Dolar papierkiem lakmusowym dla giełdy
 Oceń wpis
   

Witam,

Od mojego wpisu z 23.08 pt. "Koniec rajdu surowców początkiem rajdu walut carry trade" japoński Jen umocnił się o ponad 5%, ale waluta która w tej chwili rządzi bezsprzecznie światowym carry trade - dolar amerykański osłabił się o dalsze 2,5%...ten czynnik jest odpowiedzialny za utrzymywaniem rajdu na giełdach i sytaucja na światowych rynkach jest całkowicie uzależniona w tej chwili od "zielonego". Stał się bowiem teraz USD swoistym papierkiem lakmusowym nastrojów na światowych giełdach. Każde najmniejsze umocnienie tej waluty względem koszyka walut będzie nie tylko sygnałem do ewakuacji z akcji ale również akceleratorem wyprzedaży kontraktów na surowce. Miedź i ropa przecież już sporo spadły od swoich lokalnych dołków właśnie w antycypacji na odwrócenie się trendu na dolarze...z tymże one spadały z taką pewną nieśmiałością bo przecież dolec wciąż się osłabiał co wprawiało traderów w coraz większe zdumienie...przecie Bernanke miał rozpocząć swoją "Exit Strategy" i zasygnalizować gotowość do podnoszenia stóp procentowych...miał ponoć ogłosić koniec programów wykupu toksycznych aktywów oraz rządowych obligacji a zrobił dokładnie odwrotnie czyli przedłużył ten program aż do końca I kwartału przyszłego roku...traderzy zdębieli...musieli pogodzić się z prawdą że jednak pomimo wielu zapowiedzi Ben Bernanke i FED poddają dolara...Co ma się Benek i Geithner przejmować Chinolami czy Japońcami co są umoczeni w obligacjach amerkańskich? Czy mają się może przejmować niemieckimi i francuskimi eksporterami? Nie, oni martwią się o swoich - wielkie banki z wall street, swoich eksporterów, oraz własne firmy czerpiące gigantyczne dochody z zamorskich inwestycji (Microsoft, GE, Procter & Gamble, HP itd) oraz chyba przede wszystkim dbają o swoje własne interesy płacąc mniej za swój dług przy tak niskim oprocentowaniu obligacji. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: mocny dolar nie jest w interesie USA. Uważam że Bernanke raczej zaryzykuje pojawienie się inflacji niż zacznie przedwcześnie podniosić stopy bowiem on najlepiej zdaję sobie sprawę jak wciąż tragicznie jest z gospodarką USA. Gdyby te całe ożywienie było prawdziwe to już teraz stopy musiałyby zostać podniesione do przynajmniej 1% bo tak nakazywałaby przyzwoitość. Bernanke to jednak rozsądny lekarz który nie ryzykuje przedwczesnego odłączenia kroplówki od umierajcego pacjenta. Szczególnie teraz kiedy już więcej zrobić nie jest w stanie jeśli chodzi o politykę monetarną i kiedy pomimo tak niskooprecontowanego pieniądza nie ma zwiększonej znacząco akcji kredytowej...Uważam że w tej chwili sytuacja USA jest bardzo niebezpieczna z uwagi na powyższe uwarunkowania. Cokolwiek nie zrobiłby FED i Bernanke będzie odebrane żle. Podniesie stopy - zarżnie ożywającą po spiączce gospodarkę, nie podniesie stóp - wznieci inflację w długim terminie i napompuje kolejną bańkę spekulacyjną z którą już sobie nie poradzi...Mało ludzi zdaje sobie sprawę jak patowe jest w tej chwili położenie USA i na jak wielkie zagrożenie jest narażona ich gospodarka...rynek kapitałowy jest mega napompowany, szczególnie rynek obligacji który wywindowany jest sztucznie właśnie przez interwencje FED. Również rynek akcji jest już według mnie bańką spekulacyjną po wzroście 56% w pół roku...Jedno negatywne wydarzenie, jedna, kolejna wątpliwość w amerykańską gospodarkę i lawina się posypie...wyobraźmy sobie że teraz Citi Bank albo Bank of America potrzebuje kolejnego bail outa, kolejne dziesiątki miliardów $ musiałyby być wydrukowane aby je ratować, ale myślę że tym razem oburzenie opinii publicznej byłoby tak wielkie że po prostu pozwolono by tym bankom upaść albo całkowicie znacjonalizowano, a ich akcje zlikwidowano...Tego ciosu rynek kapitałowy w USA już by nie wytrzymał i wszystko załamałoby się jak domek z kart...w obliczu takiej paniki Chiny i Japonia już raczej podziękowałyby za amerykańskie obligacje i mamy perspektywę Obamy deklarującego niewypłacalność gdzieś pod koniec przyszłego roku...

