Wolna Amerykanka
 Oceń wpis
   

Witam,

15 września popełniłem wpis pt. "Jak nie my to kiedy? Jak nie my to kto?" (kliknij aby wejść). W tej swego rodzaju inwokacji prosząc o opiekę nad naszym rynkiem nawet istotę najwyższą nawoływałem do przebicia poprzedniego szczytu i wybicia górą z męczącego i trwającego już ponad rok trendu bocznego. Misja ta została wykonana z pełnym sukcesem bowiem osiągnięty został nowy rekord tegoroczny i co najważniejsze został on trwale utrzymany. Teraz  po krótkiej i bardzo łagodnej korekcie jesteśmy przygotowani już do ataku na kolejne, wyższe poziomy. Można powiedzieć że pilot za sterami tego samolotu miękko wylądował. Zupełnie inaczej sytuacja przedstawia się na rynku amerykańskim gdzie Dow Jones flirtuje z poprzednim szczytem z kwietnia ale te zaloty jakoś do tej pory są przez rynek odrzucane...S&P500 natomiast wciąż jest daleko w tyle zarówno za naszym WIG20 jaki i za swoim mniejszym bratem. Być może dlatego że w firmach S&P jedynie 30% obrotu jest generowana zagranicą natomiast w DJIA ok. 40% bo przecież wiadomo że wszyscy czekają na decyzję FED o dodrukowaniu świeżych dolarów a co za tym idzie dalszego osłabienia tej waluty (słabszy USD powoduje większe zyski z zagranicy). Uważam że dolara czeka swego rodzaju apokalipsa począwszy od przyszłego tygodnia. Wielu ludzi jeszcze nie bierze tak naprawdę pod uwagę tego co się stanie czyli poluzowania ilościowego II i nie zdaje sobie sprawy co ta operacja może znaczyć dla rynku. Najciekawsze jest to że wielkie domy inwestycyjne w swoich raportach nie przewidują większego wpływu QE2 na rynek a jak wiadomo te instytucje nie chcą ujawniać strategii swoich zarządzających. Również wielu ekonomistów jest sceptycznych co do zasadności i skuteczności zastosowanych środków przez Bena Bernanke. Poprzednie pakiety stymulacyjne wysokości łącznie 1,787 bln (1 bln TALF + 787 mld Recovery Act) spowodowały wzrost indeksów o 80%. Tym razem planuje się przeznaczenie od 500 mld do 2 bln więc kierując się analogią możemy przewidywać wzrosty indeksów oscylujące pomiędzy 22% a 90%. W pesymistycznym scenariuszu za rok S&P osiągnie zatem 1443 a najbardziej optymistycznym ok. 2250. Pamiętajmy również o tym że Obama też coś tam szykuje - zdaje się że jakieś 300 mld na badania i rozwój. Dodatkowo partia republikańska będzie zabiegała o pozostawienie ulg podatkowych Georga Busha...nie zapominajmy też Pan Ben Bernanke został powołany właśnie przez G.W. Busha i jest mu bliżej do partii republikańskiej...

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 01.11.2010:

