Prognoza na tydzień rozpoczynający się 01.03.2010
 Oceń wpis
   

Witam,

Ależ mieliśmy końcówkę w Warszawie w piątek! WIG20 wzrósł na zamknięciu aż o 3,03% - wow! Ta brawurowa szarża byków sprawiła że cały tydzień okazał się wzrostowy. Marne te wzrosty bo wynoszące symboliczne 0,6% ale sprawiają że nie pomyliłem się co do kierunku i na rynku polskim zachowuje wciąż czyste konto ze 100% skutecznoscią prognoz (6/6). Natomiast w USA pomyliłem się już drugi tydzień z rzędu bo S&P niestety spadł o również symboliczne 0,4%...Na rynku amerykańskim maja skuteczność spadła do 66,7% (4/6). Całkowita skuteczność prognoz wynosi zaś 83,3% (10/12).

Jak już wspomniałem finisz na Prince's Street (ang. Ulica Książeca) był bardzo imponujący i WIG20 przy ładnym obrocie wyłamał się z trendu spadkowego. Natomiast rozczarowała Wall Street (ang. Ulica Murowa) gdzie wzrosty były bardzo skromne ale inwestorzy chyba myśleli już o weekendzie i olimpijskim finale w hokeja z sąsiednią Kanadą...Myślę że mało kto spodziewał się takiego obrotu sprawy po bardzo przygnębiającej poprzedniej sesji kiedy przy dużym obrocie spadliśmy o 1,5% ale tak jak uspokajałem  w poprzednim komentarzu należało się zwyczajnie uzbroić w cierpliwość. Jedna z moich żelaznych zasad brzmi: "nie wiesz co robić - nie rób nic" i tego się trzymałem do końca w tym tygodniu. Wprawdzie nie osiągnąłem zakładanych przez siebie poziomów indeksów ale uważam że przedpole dla byków jest oczyszczone i szturm na tegoroczne szczyty niezagrożony. Pośpieszyłem się zwyczajnie z tym 2350 na wig20 ale co się odwlecze to nie uciecze. Dolar się zaczyna osłabiać i moim zdaniem w przyszłym tygodniu może przywitać się ponownie z 72 eurocentami. To był nieudany tydzień dla akcji i surowców ale bardzo bardzo udany dla obligacji, które ukradły sporo gotówki z rynku. W przyszłym tygodniu kasa uwolniona z obligacji i dolara powinna napędzić wzrosty na giełdzie. Jeszcze większym paliwem dla byków jest...panujący powszechnie strach i niepewność co tworzy zjawisko klasycznej "wspinaczki po ścianie strachu". Kto powiedział że strach jest zjawiskiem negatywnym? Nie ma strachu nie ma miłości, nie ma zadowolenia, nie ma euforii...czym byłoby życie bez strachu? nigdy nie kończącym się boczniakiem bo wszystko by było wiadome:) Im więcej niepewności, im więcej łamigłówek tym większe prawdopodobieństwo że pojawia się rozwój. Ja zawsze mówię że strach jest najlepszym motywatorem. Powiesz komuś że dostanie za coś milion dolarów - OK super ale człowiek ma wątpliwości czy wszystko by zrobił. Przystawisz komuś pistolet do głowy - wszelkie wątpliwości znikają:)

Jakie poziomy na przyszły tydzień prognozuje? W myśl zasady że poziomy które się nie sprawdziły w danym tygodniu powinny się sprawdzić w kolejnym obstawiam dokładnie te same na zamknięcie w piątek 06.03.2010:

WIG20 2354 +3,9%

S&P500  1135 +2,8%

Pozdrawiam

Longin

 