Wielu analityków spodziewa się korekty, wielu przewiduje jakiś rodzaj technicznego odreagowania wzrostów jako profit taking, ale co powiedzą oni na rewelację największą z możliwych? Ogłoszenie bankructwa w USA i powrót do standardu złota? Giełda wyprzedza gospodarkę o 6-9 miesięcy i na razie tego nie przewiduje ale należy bacznie ją obserwować, a szczególnie nasz lakmusowy papierek czyli dolar amerykański...

Pozdrwiam,

Long

 

Komentarze (6)
Lech Kaczyński na Wall Street
 Oceń wpis
   

Witam,

W czwartek 24.09.2009 Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej otwiera oficjalnie sesję na giełdzie w Nowym Jorku, bijąc symboliczny dzwon otwarcia (opening bell)

http://www.nyse.com/events/1253528968089.html

Nie wiem jak Państwo ale ja myślę że znając naszego prezia to zanosi się na kolejny niewypał...czyżby sesja przełomu w USA?

Pozdrawiam

Longterm

 

 

Komentarze (10)
Obama odwraca się od Europy Wschodniej
 Oceń wpis
   

Witam,

We wpisie pt." Czarny Imperator nie dba o Polskę" napisałem że tarczy antyrakietowej  nie będzie...więc nie łudziłem się zupełnie że nowa administracja będzie honorować umowy podpisane przez Busha...Wyraziłem również życzenie aby Pan Zbigniew Brzeziński został oficjalnie ogłoszony persona non grata w Polsce ponieważ popierał on Barracka Husseina Obamę i wciąż go gorliwie popiera...Ciekawe kiedy Pan Zbigniew zauważy swój błąd tak jak wiele milionów Polaków, którzy byli za zwycięstwem Obamy? Ile jeszcze potrzeba dowodów i ile czasu na to żeby przekonać tych ludzi że poparli człowieka, który zupełnie nie dba o nasze interesy...Czy należy czekać aż Rosja odetnie nam gaz i ropę? czy należy czekać aż Rosja dokona inwazji na nasz kraj w celu ochrony swoich rur przesyłowych na które ma de facto umowy własności? Czy nalezy może czekać aż Rosja wkroczy ponownie przez nasze wschodnie granice? na co oni czekają? John Mc Cain zapytany o Władymira Putina odpowiedział że widzi jedynie trzy litery: K G B... jaka szkoda że wyborów nie wygrał Mc Cain...Polska byłaby czołowym sojusznikiem republikanów w Europie. Byłaby państwem rowijającm się dzięki protektoratowi USA... Jaka jest zatem alternatywa dla Rzeczpospolitej? Jesteśmy za słabi aby samodzielnie dyktować warunki. Kwaśniewski zagrał w pokera w Europie zawierając tak silny sojusz z USA ale zupełnie nie przewidział że status quo w amerykańskim establishmencie może być tak drastycznie przerwane...zostaliśmy na lodzie razem z Czechami bo sprawa tarczy to pierwsze od dłuższego czasu zwycięstwo Rosji w Europie Wschodniej...Rosja zaczyna odzyskiwać stracone pozycje po tym jak odzyskała Abchzają i Płd. Osetię, najprawdopodobniej odzyska Ukrainę, teraz odpiera widmo baz USA w Polsce i Czechach. Powoli acz konsekwentnie dąży Rosja do odzyskania Białorusi, oraz po rozpadzie słabej UE rownież Państw Bałtyckich i perły w koronie Polski...USA jest slabe i tą słabość nam zaprezentowało...wycofanie się z Europy wschodniej potwierdza moje przypuszczenia iż USA rezygnuje z pozycji światowego lidera i wycofuje się taktycznie aby odbudować swoje pozycje być może za kilkadziesiąt lub nawet kilkaset lat...