S&P500   1210 +2,3%

Pozdrawiam, 

Longterm

PS: PROGNOZA DLA RYNKU POLSKIEGO JUŻ JUTRO PO SESJI W USA! ZAPRASZAM

Komentarze (109)
Przed nami faza paniki
 Oceń wpis
   

Witam,

Nie wiele muszę zmieniać w mojej prognozie z poprzedniego tygodnia bowiem nic się nie zmieniło. Wszystkie klasy aktywów są poza trendem i chociaż obserwujemy walkę na wysokich poziomach to jednak trend jest już spadkowy zarówno na akcjach jak i na ropie, miedzi i eurodolarze. Uważam że mieliśmy podczas tej korekty już 3 klasyczne fazy: zaniepokojenia (pierwszy zjazd od 06.10), zaprzeczenia (podbitka od 12.10 do 14.10) i w zeszłym tygodniu weszliśmy w fazę strachu…pojawił się na giełdzie w końcu strach a on jak wiadomo ma wielkie oczy…kiedy raz się pojawi to człowiek myśli o ucieczce raczej niż o ataku…Kolejne etapy każdej bessy czy też w tym przypadku korekty to kolejno: desperacja, panika i na końcu kapitulacja. W przyszłym tygodniu przed nami na początek faza desperacji czyli przyznanie się do błędu przez inwestorów którzy kupowali akcje podczas szalonego rajdu. Zaczną oni z pełną świadomością sprzedawać swoje papiery ale jeszcze polując na relatywnie dobrą cenę. Myślę że albo jeszcze pod koniec przyszłego tygodnia albo w kolejnym pojawi się na giełdzie faza paniki, charakteryzująca się pojawieniem się zleceń PKC (po każdej cenie). Nie wiadomo co będzie powodem dla takiego zachowania ale tak dzieje się zawsze na giełdzie że w końcowej fazie inwestorzy się prześcigają w wywalaniu wszystkiego na oślep. Jednak nawet podczas fazy paniki znajdą się ludzie którzy będą trzymali zawzięcie swoje akcje wierząc że będzie zaraz odbicie ale i oni rezygnują w ostatniej fazie korekty zwanej kapitulacją.

Co do konkretnych poziomów to uważam że najbardziej realnym zasięgiem tej korekty jest 1130 dla S&P500 i 2500 dla WIG20 więc jak widać nie przewiduję jakiejś tragedii. Po tej delikatnej przecież cofce powinniśmy powrócić do silnego trendu wzrostowego i tym razem uporać się z poprzednimi szczytami raz na zawsze. Przewiduję iż wyłamanie z trendu bocznego nastąpi w drugiej połowie listopada czyli już po debiucie GPW (09.11). W związku z powyższym na dzień dzisiejszy zalecam odpoczynek od giełdy i jeżeli już ktoś koniecznie chce dokonać jakiejś inwestycji to zalecam zdecydowanie wejście w debiut GPW. Co do sukcesu tego IPO jestem pewny na 120% i na tyle przewiduje wzrost tej spółki może nie od razu ale powiedzmy na przestrzeni kilku miesięcy od debiutu. W odróżnieniu od poprzednich debiutów to jest spółka która nie ma konkurencji oraz ma niesamowity wręcz potencjał rozwoju. Na polską giełdę będą walić tłumnie spółki z Ukrainy, Czech, Słowacji i Węgier. Myślę że GPW stanie się potężnym centrum finansowym całego regionu  i w przeciągu kolejnych 10 lat liczba zagranicznych spółek może zrównać się z rodzimymi.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 25.10.2010:

S&P500  1150 -2,88%

WIG20    2550 -3,46%

Pozdrawiam,

Long

Komentarze (703)
W końcu ta korekta
 Oceń wpis
   

Witam, 

Kiedy WIG20 w tygodniu kończącym się 24.09 zdołał przebić 2600 i trwale się na nim utrzymać postanowiłem oportunistycznie przejść do obozu niedźwiedzi. Jak pokazało życie była to decyzja przedwczesna...WIG20 zdołał przez kolejne 2 tygodnie zrobić jeszcze 97 punków w górę! Błąd ewidentny i tu nie można chować głowy w piasek tylko przyjąć to na klatę i przyznać "tak pomyliłem się"...nie zarobiłem zatem tych 97 punktów, które były jeszcze do wyjęcia po przebiciu psychologicznego poziomu 2600, kiedy to niezdecydowani do tej pory inwestorzy zaczęli się przyłączać do zabawy...niestety zawsze na końcu przyłączają się ci najsłabsi - ci którzy przez cały ruch powrotny indeksu do górnego ograniczenia siedzieli z boku i których mógł zachęcić jedynie powszechny optymizm wśród inwestorskiej braci...jest takie powiedzenie giełdowe że "byki zarabiają, niedźwiedzie zarabiają a barany są prowadzone na rzeź"...tak, uważam że w tej chwili byków na giełdzie już nie ma...są jedynie barany wciągnięte w tą brudną grę przez grubasów. Wiadomo że przecież czeka nas wielka prywatyzacja GPW, potem Energa i jeszcze cała reszta Polkomtela, a kto wie co jeszcze nasz sypacz gradowy trzyma w rękawie? może planuje wysypać się całkiem z wszystkich udziałów jakie posiada SP? kto zagwarantuje że nie? W każdym bądź razie nawet biorąc pod uwagę samą prywatyzację GPW to w najbliższym czasie kasa będzie wyssana z rynku a OFE i tak już są blisko swoich górnych limitów zaangażowania w akcje przewidzianych ustawą...Nie ma co liczyć na dalsze wzrosty w najbliższym czasie i lepiej  przygotować się raczej na kilku tygodniową przecenę, przynajmniej do debiutu GPW na parkiecie czyli do 9 listopada.

