Byki prowadzone na rzeź
 Oceń wpis
   

Witam,

W ostatnim wpisie pisałem że byki w ciągu ostatnich 16 sesji nie miały dwóch zwycięstw po rząd na S&P (wpis był w Czwartek). W Piątek jakby w odpowiedzi na mój wpis Jankesi postanowili za wszelką cenę udowodnić że jednak stać ich na 2 sesje wzrostowe pod rząd:) pytanie tylko właśnie jakim kosztem i w jakich okolicznościach...otóż jeszcze o godzinie 20:55 czasu polskiego na S&P był wynik 904,78 punkta czyli o 0,22% poniżej poprzedniego zamknięcia (906,83 w Czwartek) i wtedy pojawiła się szaleńcza szarża byków...przez ostatnią godzinę sesji indeks nieoczekiwanie wzrósł o ponad 14 punków co stanowiło wzrost o 1,6% intraday!

PYTANIE BRZMI: KTO SPOWODOWAŁ TAKI NAGŁY SKOK W NOTOWANIACH INDEKSU I JAKI MIAŁ W TYM CEL?

Aby odpowiedzieć na to pytanie przytoczę cytat z mojego ostatniego wpisu z Czwartku:

"Byki wyrażnie zostały zatrzymane na mega ważnych poziomach czyli 920 na S&P i 1920 na WIG20. Podobne cyferki prawda? Na tym podobieństwo się nie kończy bowiem zarówno w USA jak i u nas obozy byków i niedźwiedzi okopały się i ich silne pozycje wyglądają następująco -  w USA niedźwiedzie bronią się z powodzeniem na 910 natomiast byki mają mocne fortyfikacje na 880"

Otóż ludziom którzy podpomopowali indeks w ostatnich 65 minutach sesji w USA zapewne chodziło o wywołanie wrażenia że to byki odzyskały utracone momentum i że są w stanie z powodzeniem przełamać linie obrony niedźwiedzi na 910 punktach. Kończąc sesje na 914 punktach myślę że w wielu obserwatorach rynku taką reakcję mogli wywołać, wprowadzając ich w stan uśpienia i sztucznego zadowolenia na weekend. Dlaczego komuś zależało na uspokojeniu inwestorów na weekend i wprowadzenie stada w optymistyczne nastroje na kolejny tydzień? Odpowiedź jest banalanie prosta: grube ryby sterujące rynkiem chcą pozbyć się akcji na których już sporo zarobili by jednocześnie zacząć zarabiać na spadkach kupując służące temu odpowiednie instrumenty finansowe (short sale akcji, kontrakty spadkowe na indeksy giełdowe, kontrakty spadkowe na wybrane akcje, opcje put na indeksy) a których w USA jest do wyboru do koloru:) U nas takich możliwości jeszcze nie ma więc u nas nie bawią się w takie machinacje zbytnio i uwalają indeks przy pierwszej dogodnej okazji nie starając się zbytnio pompować indeksy bo i po co? płynność naszego rynku i tak nie pozwala na udaną dystrybucję więc po co czekać? U nas w Piątek indeks WIG20 został zdołowany z poziomu 1851 na 1802 czyli o 2,65% intraday!

Dość powiedzieć że w momencie SZCZYTU DZIENNEGO WIG20 ZYSKIWAŁ 2% BY SKOŃCZYĆ SESJE NA -0,66%...Byki zostały sprowadzone do parteru a niedźwiedzie wysłały ich do swoich okopów na dolnym ograniczeniu kanału tam gdzie jest ich miejsce...Podobnie będzie według mnie w USA w przyszłym tygodniu gdzie przebicie poziomu 910 było oczywistą zmyłką wywołaną sztucznie w celu dystrybucji i wzięcia kontraktów spadkowych. S&P jedzie na dolne ograniczenie kanału czyli 880 błyskawicznie, natomiast nasz WIG20 przebija swoje ograniczenie i leci bez trzymanki...

DLACZEGO ODRZUCAM SCENARIUSZ WYBICIA W GÓRĘ Z KANAŁU 1800-1900?

OD 17.04.2009:

ZŁOTO +13,25% (PRZEBITY OPÓR NA 961!!!)

SREBRO +32,7%

S&P   +5,7%

WIG20  +6,1%

Dlaczego zatem inwestorzy mają się torturować i trzymać akcje skoro na srebrze mogą w przeciągu nieco ponad miesiąca zarobić 5 razy więcej a na złocie 2 razy więcej?