Pozdrawiam

Long

Komentarze (17)
Nie pytaj się o nią
 Oceń wpis
   
Komentarze (7)
WIG20 naciska na hamulec
 Oceń wpis
   

Witam,

Zaczyna się w końcu coś sprawdzać na tym blogu, co ratuje autora od całkowitej kompromitacji:)...od początku czerwca piszę o nadchodzącej wyprzedaży na giełdach, a one rosną do rocznych maksimów... ale oto w zeszłym tygodniu mieliśmy silne sygnały przygotowań do powszechnej ewakuacji z akcji.

Tak apropos prognoz to 23.08 napisałem wpis pt. "koniec rajdu surowców początkiem rajdu walut carry trade":

http://longterm.bblog.pl/wpis,koniec;rajdu;surowcow;poczatkiem;rajdu;walut;carry;trade,34413.html

Czyli po kolei: ropa jest -7,6% od szczytu, miedź -6%, a waluty carry trade? hmm połowiczny sukces prognostyczny bo Jen umocnił się o 4% ale dolar amerykański wbrew mojemu przewidywaniu osłabił o dalsze -1,67%...czyli że giełdy są amotyzowane poprzez osłabianie się dolara i gdy ten zawróci kurs to czeka nas swobodne spadanie. Spadek ceny dolara należy wiązać blisko z innym fenomenem jaki miał miejsce w zeszłym tygodniu. Złoto przebiło 1000 USD i utrzymało się powyżej tej ceny na dobre co zdarza się po raz pierwszy w historii! Ale dosyć już jakichkolwiek porównań historycznych, bo od tego są popularni analitycy, a my tą historię tworzymy tu i teraz...Osłabianie dolara jest dla mnie świadectwem na to iż stał się on walutą carry trade numer 1 na świecie dystansując japońskiego Jena...stawki Liboru na USD są już niższe niż JPY po raz pierwszy chyba znowu w historii? tworzymy historię...zawsze przełomowe wydarzenia czy to dobre czy złe nie zbiegają się raczej ze wzrostami na giełdach bowiem ta raczej preferuje spokój i status quo w myśl zasady iż biznes lubi ciszę...tak więc zmiana lidera na fotelu walut carry trade, reforma zdrowia w USA czy bicie rekordów cen złota nie może w oczywisty sposób iść w parze z hossą na giełdach...co nas zatem czeka? czeka nas gigantyczna wyprzedaż o czym pisałem od dłuższego czasu i myślę że nadchodzi czas rozliczeń...18.09 jest dniem rozliczenia kontraków terminowych na poziomy indeksów i po tej dacie najprawdopodonniej indeksy przestaną być "trzymane". Również rocznica upadku Lehman Brothers w poniedizałek nie pomoże w podtrzymaniu pozytywnego sentymentu.

Czy zatem dziwne osłabianie się dolara i umacnianie cen złota nie są forpocztą przed większym zdecydowanym i rozstrzygającym ruchem niedźwiedzi? Wrzesień i Październik są najgorszymi miesiącami na giełdach - znów historycznie;) jesienna depresja, pierwsze epidemie grypy, wirusy, problemy ze spłatą zadłużenia po wakacjach i bolesny powrót do rzeczywistości czy to szkolenej czy zawodowej to typowe znaki rozpoznawcze tych dwóch miesięcy...zatem akcje będą spadały tak jak żółte jesienne liście z drzew...w każdym bądź razie nasz wig20 w odróżnieniu od wielu światowych indeksów już dawno mocno nacisnął na pedał hamulca, przez co spadki u nas mogą być o dziwo mniej dotkliwe niż w pozostałych miejscach na tej planecie. My jesteśmy już ponad 7% poniżej szczytów a w Ameryce robią kolejne roczne maksima...czyżby znowu Warszawa wyprzedziła Amerykę?