Jeśli chodzi o sytuację na świecie to myślę że zarówno poluzowanie ilościowe FED jak i zwycięstwo republikanów w wyborach są już dawno w cenach...mamy ponownie niezły sezon raportów amerykańskich spółek ale jak znam życie nie obędzie się niedługo bez niemiłej niespodzianki, a zapewniam każdego że wtedy posłuży to za pretekst do potężnej przeceny. Dopóki nie wiadomo co zrobi FED obligacje zachowają spokój uważam. Zeszłotygodniowy spadek ich cen - największy od kilku miesięcy może być efektem jednorazowym spowodowanym słabym popytem na rządowe aukcje 3, 10 i 30-letnich obligacji. Tak małego zainteresowania amerykańskimi papierami skarbowymi nie było bowiem od lutego 2010 w przypadku 30- latków. Owszem chętnych na obligacje zaczyna brakować i jest to widoczne, ale przypominam że zanim pieniądze się przeniosą na trwałe na rynek akcji może minąć jeszcze nawet miesiąc - dwa. Tak właśnie było w marcu 2009 kiedy to giełdy akcji dostały potężnego kopa w postaci kasy uciekającej z napompowanego do granic niemożliwości rynku obligacji. Proces ten zaczął się jednak dopiero po 2 miesiącach od szczytu na obligacjach...

Podsumowując uważam że przyszły tydzień i być może kolejne 2-3 tygodnie nie będą specjalnie udane dla giełdy. Mało doświadczone osoby, które dokonały zakupów akcji będą te akcje teraz sprzedawać, a potrzeba akumulacji gotówki na debiut GPW przyspieszy lawinę wyprzedaży. Jednak w długim terminie widzę już scenariusz optymistyczny zakładający przenoszenie się kapitału z obligacji i złota na giełdę akcji. 

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 18.10.2010:

WIG20 2550   -3,90%

S&P500 1130 -3,94%

Pozdrawiam i zachęcam do zalogowania i komentowania moich wpisów - każda opinia jest ważna!

 

Komentarze (422)
Grad osłabia nas teraz ale wzmacnia w długim terminie
 Oceń wpis
   

 Witam, 

Do napisania tekstu zainspirował mnie Pan Piotr Kuczyński, który co by o nim nie mówić jest już żywą legendą naszej społeczności polskich inwestorów. Ma Pan Piotr to coś co sprawia iż ludzie zwyczajnie lubią go słuchać. Charyzmatyczny komentator giełdy i guru polskich inwestorów dziwi się w najnowszym wystąpieniu na portalu bankier.pl że nasza giełda jest słabsza w porównaniu z innymi giełdami tzw. emerging markets. Powołuje się na giełdy w Bombaju i Istanbule, które biją rekordy za rekordami i to rekordy historyczne...To ja się pytam bo nie wiem "czy na tych giełdach ministrowie skarbu plasują na rynku tak gigantyczne oferty publiczne jak u nas? PGE, PZU (największy debiut w Europie w tym roku!!!), teraz GPW a w kolejce już czeka reszta Polkomtela i cała Energa...jednym zdaniem można podsumować to tak: "Grad sypie na maksa Pekacem". PKC to oczywiście skrót od "Po Każdej Cenie" i tak to w tej chwili wygląda...robi się ofertę w tydzień angażując powiedzmy 12 dużych światowych instytucji finansowych i sprzedaje za tyle ZA ILE ONI DAJĄ...jak w takim razie giełda może rosnąć jak co chwila mamy Burzę Gradową? Czy to jest szaleństwo? Ja powiem jest to szczególny przypadek w historii naszego kraju. Z jednej strony ceny po jakich sprzedają nasze srebra rodowe są niskie ale z drugiej strony jeśli by ich nie sprzedać to nigdy nie ruszylibyśmy do przodu. 