Komentarze (31)
Byki pod presją
 Oceń wpis
   

Witam,

Po raz pierwszy od czasu kiedy rozpocząłem swoje cotygodniowe prognozy (to już 6 tydzień) znalazłem się pod prawdziwą presją. Rynek amerykański nie chce iśc już na północ i po dotknięciu oporów pochylił się pod ciężarem podaży. Surowce tąpnęły i wraz z nimi również rentowność obligacji amerykańskich a powodem tego wszystkiego był wciąż umacniający się dolar. W moich prognozach na ten tydzień zakładałem jego załamanie, bo ile można w kółko powtarzać te same historie o Grecji, Portugalii i Hiszpanii? Niestety jednego nie wziąłem pod uwagę a mianowicie ogromnego popytu na aukcje obligacji skarbowych w USA (2-latki sprzedane na pniu za 44 mld) oraz miesięcznych bonów (31 mld $). Zainteresowanie ponad 3-krotnie przewyższało podaż co dobrze wróży również jutrzejszej aukcji 5-latków (42 mld $). Na to wszystko potrzeba było zebrać całkiem sporo gotówki, która musiała powracać z Europy i rynków wschodzących. Inwestorzy zagraniczni (banki centralne z całego świata) równieź przyczynili do wzrostu notowań zielonego.

Warto się moim zdaniem jeszcze uzbroić w cierpliwość i zobaczyć jak dolar będzie się zachowywał jutro gdy zostanie jedynie aukcja 5-latek za 42 mld. Najważniejszym wydarzeniem jutro będzie pierwsze przesłuchanie Bena Bernanke przed komisją Kongresu (godz. 16). Prawdopodobnie sprawa rozstrzygnie się już po zakończeniu naszej sesji więc nie wróży to wzrostom jutro. Zakładać należy że zlecimy kolejne 1 może nawet 2% (2217 lub 2195 najniżej) jutro i zostanie już tylko 2 dni na odrabianie strat. Tylko bardzo mocno osłabiający się dolar którego wykres przypominałby wodospad sprawiłby że indeksy zostałyby wtedy wyciągnięte na zakładane przeze mnie poziomy...wciąż liczę na taki scenariusz i trzymam się go. Być może sprzymierzeńcem byków zostanie ponownie Ben Bernanke, który przed komisją zacznie przekonywać że inflacja jest pod całkowitą kontrolą i nie zamierza podnosić stóp w bliżej określonym terminie? Ile już razy to słyszeliśmy ale za każdym razem działało...

Pozdrawiam

Long

Komentarze (10)
Prognoza na tydzień rozpoczynający się od 22.02.2010
 Oceń wpis
   

Witam,

No w końcu udało mi się trafić poziom na naszym WIG20 i tym razem pomyłka to było jedynie...0,52 punkta. (prognozowałem 2250)  Ten sukces zaskoczył nawet mnie samego:) Niestaty poważnie chybiłem tym razem na rynku amerykańskim, który wcześniej był bardziej przewidywalny. Zamiast prognozowanych 1080 S&P wzrósł aż na 1109,17 (pomyłka o 2,7%). Powiedziałem że obstawiam remis z lekkim wskazaniem na byki a ciężko taki wzrost nazwać remisem. Rynek pokazał naprawdę wielką siłę po spadkach z początku miesiąca i bardzo szybko się odbudowuje - szczególnie za Oceanem. Na polskim rynku wciąż zachowuje zatem czyste konto ze 100% skutecznoscią 5/5, natomiast w USA po raz pierwszy się pomyliłem i mam 80% skuteczności 4/5.

