03.2010
 Oceń wpis
   

Witam,

To już 10 tydzień na jaki przygotowuje moje prognozy. Ten mały jubileusz będzie bardzo istotny z punktu widzenia zarówno statystyk (na S&P może okazać się że rzut monetą był lepszą metodą) jak również prognoz średnioterminowych. To w jakim kierunku podążą indeksy w przyszłym tygodniu pozwoli nam odpowiedzieć na pytanie czy będziemy mieli do czynienia z kolejną falą wzrostową wpisującą się w klasyczną teorię Elliotta (byłaby to już ostatnia tzw. "piątka") czy też raczej z powrotem do bessy i spadkami indeksów przynajmniej o 20%...Poprzedni tydzień zakończył się bardzo niedźwiedzim akcentem bowiem po euforycznych wzrostach budowanych praktycznie cały tydzień indeks na dogrywce runął o 2% niwelując niemalże cały wzrost...to przypomina nam o tym czym jest giełda i z czym wiąże się na niej inwestowanie. Rosnąć może bardzo długo i mozolnie ale jak przychodzą spadki to cały ten wzrost może być zniszczony w kilka minut...Należy pamiętać jakie siły grają teraz na naszym rynku. Czy te chłopaki co uwaliły indeks o 50 punktów na dogrywce to była ulica? Ja się pytam czy to Kowalski zrobił te spadki? Teraz grubas jest w posiadaniu 45% kontraktów na nowej serii i niech Bóg będzie miał w swojej opiece posiadaczy akcji jeśli jest on po ciemnej stronie mocy...Jak popatrzymy na kurs funta to wskazuje on że nasz grubas z Londka wcale nie ma zamiaru od nas wychodzić...zarobił w jedną stronę, zarobił w drugą stronę, skasował mega zysk na rozliczeniu starej serii i tak mu się ten nasz banan spodobał że postanowił wejść w nową serię...amunicji ma pod dostatkiem a kursik wymiany waluty bardzo korzystny jeśli byłaby jakaś nagła potrzeba ucieczki z Polski. Na miejscu grubasa wybrałbym wariant niekonwencjonalny tzn. wejście w Shorty na nowej serii, stopniowa dystybucja akcji, akumulowanie gotówki którą spokojnie zamieniałbym na funty po bardzo ładnym kursie ale powolutku żeby nikt się nie zorientował...kiedy nagle indeksy runą, funt zacznie się umacniać to będzie znaczyło że grubasa już nie ma - on już wtedy będzie na sterlingu i od dawna nieobecny na przyjęciu:) Jak zwykle Kowalski i nasze fundusze emerytalne zostaną z towarem...Tyle o naszym grubasie a teraz przejdźmy do obecnej sytuacji na giełdzie. S&P, Nadaq czy Russell2000 przebiły poprzednie szczyty ale ostatnie sesje tygodnia pokazały że zaczynają spadać. S&P wygląda mi w tej chwili na prawie bańkę spekulacyjną...coś jest nie tak ewidentnie. Towary - ropa i miedź nie zdołały przebić poprzednich szczytów jak zrobiły to akcje. Im ufałbym bardziej niż indeksom giełdowym. Złoto które jest bardzo wrażliwe na dolara zaczęło spadać. USD faktycznie zdecydowanie się wybił w zeszłym tygodniu i przyszły tydzień odpowie nam na pytanie czy będziemy świadkoami kolejnej fali wzorstowej "zielonego" czy może raczej kolejnego załamania tej waluty. Nie bez wpływu na dolara będzie miała ustawa o reformie służby zdrowia w USA. Na tą chwilę agencje informacyjne donoszą że przegłosowanie jej przez Kongres jest praktycznie przesądzone. Należy pamiętać że będzie ona przegłosowana jedynie głosami demokraktów i z pewnością przyczyni się do dalszych podziałów w społeczeństwie amerykańskim. Co również pewne, przyczyni się do znacznego pogłębienia deficytu budżetowego USA i zwiększenia zadłużenia o bagatela 1,2 biliona USD (ok. 8% PKB) do 2020 roku. Każdego roku zatem będziemy mogli teraz odjąć 0,8% wzrostu PKB od naszych prognoz poprzez sam koszt reformy. Reszta kosztów jest niepoliczalna a składają się na nią dodatkowe koszty po stronie pracodawców (wzrost kosztów pracy), straty finansowe i koszty zwolnień pracowników w firmach ubezpieczeniowych, degradacja usług medycznych itd itd...Podobno reforma ma przynieść spore oszczędności w długim terminie ale ja jakoś w to nie wierzę podobnie jak nie wierzy w to żaden republikanin w Kongresie USA...Może to wszystko wpłynąć na osłabienie dolara i utworzenie się podwójnego szczytu na USDEUR. Słabszy dolar wtedy wyniesie ceny surowców i zrekompensuje spadki spowodowane niekorzystnym makroeknomicznie wpływem reformy służby zdrowia. Nie wiemy jednak czy reforma faktycznie przejdzie tak jak tego pewni są już demokraci korzystający z taktyki tzw. " reconciliation vote", która uniemożliwi republikanom przedłużanie w nieskończoność debaty. Będzie to wielki sukces Barracka Obamy uważanego za Ojca tej ustawy, a którego włosy od czasu zaprzysiężenia na Prezydenta stały się już prawie całkowiecie siwe...to tak apropos naszego wyścigu na Prezydenta - to nie jest łatwy kawałek chleba i odradzam sikorce tego aby nie zamieniła się szybko w szpaka...