Podobnie z resztą sytuacja przedstawia się w Chinach gdzie jest jedno niekończące się IPO podobnie jak w Polsce. I czy tam ktoś kwestionuje siłę chińskiego smoka? Uważam że należy tą nietypową sytuację zwyczajnie przeczekać. Musimy zwyciężyć ale skoro nie możemy być jeszcze lwem to musimy być lisem. Myślę że można śmiało szacować iż gdyby nie intensywne działania ministra Grada to poziom WIG20 już teraz wyniósłby ok. 3500-3700. Ale z drugiej strony jak już sprzedadzą wszystko co mają sprzedać to giełda będzie miała przed sobą kilkanaście lat wspaniałej koniunktury bo przecież sprzedają majątek  śmiesznie tanio. Oni się dziwią - my wiemy dlaczego. Kiedy nikt nie będzie się spodziewał my ruszymy...

Pozdrawiam

Long

Komentarze (16)
Koniec rajdu jest bliski
 Oceń wpis
   

 Witam, 

Dnia 2 sierpnia popełniłem wpis pt. "Upadek forum wskaźnikiem wyprzedzającym na giełdzie" (kliknij na zaznaczony tytuł aby wejść na wpis). Chciałem zwrócić uwagę moich czytelników na wzmożoną aktywność już nie tylko trolii ale też zwykłych, pospolitych chamów atakujących moją osobę i mojego bloga. Jak napisałem w tym wpisie -  zawsze jak pospólstwo zaczyna być aktywne i czynnie atakuje ludzi o odmiennych, niewygodnych im poglądach to następuje zmiana trendu. Pisałem też o tym w pierwszym artykule do magazynu Equity. Starzy bywalcy forum, które niegdyś cieszyło się sławą najlepszego w polskim Internecie, pamiętają zapewne że podobnie było z gościem posługującym się nickiem "Kenobi".  Ilekroć forumowicze, w większości niezalogowani zaczynali go intensywnie i wręcz chamsko atakować tylekroć nastawała poważna zwała na giełdzie w przeciągu kilku sesji...

Od mojego wyżej wymienionego wpisu z 2 sierpnia indeks WIG20 stracił 170 punktów w 21 kolejnych sesji co stanowiło stratę 6,7%...warto zwrócić uwagę że reakcja rynku nastąpiła dopiero na 5 sesji od wpisu więc kierując się tą analogią byki mają czas na dokonanie skutecznej dystrybucji do przyszłej środy...                     

Oczywiście nie dokonuje żadnych głębszych analiz zachowań tych osobników którzy nie potrafią zachować klasy, ale z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić iż w dniu dzisiejszym chamstwo osiągnęło poziom nie notowany od wspomnianego 2 sierpnia. Oto tylko jedna z próbek dzisiejszych "popisów" osobnika najprawdopodobniej posługującego się nickiem amator1122 piszącego również na głównym forum money.pl:

 
10-10-13 20:50:50 | 78.8.80.* | 1122

 

 Re: Oczekiwana korekta [0]

 podła zakłamana świnio !!!! mam to gdzieś co o mnie piszecie, zawsze będę
anonimowy i
to mnie nie boli jak sobie tam myślicie, zawsze stroszysz się jak paw pisząc
MOIM
BLOGU a co ty tam znaczysz, nawet nie pokierujesz dyskusji na kulturalną
wymianę zdań,
poglądów przyglądasz się biernie jak chamy (nie wszyscy) rozwalają ci ten
TWÓJ BLOG,
tolerujesz obraźliwe wpisy i to już dyskwalifikuje (nie mylić z cenzurą)
ciebie jako
gospodarza, podważa całą idee, powagę, merytoryczność jakże przez ciebie
reklamowanego
,rzekomo najlepszego bloga.

W obliczu tego typu ataków i ciągłego zaśmiecania forum na blogu podjąłem decyzję o czasowym zakazie komentowania mojego bloga przez użytkowników niezalogowanych. Oczywiście po pewnym czasie to odblokuje bo przecież skoro jest to tak skuteczne narzędzie to nie warto z niego rezygnować:) skąd bym przecież wtedy wiedział kiedy rynek będzie już ostatecznie zaleszczony? 

