Ameryka zaczyna zatrudniać
 Oceń wpis
   

 Witam,

W zeszłym tygodniu Irlandia praktycznie ogłosiła bankructwo, premier Portugalii wspomniał że jego kraj może czekać podobny los a Węgry oficjalnie nacjonalizują swoje OFE i żeby tego było mało to Północna Korea dokonała ataku rakietowego na swojego południowego sąsiada…w odpowiedzi na to wszystko mieliśmy spadki na giełdzie i WIG20 stracił 0,53% w skali tygodnia, natomiast amerykański S&P jeszcze więcej bo 0,86%...czy to było oznaką siły czy słabości rynku każdy może sobie sam odpowiedzieć ale ja osobiście mogę powiedzieć iż jeszcze parę miesięcy temu jakby ktoś mi powiedział co się działo to pomyślałbym że „o rany pewnie wodospad z -10% w tydzień”…rynek najwyraźniej się już uodpornił na problemy państw PIIGS i generalnie na negatywne wieści. To co kiedyś potrafiło spowodować lawinę na – 14% (kryzys Grecki) teraz kończy się skromnym -5,8%. Pomoc dla obu państw jest przecież  podobna a nawet dla Irlandii nieco mniejsza bo oscylująca w granicach 90 mld $. To ja się pytam co to jest dla USA i Bernanke który tylko w zeszłym tygodniu dodrukował ponad 27 mld $ kupując obligacje od banków? Należy jednak pamiętać że ta przecena która według mnie się kończy i która wyniosła niecałe 6% dotyczyła małej Irlandii a w poczekalni jest jeszcze mniejsza Portugalia ale i dużo większa Hiszpania…o ile Portugalia może skończyć się podobnie osłabiając giełdę o ok. 5% to Hiszpania spowoduje już zapewne surową przecenę o ok. 25-35% i kryzys ten będzie można nazwać „mini bessą”na kształt mini bessy z kwietnia-lipca tego roku wywołanej problemami Grecji. Teraz pojawiają się pytania: Czy to się jednak wydarzy już w tym roku? Nie…czy w przyszłym roku? Tak…kiedy w przyszłym roku? Tego nikt nie wie…wydaje mi się że może to się stać w okolicach końca pierwszego półrocza 2011 lub już w II połowie roku ale to tylko moja osobista opinia i tak naprawdę niczym nieuzasadniona. Wydaje mi się po prostu że rynek musi zostać porządnie podciągnięty w górę przed Hiszpanią tak aby ta ostra korekta nie mogła być odebrana jako powrót do bessy. Może być przykładowo tak że problemy Hiszpanii pojawią się w momencie gdy na WIG20 będziemy mieli 3500-3600 i wtenczas nawet drastyczna korekta o zdrowe 25% sprowadzi indeks na poziomy obecne czyli 2625-2700. Tak przynajmniej ja obstawiam w moim scenariuszu bo chociaż liczę się z problemami Hiszpanii i jestem ich w pełni świadom, to jednak z drugiej strony znam prawa jakimi rządzi się giełda. Do pojawienia się bowiem problemów mistrza świata w piłce nożnej na giełdzie może się bardzo dużo zdarzyć i to mogą być bardzo pozytywne rzeczy…światowa gospodarka to przecież nie tylko Irlandia, Hiszpania czy tym bardziej Półwysep Koreański…Myślę że już przyszły tydzień przypomni o tym inwestorom bo w piątek będzie wielki odczyt danych o bezrobociu w USA za listopad. Przewidywania mówią o wzroście miejsc pracy w sektorze pozarolniczym o ok. 160 tyś. Ja zakładam nieco więcej bo 185 tyś. a może nawet 200 tyś. bo dane tygodniowe były ostatnio bardzo korzystne i nawet otarliśmy się pierwszy raz od niepamiętnych czasów o 3 z przodu na liczbie nowych wniosków (initial claims). Jeśli zobaczymy tą „trójkę” z przodu w czwartek na rynku zapanuje euforia i oczekiwanie na wielkie fajerwerki w piątek. Uważam że właśnie tak się stanie i że pozytywne dane o bezrobociu pozwolą bykom wyjść z klinczu i ostatecznie rozprawić się z ostatnimi problemami. Dodatkowym wsparciem będzie brak dużych aukcji obligacji więc banki dostaną ulgę od skarbu państwa i będą mogły trochę pohulać - tym bardziej że Bernanke im dodatkowo pewnie z 20 mld dodrukujeJ

