Kryzysie trwaj jak nadłużej
 Oceń wpis
   

Witam,

Byłem w ten weekend na zakupach i odwiedziłem dwa centra handlowe w Warszawie. Muszę przyznać że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony bowiem takich przecen o tej porze roku jeszcze nigdy nie widziałem...przecież zawsze wyprzedaże następowały dopiero po nowym roku, po świętach...markowe buty z ok. 400 zł na 250 zł (-37%), perfumy najlepszych firm z ok. 250 zł na 130 zł (-48%), garnitury z ok. 1200 zł na 499 zł (-58%), 3 pary skarpet za 30 zł wobec 15 zł za sztukę wcześniej (-33%)...powiedziałbym że DEFLACJA PANUJE BEZAPELACYJNIE W CENTRACH HANDLOWYCH. Nie ma według mnie wogóle mowy o pojawieniu się inflacji w przeciągu roku, może nawet dwóch w naszym kraju. Firmy nabrały bowiem masę towaru na kredyt, którego nie mogą sprzedać nawet pomimo tych gigantycznych obniżek. Problem na razie został przez sprzedawców zauważony i zaczynają powoli obniżać ale według mnie czeka nas jeszcze okres paniki i sprzedaży towarów PKC (po każdej cenie), bankructwa sklepów detalicznych, prawdopodobnie jedno z centrów handlowych może upaść. W Warszawie bardzo wątpliwe biznesowo wydają się być w tej chwili "Land" przy ul. Wałbrzyskiej i "Cliff" przy ul. Okopowej, które były zbudowane jako pierwsze zaraz po przemianach ustrojowych. Wobec konkurencji dwóch nowych potężnych ośrodków zbudowanych na szczycie koniunktury - "Arkadii" i "Złotych Tarasów" te dwa pierwsze będą miały wielkie kłopoty. Słyszałem plotkę że do "Landu" mają się przenieść kupcy ze zlikwidowanego przez władze KDT. Tak na marginesie, to była to bardzo inteligentna decyzja, która spowodowała znaczący spadek podaży w Warszawie przez co pomogła wielkim centrom handlowym. Pamiętacie filmy amerykańskie gdzie po jakiś pustych halach dobry bohater ściga tego złego? To wszystko było kręcone w byłych centrach handlowych na przykład gdzieś pod Chicago wybudowanych podczas szczytu koniuntury w latach 80-tych...ro samo może być niedługo i u nas...

Miałem zatem naoczny dowód na deflację artykułów odzieżowych o ok. -35%, teraz przejdźmy do innych działów - elektronika spada lawinowo (ceny telewizorów LCD pikują o 30% r/r), ceny nieruchomosci również spadają (można spokojnie znaleźć mieszkania w Warszawie za 7-8 tyś. za metr wobec 10 w zeszłym roku). Jedyne co drożeje to energia - opłaty za prąd, ogrzewanie, paliwa ale to jest u nas spowodowane monopolizacją branży energetycznej. PGNIG, PGE, Lotos i Orlen to są wszystko firmy państwowe i stanowią swoisty kartel rodem z epoki socjalizmu stosowanego...

Właściwie dla kogoś kto nie ponosi kosztów zakupów paliwa to ten kryzys jest swego rodzaju rajem. Jeśli człowiek oszczędzał pieniądze, nie stracił na giełdzie, nie stracił na grach hazardowych to teraz może się czuć królem...może kupić tańsze o 20-30% mieszkanie, tańszy o 30% telewizor, tańszy samochód (często o 50%), ubrać się po taniości od stóp do głów w centrach handlowych a z resztą oszczędności poczekać na bezpiecznej lokacie na lepsze czasy, kiedy będzie można śmiało zainwestować je na giełdzie. Po co teraz ryzykować skoro przy deflacji -30% r/r pieniądz daje najlepszą stopę zwrotu?

Komentarze (5)
Pięć mitów dotyczących ożywienia gospodarczego
 Oceń wpis
   

Witam,

Wiele się ostatnio mówi o rzekomym ożywieniu gospodarczym w rozwiniętych krajach a szczególnie w USA. Podaje się powszechnie kilka popularnych wskaźników i powtarza jak mantrę że potwierdzają one wychodzenie gospodarki z kryzysu. Łatwo jest coś wmówić opinii publicznej. Łatwo jest  powtarzać utarte slogany ale trudniej jest zastanowić się czy aby napewno nie są to znaki prowadzące na manowce...spróbuje obalić tu kilka powszechnie propagowanych mitów:

1) BALTIC DRY INDEX

Z uśmiechem czytam jakoby wzrost Baltic Dry Index w ostatnich miesiącach miał ozdwierciedlać polepszenie się w gospodarce. Indeks ten, w skrócie zwany BDI ozdwierciedla średnie ceny jakie przewożnicy żądają za towarowe frachty morskie towarów nieprzetworzonych takich jak surowce, artykuły rolne, cement itd. BDI spadł podczas tej bessy o 94% od czerwca do połowy grudnia 2008 roku. Jak więc po takim spadku ceny mogły się nie odbić? Aż prosi się aby powiedzieć żew tym przypadku było to zwykłe "odbicie zdechłego kota". Po upadku Lehman Brothers załamał się totalnie rynek kredytowy przez co banki nie udzialały gwarancji na załadunki i dostawy towarów. Wiadomo że nikt nie wyłoży gotówki za tankowiec z ropą naftową czy rudą miedzi w ciemno a cały handel międzynarowy opiera się na akredytywach wystawianych przez banki. Rzeczywistość jest zatem taka że jak nie byłoby banków nie byłoby handlu międzynarodowego, no może oczywiście z wyjątkiem nielegalnego przemytu...Kiedy zamarł kredyt firmy przewozowe nawet nie myślały o zamawianiu nowych statków, a budowy rozpoczęte były wstrzymywane w stoczniach. Wiemy na przykładzie z naszego podwórka że wiele stoczni zbankrutowało. Kryzys dotknął nie tylko nasze ale i te azjatyckie które miały mniejsze koszty. Zwyczajnie bowiem nie było i wciąż nie ma popytu na statki. Zapewne również wiele starszych statków zostało złomowanych bowiem koszty utrzymywania bezrobotnego statku są bardzo wysokie. Dodatkowo przecież statki się psują, ulegają wypadkom morskim (na Bałtyku na którym natężenie ruchu jest jedno z największych na Świecie liczba wypadków rośnie w tempie 15% r/r i jest na poziomie 350 rocznie) W wyniku tego wszystkiego podaż statków została ograniczona, a nikt nie produkuje w tej chwili żadnych nowych. Kolejnym czynnikiem który wpłynął na wzrost cen frachtów morskich jest oczywiście wzrost cen ropy naftowej. Ludzie mówiący o wzroście BDI myślą chyba że statki są napędzane na wodę:)  Kontenerowiec zdolny do przewozu 23 000 ton spala dziennie ok. 40 ton paliwa...Wzrot cen ropy naftowej z 33 USD do 78 USD (+135%) musiał się zatem przyczynić do wzrostu cen za przewóz. Tak na marginesie to BDI wciąż jest ponad 60% poniżej wartości z przed kryzysu...Podsumowując mamy tutaj dwa czynniki wpływające na wzrost BDI: ograniczona podaż statków (nikt nie buduje nowych statków), oraz wzrost cen ropy naftowej. W tym miejscu przechodzimy do kolejnego mitu...

2) ROPA NAFTOWA MA DOKTORAT Z EKONOMII

Wielu fachowców wskazuje na rosnące ceny ropy naftowej wmawiając nam że ten surowiec jako pierwszy reaguje na sytuację w gospodarce, przez co zwykło się mówić że "ropa ma doktorat z ekonomii":) Jak wspomniałem w poprzednim punkcie ceny ropy odbiły się o 135% od dołka z początku roku i na pewno część z tego wzrostu jest uzasadniona fundamentalnie. Jednak głównym motorem napędowym rajdu na ropie i generalnie na wszelkiego rodzaju surowcach jest słabnący dolar. Państwa OPEC i Rosja przecież nie będą się przyglądały biernie jak dolary, które dostają za swoją ropę są coraz mniej warte. W odpowiedzi na taką sytuację żądają wyższych cen aby dostawać tych dolarów więcej. Niestety tak długo jak Pan Bernanke będzie utrzymywał stopy procentowe na poziomie zero tak długo dolar będzie się osłabiał do wszystkich walut co będzie podbijało ceny ropy naftowej. Dodatkową stymulacją cen jest czysta spekulacja uprawiana przez wielkie banki z Wall Street. Mają one możliwość dostępu do taniego pieniądza od FED i lokują te pieniądze we wszelkiego rodzaju aktywa w tym w ropę naftową. Instytucje te są tak pewne wzrostu ceny że wynajmują nawet tankowce w celu przechowywania i fizycznych dostaw w przyszłości. Wiadomo że gdy załadowane jest kilka tankowców wynajętych przez JPM czy Goldman Sachs to chłopaki z Wall Street nie dadzą zrobić krzywdy "czarnemu złotu"...Na zakonczenie zadam pytanie: czy droższa ropa to dobra wiadomość dla odradzającej się gospodarki?

3) WZROST PKB W USA

Mieliśmy ostatnio rewizje wzrostu PKB w USA z 3,5% na 2,8% w III kwartale. Należy podkreślić że są dane tzw. "zanualizowane" czyli innymi słowy: gdyby PKB rósł w takim tempie jak w III kwartale to wzrost za ten cały hipotetyczny rok wyniósł by 2,8%. Natomiast rzeczywisty wzrost w samym III kwartale wyniósł 1/4 tego czyli 0,7%...Dodatkowo bardzo istotnym jest fakt iż jest to metodologia amerykańska. Gdybyśmy chcieli podać wzrost PKB po naszemu czyli w porównaniu z rokiem ubiegłym to wynik PKB byłby ujemny i wynosił -2,4%...Chciałbym jeszcze dodać iż połowę tego wzrostu stanowiła produkcja samochodów spowodowana programem rządowym "gotówka za rzęchy", który jak wiadomo się już skończył.