Dodatkowo bardzo wzrosły kursy walut co świadczy o wychodzeniu zagranicy z naszego rynku co mnie zupełnie nie dziwi po takich wzrostach od lutego. Skupmy się może na funcie brytyjskim bowiem wiadomo że to Londyn jest najważniejszym graczem na naszym parkiecie. GBP wzrósł od dołka z 14.04 aż 8,6% i przy okazji ostatnio przebił ważny opór na 5,10. Co ciekawe po osiągnięciu szczytu na 5,20,  w Piątek zaczął się osłabiać jednak zatrzymał się na 5,10 i się od niego odbił...znaczy to że poziom 5,10 z oporu stał się wsparciem dla funta i potwierdził tym samym wyłamanie się tej waluty z konsolidacji...co to oznacza każdy sobie chyba zdaje sprawę...

Według mnie byki są prowadzone na rzeź...

Podkreślam że to są tylko moje opinie a własne wnioski powiniście wyciągnąć sami...

Pozdrawiam,

Long,

Komentarze (14)
Byki tracą kontrolę
 Oceń wpis
   

Witam,

W jednym z moich ostatnich wpisów z 15.05 zauważyłem ciekawą sekwencję na przewodniku stada czyli Esenpi fajf handredzie. Były tam od dołka bessy 3  fale wzrostwowe po 13 sesji kontrowane 2 podfalami spadkowymi. Wpisywało to się w klasyczne 5 fal Elliota tworzących trend średnioterminowy UP1-Down2-UP3-Down4-Up5. Miałem jakieś nadzieje na kontynuację tej ciekawej sekwencji  tak aby wywołać euforię oraz wrażenie przełamania długoterminowego trendu bessy. Niestety taki scenariusz musimy odłożyć na bok bowiem AT oraz negatywne dane makro są  nieubłagane...

Byki wyrażnie zostały zatrzymane na mega ważnych poziomach czyli 920 na S&P i 1920 na WIG20. Podobne cyferki prawda? Na tym podobieństwo się nie kończy bowiem zarówno w USA jak i u nas obozy byków i niedźwiedzi okopały się i ich silne pozycje wyglądają następująco -  w USA niedźwiedzie bronią się z powodzeniem na 910 natomiast byki mają mocne fortyfikacje na 880. W Warszawie niedźwiedzie mają swoją twierdzę na 1900, a byki rozbiły swój obóz na 1800. Od kilkunastu już sesji walka toczy się w tym wytoczonym przez dwie równorzędne siły kanale. Mówię równorzędne ale zaczynam mieć spore wątpliwości czy oby byki nie zaczynają poważnie tracić kontrolę w tej bitwie. Otóż uderzył mnie fakt iż zarówno na S&P jak i WIG20 na 16 ostatnich sesji tylko 6 razy tryumfowały byki...W USA Bulls nie mieli w tej sekwencji 16 sesji ani jednego tzw "back-to-back"  czyli dwóch sesji wygranych pod rząd. Po każdym wyskoku spotykali się ze zdecydowaną kontrą niedźwiedzi którzy mieli dla odmiany aż 4 sesje wygrane pod rząd (zarówno w NY jak i Wawie) w tym te przełomowe kiedy indeksy dotykały ważnych oporów (1920 Cud nad Wisłą oraz 920 w USA).

Wydaje mi się oczywiste że rynek znajduje się w impasie, ale ze zdecydowaną przewagą niedźwiedzi, których harce są coraz bardziej śmiałe. Jednak dopiero wyłamanie się z  kanału bocznego w naszym przypadku przebicie 1900 w górę lub 1800 w dół da odpowiedź w którym kierunku podąży rynek. Osobiście obstawiam spadek przynajmniej na 868 na S&P i 1683 Odsiecz Wiedeńską na WIG20. Potem rynki powinny powstać po ciosie i zrobić kontratak ponownie atakując lokalne szczyty tylko po to by jednak ponownie polec i uformować podwójny szczyt. Zgodnie z falami Elliotta zresztą czyli 1Down-2UP-3 down...Dopiero wtedy gdzieś w okolicach początku wakacji zacznie się zniesienie całości wzrostów mini hossy...czyli zapowiadana rzeź...