Teraz w końcu do rzeczy. Kiedy zaczynałem 10 tygodni temu moje prognozy 16.01 to indeks WIG20 był prawie dokładnie na tym samym poziomie. 15.01 zamknął się na 2442 a teraz mamy 2441...w poniedziałek pierwszego tygodnia prognoz indeks otworzył się dokładnie na 2441...czyli że ktoś kto by trzymał akcje w20  czy kontrakt terminowy przez te 9 tygodni ani by nie stracił ani nie zarobił...wróciliśmy zatem do punktu wyjścia...ale to wszystko jakieś magiczne...nie mają Państwo takiego samego wrażenia?

Prognoza na zamknięcie w piątek 26.03.2010:

WIG20 2365 (do trzech razy sztuka)

S&P500 1140

Generalnie spadki ale hamowane przez profesjonalnie przeprowadzaną dystrybucję

Pozdrawiam

Longin

Komentarze (7)
Pyrrusowe zwycięstwo byków
 Oceń wpis
   

Witam,

Myliłem się z moimi prognozami (już 2 tydzień na rynku polskim i z 3 raz na amerykańskim). Moja łączna skuteczność prognoz spada zatem do 63,16% (12/19). Na WIG20 sprawdzalność spada do 77,8% (7/9) a na S&P do 55,55% (5/9). Jaki z tego wniosek? Muszę się wziąć w końcu do roboty...zawsze jest tak (bez wyjątku) że jak coś się nam zaczyna udawać to odpuszczamy sobie wtedy ciężką pracę...włącza się wtedy leń zwany arogancją i wydaje nam się że od teraz zawsze będzie nam się wszystko bez trudu udawało...ja się muszę przyznać że ostatnie tygodnie były do bani właśnie głównie z tego powodu...mniej pracowałem i pozostawiałem wiele rzeczy mojej intuicji...Drugi błąd jaki popełniłem to włączenie emocji do prognoz...każdy wie że mam niedźwiedzi sentyment i moja podświadomość w chwilach takich jak mijający tydzień każe mi pisać o spadkach...tyle przecież pracy włożyłem w badanie rynku, tyle artkułów przeczytałem, tyle felietonów, blogów, video blogów, twitterów i to wszystko na nic? zatem jedna wielka rada dla wszystkich - nigdy nie ulegać emocjom. Liczy się tylko to co dzieje się tu i teraz...to co było nie ma znaczenia...przyszłość to niezapisana (czy to się piszę razem?) karta.