W zeszłym tygodniu bardzo mocno drożały surowce na czele z moim doktorem ekonomii - miedzią która odpaliła o ponad 9% i ropą naftową, która wzrosła o ponad 8%. Co ciekawe te dwa surowce drożały pomimo tego iż dolar wcale nie chciał spadać. Rosła również cena złota i ono również stało się ostatnio skorelowane dodatnio  z akcjami (złoto rośnie - akcje też rosną). Rentowność obligacji rosła pokazując dalszą, cichą ewakuację z amerykańskiego rynku długu. Co do dolara to wygląda mi to na chwilowy koniec jego wzrostów wobec Euro. Temat Grecji i pozostałych krajów PIIGS został wydaje się że dostatecznie wyczerpany a przypominam że Euro jest o wiele mocniejsze fundmanetalnie od dolara. Reprezentuje większą i silniejszą gospodarkę, która coś jednak produkuje i  która w odróżnieniu od USA ma sporą nadwyżkę hadlową w wymianie z zagranicą. Obstawiam załamanie się dolara w przyszłym tygodniu i początek kolejnej odsłony "orgii carry tradingu". Symboliczna podwyżka stopy dyskontowej jest według mnie zupełnie błędnie interpretowana w mediach. Podobnie jak rynek błędnie odczytywał obniżki stóp w latach 2007-2008 gdzie po kilku sesjach odpałów rynek leciał na pysk, tak teraz ludzie wmawiają sobie że niby podwyżki mają stanowić koniec świata. Przecież te pieniądze nagle nie wyparują z rynku gdy stopa FED nie będzie już wynosiła 0%  a ja powiem więcej - na miejscu takiego bankiera to ja wolałbym pożyczyć komuś na 6% czy nawet 10% rocznie niż na 3,5% w tej chwili...po co pożyczać i ryzykować teraz kiedy sytuacja jest wciąż niepewna i liczyć na liche 3,5%? Bankierzy zaczną uruchamiać akcje kredytową właśnie dopiero wtedy jak będą mogli na tym zarobić godziwe odsetki. Paradoksalnie zatem w czasach tego kryzysu to niskie stopy hamują akcję kredytową.  W tej chwili bowiem banki mogą jedynie przekazywać wolne środki traderom którzy zarobią na spekulacyjnych transakcjach na akcjach, surowcach, złocie, walutach obcych czy nawet obligacjach...Myślę że nawet kiedy stopa FED będzie na poziomie 2% to oni wciąż będą pompować te bańki. Na tym polega inflacja że jak jest duża podaż pieniądza to muszą one prędzej czy później przeciec do wolnego obiegu co odczuje najbardziej dotkliwie jak zwykle przysłowiowy Kowalski i Smith...Tak więc zabawa w carry trade trwa dalej i myślę że mamy przed sobą kolejną, być może ostatnią jej odsłonę...

Mamy za sobą 2 tygodnie wzrostów i mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością że na taki scenariusz byłem w pełni przygotowany. Jeśli popatrzy się na jakikolwiek indeks azjatycki a szczegolnie Hong Kong, koreański Kospi i Szanghaj to można zauważyć że tam mini hossa nie kończyła się od razu i nie było jakiegoś mega wodospadu ale tworzyły się formacje podwójnego szczytu czy nawet potrójnych szczytów. Wszystko zatem jeszcze przed nami a tymczasem chciałbym przedstawić w końcu moją prognozę na zamknięcie w piątek 26.02.2010:

WIG20 2354 +4,6%

S&P 1135  +2,3%

Wydaje mi się że nasz rynek musi trochę dogonić w odbiciu Amerykę, która już jest właściwie w zasięgu szczytów na 1150. Myślę jednak że jeszcze za wcześnie na test tegorocznych rekordów.

Pozdrawiam

Long

 

Komentarze (21)
Prognoza na tydzień rozpoczynający się od 15.02.2010
 Oceń wpis
   

Witam,

Jak do tej pory dokonałem 4 prognoz i jak na razie szczęśliwie udało mi się nie pomylić w żadnym tygodniu co do kierunku. Najpierw 3 kolejne tygodnie spadków, potem w ubiegłym tygodniu zgodnie z prognozą odbicie ale...niestety "zdechłego kota" bo wig20 wzrósł o marne 0,96% a amerykański S&P o 0,87%. Do moich poziomów było daleko, daleko tymniemniej ponownie większy sukces osiągnałem w USA bo pomyliłem się jedynie o 1,5% natomiast na własnym podwórku chybiłem aż o 6% :) dochodzę do wniosku że nasz bananowy indeks wig20 po pierwsze należałoby przemianować na wig5 bo tylko praktycznie 5 spółek odgrywa w nim rolę: KGHM, PKO, Pekao, Orlen i TPSA...