Pozdrawiam

Long

 

Komentarze (2)
Cudu nad Wisłą nie było...
 Oceń wpis
   

Witam,

W tym tygodniu atakowaliśmy poziom 1900 kilka razy i w końcu w środę udało się go przebić i zawitać na krótką chwilę na poziomie Cudu nad Wisłą 1920. Niestety poziom ten okazał się mocnym sufitem, o który rozpedzone byki mocno uderzyły głową i momentalnie spadły w dół i to konkretnie bo aż o 5,5% na 1814 punktów na zamknięciu w Piątek. Ofensywa Armii Czerwonej tym razem zmiotła nasze oddziały i zajęła Warszawę...W sejmie mieliśmy w Piątek okazję nawet słuchać orędzia bolszewickiego okupanta mówiącego o potrzebie zwiększania deficytu budżetowego i walce z kapitalistycznym kryzysem. To pod jego pretekstem Armia Czerwona będzie maszerowała dalej na Berlin aby połączyć się ze swymi komunistyczymi entuzjastami. Potem marsz będzie trwał dalej aż do Brukseli i Paryża gdzie nastroje socjalistyczne już od dawna dominują...

Polska do tej pory była wzorem kapitalizmu w Europie, nie ulegając światowej panice i tendencjom do zmian ustroju. Wydaje się że Polska jest ewenementem na skalę wręcz światową pod względem bardzo spokojnego i chłodnego podejścia do walki z kryzysem. Być może dlatego że tego kryzysu tak naprawdę jeszcze u nas nie ma, a jest zwykłe spowolnienie. W Polsce nie pozwolono na zbytnią ekspansję kredytową w porę podnosząc stopy procentowe, a później ograniczając do absolutnego minimum zapożyczanie się w walutach obcych. Dzięki temu nie trzeba gasić pożaru benzyną obcinając stopy do zera i pompując miliardów złotych do systemu bankowego. Nie znaczy to oczywiście że banki nie będą miały strat z tytułu złych kredytów.  Jednakże ciężko jest mi sobie wyobrazić upadki dużych banków w Polsce i ich nacjonalizację. Dość powiedzieć że dwie największe instytucje finansowe w Polsce - PKO i PZU są wciąż państwowe więc są pod bezpieczną ochroną.  Do tej pory wszystko w Polsce było zostawiane wolnemu rynkowi i naprawdę nasz kraj był pod tym względem bardzo liberalny. Niestety ostatnimi czasy przed zbliżającymi się wyborami nastąpiła bardzo niepokojąca tendencja nastrojów socjalistycznych. Wspomniany przeze mnie bolszewicki Prezydent wygłaszający swoje orędzie w sejmie nawoływał do niczego innego jak do socjalistycznego interwencjonizmu w gospodarce. Nawoływał do tego samego o czym mówili Lenin i Dzierżyński czyli o potrzebie walki z kryzsem kapitalizmu. Mało kto ma tak szeroką wiedzę ekonomiczną żeby zrozumieć w dzisiejszych czasach że recesja jest lekarstwem - nie chorobą. Żadna  interwencja państwa nie prowadzi do rozwiązania problemów a doprowadza wręcz do ich  pogorszenia lub w najlepszym wypadku niepotrzebnego odwlekania negatywnych skutów  w czasie. Nie można podtrzymywać sztucznie spowalniania lub kontrakcji gospodarczej, bowiem jest to naturalny proces oczyszczania i odnawiania się systemu. Przykładowo ostatni odczyt rekordowego spadku ropoczętych budów domów w USA (najmniejszy od 1959 roku) jest bardzo pozytywnym sygnałem, a nie czarnym negatywem jak w większości starano się to przedstawić w mediach. Dlaczego? Z prostego powodu - spadek ilości nowych domów ograniczy podaż domów w przyszłości i być może w końcu spowoduje spadek gigantycznej nadpodaży niesprzedanych domów których całe puste osiedla straszą Amerykanów. Teoretycznie najlepiej by było zatem jakby rząd USA nie pobudzał wogóle gospodarki, tak aby powstawało jak najmniej nowych nieruchomości a przez mniejszą dostępność kredytu ich ceny dodatkowo szybciej spadały i szybciej osiągnęły dno. W tej chwili poprzez ciągłe pomysły kolejnych administracji USA oraz coraz to nowe programy pomocowe będziemy mieli sztuczne, chwilowe momenty ożywienia na rynku nieruchomości ale nie da się przecież oszukać rzeczywistości i udawać że wyczerpanie się gigantycznych zapasów niesprzedanych domów zajmie jeszcze kilka lat. Łatwiej byłoby chyba zniszczyć te domy i przy okazji dać pracę bezrobotnym przy ich rozbieraniu. Każda pomoc rządowa zamiast powodować poprawę w sekorze gdzie kryzys się rozpoczął to ją jeszcze bardziej pogarsza sztucznie podtrzymując podaż niesprzedancyh domów oraz hamując spadek ich cen poprzez zerowe stopy. Czy działania rządu i FED przyniosły jakiekolwiek efekty w sektorze nieruchomości w USA? nie przyniosły żadnych jak narazie a jedyne co udało się im osiągnąć to uratowanie kilku banków z wall street oraz chwilowe uniknięcie totalnej katastrofy w postaci załamania się całego swiatowego systemu bankowego. Doświadczenie Japonii pokazuje że nie opłaca się ingerować w gospodarkę i sztucznie podtrzymywać upadających banków oraz stymulować  popyt konsumencki za wszelką cenę. Japonia właściwie nieprzerwanie od 1990 znajduje się w recesji a problemów bankowych nie rozwiązano właściwie do dzisiaj...Rządy najlepiej by zrobiły gdyby nie robiły nic i pozwoliły przejąć kompetentnym ludziom kapitał ludzi niekompetentnych, tych którzy do kryzysu doprowadzili. Czy jeśli w pracy szef zamiast wylać z pracy pracownika generującego straty obcina nam pensję ratując jego posadę nie wpadamy w furię? Czy nie oburza nas fakt że zmiast wyrzucić  go z roboty i dać nam podwyżkę każe jeszcze dopłacać do nieudacznika? Tak właśnie postępują Panowie Bernanke i Geithner ratując swoich kolegów z Wall Street. Prawdopodobnie równie ulgowo podeszli do bardzo szumnie opisywanego w mediach stress testu, który według mnie okaże się totalnym cover upem przebijającym wszystko z czym  się do tej pory spotkaliśmy podczas trwania tego krzysu.