Pozdrawiam

Long

PS: Co ciekawe w obu przypadkach powtarzają się dwie te same osoby: wyżej wymieniony amator1122 oraz niajaka pani Basia :) Jeśli sygnał zostanie potwierdzony może by tak ufundować jakieś nagrody za kasę zarobioną z S-ek? :)))

 

 

Komentarze (47)
Oczekiwana korekta
 Oceń wpis
   

Witam,

Ubiegły tydzień przyniósł symboliczny spadek WIG20 o 0,08%. Spadek ten ma jednak według mnie duże znaczenie psychologiczne. Wprowadza bowiem dużą niepewność i stawia zdecydowany znak zapytania wobec kontynuacji wzrostów. Po euforii z poniedziałku i wtorku w piątek nie było już śladu…Przyczyną były o wiele gorsze niż zakładano wyniki bezrobocia w USA. Ubyło tam aż 95 tysięcy miejsc pracy. Wzrost w sektorze prywatnym o 64 tysięcy nie był w stanie zrekompensować lawiny w postaci utraty aż 159 tysięcy sektora publicznego. Ja rozumiem że połowa z tej straty to pracownicy cenzusu ale przecież o tym analitycy doskonale wiedzieli i pomimo tego nie zakładali żadnego spadku zatrudnienia. Uważam że taka rozbieżność wobec oczekiwań nie może ujść rynkowi na sucho. Rynek musi zostać ukarany za chciwość i sprowadzony na ziemię...W piątek oczywiście Wall Street robiła jeszcze dobrą minę do złej gry i członkowie plunge protection team (tłum. własne: animatorzy NYSE) wyciągnęli na maksimum tego rajdu na 1165. Uważam że giełdę w przyszłym tygodniu czeka potężne tąpnięcie. Poziom zadowolenia analityków i uczestników gry giełdowej jest zadziwiający nawet dla mnie. Spotykam się ze stwierdzeniami że „dobre dane z gospodarki to dobrze bo gospodarka się rozwija, a złe dane to też dobrze bo to znaczy że FED dodrukuje dolary”…ludzie to jest jakaś paranoja…jak dorośli ludzie mogą mówić takie rzeczy? Złe dane z gospodarki to są zawsze złe dane i nic tego nie zmieni. Czy jak w rodzinie ktoś utraci pracę to ktokolwiek powie że to w sumie dobrze – jest powód żeby zaciągnąć kredyt i mu pomóc? Bez żartów. Bezrobocie to nie jest coś z czego można żartować bo to jest zawsze wielka ludzka tragedia…powtarzałem zawsze że jest to według mnie najważniejszy wskaźnik makroekonomiczny, który szczególnie dobrze działa podczas trwania tego kryzysu. Człowiek wyrzucony z roboty znajduje się w początkowym stadium w ciężkim stanie szoku…świat wali mu się pod stopami, nie dochodzi do niego przez kilka dni co tak naprawdę się stało bo najprawdopodobniej działa jeszcze adrenalina, która zawsze w momentach zagrożenia się wydziela w organizmie ludzkim (tu nie zmieniło się nic od tysięcy lat)…po kilku dniach przychodzi zderzenie z szarą rzeczywistością…człowiek budzi się rano i nie ma nawet ochoty wstać z łóżka bo zaczynają się pojawiać pierwsze syndromy depresji. Po kilku nieudanych próbach znalezienia nowej pracy pojawia się strach że tak może być dłużej…może nawet bardzo długo…może rok? Może kilka lat? Człowiek taki przestaje wydawać swoje pieniądze i zaczyna oszczędzać każdy grosz…Jest przeciwieństwem modelowego przedstawiciela kasy średniej który w latach 1990-2000 napędzał gospodarkę USA. To jest pokolenie NINJA (No Income, No Job, No Assets – bez dochodow, bez pracy, bez majątku), które najprawdopodobniej spowoduje tzw. „straconą dekadę” w USA podobną do tej jaka miała miejsce w Japonii w latach 90-tych. i która tak na dobrą sprawę trwa do dziś…

Poza strachem bezrobotnych jaki będzie wpływał na pogorszenie się sprzedaży detalicznej i ogólnych nastrojów, dojdą jeszcze w przyszłym tygodniu gigantyczne aukcje amerykańskich obligacji. Rząd USA będzie chciał zaciągnąć dług na 3, 10 i 30 lat za łączną sumę 66 mld. $. Zabawa zacznie się od wtorku. W piątek zaś dane o inflacji oraz sprzedaży detalicznej.