W przyszlym tygodniu rozpoczynamy w Warszawie od sesji ważnej jedynie z przyczyn statystycznych bowiem Nowy Jork będzie świętował Dzień Prezydenta. Kolejne dni powinny przynieść dalsze przeciąganie liny pomiędzy wyrównanymi chwilowo siłami byków i niedźwiedzi. Działania byków jednak nazwałbym może lepiej "tańczeniem na linie"...bo ryzyko utrzymywania rynku na tych poziomach jest bardzo duże natomiast wzrosty wywołać by mogła jakaś bardzo dobra informacja a takich ostatnio nieurodzaj... Rynek wszedł w zeszłym tygodniu w konsolidację i może ona potrwać jeszcze od 5 do nawet 10 sesji przed mocnym wybiciem w konkretnym kierunku. Na wig20 grany będzie według mnie typowy boczniak na  poziomy 2250-2190 natomiast w USA to samo w kanale 1080-1060. Pamiętajmy że jeśli taki scenariusz się sprawdzi to postępujemy zupełnie przeciwnie niż podczas trendów czyli sprzedajemy siłę a kupujemy słabość...uważam (to nie jest rekomendacja) że należy sprzedawać indeks przy 2250 a kupować gdy zjedzie w okolice 2190. Taka zabawa może trochę potrwać jeśli nie pojawią się jakieś ważne dane, będące na tyle istotne że wybiją któryś z obozów ze swoich okopów. Nie sądze że będą to czwartkowe i piątkowe dane o inflacji w USA  bo ona raczej jest pod całkowitą kontrolą. Za wzrostami przemiawia rynek obligacji gdzie następuje już powolna ewakuacja oraz rosnące ceny surowców. Za spadkami przemawia umacniający się agresywnie dolar, świadczący o tym iż carry trade jest dalej zwijany. Te dwie siły się równoważą dlatego przewiduje remis ze wskazaniem jednak na byki.

Prognoza na zamknięcie w piątek 19.02.2010:

WIG20  2250

S&P500  1080

Pozdrawiam

Long

Komentarze (13)
Czy Euro jest koniecznością dla Polski?
 Oceń wpis
   

Witam,

Z dużym zaniepokojeniem czytam doniesienia prasowe jakoby PO miało zamiar zmieniać konstytucję i co najważniejsze wprowadzić tam zapis o zmianie naszej waluty ze Złotego na Euro. Donald Tusk i minister Rostowski bardzo agresywnie lansują projekt jak najszybszego wejścia do strefy EMU.

"Przedstawimy to w rozdziale europejskim. To jest konieczność "- powiedział Premier.

To ja się pytam: Jaka konieczność? Czy jest taka konieczność? Czy ktoś nam znowu coś nakazuje w imię "jedynej słusznej" idei? Czasy kiedy to rząd wiedział lepiej i chciał na siłę uszczęśliwiać obywateli minął w 1989 i Platforma powinna o tym pamiętać. Jeśli raz odwrócisz się od ludu to lud Cię obali...Według ostatniego sondażu 37% społeczeństwa jest zdecydowanie przeciwna wprowadzeniu Euro a aż 52% Polaków uważa że wspólnotowa waluta negatywnie odbiłaby się na ich sytuacji materialnej. Jedynie 29% respondentów chce przyjecia Euro i jest to grupa malejąca (spadek o 6% w stosunku do poprzedniego sondażu). 34% Polaków wciąż jest niezdecydowanych. Warto jednak podkreślić że spośród ludzi mających już wyrobione na ten temat zdanie aż 56% jest przeciwna Euro!

Ja nie jestem przeciwnikiem Euro w długim terminie. Uważam że kiedyś - za kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt lat powinniśmy przystąpić do unii walutowej. Tymniemniej na dzień dzisiejszy jestem zdecydowanie przeciwny. Obecny rząd musi mam nadzieję zdawać sobie sprawę że tylko i wyłącznie dzięki posiadaniu własnej waluty udało nam się jak do tej pory uniknąć recesji i to recesji surowej. Eksport nie załamał się tak bardzo jak w sąsiedniej Słowacji, mało tego dzięki korzystnemu kursowi walutowemu Niemcy kupowali nasze samochody na potęgę. Przyjeżdzali i wciąż przyjeżdzają aby skorzystać z wielu usług (medycyna, operacje plastyczne, uzdrowiska) ale również na zwykły wypoczynek. Tego wszystkiego byśmy nie mieli gdybyśmy przyjęli Euro kilka lat temu. Dodatkowo kiedy Euro bardzo się umocniło wobec PLN w zeszłym roku minister Rostowski mógł zamieniać pieniądze z funduszy unijnych po bardzo korzystnym kursie, przez co uzyskaliśmy o wiele więcej złotowek za jedno Euro niż w latach ubiegłych. Wysoki kurs Euro sprawił również że spadł znacząco import bo towary zagraniczne zaczęły być drogie. Skłoniło to konsumentów do zakupów produktów wytwarzanych w Polsce i to ponownie w naturalny sposób stymulowało naszą gospodarkę. Dość powiedzieć że w połowie ubiegłego roku po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nasz bilans handlowy był przez chwilę dodatni.  Premier Tusk powinien pamiętać że gdyby nie Polski Złoty to nie mógłby on z dumą pokazywać Polski jako zielonej wyspy na tle czerwonej Europy...