Wciąż wierzę w kapitalizm i wciąż wierzę że rececja jest lekarstwem a nie chorobą. Zmusza firmy do działań których nigdy by nie podjęły gdyby nie zmusiła ich do tego ciężka sytuacja rynkowa. Tną koszty, restrukturyzują się, szukają nowych, inowacyjnych rozwiązań, zdobywają nowe rynki, wdrażają nowe systemy jakości. Czy to są negatywy? Czy to jest coś z czym trzeba za wszelką cenę walczyć jak wmawiają nam Bolszewicy po wygranej bitwie nad Wisłą? Teraz przychodzi nam znowu cofnąć się w historii i przypomnieć sobie drugą po Cudzie z 1920 roku najpiękniejszą kartę w naszej historii kiedy to my zbawiliśmy Europę a mianowicie 1683 rok. Panie i Panowie, jedziemy pod Wiedeń!

Pozdrawiam

Long

PS: Głównym argumentem socjalistycznej retoryki jest bezrobocie jako wielkie zło społeczne...ale czy oby napewno zjawisko bezrobocia ma jedynie negatywne aspekty? czy utrata pracy nie mobilizuje do znalezienia innej, być może bardziej przyszłościowej i lepiej płatnej? czy nie zmusza do zdobywania dodatkowych umiejętnośći, dokształacania się na kursach, poznawania języków obcych? Czy nie powoduje że bierzemy pod uwagę wyjazd zagranicę na pewien czas gdzie podszkolimy język i zaoszczędzimy sporo walut? Wreszcie czy utrata pracy nie uczy nas pokory i szacunku do samej...pracy?

Komentarze (2)
Gdzie jest ten kryzys?
 Oceń wpis
   

Witam,

Dziś nie będę się zajmował bieżącymi wydarzeniami na giełdzie bo te niezwykle trudno jest ostatnio przewidzieć a pozwolę sobie na odrobinę retrospekcji. W zeszłym roku postanowiłem przetasować swój portfel inwestycyjny. W połowie roku nie było tam już śladu po takich bohaterach hossy jak Duda i Getin (wywalone już w 2007 roku) czy KGHM (puszczony szczęśliwie tuż przed przyznaniem dywidendy jeszcze za ponad 95 zł). Poniżej link do wpisu z września 2008 roku w którym w kilku zdaniach wytłumaczyłem dlaczego postanowiłem zatrzymać w bajtliku jedynie 5 spółek i jeden fundusz nieruchomości:

http://longterm.bblog.pl/wpis,przetasowanie;portfela;wobec;najwiekszego;kryzysu;od;1929,14663.html

Ostatnio wszyscy emocjonowaliśmy się wynikami spółek za I kwartał więc przyjrzyjmy się jak poradziły sobie moje spółki w tym wyjątkowo ciężkim okresie.