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 29.11.2010:

S&P500    1225 +3%

WIG20     2740 +3,71%

Komentarze (136)
Rajd św. Mikołaja pora już zacząć
 Oceń wpis
   

 Witam,

W ubiegłym tygodniu na polskiej giełdzie kontrolę przejęły całkowicie niedźwiedzie i przyznam się że nie spodziewałem się iż rynek będzie jeszcze zdolny do takiej zwały o ponad 3%. Stawiałem na idealny remis i taki był owszem ale w USA, bo tam indeks S&P wzrósł o symboliczne wręcz +0,04%. Moja prognoza była więc jedynie połowicznie udana ale przecież tak naprawdę to gram na polskiej giełdzie i to ona powinna być moim priorytetem, więc postaram się zastanowić co się stało i przeanalizować błędy. Po pierwsze zbagatelizowałem problem Irlandii bowiem nasz kraj jest wciąż traktowany jako kraj podniesionego ryzyka i w takich niepewnych momentach zagraniczny kapitał nie bawi się we wróżkę tylko wycofuję się bardzo szybko co było widać na walutach. Sytuację pogarszała transakcja sprzedaży 12% akcji PZU przez Eureko (oni też musieli przecież kupować Euro za złotówki uzyskane ze sprzedaży). I na dobicie przyszły gorsze od oczekiwanych dane o produkcji przemysłowej w październiku – jedynie 8% wobec oczekiwanych 10%...to bardzo duże rozczarowanie, które kwestionuje w oczach zagranicznych inwestorów trwałość naszego jakże kruchego ożywienia…oczywiście czarę goryczy przelali jeszcze nasi rządzący straszący zawieszeniem wpłat do OFE, ale to traktuje jako zwykłą kiełbasę wyborczą i pewnie za kilka dni nikt o tym nie będzie pamiętał. Chociaż jak by tak się bliżej przyjrzeć temu pomysłowi to on powinien wzmocnić złotówkę, bo zawieszenie wpłat do OFE to zmniejszenie potrzeb zadłużeniowych Polski (wciąż dopłacamy do ZUS na bieżące potrzeby emerytów z budżetu państwa). Taka decyzja pomogłaby złotówce ponieważ na pewno uniknęlibyśmy wtenczas przekroczenia progu 55% PKB w przyszłym roku i przez kolejne 2-3 lata problem naszego długu byłby jak to się mówi „zamieciony pod dywan”. Nie będę wałkował jednak tego tematu, tym bardziej w wieczór wyborczy bo to już mi za bardzo śmierdzi polityką, którą jak wiadomo ja się osobiście brzydzę…dla ciekawostki napiszę jeszcze tylko że rozwiązanie jeszcze bardziej drastyczne bo likwidację OFE (całkowita nacjonalizacja systemu emerytalnego) wybrała Argentyna i co się stało potem? Ano argentyńska giełda jest już 38% powyżej szczytów z 2007 roku…mnie to zupełnie nie dziwi bo dla mnie OFE to bardzo zły gracz na rynku – kupuje do progu 35-40% bo musi kupować jak mu ZUS przelewa tą kasę i potem w ogóle nie uczestniczy w rynku bo przecież ma strategię długiego terminu – ani nie kupuje więcej ani nie sprzedaję. Jeśli dojdzie w pobliże ustawowych 40% to można jedynie liczyć na co najwyżej 40% comiesięcznych wpłat z ZUS. Ale należy pamiętać że ta kasa i tak by trafiła na naszą giełdę i to w większym wymiarze bo inwestor zagraniczny miałby mniej polskich obligacji do kupienia i chętniej wybrałby akcje kraju który coraz mniej pożycza i którego dług ma coraz mniejszą rentowność. Nie twierdzę że jest to wspaniały pomysł z tym wstrzymaniem wpłat do OFE ale też kierując się przykładem Argentyny zupełnie się go nie obawiam z perspektywy rynku akcji. Paradoksalnie może to przynieść nam więcej pożytku przynajmniej w krótkim terminie, kiedy niepewny jest los krajów takich jak Irlandia i Portugalia a kolejna w kolejce czeka wielka Hiszpania z gospodarką porównywalną do Rosji…