4) RYNEK NIERUCHOMOŚCI ODBIJA SIĘ OD DNA

Istnieje powszechne przekonanie że ceny nieruchomości odbiły się od dna i że teraz będą już tylko rosnąć. Należy jednak uświadomić sobie fakt że zwiększony popyt na domy wynika z programu rządowego udzielającego zwolnień podatkowych wysokości 8 tyś. na pierwszy dom. Program "Prawo do wynajmu" ogranicza podaż domów niespłacanych przez lokatorów bowiem rząd te same domy teraz ludziom wynajmuje...Banki celowo trzymają również dziesiątki tysięcy pustych domów których celowo teraz nie puszczają na rynek aby nie zaniżać cen...prawda jest jednak taka że nadpodaż domów na rynku jest tak ogromna że nawet jak by przestać produkować nowe domy przez rok to i tak nie pozbyto by się tych zapasów...Nie da się zatem sztucznie podtrzymywać popytu czy zamiatać problem pod dywan jak robią to banki ukrywające całe osiedla pustych domów...w długim terminie ceny domów muszą być sprowadzone do jeszcze niższych poziomów o ok. 15-20%.

5) SYTUACJA SEKTORA FINANSOWEGO SIĘ POLEPSZA

Nie ma większej bzdury powtarzanej obecnie a jest to o tyle szokujące że mówią to sami bankowcy...wiadomo przecież że w USA zmieniono przepisy księgowe w stosunku do wyceny aktywów znajdujących się w bilansach banków...teraz bank nie musi już wpisywać realnej ceny rynkowej danego papieru zabezpieczonego na hipotekę ale jakąś tam sumę wziętą z księżyca...to tak jakby inwestor giełdowy miał na swoim rachunku Bioton wyceniany na 3 zł a nie na 25 groszy...prawda że każdy z inwestorów pokazywałby mega zyski? Banki z Wall Street pokazały zatem mega zyski za II i III kwartał zarówno w relacji kwartał do kwartału jak i rok do roku. Ale teraz uwaga bo przecież niska baza z zeszłego roku mija po 1 stycznia a zatem skończy się i bajeczka o mega wzroście zysku rok do roku...Wobec rosnących niewypłacalności kredytowej ludzi tracących pracę, bankructw małych i średnich firm wielkie banki ponownie zejdą pod kreskę w II i III kwartale 2010 roku...będzie to bardzo widoczne w ujęciu zarówno kwartalnym jak i rocznym (wysoka baza z 2009 będzie zmorą tych instytucji). Jak to się mówi "nie ma darmowych lunchów"...

Pozdrawiam

Long

 

 

 

 

Komentarze (6)
Dlaczego niedźwiedzie muszą zwyciężyć w 2010?
 Oceń wpis
   

Witam,

W poprzednim wpisie, który można potraktować jako publiczną spowiedź pisałem sporo o rządowym interwencjoniźmie w USA. To on był głównym powodem niesomowitego rajdu na giełdzie od marca aż do niedawna. Niestety dla byków ale ten sam interencjonizm, który tak bardzo pomógł w tym roku będzie zmorą inwestorów w roku przyszłym...przyjrzyjmy się jakie skutki uboczne przyniosą rządowe programy wprowadzone w tym roku:

1) Gotówka za rzęchy (Cash for clunkers ) 

Amerykanie spapugowali po Niemcach program zamiany starych samochodów na nowe. Za swój stary używany samochód można było dostać wsparcie finansowe rządu na kupno nowego. Zlikwidowano w wyniku tego setki tysięcy samochodów, zmniejszając znacząco podaż używanych samochodów na rynku. W wyniku takiej operacji ceny samochodów drastycznie wzrosły. Ci co kupili to kupili, ale teraz jeśli ktoś rozgląda się za używanym samochodem o rozsądnej cenie to musi zapłacić o wiele więcej. Jak zwykle najdotkliwiej odczują to ci najubożsi, których nie stać na nowy samochód. Po drugie usunięto z rynku samochody które spalały bardzo dużo paliwa a zastąpiono je bardzo ekonomicznymi przez co ucierpią stacje benzynowe i firmy paliwowe. Chcąc zrekompensować sobie tą stratę będą zapewne podnosiły ceny benzyny. Nie będą miały innego wyjścia bo albo to zrobią albo zbankrutują. Gdyby proces zamiany floty odbywał się w sposób naturalny to firmy paliwowe miałyby czas na dostosowanie się do nowej sytuacji a tak nagła, raptowna zmiana w konsumpcji paliw spowoduje prawdziwy szok...podsumowując program ten doprowadzi do dwóch ognisk inflacyjnych: wzrostu cen używanych samochodów oraz podwyżek cen benzyny.