ATM

Przychody wzrosły do 64,8 mln w porównaniu z 43,6 mln w roku ubiegłym (wzrost o 48%). Zysk z działalności operacyjnej wyniósł 4 mln wobec straty -2,5 mln zł w I kw 2008. Zysk netto wyniósł 355 tyś zł wobec straty -255 tyś rok temu. Ogólnie w skali 1-6 oceniłbym wyniki spółki na 4 z dużym plusem biorąc pod uwagę cieżkie warunki rynkowe.

ASSECOPOL

Tutaj przychody wzrosły rok do roku aż o 71% i wyniosły aż 710 mln wobec 414 mln w 2008. Zysk operacyjny wzrósł o 44% do 114 mln zł wobec 79 mln rok temu. Natomiast zysk netto to już totalny knock-out bowiem wzrósł aż o 47% r/r i wyniósł 75 mln. Wyniki oceniam na solidną 5 i doceniam ciężką pracę Pana Górala uważanego przeze mnie za jednego z najlepszych menadżerów w Polsce. To dzięki jego wizji i zapałowi fuzja z Prokomem już przynosi mega efekt synergii i to w środku krzysu stulecia...

MOSTOSTAL ZABRZE

Tutaj zapał i przywódctwo głównego akcjonariusza wydają się być motorem napędowym. Pan Zbigniew Opach udowodnił że jest ze spółką na dobre i na złe i za to już teraz należą się oklaski. Już teraz popularny "Zbyś" jest wygranym bowiem podczas gdy kurs spadał i spadal on systematycznie dokupywał pokazując długoterminowe podejście do biznesu oraz wyjątkową upartość. W ubiegłym roku był w czołówce tzw "insiderów"  kupujących akcje na GPW. To było dla mnie wystarczającym powodem aby samemu nie tylko trzymać ale i dokupywać co nieco;) teraz potwierdziły moją wiarę wyniki za I kw...przychody wzrosły o 30% do 192,9 mln wobec 146,6 mln rom temu. Zysk operacyjny wzrósł o 28% do 18 mln, naromiast zysk netto wzrósł o 27% do 14,2 mln zł. Wyniki oceniam na 4 z dużym plusem bowiem wiem że Zbycha i Mosty stać na dużo więcej.

BYTOM

No tutaj niestety klapa totalna. Przychody trzymały się nieźle bo nawet wzrosły z 25,7 mln do 28,139 mln ale niestety wynik netto był już ujemny. Spółka straciła w I kw ponad 4 mln zł wobec zysku ponad 2 mln rok temu. Strata operacyjna wzrosła do aż prawie 3 mln zł wobec 530 tyś rok temu! To są oczywiście bardzo złe sygnały i trudno mi przyznać lepszą ocenę za wyniki niż 2 z dużym minusem. Dwója za wyniki to dla mnie odpowiednik żółtej kartki w piłce nożnej. Jeśli kolejny kwartał będzie równie słaby albo gorszy być może podejmę decyzję o sprzedaży spółki. Tak że menadżerowie Bytka do dzieła - czas na ostrą restrukturyzację i cięcie kosztów. Osobiście mam jakąś dziwną wiarę w nasz przemysł odzieżowy, który wielu ludzi już spisało na straty. Wojna handlowa z Chinami wydaje mi się naturalnym biegiem wydarzeń wobec narastajęcych tendencji protekcjonistycznych na Świecie. Również umocnienie dolara (niosące za sobą umocnienie Juana) moze sprawić psikusa Państwu Środka...

TECHNOPARK2 teraz T2 INVESTMENT

Spółka redeveloperska postanowiła zrobić najlepiej jak mogła nie robiąc nic...no bo co mogła robić spółka przekształcająca nieruchomości i sprzedająca je za wyższą cenę w warunkach kiedy na całym świecie na słowo nieruchomości ludzie pukają się w głowę? Przychody wyniosły jedynie 192 tyś zł wobec 19 mln rok temu. Strata operacyjna wyniosła 346 tyś zł wobec zysku 4,4 mln rok wczesniej. Strata netto wyniosła 322 tyś zł wobec zysku 3,5 mln w I kw. 2008 roku. Ogólnie daję ocenę 4 bowiem straty są naprawde minimalne i widzę że kierownictwo spółki zamierza przeczekać kryzys przyjmując strategię defensywną.