Jak napisałem - zeszły tydzień to było bombardowanie Polski złymi wiadomościami i byliśmy świadkami bardzo niekorzystnych dla rynku wydarzeń. Myślę że limit tego pesymizmu jest już na wyczerpaniu i teraz otwiera nam się droga na północ. Jest to ostatni dzwonek przez rajdem Świętego Mikołaja a na rynku jest wiele bardzo ale to bardzo przecenionych akcji o solidnej wartości fundamentalnej. Aż dziw bierze że dla przykładu sieć delikatesów Bomi można kupić w tej chwili płacąc 38 groszy za 1 zł majątku…czyli że na dobrą sprawę firmie bardziej opłacałoby się wycofać w tej chwili spółkę z giełdy i sprzedać wszystkie sklepy za nawet 80 groszy zarabiając na tym dealu ponad 100%. Wiele firm tak z resztą w tej chwili postępuje uprawiając tzw. Buy – back czyli właśnie skupowanie własnych akcji z giełdy.  Taka aktywność zarządu spółki to jest to sygnał że w ocenie władz firmy akcje są śmiesznie tanie i że najlepszym interesem z możliwych jest ich wykup z rynku. W strategii Warrena Buffetta buy-backi są traktowane jako jeden z najbardziej pozytywnych sygnałów mogących płynąc ze spółki, bowiem zmniejszają ilość akcji w wolnym obiegu (ang.: free float) i powodują niejako premię dla akcjonariusza poprzez rosnący zysk na akcję oraz stopę dywidendy. Nie byłbym zatem zdziwiony gdybym zobaczył takie działania na coraz większą skalę przeprowadzane przez spółki takie jak Bomi i wiele innych, wycenianych poniżej swojej wartości księgowej. Podsumowując Polska jest w promocji przez świętami…rajd świętego Mikołaja pora już zacząć.

Jeszcze kilka słów o USA gdzie kasa zaczyna już na dobre przenosić się z rynku obligacji na giełdę akcji. W miniony czwartek wrócił na giełdę General Motors a jak mówi stare powiedzenie „jak idzie GM tak idzie całej Ameryce”…zatem jeśli GM został uratowany i ma się dobrze to i Ameryka powróci na  ścieżkę wzrostu. Ten tryumfalny powrót motoryzacyjnego giganta można uznać za wielki sukces administracji Obamy (chyba pierwszy i jedyny jak dotychczas)  oraz generalnie strategii Keynesa czyli pomocnej ręki państwa podczas kryzysów. "Wujek Sam" zdał swój egzamin w kryzysie i teraz już nie należy patrzeć w tylne lusterko bo jeśli GM jedzie do przodu to i cała Ameryka.

Prognoza na tydzień zaczynający się 22.11.2010:

WIG20    2740  +3,17%

S&P500  1225  +2,10%

Pozdrawiam,

Komentarze (248)
Zapowiada się idealny remis na giełdzie
 Oceń wpis
   

 Witam,

No to mamy w końcu bitwę na giełdzie bo o sielance związanej z ogłoszeniem QE2 przez FED można już zapomnieć. Uważam że począwszy od ubiegłego tygodnia siły byków i niedźwiedzi się wyrównały i to z czym mamy do czynienia to klasyczne przeciąganie liny (ang. tug of war). Z jednej strony mamy siły dowodzone przez Bena Bernanke uzbrojone w kolejne dodrukowane 120 mld $ jakie jest przeznaczone na najbliższy okres do końca roku, z drugiej strony wielkie fundusze hedge zajmujące pozycje short mające silny oręż w postaci Irlandii o której problemach dowiedzą się w przyszłym tygodniu już nawet dzieci w przedszkolach… Myślę że generalnie to iż problemy Irlandii się pojawiły będzie pozytywnym czynnikiem dla dalszego kreowania trendu wzrostowego bo jak wiadomo jak nie ma strachu to nie ma hossy… rynek będzie poruszał się teraz po klasycznej ścianie strachu gdzie należy oczekiwać na pojawienie się w głównym wydaniu dziennika kasandrycznych doniesień z Irlandii i to będzie sygnałem na wyłamanie się z impasu. Pamiętajmy o zasadzie nr 1 że jak przysłowiowy Kowalski dowiaduje się o jakimś problemie to już jest po nim… tak samo jest z resztą podczas hossy gdzie jak tzw. „ulica” jest już wyedukowana i „każdy trzepie mega kasę na giełdzie” to nagle przychodzi załamanie. Teraz będzie podobnie – rynek dojrzewał do problemu Irlandii już kilkanaście dni (problem był w cieniu decyzji FED) i teraz wkracza a fazę końcową. Niewykluczone że będziemy świadkami próby zdementowania lub rozwiązania tego problemu już w przyszłym tygodniu. Rząd Irlandii może ogłosić oczekiwany plan naprawczy bądź zwrócić się oficjalnie o pomoc do Międzynarodowego Funduszu Walutowego tak jak zrobiła to Polska po „Okrągłym Stole”. Wielu ludzi zastanawia się co dzieje się w przypadku bankructwa kraju…ja powiedziałbym że nie możemy mówić o bankructwie ale o niewypłacalności raczej bo przecież każde nawet najbardziej zadłużone państwo ma bardzo cenny majątek jaki mógłby w akcie desperacji sprzedać. Postąpiły tak w przeszłości między innymi Carska Rosja sprzedając Alaskę USA oraz Francja za Napoleona oddając Luizjanę również USA. Wiele mówiło się na wiosnę że Grecja może sprzedać za całość zadłużenia kilka swoich wysp – między innymi Rodos, którą zainteresowani byli Chińczycy. Ale tak już na poważnie to w przypadku owej niewypłacalności w kraju, który się zwróci o pomoc finansową do MFW pojawia się misja złożona z ekspertów funduszu. Tak stało się u nas w 1990 roku bodajże i wówczas Balcerowicz wykonywał to co zalecała mu misja MFW czyli drastyczne cięcia socjalne, likwidacja nierentownych zakładów, ostre podwyżki stóp procentowych w celu przyciągnięcia kapitału do systemu bankowego – to są standardowe działania MFW. W Polsce była akurat wielka wola polityczna do przemian gospodarczych i nikt Balcerowicza do terapii szokowej nie musiał zmuszać ale popatrzmy na Grecję – tam wcielenie tego w życie jest już o wiele bardziej kłopotliwe…Grecy w odróżnieniu do Polaków z 1990 roku wychodzą na ulicę i nie godzą się na taką czasową utratę niepodległości ekonomicznej…również politycy Greccy wydają się nieprzekonani do słuszności zaleceń misji funduszu…ciekawy jestem jaka reakcja będzie w Irlandii ale mogę przypuszczać że jest to naród bardziej zdyscyplinowany i rozsądniejszy od Greków i przyjmie plan naprawczy ze zrozumieniem i pełną akceptacją zarówno społeczeństwa jak i elit politycznych (zupełnie tak jak w Polsce w 1990).

Jedno jest pewne – w przyszłym tygodniu powróci z powrotem temat wałkowany przez cały rok czyli zadłużenie krajów PIIGS. Grecja była już grana, Hiszpania jakoś się broni więc teraz przychodzi pora na kolejne słabe ogniwo – Irlandię… Będzie to straszak jakim będą grały niedźwiedzie właściwie do początku Grudnia, kiedy po wyborach na „Zielonej Wyspie” ma być ogłoszony oficjalny plan naprawczy. Jak na razie to podobno kasy Irlandczykom starczy do połowy 2011 roku więc teoretycznie byki mają mnóstwo czasu na podciągnięcie indeksów wyżej. Przewiduję zatem klasyczną „wspinaczkę po ścianie strachu” i dalsze zwyżki indeksów.