Teraz wracając do rynków finansowych to tak jak napisałem rynki niewiele ale jednak wzrosły. Nasz WIG20 o symboliczny 1,06%...ale czy to jest powód do tego aby byki mogły się cieszyć? Przecież ostatnie 3 sesje tygodnia (tak jak pisałem - pierwsza połowa byków - druga niedźwiedzi) były spadkowe. Ta wielka bitwa i brutalne starcie dwóch wielkich armii odbyło się tak naprawdę dopiero dzisiaj. W końcówce kiedy byki już otwierały szampany niedźwiedzie przypuściły niespodziewany kontratak...gdyby sesja potrwala jeszcze trochę być może tydzień zakończylibyśmy na minusach...zabrakło kilku minut...ja bym nazwał te wzrosty Pyrrusowym zwycięstwem bo dość powiedzieć że od szczytu w środę wig20 spadł aż o 2,22% tracąc zdecydowaną część wypracowanych w krwi i pocie wzrostów...wymowa tej końcówki była wybitnie niedźwiedzia i nie za dobrze wróźy to bykom na przyszłość...główny cel niedżwiedzi został osiągnięty a było nim obronienie poprzedniego szczytu. Byki dwa razy próbowały i dwa razy przywaliły ostro głową w sufit...prognoza na przyszły tydzień jak zwykle w weekend - zapraszam.

Pozdrawiam,

Longterm

Komentarze (22)
Niedźwiedzie zatrzymują szarżę byków
 Oceń wpis
   

Witam,

Dzisiaj w końcu zaczęła się na dobre ta walka na śmierć i życie o której pisałem w poprzednich wpisach. Wygląda na to iż pierwsza połowa tygodnia była dla byków a druga będzie dla niedźwiedzi...Już dzisiaj w połowie sesji wig20 zaczął ostro tracić po nieudanej próbie ataku na tegoroczne szczyty (2500). Ostatecznie z mocnego +1,8 sesja skończyła się na jedynie +0,84% co świadczy o słabnięciu potencjału kupujących. Poprzedni szczyt skutecznie zatem straszy inwestorów i sprawia iż wolą oni nie ryzykować, licząc że ktoś zrobi tą robotę za nich...pytanie tylko kto ma dalej pompować banana i za co? Raczej nie będzie to grubas z Londka, który wszedł agresywnie 2-3 tygodnie temu, wciągnął "naszych" do gry i teraz ma doskonała okazją aby wyjść z Polski po bardzo korzystnym kursie za funta (4,30 wobec 4,70 kiedy się ładował). Ta różnica kursowa sprawia iż grubas z City dostaje 9% premii właściwie za przysłowiowy frajer...Jest oczywiście jeszcze wariant B grubasa ale to nie będzie miłe do cztania dla byków:) Otóż grubas może zająć na nowej serii pozycję krótką S i zacząć spokojnie wywalać to co kupował przez ostatnie 3 tygodnie...zapewniam państwa że tej amunicji uzbierał dostatek...Tyle o naszym grubasie a teraz do szybkiej analizy dzisiejszej sesji na giełdach. Dolar zaczyna pokazywać oznaki życia. Dzisiaj nieśmiało zaczął rosnąć i wszystko wskazuje na to iż będziemy mieli kolejną już 3 fazę rajdu na USD. To oczywiście sprawi iż potanieją wszystkie surowce i złoto. Kasa zostanie wycofana również z giełdy i będziemy mieli przynajmniej cofkę na poprzednie dołki. Co za tym przemawia? Podobnie jak u nas w USA indeksy pod koniec sesji oddały sporo z wypracowanych w pocie czoła wzrostów. Szczególnie dobrze było to widoczne na Dow Jones Transportation Average (indeks firm transportowych) który jest najlepszym wskaźnikiem wyprzedzającym koniunkturę w gospodarce. Po osiągnięciu szczytu na 4403 zaczął dramatycznie spadać...nie potracił zatem przebić ważnego poziomu 4400...podobnie zachował się DJIA i Russell2000. Generalnie wszystkie indeksy giełdowe zachowały się dzisiaj w podobny sposób to znaczy - najpierw dynamiczna i pełna werwy zwyżka a potem równie szybkie cofnięcie. Uważam że byki zostały powstrzymane i kolejne sesje będą sesjami prawdy...