Podsumowując wyniki muszę powiedzieć iż nigdy bym nie przypuszczał że po wynikach I kwartału 3 roku  "Wielkiego Kryzysu" (nazwanego największym kryzysem od 100 lat) moje spółki uzyskają tak wysokie oceny. ATM, Asseco i Mostostal Zabrze zachowują się wręcz tak jakby kryzysu gospodarczego wogóle nie było. Nieco gorzej już sprawa wygląda w przypadku Bytomia i T2 ale takie wpadki mogłyby się przytrafić nawet podczas najlepszej koniunktury a jeden spadkowy kwartał jeszcze nie przekreśla całego roku.

Pozdrawim

Long

Komentarze (0)
Ciekawa sekwencja na S&P
 Oceń wpis
   

Witam,

Chociaż co do sytuacji makro zdania nie zmieniam...ona jest tragiczna bo kryzys zaczyna docierać do konsumenta zarówno w USA jak i u nas ale jednak jak to kryzys nas zdążył przyzwyczaić gospodarka sobie a giełda sobie. Dzisiaj byki zaatakowały wściekle indeksy na całym świecie a nasz WIG20 wzrósł aż o 2% jakby zupełnie kpiąc sobie z mojego ostrzeżenia...cóż zdarza się że pewne reakcje następują z pewnym opóżnieniem...mało tego niekiedy następują z bardzo dużym opóźnieniem i można przegapić mega wzrosty nawet 2 tygodniowe...W odpowiedzi na właśnie taki szaleńczy scenariusz kontynuacji rajdu (nawet na 1044 na S&P) przygotowałem już w weekend odpowiedni plan gry. Otóż na S&P od dołka marcowego ewidentnie mieliśmy już uformowane klasyczne 3 fale wzrostowe w ciekawej sekwencji 13-14 dni wzrostów i potem silnej aczkolwiek krótkiej korekty. 

1) Począwszy od dołka indeks wzrósł najpierw od 10,03 przez 13 sesji do 26.03  aż o 23% i nastąpiła dwusesyjna zwała o 2%.

2) Następna fala po schłodzeniu zapału byków wyniosła kolejne 13 sesji i wzniosła indeks o 6,6% jedynie 1 punkt powyżej mojego poziomu oporu na 868 (869,60). W dzień póżniej mieliśmy ponownie zjazd ale tym razem jednosesyjny za to aż o -4,28%...

3) Kolejna fala wzrostowa miała uwaga...14 sesji (od 21.04 do 08.05) czyli że była dłuższa o jeden dzień od poprzenich i wyniosła S&P o kolejne 12% na 930 punktów. Po niej mieliśmy zjazd o aż -5,5% czyli najbardziej dotkliwy podczas tego rajdu.

Czy w zgodnie z powyższą sekwencją 13-14 sesyjnych wzrostów i następującej po nich dynamamicznej korekcie mamy przed sobą kolejne 12-13 sesji wzrostów? Nie jest to wykluczone tymbardziej że kolejne 2 tygodnie są właściwie bez ważniejszych danych makro i byki mogą wykorzystać to do podciągnięcia indeksów i wywołania euforii. Dopiero w pierwszym tygodniu czerwca można spodziewać się decyzji o ewentualnym bankructwie GM a potem silne uderzenie bo stopa bezrobocia w maju podawana w Piątek 05.06...

Co będzie? pożyjemy - zobaczymy ale w każdym bądź razie pomimo sprytnego manewru byków nie zmieniam mojego nastawienia średnioterminowego czyli konkretnej rzezi i zniesienia prawie całego wzrostu mini hossy.

Pozdrawiam

Long

 

Komentarze (0)
Czerwony Alarm dla Giełdy!
 Oceń wpis
   

Witam,

W ostatnim wpisie nieco się zagalopowałem z tym 1044 na S&P podobnie chyba jak całe stado szarżujących byków, które wydawało mi się że ciężko będzie szybko zatrzymać...niestety pomimo tego że na S&P przebity został mój ulubiony poziom 868 to jednak sytuacja na rynkach finansowych jest bardzo alarmująca. Przede wszystkim spadają ceny surowców i tak w Piątek 15.05 znalazły się poniżej swoich ostatnich szczytów "sztucznego rajdu" kolejno :

MIEDŹ -8,42% (PO PODWÓJNYM SZCZYCIE NA 220!!!)