To ja się ponownie pytam: czy to jest konieczność? Zapraszam do dyskusji na temat przyjęcia Euro.

Pozdrawiam,

Long,

 PS: Jestem pewien że  Euro będzie jednym z głównych punktów dyskusji podczas nadchodzącej kampanii prezydenckiej. Może dojśc do sytuacji kiedy społeczeństwo nie będzie głosowało przeciwko jakiemuś kandydatowi ale...przeciwko Euro...

Komentarze (23)
Sparta kontratakuje?
 Oceń wpis
   

Witam,

W poniedziałek kiedy to czarne chmury ponownie pojawiły się nad giełdą napisałem że Grekom należy się jakieś odreagowanie - przynajmniej w krótkim terminie. Przez dwie kolejne 2 sesje główny grecki indeks giełdowy wzrósł o 7,4%...zaledwie 300 Spartan odparło atak  milionowej armii z całego świata...podobne problemy Hellada miała 2490 lat temu pod Termopilami i jak uczy historia wszyscy uczestnicy bitwy zginęli a Persowie dostali się w końcu w głąb kraju i spalili Ateny...w ostatecznym rozrachunku Grekom udało się jednak wygonić intruza ze swojego terytorium. Teraz może być podobnie bo przecież Grecja nie zostanie zmazana z mapy Europy. Może jednak mieć problemy z odparciem tego pierwszego ataku spekulacyjnego jakiego jesteśmy świadkami. Grecja jest w tej chwili grana jak typowa spółka bankrut. Najpierw dowiedzieliśmy się że sąd ogłosił upadłość likwidacyjną i kurs runął ostro w dół. Potem dowiadujemy się o pogłoskach jakoby jakiś inwestor był zainteresowany uratowaniem upadłej spółki...kurs ostro odpala w górę pod plotki o złożenie wniosku o zmianę statusu na upadłość z możliwością układu. Rolę rycerza na białym koniu odgrywa w tej greckiej tragedii rząd Niemiec natomiast tym układem byłby układ ze wszystkimi wierzycielami czyli bankami z całego świata...Jak będzie? zobaczymy ale oczywiście lepiej nie grać w tak ekstremalnie ryzykowną grę. Jedyną pozytywną opcją dla tego kraju widzę w tym iż inwestorzy mogą być w tej chwili skuszeni wyjątkowo tanimi cenami greckich akcji i relatywnie korzystnym kursem Euro w stosunku do dolara co sprawia że ewentualna inwestycja staje się jeszcze bardziej atrakcyjna. Możliwe zatem że ten cały zamęt jaki obserwujemy jest niczym innym jak celowym zdołowaniem wszelkiego rodzaju aktywów greckich w celu ich wykupienia za bezcen. Zatem "wiem że nic nie wiem" jak to mawiał Sokrates:)

Co do moich prognoz na ten tydzień to zostały jedynie 2 sesje i bardzo ciężko będzie rynkom uzyskać moje poziomy. Wszystko zależy od dolara. Jeśli jutro będzie ogłoszony poważny plan pomocy dla Grecji to Euro powinno się umocnić (przynajmniej krótkoterminowo). Takiemu scenariuszowi sprzyjałby dzisiejszy odczyt deficytu handlowego w USA - większego od oczekiwań, co jest fundamentalnie bardzo złą informacją dla waluty. Wciąż podtrzymuje zatem moje prognozowane poziomy i czekam na rozstrzygnięcie w piątek.