2) Przedłużenie zasiłków dla bezrobotnych

Bezrobotnym w USA przedłużono w tym roku okres pobierania zasiłków o dodatkowe 20 tygodni powodując że człowiek bez pracy ma pomoc niemalże cały rok. Program ten spowoduje że wszelkie modele ekonomiczne, jakie często stosują analitycy będzie można wyrzucić do kosza na śmieci...otóż gdyby człowiek  stracił zasiłek to wypada on z liczby statystycznej pod tytułem  "continuous jobless claims" - ludzi pobierających zasiłek kolejny tydzień. Jeśli się ten okres przełuża to liczba ta zamiast maleć jak było to podczas poprzednich recesji będzie teraz rosnąć bo kolejnym ludziom będzie kończyć się normalny okres 26 tygodni i będą wskakiwali w dodatkowy okres 20 tygodni...Bardziej istotnym czynnikiem będzie tu jednak demotywacja ludzi, którzy stracili pracę. Czy człowiek który ma parasol ochronny na prawie rok będzie w ogóle fatygował się i szukał pracy? Czy będzie mu się chciało nawet jeśli znajdzie jakąś pracę wstawać rano, dojeżdzać kilkadziesiąt mil, słuchać się szefa? myślę że nie specjalnie... bardzo wielu ludzi potraktuje  ten przedłużony zasiłek jako takie płatne rządowe wakacje:) Mówi się już o kolejnym wydłużeniu okresu pobierania zasiłków a to już droga w kierunku usankcjonowania bezrobocia permanentnego...czyli socjalizm pełną gębą. Obciążenie dla budżetu USA będzie gigantyczne i spowoduje że zamiast inwestować w miejsca pracy rząd będzie musiał płacić armii bezrobotnych żeby nie przestali wydawać pieniędzy i nie doprowadzili do całkowitej zapaści gospodarczej.

3) Subsydiowanie sprzedaży domów

Rząd dawał 8 tysięcy dopłaty do kredytu na kupno pierwszego domu. Miało to zamiar pobudzenia popytu na domy który zupełnie się załamał. Logika była taka aby zmusić społeczeństwo do kupna czegoś czego cena była skazana na dalszy spadek. Wiadomo że każdy kto chciał kupić dom wstrzymywał się z decyzją bo był przekonany o dalszym spadku cen. Rządowa subwencja w postaci 8 tysięcy miała za zadanie sprzedać dom za bieżącą cenę pomimo że prawa wolnego rynku mówiły ewidentnie o dalszym spadku wartości nieruchomości o 10-15%. Jest w tej chwili tyle dostępnych  domów na rynku że gdyby nawet zatrzymać całkowicie produkcję nowych domów na rok to i tak nie pozbyto się ich wszystkich..interwencja rządu doprowadzi zatem do tego że kolejne setki tysięcy ludzi znajdzie się "pod wodą" czyli że wartość ich kredytu na dom będzie przekraczać rynkową jego wycenę o 10 do 15%...spowoduje to pokusę aby sprytnie wywinąć się z ukłądu z bankiem lub instytucją rządową jak freddie lub fannie i po prostu wycofać się z kredytu...tutaj przechodzimy do kolejnego "genialnego programu rządowego"...

4) Prawo do wynajmu (Deed for lease) 

Rząd ogłosił ostatnio wprowadzenie nowego programu, który będzie prowadziła rządowa instytucja Fannie Mae. Program będzie polegał na tym że jeśli ktoś nie będzie w stanie spłacac kredytu to zwyczajnie się ten kredyt jemu anuluje i przyznaje przywilej wynajmu tego samego domu od państwa USA. Rząd USA staje się zatem największym właścicielem nieruchomości, odpowiedzialnym rzecz jasna za wszelkiego rodzaju naprawy, ubezpieczenie, być może ogrzewanie a pozbawionym oczywiście podatku od nieruchomości:) Po co więc pracować? Po co spłacać kredyt? Lepiej nic nie robić, pójść po zasiłek i zwyczajnie wynajmować ten sam od rządu za mniejszą kasę...dodatkowo rząd jak wspomniałem będzie musiał ubezpieczyć te nieruchomości oraz zapewnić jego konserwację...jeśli pęknie u kogoś rura będzie musiał zapłacić prywatnej firmie hydraulicznej, jeśli dach zacznie przeciekać będzie musiał zapłacić firmie remontowej...obciąży to jeszcze bardziej budżet USA, który zamiast inwestować w infrastrukturę będzie musiał płacić za utrzymanie tej istniejącej:)

5) Kupuj amerykańskie (Buy American)