ROPA -5,74%

Natomiast dla odmiany drożały metale szlachetne i to jest bardzo niepokojący sygnal bowiem od swoich niedawnych dołków w Piątek były one kolejno:

ZŁOTO +7,6%

SREBRO +18%

Szczególnie ten drugi kruszec zrobił wrażenie, ale jest to chyba naturalne bowiem jest on relatywnie tańszy niż złoto ponieważ nie znajduje się w pobliżu swoich szczytów historycznych. W oparciu o powyższe dane można snuć przypuszczenie że surowce strategiczne zaczynąją kolejny średnioterminowy zjazd, natomiast metale szlachetne rozpoczynają kolejną "mini hossę". Ma to odzwierciedlenie w realnej gospodarce gdzie zaczynają dominować nastroje deflacyjne (ceny w USA pikują zarówno jeśli chodzi o CPI -0,7% r/r jak i PPI -3,5% r/r) a bezrobocie wciąż rośnie w lawinowym tempie. Myślę że czeka nas teraz kolejna fala zwolnień pracowników, bowiem bankructwo GM wydaje się nieuniknione.  Władze spółki właśnie zapowiedziały likwidację 1100 dealerów a podobny ruch przeprowadzi też drugi  bankrut - Chrysler. Efekt domina będzie druzgocący bowiem dealer to nie tylko kilkunastu ludzi tam pracujących ale również reklamy w prasie lokalnej, radiu, telewizji, portalach internetowych,  sponsoring lokalnych drużyn baseballu czy futbolu amerykańskiego. Jeśli potem w ślad za tym zamkniemy jeszcze fabryki i dostawców GM i Chryslera to mamy kolejne 2-3 mln ludzi bez pracy w USA czyli że stopa bezrobocia może zwiększyć się pod koniec roku do 12% albo nawet przekroczyć ten poziom tylko wskutek upadku gigantów z Detroit!

Wygląda na to że nastąpi w końcu zapowiadane krwawe stłumienie "powstania warszawskiego" w skutek braku dalszej pomocy zachodnich aliantów borykających się z własnymi kłopotami na zachodnim froncie. Lądowanie w Normandii się udało, podobnie we Włoszech ale do zdobycia Berlina jeszcze długa i wyboista droga...a może się okazać że ostatecznie armie niedźwiedzi zostaną pokonane nieoczekiwanie przez jakąś inną siłę z zupełnie innej strony świata?

 Pozdrawiam

LONG

 PS: kolejny ważny wskaźnik na jaki zwracam uwagę to USD, które w Piątek 15.05 umocniło się wobec Euro o ponad 1% i flirtuje z przełamaniem trendu spadkowego. Przebicie 74 eurocentów byłoby reakcją na pogłębiającą się deflację oraz niestety fatalnym sygnałem dla giełdy. Wielokrotnie pisałem że giełda jest skorelowana ujemnie z dolarem amerykańskim i nie daj Boże żeby zaczął się on umacniać...powracam zatem do mojego nastawienia z poniższego wpisu z 20.04.2009:

http://longterm.bblog.pl/wpis,krwawe;stlumienie;powstania,23121.html

Komentarze (0)
Powstanie 44' trwa...
 Oceń wpis
   

Witam,

Na tym blogu pisałem wielokrotnie o magicznej liczbie 44 przez co zapewne jestem traktowany z lekkim lub nawet mocnym przymrużeniem oka przez większość czytelników ale mi nigdy nie zależało na zdobywaniu popularności. Ten bog jest dla mnie swego rodzaju pamiętnikiem mojej osobistej walki z kryzysem, który ja traktuje jako bardzo pozytywny i motywujący do ciężkiej pracy fenomen raczej niż coś negatywnego. Nigdy, przenigdy nie analizowałbym zjawisk zachodzących na rynkach finansowych z taką dociekliwością jak teraz gdyby nie ten kryzys. Nigdy też raczej nie zmieniłbym swojej strategii i nie zainteresowałbym się analizą techniczną i psychologicznym aspektem rynku giełdowego gdyby ten kryzys nie wprowadził nowych zasad gry, do których gracz musi się albo dostosować albo odejść czyli pogodzić się z porażką...tak stałem się wielkim spekulantem bowiem w odróżnieniu do FED i rządu amerykańskiego nie robię sobie kpin z samego siebie i nie biorę pod uwagę najlepszego scenariusza ale niestety muszę liczyć się z najgorszym z możliwych...muszę bo po prostu nie wiem co będzie. Gdyby opierać się na prognozach pana Bernanke i kolejnych sekretarzy skarbu USA to chodziłoby się w " w zimę w słomianych butach"...ile razy już słyszeliśmy o poprawie w drugiej połowie roku? no ile? w 2007 roku już pieprzyli głupoty o tym że będzie poprawa w drugiej połowie roku:) w 2008 słyszeliśmy to całe pierwsze półrocze a co się potem stało jest historią totalnej niekompetencji tych od których tego najbardziej się wymaga...teraz mieliśmy ogłoszone wyniki tzw "stress testów" i co się dowiadujemy???