Pozdrawiam

Longterm

Komentarze (5)
Czerwony poniedziałek czyli czy Grecja=Polska?
 Oceń wpis
   

Witam,

Pierwszy dzień tygodnia rozczarował inwestorów liczących na szybkie i dynamiczne odbicie. Wig20 spadł o 0,29% a S&P o aż 0,89%. Czy zrobiło to na mnie wrażenie? Czy zmieniłbym w tej chwili moje prognozy na koniec tego tygodnia? Odpowiedź brzmi: ani trochę. Fakt że giełda spada w poniedziałek odbieram z zadowoleniem bowiem w poprzednich tygodniach pierwsze dwa dni tygodnia pokazywały fałszywy ruch i jeśli historia ma się powtórzyć to od środy powinien zapanować już tylko kolor zielony. Moja korelacja złota i giełdy się potwierdziła bo kruszec również zdołował wobec umaniającego się dolara. To właśnie dolar jest winowajcą spadków. Gdy się dzisiaj osłabiał to rosły ceny złota i akcji, gdy tylko wychodził nad kreskę względem euro to złoto taniało i w ślad za tym jechały w dół giełdy...Na dolarze jednak dostrzegam symptomy krótkoterminowego szczytu. te dzienne wahania i na przemian zjazdy i wzrosty świadczą ewidentnie o wyczerpywaniu się potencjału kupujących. Ile można trąbić o problemach Grecji, Portugalii i Hiszpanii? Słyszymy już o tym od kilku ładnych tygodni a ja bym się wcale nie zdziwł jak w kolejnych tygodniach będą to rynki faworyzowane przez inwestorów. Czym bowiem Grecja różni się od Polski? Patrząc na wykres giełdowy, który ponoć odzwiercedla sytuację gospodarczą to można śmiało stwierdzić iź Grecy są naszymi gospodarczymi braćmi bliżniakami...spadli w 2009 roku o 70% od szczytów historycznych (my o 68%) potem wzbili się o 100% od dołka (my tak samo) a teraz po prostu zostali zaatakowani jako najsłabsze ogniwo strefy Euro. Od szczytu z października spadli już o 38% i to samo pewnie spotka i nas w dłuższym horyzoncie czasowym. Na tą chwilę jednak uważam że Grekom należy się już jakieś odreagowanie. W ślad za tym powinno się wzmocnić również w końcu Euro co pociągnie za sobą wzrost cen surowców i giełdy. Zatem nie zmieniam nastawienia na ten tydzień i kibicuje dalej bykom i wspólnotowej walucie.

Pozdrawiam

Long

Komentarze (10)
Prognoza na tydzień rozpoczynający się 08.02.2010
 Oceń wpis
   

Witam,

Trzy tygodnie spadków na giełdzie mamy za sobą. Już nie będę podsumowywał moich dotychczasowych prognoz bo sam pomijam na innych blogach teksty w stylu "a nie mówiłem"...nie lubię też jak ludzie skupiają się na tym co już było i zapominają że giełda startuje już od poniedziałku...przyznaje zatem rację Hathor i nie skupiam się wogóle na jakiejkolwiek krytyce i polemice z szydercami i przyjmuję strategię "psy szczekają, karawana jedzie dalej":)

Trzy ciężkie tygodnie dla giełdy i wydaje się że wystarczy już tych spadków. Tak, po raz pierwszy od dłuższego czasu napiszę byczą prognozę...dziwne trochę uczucie po tym jak przez kilka miesięcy skupiałem się jedynie na zagrożeniach. Teraz gdy rynek został zmasakrowany poprzez niedździedzi blitzkrieg należy skupić swoją uwagę na okazjach. Uważam że rynek wszedł w fazę krótkoterminowego wyprzedania a w piątek mieliśmy w Warszawie do czynienia z klasycznym "klimakterium sprzedaży (ang. selling climax). Jeśli rynek jechałby od poniedziałku dalej ostro w dół to następnym terminem właściwym dla takiego zachowania byłby...KRACH...według mnie nie ma podstaw dla krachu bowiem jedno mogę przyznać moich adwersarzom - to nie jest bańka spekulacyjna jak Nasdaq w 2000 roku czy nasz Mwig40 w 2007 roku i nie będzie już jednostajnie przyspieszonych spadków aż o 80% od szczytu...przewiduje mniejsze spadki na poziomie 30-50% bo przecież jesteśmy wciąż 44% od historycznych szczytów na wig20 a ciężko taką sytuację nazwać bańką...nazwałbym to przegrzaniem silnika jadąc pod górkę na niskim biegu...nie czas jeszcze na II bieg...