Pozdrawiam

Longterm

Komentarze (15)
Szpakowski za Leo
 Oceń wpis
   

Witam,

Po wczorajszej porażce Leo Benhaker został zdymisjonowany przez Pana Prezesa PZPN Grzegorza Latę (nieoficjalnie bowiem powiedział to dziennikarzowi a nie bezpośrednio Leo)...Rozpoczęła się gorąca dyskusja kto będzie następcą Holendra i pojawiają się nazwiska Pana Smolarka Seniora czy Majewskiego...Ja mam swojego twardego kandydata na stanowisko głównego selekcjonera a mianowicie Pana Dariusza Szpakowskiego. Jestem głęboko przekonany iż bylby on najlepszym trenerem naszej kadry od czasów świętej pamięci Kazimierza Górskiego. Nikt tak jak on nie zna polskich realiów, nikt nie obejrzał tylu meczów naszej reprezentacji  na żywo, będąc zawsze najlepiej na bieżąco poinformowany o zakulisowych szczegółach przygotowań i sytuacji w zespole...Ma Pan Dariusz niebywały naturalny talent do podpowiadania selekcjonerowi co powinno się naprawić, co zmienić gdy sprawy na boisku wymykają się spod kontroli...najlepszym dowodem na to iż jest on "szarą eminencją" naszego futbolu jest fakt iż trenerów mieliśmy już w moim  życiu chyba z dwudziestu a Pan Darek wciąż jest i wciąż walczy...jego wieczna wiara w naszą reprezentację jest wręcz wzruszająca...jego zaangażowanie w każdy mecz wręcz wzorowe...zawsze perfekcyjnie przygotowany, zawsze elokwentny i optymistycznie nastawiony, zawsze zmotywowany...ale on tego nie robi za wielkie pieniądze...on to robi z miłości do polskiej piłki.

Apeluję w związku z powyższym do Pana Grzegorza Laty o nominację Pana Dariusza Szpakowskiego na stanowisko selekcjonera polskiej reprezentacji w piłce nożnej.

Z poważaniem

Longterm

Komentarze (5)
To nie jest korekta - to powrót do bessy stulecia
 Oceń wpis
   

Witam,

Wielu analityków i inwestorów giełdowych zastanawia się czy ostatnie załamanie na giełdach to zwykła korekta czy też powrót bessy...należy zadać sobie pytanie czy przewidywanie przyszłych wydarzeń jest czynnością prostą czy ekstremalnie trudną...ja, który się na to porwałem zakładając tego bloga zdawałem sobie zawsze sprawę iż jest to zadanie graniczące z cudem...przypomina nieco prognozowanie pogody, gdzie ładna prezenterka w TV może powiedzieć nam z większym prawdopobieństwem czy jutro będziemy musieli zabierać z sobą parasol czy też nie...dla mnie jedna k paradoksalnie przewidywanie przyszłości na giełdzie jest dużo łatwiejsze w terminach długich niż tych krótkich ale zawsze nosi z sobą niestety dużą dawkę zwykłej ludzkiej nadziei...jeśli widzimy młodego, zdolnego człowieka, i po rozmowie z nim dowiadujemy się o jego wyjątkowej ambicji i chęci osiągnięcia sukcesu to możemy twierdzić że jest to osoba mająca dobre perspektywy ale...tu zaczynają się pytania: czy ma odpowiednie wsparcie i wzory modelowe w postaci swoich rodziców, czy nie zejdzie na złą, łatwą drogę do osiągnięcia tego sukcesu poprzez działalność przestępczą, czy nieszczęśliwa miłość nie sprawi że zamiast dalej zdobywać kolejne cele popełni samobójstwo...czy wreszcie będzie na tyle zdeterminowany że skończy studia i znajdzie odpowidającą jego potencjałowi pracę? czy nie przejedzie go samochód kiedy pijany będzie wracał z imprezy? czy nie zginie w wypadku samochodym chcąc zaszpanować swoim kolegom jadąc pierwszym w życiu samochodem? itd itd...zdawałoby się że taki inteligentny i ambnitny człowiek musi osiągnąć sukces ale zaraz jednak pojawia się cały szereg pytań i wątpliwości które mogą wskazać sceptycy...gdyby człowiek kierował się filozofią strachu i defetyzmu, to nie powinien wogóle opuszczać domu i najlepiej jakby nie podejmował żadnych zadań, które zawierałyby w sobie choćby odrobinę ryzyka niepowodzenia...giełda nie jest miejscem przeznaczonym dla osób asekuranckich...wręcz przeciwnie - ona przyciąga  do siebie jednostki ekstremalnie skłonne do ryzyka, o cechach charakteru podobnych do kierowców formuły 1, żołnierzy elitarncyh jednostek Delta, bokserów wagi ciężkiej, astronautów, himalaistów, gwiazd rocka które porzuciły edukację, gangsterów i wszystkich tych kórych matki przestrzegały "kochany synu bądź córko proszę Cię nie rób tego"...jak w takim razie można twierdzić iż jest to rzemiosło łatwe i przyjemne? Jest to droga przez mękę gdzie sukces odnoszą tylko nieliczni...gdyby to było łatwe to wszyscy jeździliby Ferrari i Bentleyami...czy któryś ze znanych nam analityków jeździ chociażby jakimś używanym Ferrari? Gdyby naprawdę to było łatwo przewidywalne każdy z nich a przynajmniej kilku już dawno jeżdziłoby czerwonym włoskim bolidem:) Ja o takim nie słyszałem ale widzę codziennie na ulicach takie fury że człowiek się zastanawia skąd tylu ludzi ma tyle kasy...ale ci ludzie przeważnie nie są obecni w mediach...nie pieprzą głupot w mediach...nie mówią wogóle zbyt wiele o tym jak doszli do dużych pieniędzy bo i po co? albo ktoś nazwie ich złodziejami albo Żydami i po co im to do szczęścia?  