Barrack Obama wprowadził program dotowania projektów infrastrukturalnych ale z wykorzystaniem tylko i wyłącznie komponentów i produktów wyprodukowanych w USA. Wiadomo że cały przemysł wysoce przetworzony jest przeniesiony do Azji - głównie Chiny. Okazało się zatem że wiele projektów takich jak oczyszczalnie ścieków czy szerokopasmowe sieci internetowe nie mogły zostać zrealizowane z tak banalnej przyczyny że USA nie produkowała niezbędnych dla nich komponentów. Rząd musiał ustąpić i zezwolił na import tychże komponentów jeśli udowodni się że nie można ich nabyć w USA...Zatem program mający za zadanie wspomóc przemysł amerykański okazał się programem subsydiowania produkcji chińskiej;) miejsca pracy będą dalej przenoszone do Azji a bezrobocie będzie dalej rosło. W innych projektach gdzie nie można wykorzystać chińskich odpowiedników rosną drastycznie koszty bo wiadomo że ceny w USA są o wiele wyższe. Jeśli przedsiębiorca jest zmuszony do kupna tylko i wyłącznie amerykańskich rur to wiadomo że kosztorys będzie wyższy przez co pieniądze z całego programu zostaną szybciej wykorzystane i będzie zrealizowane o wiele mniej projektów...może to również wniecić inflację oraz co najbardziej groźne - wojnę handlową z Chinami i Europą...

6) Reforma emerytalna (Health Care Overhaul)

To już będzie totalna katastrofa. Prawdopodobnie zbankrutują wszystkie firmy ubezpieczeniowe bo obywatele dojdą do wniosku że po co się ubezpieczać skoro rząd i tak zapewni opiekę każdemu kto zachoruje? To tak jakbym nie musiał ubezpieczać swojego samochodu bo jak będe miał wypadek to rząd i tak pokryje moje szkody...nie dbam zatem o bezpieczną jazdę, nie ubezpieczam się oczywiście bo po cholerę??? Dochodzi tutaj oczywiście obowiązkowe ubezpieczenie jakie rząd będzie narzucał pracodawcom. Oczywiście jest to forma ukrytego podatku i obciąży bardzo firmy w USA. Wiadomo że wyższe koszty pracy to mniejszy zysk dla pracodawcy w konsekwencji czego prawdopodobnie bezrobocie wzrośnie:) szef takiej firmy będzie miał dwa wybory: albo zwolnić część pracowników albo zatrudnić ich bez ubezpieczenia czyli "na czarno"...podczas swojej kampanii Obama krzyczał wielokrotnie o tym że w USA jest 40 mln bez ubezpieczenia zdrowotnego...aż strach pomyśleć ile milionów ludzi  będzie bez ubezpieczenia po wprowadzeniu reformy...gdyby to była Polska to właściwie 90% społeczeństwa by nie płaciło;) Czyli że mamy dwa efekty uboczne: wyższe koszty pracy (obowiązkowe ubezpieczenie pracowników narzucone firmom) oraz bankructwo prywatnych firm ubezpieczeniowych.

Na zakończenie warto dodać że wszystkie te programy oprócz tego że zwyczajnie szkodzą gospodarce to jeszcze sporo kosztują...zwiększą one dług USA przez co prędzej czy później rząd wyciągnie rękę po pieniądze w postaci podwyżek podatków...oj czarny ten scenariusz dla stanów zjednoczonych...z pracą na czarno włącznie...

Pozdrawiam

Long

 

Komentarze (18)
Spowiedź anala czyli dlaczego byki zaszły tak daleko?
 Oceń wpis
   

Witam,

Wiele osób zapewne dziwi się dlaczego ja wciąż upieram się przy swoim stanowisku i twierdzę że nastąpi powrót bessy. Dlaczego przedstawiam sytuację w tak jednostronny sposób i selekcjonuje jedynie argumenty potwierdzające moją tezę? Po prostu wciąż uważam że mam rację i że moje prognozy prędzej czy później się zmaterializują...Jednak nie o to chodzi na giełdzie żeby mieć rację ale żeby zarabiać jak powiedzą co niektórzy:) I trudno im nie przyznać racji...prawda jest taka że właściwie od połowy maja,  kiedy to zacząłem pisać mniej lub  bardziej niedźwiedzie komentarze bardzo się myliłem...nie pozostaje mi zatem w tym momencie nic innego niż posypać głowę popiołem i przyznać się do błędu...myślę że czytelnicy choć w małym stopniu mnie zrozumieją a niektórzy może nawet wybaczą:) nie proszę jednak o wybaczenie bowiem z tego nikt nic nie będzie miał i z samych przeprosin do garnka się nic nie włoży...giełda to nie jest miejsce na sentymenty i za błędy trzeba płacić bo to przecież jest gra błędów jak siatkówka czy tenis...trudno mnie winić o spowodowanie strat u kogolwiek, kto mógłby zasugerować się moimi opiniami no chyba że grał na kontraktach terminowych i obstawiał Shorty  ale do tego nigdy nie namawiałem. Inwestor co najwyżej zachował tą samą kwotę gotówki jaką miał w czerwcu i teraz nie straszne mu żadne korekty na rynku a ewentualny spadek kursów akcj,i może (jeśli chce) wykorzystać do kupna akcji, które w wielu przypadkach są już w tej chwili tańsze niż w czerwcu. Od 16 maja kiedy napisałem pierwszy ostrzegawczy wpis amerykański S&P jest już 26% wyżej a nasz wig20 aż o 30%...tyle nie zarobiłem a było do wyjęcia...czekałem, przyglądałem się i wciąż szukałem danych oraz informacji z rynku, które miały mnie utwierdzić w przekonaniu że podjąłem dobrą decyzję...to okazało się błędem oczywiście...rynek nieubłagalnie rósł przez kolejne miesiące a ja straciłem wiele z mojej wiarygodności.