Kolejną negatywną wiadomością jaką próbowano uzasadniać ostatnią realizację zysków był wzrost inflacji w Chinach. To ja się pytam czy skoro FED i Ben Bernanke usiłują za wszelką cenę tą inflację wywołać w USA to czy w Chinach miała by ona być czymś negatywnym? Inflacja w Chinach jest spowodowana boomem gospodarczym i bardzo silnym popytem zdarzającym się raz na 100 lat. XIX w. należał do Wielkiej Brytanii, XX w do USA natomiast XXI do Chin i trzeba się z tym po prostu zwyczajnie pogodzić…żadna polityka zacieśniania stóp zazwyczaj nie ogranicza formowania się bańki spekulacyjnej bo ta zazwyczaj odkrywana jest zbyt późno przez ekonomistów. W 2006 roku FED po raz pierwszy zaczął podnosić stopy w USA ale to nie przeszkodziło w powstrzymaniu kolejnego roku silnych wzrostów na rynku akcji oraz kolejnych dwóch lat na rynku surowców co doprowadziło miedzy innymi do historycznych cen ropy na 144$ w 2008. Kierując się tą analogią mamy jeszcze ok. roku maksymalnie 2 lat silnego pompowania bańki spekulacyjnej w Chinach. Do tego czasu rynek może być już na tyle przygotowany na taką ewentualność  że w przypadku faktycznego załamania, będzie ono zupełnie zignorowane.

W przyszłym tygodniu przewiduje wyrównany mecz gdzie początkowo przewagę uzyskają niedźwiedzie, by w końcówce kontrolę odzyskały byki. W USA lekkie wzrosty natomiast u nas idealny remis prognozuję.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 15.11.2010:

WIG20          2740    +0%

S&P500        1214    +1,25%

Pozdrawiam,

Longterm

Komentarze (351)
Czas na korektę
 Oceń wpis
   

Witam,

Ubiegły tydzień przyniósł bardzo dynamiczne wzrosty na wszystkich rynkach które zgodnie jechały w jednym możliwym kierunku – na północ. W odpowiedzi na decyzję FED o dodrukowaniu kolejnych 600 mld $ rosły ceny dosłownie wszystkiego co można kupić – złoto, srebro, miedź, ropa, obligacje no i oczywiście akcje. Dawno nie było takiego udanego tygodnia na rynkach finansowych. No to po kolei: złoto wzrosło o 2,56%, srebro 8%, miedź 6,20%, ropa 7,42%, potem już nieco skromniej akcje bo WIG20 o 3,10% (moja prognoza +3,7%) i S&P 3,60% (moja prognoza +2,3%). Teraz trzeba zadać sobie pytanie czy to nie jest euforia? No oczywiście że to jest euforia. Historycznie akcje dają zarobić średnio ok. 15% rocznie i każdy wynik powyżej tego jest traktowany jako kapitalne osiągnięcie a my od początku września już tyle osiągnęliśmy czyli że przez nieco ponad 2 miesiące giełda zrobiła wzrost jaki powinien wystarczyć historycznie na cały rok…To jest nieco za szybkie tempo i powiedziałbym że tempo niezdrowe. Tak szybkie wzrosty są nie do utrzymania i rynek ponownie musi nieco nacisnąć na hamulec przed być może ważnym zakrętem…Niedźwiedzie mogą mieć swoje 5 minut w nadchodzącym tygodniu i ich polowanie na złapanie szczytu może zakończyć się powodzeniem. Do wyjęcia z rynku tym razem jest od 70 do 130 punktów w dół bo rynek jest już delikatnie przegrzany. Oczywiście należy pamiętać o nadrzędnej zasadzie „don’t fight the FED” (tłum. własne: jak drukują to korzystaj) ale zanim kasa dotrze nad Wisłę może tej wody w niej upłynąć…tak na marginesie oceniam napływ kapitału od FED do Polski na 3 do 5 mld $ (ok. 8-14 mld zł) więc jakiejś wielkiej rewelacji nie będzie ale jak to się mówi darowanemu koniowi się w zęby nie patrzyJ  Jak wyliczyłem te liczby? Polska giełda ma ok. 0,4% kapitalizacji wszystkich giełd światowych więc napływ kasy z programu FED powinien być analogiczny do naszego udziału plus premia za bardzo duży marketing jaki zrobił nam ostatnio minister Grad prywatyzacjami PZU, GPW i teraz ogłoszeniem przetargu na Lotosa. To właśnie ta premia za dobry PR pozwoli nam otrzymać nawet o 100% więcej kasy od wujka Bena niż wynosi nasz udział procentowy w światowym rynku. Jeśli miałoby być to maksymalnie 14 mld złotych to przez kolejne pół roku co miesiąc możemy liczyć na zastrzyk ok. 2,3 mld zł na rynek. Czy to dużo czy mało to czas pokaże ale biorąc pod uwagę iż te 14 mld zł od FED stanowić to będzie nawet do 15% całości aktywów ulokowanych w rodzinnym funduszach inwestycyjnych to siła rażenia może być znacząca. Podsumowując stwierdzam iż zdania na temat dalszych wzrostów nie zmieniam wobec stałego napływu kapitału z USA tym niemniej jestem niemal przekonany o zbliżającej się ostrej i szybkiej korekcie spadkowej. Niedźwiedzie mają w tej chwili bowiem asa w rękawie w postaci Irlandii i to jej problemami będą chcieli najpewniej zagrać w przyszłym tygodniu.