Co do rynku amerykańskiego to w oczy rzuca się przede wszystkim fakt że w tej chwili 500 spółek indeksu S&P jest warte tyle co jedna uncja jubilerska złota...za 31,1 gram kruszcu trzeba zapłacić tyle samo ile za cały indeks S&P czyli 1066 dolarów...oba wykresy też pokazują ostatnio idealną korelację, będąc najwyraźniej uzależnione od dolara. Zarówno złoto jak i akcje S&P spadały wobec umacniającego się dolara (są w nim wyceniane) i obie klasy aktywów osiągnęły w piątek dno na...1044...Magia liczby 44 powstrzymała spadki na obu klasach a to zawsze znaczyło mocny impuls w przeciwnym kierunku. Warto zatem od rana obserwować jak zachowuje się złoto bo ono idzie ostatnio w tym samym kierunku co akcje. Również surowce wydaje się że złapały dno po strasznej rzezi przez ostatnie tygodnie. Indeks Baltic Dry pokazujący koszty za frachty morskie surowców również nieznacznie odbił się od dna. Natomiast na dolarze wyczuwam euforię, która zawsze kończy każdy rajd...

Prognoza na zamknięcie w piątek 12.02.2010:

WIG20    2350

S&P500  1091

Pozdrawiam

Long

 

 

 

Komentarze (20)
Blitzkrieg niedźwiedzi
 Oceń wpis
   

Witam,

To był bardzo emocjonujący tydzień. Moje prognozy okazały się zbyt konserwatywne jeśli chodzi o rynek polski. Prognozowałem spadek o jedynie 3,6% na 2300 a spadliśmy jeszcze dodatkowe 4,6% aż na 2195...popełniłem jeden szkolny błąd a mianowicie uwierzyłem że Polska może być silniejsza od Ameryki...na przyszłość trzeba wbić sobie to mocno do głowy że jesteśmy rynkiem słabszym zaliczanym wciąż (słusznie bądź niesłusznie) do rynków wschodzących czy też rozwijających się. To amerykański S&P pokazał w tym tygodniu siłę bowiem spada w tej chwili niecałe 1,5% wobec spadku aż 7,85% w Warszawie. Odpokutowaliśmy zatem naszą pychę i pychę naszego rządu pokazującego nasz kraj jako "zieloną wyspę" na tle czerwonej Europy...Już nigdy nie dam się na to nabrać choćby Peter Schiff napisał w swoim felietonie że jesteśmy drugą Japonią:)

Teraz kilka słów o rynku akcji. Niedźwiedzie przeprowadziły akcje jaką przepowiadałem od dłuższego czasu a jaką nazwałem "szokiem i przerażeniem". Polega ona na bardzo szybkim wybiciu tłumowi z głowy hossy. Ten giełdowy "blitzkrieg" został przeprowadzony w sposób mistrzowski. Barrack Obama odgrywa w nim rolę Adolfa Hitlera a gracze giełdowi rolę Żydów wiezionych pociągami do Auschwitz Birkenau...Ten giełdowy holokaust zaczął się na dobre i będzie trwał aż do ostatecznego rozwiązania...Giełda spadła od szczytu już o 12,2%...a teraz proszę o szczególną uwagę: wzrost jaki giełda wypracowywała w ponad 5 miesięcy od 21.08.2009 został całkowicie zniszczony w...12 sesji...2 i pół tygodnia...proszę teraz przypomnieć sobie jak kpiono z moich prognoz przez te wszystkie miesiące...jak wyśmiewano Longterma na forach internetowych i w komentarzach na moim blogu...i co? wystarczyło 2,5 tygodnia żeby cały ten entuzjazm w moich adwersarzach legł w gruzach blitzkriegu...Dlaczego zatem ludzie tak się zachowywali? Dlaczego byli tacy pyszni? Uwierzyli że drzewa będą rosły do Nieba...jak zwykle historia giełdowa się powtarza i biedny Kowalski został z przysłowiową ręką w nocniku...

Dobra rada na dziś to przede wszystkim pokora. Pokora wobec rynku, pokora wobec praw natury i pokora wobec siebie samego...

Dziękuje za uwagę

Longterm

Komentarze (24)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)