Wracając do naszego giełdowego wątku to jak już napisałem przewidywanie przyszłego kierunku na giełdzie nie jest zajęciem łatwym, nie jest zajęciem trudnym...jest bowiem zajęciem  ekstremalnie trudnym i graniczącym z cudem...dlatego tak ciężko było przewidzieć w lutym że WIG20 odbije z 1250 na 2300 aż o 85%...ale właśnie dlatego że nie jest to łatwe ale tak ciężkie, ja się tego wyzwania podjąłem już dawno po pierwszym wpisie na tym blogu i właśnie dlatego TERAZ NIEZWYKLE CIĘŻKO JEST DOSTRZEC ŻE TO NIE JEST ZWYKŁA KOREKTA A POWRÓT DO BESSY STULECIA...już praktycznie nikt nie wierzy w przełamanie dołków z lutego (1250 na wig20 i 666 na S&P) i nikt nie śmie nawet powiedzieć że jesteśmy wciąż w bessie...wszędzie widzi się ludzi którzy zarobili już 200-300% od dołka, nikt nie traci... na giełdzie przecież nie można już stracić bo mamy przed sobą wieczną hossę:) wieczny jednolity marsz na północ a każde większe tąpnięcie to będzie jedynie tak zwana "korekta"...Powtarzam że gdyby to było takie łatwe to wszyscy jeździliby Ferrari i Porshe a wszyscy analitycy graliby na giełdzie całym własnym kapitałem...zgodziliśmy się już zatem że przewidzenie przyszłego trendu jest niezwykle ciężkie, czyli że nie może ono pochodzić od ogółu uczestników rynku...zazwyczaj w momentach przełomowych tylko nieliczni ludzie widzą nadchodzącą zmianę trendu...w lutym garstka tych najodważniejszych to zauważyła i zaczęła kupować akcje, a teraz jedynie garstka widzi nieuchronny spadek indeksów do poziomów przynajmniej dołków lutowych...ja powiem więcej...w obliczu tak wielkiego optymizmu bazującgo jedynie na historycznych porównaniach i analogiach na zasadzie "to jest pierwsza fala hossy - trzeba wchodzić zanim pociąg odjedzie" uważam iż czeka nas bardzo bolesny spadek grubo poniżej minimów 1250 na wig20...gdy wszyscy widzą już 4-5 lat hossy tak sie zazwyczaj dzieje że giełda sprowadza ich na ziemię i wszystko wskazuje że stanie się tak i tym razem...