Postaram sie teraz przedstawić przyczyny tego dodatkowego rajdu S&P od 880 na 1100 na S&P oraz naszego wig20 z 1810 na 2400. Przede wszystkim byki miały po swojej stronie wręcz bezprecedensową mobilizację wszystkich sił począwszy od administracji rządowej prezydenta Barracka Obamy, kongres, komisję do spraw kontroli giełd SEC, bank centralny FED z jego przewodniczącym Benem Bernanke oraz guru inwestorów w osobie Warrena Buffetta.

Oto  powody dla których armia byków zdobyła tyle terytorium pod wodzą swoich generałów: Bena Bernanke, Tima Geithnera i Warrena Buffetta, które ja zlekceważyłem:

1) Zmiana przepisów księgowych dotyczących realnych wycen aktywów znajdujących się w bilansach banków. (market-to-market). Banki mogą teraz dowolnie wyceniać swoje toksyczne aktywa więc nie muszą już robić odpisów na pokrycie strat przez co mają teoretycznie więcej kapitałów. Mogą również ukrywać straty w swoich bilansach. To tak jakby ktoś kto ma akcje Biotonu księgował je w tej chwili po 2 zł a nie po 25 groszy;)

2) Pakiet stymulacyjny Obamy - 787 mld USD. Ten gigantyczny zastrzyk gotówki w końcu zaczął trafiać do gospodarki i wreszcie było widać efekty jego pracy. Program "gotówka za rzęchy" spowodował wzrost sprzedaży samochodów w wakacje ratując sytuację firm motoryzacyjnych. Program "przedłużonych zasiłków" spowodował że bezrobotni nie doznali szoku z powodu nagłej utraty pomocy rządu po pół roku i dostali kolejne finansowanie na 20 tygodni. Powstrzymało to spadek sprzedaży detalicznej która odgrywa dużą rolę w PKB USA. Program dopłat do kredytu na pierwszy dom wysokości 8 tyś. USD spowodował powstrzymanie lawinowego spadku cen nieruchomości. Wiele młodych małżeństw zamiast wynajmować zdecydowało się na kupno upragnionego domu z dyskontem od rządu. Program "deed for lease" który właśnie będzie wprowadzony przez fannie mae (znowu rządowe ramie) będzie polegał na tym że jeżeli człowiek  nie jest w stanie spłacać kredytu to dług jest anulowany i rządowa instytucja zwyczajnie zaczyna mu ten sam dom wynajmować bez dodatkowych dopłat, podatku od nieruchomości, wydatków na remonty i naprawy itd. Program "Buy American" spowodował że pobudził się popyt wewnętrzny bo aby skorzystać z programu należało używać tylko i wyłącznie kompontentów i produktów amerykańskich. Pomimo że jestem niezwykle krytyczny wobec długoterminowych skutków ubocznych wszystkich tych programów to muszę przyznać że zlekceważyłem siłę rażenia tej broni byków...

3) Generał Warren Buffett - mówi się że "generał jest tylko tak dobry jak dobra jest jego armia" ale w tym przypadku to generał byków Warren Buffett i jego przywództwo w kluczowych momentach przełomowych batalii decydowało o odzyskiwaniu momentum. Już w wakacje przyłączył sie do zdecydowanego wsparcia działań rządu twierdząc że Ameryka jest wciąż wspaniałym krajem, który przezwyciężał wiele trudniejszych zagrożeń w przeszłości i że ich system naprawdę działa. Wspomiał o wojnie secesyjnej, dwóch wojnach światowcyh, wielkiej depresji, komuniżmie...trudno nie zgodzić się z jego argumentacją. W końcu po długim wyczekiwaniu przystąpił do ataku i zamienił słowa w czyny stawiając wszystko na amerykańską gospodarkę. Kupił najpierw kolejową spółkę Burlington by parę dni póżniej ogłosić że zwiększył swoje udziały w Exxon Moblie, Nestle i Walmarcie...tego już było za dużo dla niedźwiedzi, które musiały się wycofać z przyjętych pozycji. Myślę że gdyby nie interwencja Buffetta bylibyśmy już poniżej 1000 na S&P...