Pozdrawiam

Long

Komentarze (18)
Początek starcia dla byków
 Oceń wpis
   

Witam,

Emocje sięgają zenitu a ten kto ich nie odczuwa ten jest zwyczajnie nieświadom tego co się dzieje...może tak jest prościej? na pewno spokojniej i mniej stresowo. Jak jest zdecydowany trend to zauważyłem jedną prawidłowość - przegrywający obóz nagle znika prawie zupełnie z for internetowych...kiedy spada po 2-3% na sesję zupełnie milkną Ci sami ludzie, którzy jeszcze kilka dni temu z pychą szydzili z przeciwnych poglądów na giełdę...Jest to ciekawy wskaźnik psychologiczny świadczącyo tym że wola jest takimu osdobnikowi całkowicie narzucona...Albo sprzedał akcje i po cichu przyłączył do obozu niedźwiedzi (do czego nigdy się nie przyzna) albo ponosi dotkliwe straty materialne wywołujące tak duży ból że nie ma już ochoty na zaglądanie na bloga, który te nieprzyjemne uczucie jeszcze bardziej potęguje (chyba że jest masochistą)...Teraz jest dużo ludzi bardzo odważnych...odwaga ich przejawia się dwojako: bardzo śmiało dokonują transakcji kupna akcji oraz...bardzo śmiało o tym piszą publicznie i są całkowicie przekonani o swojej racji...spróbować powiedzieć im że mogą się mylić to jak zabierać flaszkę alkoholikowi albo heroinę narkomanowi...Ja takiego zachowanie nie rozumiem ale cieszę się że są takie osobniki bo wskazują jaki panuje obecnie nastrój na rynku...odnoszę wrażenie że rynek jest w tej chwili bardzo "zaleszczony", przez co rozumiem to iż armia byków jest liczniejsza ale jakby to powiedzieć...złożona raczej głównie z pospolitego ruszenia...natomiast armia niedźwiedzi choć dużo mniejsza to jednak lepiej uzbrojona, złożona z zawodowców i zwarta w szyku...tu nikt nie panikuje po jednej wzrostowej sesji...

Pozdrawiam

Longterm

Komentarze (18)
Nadszedł czas
 Oceń wpis
   

Witam,

Zgodnie z moimi przewidywanami rynek zmienił dzisiaj kierunek. Według mnie machina zniszczenia ruszyła...nie ma już odwrotu i dwie wielkie siły zetrą się w największej i najbrutalniejszej bitwie od ponad roku. Nie wiem jak to się skończy ale wiem jedno: ten kto wyjdzie z tego starcia zwycięski ten będzie rządził przez kolejne miesiące a nawet lata...To jest bój na śmierć i życie więc żaden obóz nie będzie brał jeńców...jeśli niedzwiedzie przegrają tą bitwę to nie mają już czego szukać w otwartej walce - nie ma już gdzie się cofać i odpowiedzią jest jedynie kontratak na zaskoczone oddziały byków. Wystarczy że zepchną teraz byki ponizej 2200 na WIG20 i 1065 na S&P i lawina się potoczy już sama...najtrudniej będzie teraz utrzymać momentum ale gdy te będzie potwierdzone kilkoma spadkowymi sesjami to niedźwidzie zaczną narzucać swoją wolę przerażonemu stadu byków prowadząc je tam gdzie chcą czyli do piekła...

Pozdrawiam

Long

Komentarze (28)
1 | 2 |
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)