Pozdrawiam

Long

 

Komentarze (19)
Zwycięstwo niedźwiedzi jest w zasięgu ręki
 Oceń wpis
   

Witam,

Dzisiaj mieliśmy dzień odpoczynku, te oklepane w mediach "odreagowanie spadków". S&P został wyciągnięty ponad "psychologiczny" poziom 1000...OK koniec z tymi bzdetami, które słyszymy codziennie od analityków wielkich banków. Według mnie zwycięstwo niedźwiedzi jest na wyciągnięcie ręki...wystarczy jeden silny impuls i przy tak słabym sentymencie jaki mamy ostatnio giełda runie...dla mnie niezwykle istotne jest to że złoto atakowało dzisiaj z kolei swój "psychologiczny":) poziom 1000...jutro może być kolejny atak a to nie wróży nic dobrego dla giełdy...w dwa dni cena złota na futures  wzrosła o 3,77% i dzisiaj zamknęła się na 993,60 USD. Czyżby zatem surowce odchodziły do lamusa a złoto powracało tryumafalnie? Muszę powedzieć że każdy wykres czy to dzienny czy tygodniowy czy miesięczny pokazuje dalsze wzrosty złota...przynajmniej na średnim terminie. Czy ma się stać coś o czym nie mówi się w mediach? Czy jak zwykle ci najlepiej poinforowani już załadowali się w złoto czekając na kolejną apokalipsę? Jedno wiem - w złoto nie ładują się leszcze...to domena wielkich a może nawet tych największych graczy o największym wpływie na rynki finansowe. Jutrzejszy dzień zapowiada się bardzo ciekawie. O 14 30 najważniejsze dane - bezrobocie w USA w sierpniu. Wypadałoby że kontrakty od rana na czerwono, Shanghai mocno w dół albo przynajmniej doji (wahania dzienne i stan równowagi na zakończenie w oczekiwaniu). Oczekiwania są bardzo optymistyczne ( -200 tyś.źródło: bloomberg) i poziom powiedzmy bliski 3 stówom (moja prognoza -285 tyś) spowoduje konkrektą zwałę...swoją drogą podejrzewam że teraz kierunek przez wielkie banki jest ustalowny więc nic dziwnego że podkęcili oczekiwania tak aby pospólstwo się srogo zawiodło na koniec tygodnia...Przyszły tydzień widzę bardzo w czarnych barwach dla giełdy a mocno wzrostowy dla złota i być może paradoksalnie dla dolara (herezja ale kto teraz nie kombinuje niekonwencjonalnie ten zostaje na peronie)...jednym zdaniem nie zalecałbym zostawać z akcjami na weekend jeśli bezrobocie będzie powyżej oczekiwań...czekamy...

Pozdrawiam

Long

Komentarze (29)
Nie dzielmy skóry na niedźwiedziu
 Oceń wpis
   

Witam,

We wpisie pt. "Decydujące starcie" podkreśliłem iż muszą być spełnione dwa warunki aby "mini hossa" była kontynuowana ...

http://longterm.bblog.pl/wpis,decydujace;starcie,34346.html

Napisałem że Szanghaj musi się zdecydowanie wybić się z trendu spadkowego a S&P musi przebić poziom 1007 (szczyt z dnia wygranej Barracka Husseina Obamy) przy dużym obrocie...ŻADEN Z TYCH DWÓCH WARUNKÓW NIE ZOSTAŁ SPEŁNIONY BOWIEM SHANGHAI COMPOSITE ZOSTAŁ ZARŻNIĘTY JUŻ O 23% OD SZCZYTU A S&P PRZBIŁ Z HUKIEM POZIOM 1007 I MAŁO TEGO LECI DALEJ W DÓŁ...W CHWILI JAK PISZĘ TEN ARTYKUŁ INDEKS ZSZEDŁ PONIŻEJ 1000...

Teraz pora na surowce: ropa już -9,1% od szczytu a doktor ekonomii czyli miedź już - 6,53%...

Chciałoby się powiedzieć że oto w końcu moje prognozy się zaczynają sprawdzać... ale jeszcze za wcześnie na ogłoszenie klęski byka...ja w odróżnieniu od wielu analityków"nie dzielę skóry na niedźwiedziu"...

Pozdrawiam

Long

PS: następuje powszechna mobilizacja moich oddziałów. równowartość pensji miesięcznej przelana dzisiaj na rachunek maklerski...reszta gotówki od dawna czeka na rozkazy...nadchodzi ten czas ale podkreślam muszę jeszcze cierpliwie poczekać i nie podpalać się. poczekajmy na dane o bezrobociu w piątek które dla mnie są najważniejszym zawsze wskaźnikiem. nie dzielmy skóry na niedźwiedziu;)

 

 

 

 

 

Komentarze (6)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)