ŻADEN Z 19 BANKÓW NIE JEST ZAGROŻONY NIEWYPŁACALNOŚCIĄ...

JEDYNIE 10 BANKÓW WYMAGA DOKAPITALIZOWANIA...

KILKA BANKÓW JEST WRĘCZ "OVERCAPITALIZED" CZYLI ŻE SPOWODUJE TO EKSPOZJĘ KREDYTOWĄ W NAJBLIŻSZEJ PRZYSZŁOŚCI...

OK to jest to co jest trąbione w mediach ale teraz może skupmy się na założeniach jakie regulatorzy przyjęli w swoich raportach:

BANKI MOGĄ STRACIĆ DO 600 MLD USD ZAKŁADAJĄC NAJBARDZIEJ PESYMISTYCZNY SCENARIUSZ...

Co to jest za najgorszy scenariusz? Jakie są jego założenia makroekonomiczne?

SPADEK PKB W 2009                 -3,3%

STOPA BEZROBOCIA W 2009      8,9%

Czy to nie są kpiny? Czy to nie jest farsa? Czy panowie Ben Shalom Bernanke i Timothy Gaithner nie powinni zostać od razu z marszu zdymisjonowani? Jakie -3,3% PKB w 2009 roku jak mieliśmy już wstępne dane z I kw mówiące że tonący okręt USA traci już -6%??? Jakie 8,9% bezrobocia w 2009 roku jak już jest tyle po danych za kwiecień a miesięcznie w USA będzie przybywać średnio ok 400 000 ludzi bez pracy w najbardziej optymistycznym scenariuszu co da kolejne 2,8 mln ludzi na bruku? Dodając do tego 5,7 mln bezrobotnych od początku recesji to będzie już 8,5 mln bez pracy, bez możliwości spłaty kredytu, zaciskających pasa i powodujących że gospodatka będzie spadała po równi pochyłej...moim zdaniem w USA pod koniec roku będzie stopa bezrobocia ok 12 % a spadek PKB będzie pomiędzy 6-10% więc ten wyniki "stress testu" można schować między bajki...

Co z tą giełdą?

Pisalem że liczba 44 jest wciąż wyrocznią dla autora tego bloga i nie jest teraz inczej. Pisałem że 868 dla indeksu S&P to spadek o równe 44% od szczytów z 2007 roku. Poziom ten najpierw okazał się wsparciem kiedy zatrzymał najgorsze uderzenie bessy na jesieni 2008 roku poczym okazał się być oporem kiedy to indeksy po ładnym rajdzie w grudniu nie chciały już spadać niżej ale później po jego przebiciu stał się oporem nie do sforsowania. Indeksy po kilkakrotnym uderzeniu w niego od dołu zjechały wtedy aż do 666 czyli o 202 punkty (23,3%). Ostatnio byki atakowały poziom 868 kilka razy podczas swojego szturmu w kwietniu bez powodzenia...na dzień po osiągnięciu 869 punktów indeksy musiały przeżyć prawdziwą rzeź i spadek o aż -4,28% 20.04...była potem nawet sesja 24.04  kiedy utworzony został nawet ewidentnie podwójny szczyt dokładnie na omawianym przeze mnie poziomie. Trzeba przyznać tutaj bykom że jednak tak jak niedźwiedziom w lutym, w końcu udało się im przełamać 868 który teraz był dla nich oporem. Kierując się dalej analogią można pokusić się o prognozę że tak jak wtedy spadki na 666 były nieco przedwczesne i przesadzone tak teraz wzrosty też szybko się nie zakończą. Giełda bowiem porusza się od paniki do euforii a tej drugiej jeszcze jakby nie było. Czekamy zatem na poziom ok 1044 dla S&P co dawaloby 20% wzrost od 868. W Piątek S&P zamknął sie na poziomie 929 więc byki mają jeszcze sporo czasu na kontynuację swojej rebelii. My na naszej giełdzie jesteśmy totalnie uzależnieni od powodzenia walk na wall street  bowiem to pomoc krajów zachodnich powoduje że nasze skromne "powstanie warszawskie" wciąż trwa...

Pozdrawiam

Long

Komentarze (0)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)