4) Przywódca duchowy Ben Bernanke i jego poltyka zerowych stop procentowych. Kpiłem razem z Jimem Rogersem nazywając szefa FED idiotą:) uważałem że jest to błazen który nie wie zupełnie co robi, że jest totalnie zagubiony w swojej ignorancji gasząc ogień benzyną ale o dziwo ta polityka popłaciła i pozwiliła wzniecić mini hossę na rynkach akcji, surowców i ostatnio również złota...przyznaję że nie sądziłem że szef najpotężniejszego banku centralnego może poddać dolara i postanowić z tak otwartą premedytacją utrzymywać stopy procentowe na tak niskich poziomach aż tak długo!!! (0% to poziom bez precedensu). Powtarzałem wielokrotnie że jeżeli ożywienie w gospodarce byłoby prawdziwe wypadałoby gdyby podniósł nawet symbolicznie do 0,5%...on najwyraźniej wybrał drogę pompowania kolejnej bańki spekulacyjnej. Dzięki tanim kredytom wielkie banki pompują ceny wszelkiego rodzaju klasy aktywów (akcje, obligacje, waluty obce, surowce, złoto, nieruchomości, artykuły rolne)

5) Nagła zmiana gołębiego Obamy. Myślałem że nowy prezydent USA będzie bardziej pokojowo nastawiony i szybko zakończy wojnę w Iraku co obiecywał podczas swojej kampanii. Otóż ku memu zdziwieniu nie dość że nic nie słychać o wycofaniu wojsk z nad Eufratu i Tygrysu ale słyszy się o zwiększeniu kontyngentu wojsk w Afganistanie...czyli że tym czym Irak był dla Busha tym Afganistan staje się dla Obamy...jego osobistą wojną. Wiadomo że wojna nakręca gospodarkę. Armia potrzebuje nie tylko uzbrojenia ale i surowców - Pentagon jest największym pojedyńczym  konsumentem ropy naftowej na świecie. Myliłem się co do Obamy...myślałem że przyniesie wyraźną zmianę w polityce militarnej USA a tutaj niespodzianka w postaci zwiększenia inwazji w Afganistanie oraz powolnych przygotowań do bombardowań Iranu...

6) Wyrównanie zapasów przez producentów. Przyznaję się że nie przewidziałem odbudowania się zapasów magazynowcyh w USA. Teraz już będe wiedział ze jak jest panika i wszyscy nagle wstrzymują produkcję to musi nastąpić naturalny proces odbudowania podaży...trochę jak z naszymi developerami. w zeszłym roku wielu wstrzymało projekty, wielu upadło przez co teraz podaż nie będzie nadążała za wciąż dużym popytem i trzeba go wyrównać.

To by było na tyle. Ciężko jest sypać popiół na głowę ale musiałem przeanalizować swoje błędy tak by już nigdy nie popełnić podobnych i nie przegapić pociągu...to nie znaczy w żadnym razie że poddaję się i że od tej pory zaczynam mieć bycze nastawienie. Nic z tych rzeczy. Teraz jeszcze bardziej niż kiedykolwiek spodziewam się spadków bowiem wszystkie powyższe punkty były praktycznie sztucznymi interwencjami...oprócz punktu 6 czyli wyrównaniu zapasów żaden z powodów mojej klęski nie wynikał z naturalnych praw wolnego rynku...jestem święcie przekonany ze gdyby nie punkty 1-5 bylibyśmy wciąż poniżej poziomów z 16 maja...

Pozdrawiam

Long

PS: do punktów 1-6 można by śmiało dodać zakaz naked short praz wprowadzenie przez SEC uptick rule. Spowodowało to niechęć do grania na spadki przez co wszyscy znaleźli się po "jedynej, słusznej" stronie rynku...jak to się zawsze kończyło w przeszłości każdy wie...

 

Komentarze (7)
Za szybko, za wysoko
 Oceń wpis
   

Witam,

Najważniejszy indeks amerykański S&P 500 wzrósł od swoich dołków aż 65%. Stało się to bardzo szybko bowiem trwało zaledwie 8 miesięcy...Wielu analityków zaczęło z dużym przekonaniem mówić i pisać iż mamy już do czynienia z początkiem hossy. Postanowiłem przestudiować nieco historię i sprawdzić ile potrzebowała giełda amerykańska w przeszłości aby osiągnąć podobny wzrost od dołka.

Zacznijmy może od ostatniej bessy z lat 2000-2003. Wzrost o 65% od dołka osiągniętego w październiku 2002 został osiągnięty dopiero w listopadzie 2005 roku. Zajęło to zatem rynkowi ponad 3 lata a dokładnie 37 miesięcy...

Kolejna bessa, badź może bardziej załamanie miało miejsce w roku 1998. Ten sam wzrost procentowy został osiągnięty po 15 miesiącach.

Po krachu w listopadzie 1987 roku rynek potrzebował aż 28 miesięcy.

W 1982 po załamaniu potrzebował najmniej bo jedynie 10 miesięcy i tu jest nam najbliżej ale to wciąż było 2 miesiące dłużej.