Prognoza na tydzień zaczynający się 08.11.2010:

WIG20  2660    -2,68%

S&P500  1200  -2,08%  

PS: zapraszam do lektury najnowszego wydania magazynu "Equity" gdzie kolejny artykuł mojego autorstwa (kliknij na okładkę aby wejść):

Komentarze (407)
Udane wybicie z trendu bocznego
 Oceń wpis
   

 Witam, 

No to w końcu możemy cieszyć się wyłamaniem z trendu bocznego trwającego ponad rok. WIG i MIDWIG40 zrobiły to już dawno a ostatnio udało się to naszemu WIG20, który już trzeci tydzień utrzymuje się ponad poprzednim szczytem. Właściwie po bessie 15.04 - 01.07.2010 mamy już nowy rynek byka z dwoma dynamicznymi falami wzrostowymi za nami. Pierwszy ruch wyniósł nasz indeks o 14% z 2240 na 2563 (323 pkt). Druga fala wyniosła nas o również 14% z 2372 na 2703 (331 pkt). Teraz pora już na trzecią - kończącą tą mini hossę falę o takim samym zasięgu liczącym 14%. Zgodnie z tym scenariuszem jeśli wziąść za dołek poziom z 20.10 czyli 2592 (dno ostatniej korekty) to kończymy za miesiąc wzrosty na poziomie 2955. Należy się zatem przygotować na silny ruch wzrostowy a potem oportunistycznie przejść do obozu niedźwiedzi i chyba jednak przezimować już bez akcji w portfelu...może być tak że po wielkiej euforii związanej z drukowaniem pieniądza przez FED, wygranej republikanów i spadku bezrobocia nastanie okres marazmu i niepewności o kolejny 2011 kiedy to w FOMC zasiądzie 3 inflacyjnych jastrzębi...Tym niemniej zauważyć trzeba że wszystko układa się dla akcji idealnie i jest grunt pod listopadowy rajd z możliwym przedłużaczem na świętego Mikołaja bo przecież zarządzający doholują to zwycięstwo do końca roku w celu uzyskania mega premii. 

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 02.11.2010:

WIG20 2750 +3,73%

S&P500 1210 +2,3%

Pozdrawiam, 

Longterm

Komentarze (119)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)