Zgodnie z powyższym drugi już tydzień z rzędu pozostaje w obozie niedźwiedzi.

Prognoza na tydzień rozpoczynający się 11.10.2010:

S&P500     1120  -3,90%

WIG20       2550 -2,26%

Pozdrawiam,

PS: zapraszam do lektury najnowszego wydania magazynu Equity gdzie można znaleźć drugi już artykuł mojego autorstwa.

www.equitymagazine.pl

 

Komentarze (276)
Początek korekty?
 Oceń wpis
   

Witam

Tak jak zakładałem w poprzedniej prognozie ubiegły tydzień nie przyniósł żadnych rozstrzygnięć. Warszawa miała poważne problemy przez cały tydzień aby utrzymać się ponad psychologicznym poziomem 2600 ale jednak ostatecznie udało się nie tylko utrzymać ten poziom ale i ustanowić nowy rekord roczny w cenach zamknięcia na 2615 (czwartek) i tydzień zakończył się powyżej rekordu z kwietnia. W USA byki chyba zaczynają powoli wątpić w sens dalszej szarży bowiem poziom 1150 okazał się dla nich skutecznym straszakiem. Brakuje już w tej chwili paliwa do dalszych wzrostów…trzeba przyznać że jak na niepewne czasy kiedy w każdej chwili jakiś trup może wypaść z szafy to optymizm jest zadziwiająco wysoki…to bierze się jedynie z przekonania iż hossa będzie bo po prostu tak zawsze było…ta wiara to jednak trochę za mało żaby ciągnąć indeksy pionowo w górę. Ostatnimi czasy bardzo pomagał dolar ale chyba nikt o zdrowych zmysłach nie myśli że kolejny tydzień przyniesie nam kolejny wodospad „zielonego”…uważam że spadki dolara powinny być niebawem powstrzymane bo szczególnie wobec bardzo chwiejnej reputacji strefy Euro nie za bardzo widzę dalsze podstawy. Nawet bowiem jeśli dane w piątek o bezrobociu w USA byłyby o wiele gorsze od oczekiwań to paradoksalnie dolar może się wtedy zacząć umacniać. To nietypowe zjawisko polega na tym iż inwestorzy stosujący strategię „carry trade” sprzedają wtedy akcje w Europie i odkupują dolara woląc zainwestować na własnym podwórku w „bezpieczne” obligacje lub złoto. Wracając do oczekiwań co do rynku pracy to one są najdziwniejsze z jakimi miałem do czynienia jak do tej pory. Konsensus analityków jest na zero czyli że nie spodziewają się ani spadku liczby miejsc pracy, ani jej wzrostu…innymi słowy analitycy obstawiają zastój co niestety nie jest dobre dla giełdy, która aby rosnąć potrzebuje jak powietrza optymistycznych wieści z gospodarki świadczących o jej rozwoju. Zastój gospodarczy niestety nie może powodować wzrostów akcji bowiem wtedy bardziej atrakcyjnie wyglądają obligacje lub złoto.

W nadchodzącym tygodniu wszystkie znaki na niebie i ziemi podpowiadają mi że nastanie delikatna cofka. Nie narażałbym kapitału na futures na akcje ani na Forexie stawiając na PLN…gdyby ktoś przystawił mi w tej chwili pistolet do głowy to powiedziałbym „pas”…i chyba jednak podobnie postąpi większość inwestorów…

 
Prognoza na tydzień rozpoczynający się 04.10.2010:
 
S&P500     1111  -3,16%
WIG20       2535 -2,90%
 
Pozdrawiam
 
Longterm
 
PS: Zapraszam do lektury najnowszego wydania bezpłatnego magazynu Equity w którym jest między innymi kolejny artytkuł mojego autorstwa. (kliknij na okładkę poniżej aby ściągnąć najnowszy numer Equity!) 

Komentarze (286)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)