Najbardziej byłbym skłonny porównać nasz kryzys z tym w latch 70-tych gdzie po osiągnięciu dołka w 1974 roku rynek musiał rosnąć 15 miesięcy (dwa razy dłużej niż obecnie). Wydaje mi się że tamta sytuacja najbardziej odzwierciedla terażniejszą bowiem rynek znajdował się po wieloletnim cyklu spadkowym.

To tyle jeżeli chodzi o erę nazwijmy ją "nowożytną". Średnio wychodzi nam 21 miesięcy. Czy zatem giełda nie pojechała za szybko i za wysoko? wzrost o 65% w  8 miesięcy w stosunku do średniej 21 to naprawdę nadzwyczaj dobry wynik i najlepszy od 1974 roku...Właściwie podobnie było tylko w 1982 roku no ale wtedy rynek nie był w trakcie wieloletniego cyklu spadkowego po 30 letniej bańce spekulacyjnej.

Postanowiłem zatem cofnąć się jeszcze dalej w przeszłość i zbadać jak to się miało podczas słynnego "Wielkiego Kryzysu" z którym często nasz kryzys jest porównywany. Faktycznie krach z lat 1929-1932 najbardziej przypomina mi naszą bessę...Wtedy bowiem działy się rzeczy jeszcze bardziej niewiarygodne bo DJIA w ciągu 3 miesięcy wzrósł od dołka ostatecznego aż o 94%!!! Co się stało potem? W ciągu następnych 3 miesięcy spadł o 37%...

Ta lekcja z roku 1932 kiedy to giełda bardzo szybko (za szybko) urosła by potem oddać większość wzrostów mówi mi, że prawdopodobnie tak samo stanie się i teraz. Jeżeli mielibyśmy kierować się czystą analogią to S&P może jeszcze wzrosnąć nawet do 1292 punktów,  by potem zjechać przez kolejne 8-10 miesięcy na 814...To wszystko tylko i wyłącznie pod warunkiem że dołki z lutego były dołkami ostatecznymi tej bessy w co osobiście szczerze wątpie...

Pozdrawiam

Long

 

 

Komentarze (10)
Tragiczna sytuacja w USA
 Oceń wpis
   

Witam,

Bezrobocie według moich wyliczeń wynosi w USA już 11,8% jeśli wliczylibyśmy ok. 2,4 mln tzw. "discouraged workers" czyli ludków którzy są tak zniechęceni że nie szukają już pracy ale nie są oficjalnie klasyfikowani jako bezrobotni...hipokryzja amerykańska zalicza ich jednak do siły roboczej przez co podreperowuje się zawsze procentowy wynik bezrobocia. Bezrobocie wyższe niż w Polsce? Do czego to doszło Panie i Panowie...przypominam że gospodarka amerykańska jest oparta na konsumencie (ok. 70% PKB to konsumpcja) a ta receja jest spowodowana właśnie słabnącym konsumentem...co innego spółki z wall street - one dużo zysków czerpią z zagranicznych inwestycji - Exxon Mobil, Microsoft, Apple, Mc Donalds, Coca Cola itd itd...one nie narzekają bo coraz tańszy dolar powoduje że ich zyski rosną i co ich obchodzą jacyś bezrobotni? Jednak to myślenie bardzo krótkowzroczne bowiem przecież dolar nie może spadać w nieskończoność...nie może osiągnąć wartości 0...kiedyś to musi się odwrócić i wtedy zacznie się tragedia...

Wracając do raportu o bezrobociu w USA to chciałem zwrócić uwagę na kilka rzeczy, które powodują pewną konsternację. Po pierwsze te -190 tyś. to jest utrata miejsc pracy w sektorze pozarolniczym. Kto do cholery wie ilu farmerów musiało zwalniać pracowników a przecież to jest dosyć ważny sektor gospodarki? Po drugie jest to liczba utraconych miejsc pracy co nie równa się liczbie nowych bezrobotnych...nowych bezrobotnych bowiem przybyło we wrześniu aż 558 tysięcy...O co w tym chodzi? Otóż utrata miejsc pracy nie równa się oczywiście licznie nowych bezrobotnych. Co miesiąc dochodzi bowiem armia młodych ludzi wchodzących poraz pierwszy na rynek pracy. Wielu z nich jeszcze nieco ponad rok temu marzyło o pracy w Lehman Brothers...Rejestrują się jako bezrobotni tak jak ludzie kórzy nie robili tego przez kilka ostatnich miesięcy bo albo się łudzili że znajdą pracę albo...zwyczajnie się tego wstydzlili...18 100 000 to liczba ludzi którzy nie pracują wogóle w tej chwili w USA wobec całości 153 975 000 siły roboczej w USA...11,8% czyli więcej niż w Polsce a zwolnienia zapowiadają kolejne przedsiębiorstwa...po wycofaniu się z wojny w Iraku zacznie zwalniać sektor zbrojeniowy...ja jestem tylko w szoku że pomimo tylu miliardów czy już bilionów dolarów wpompowanych w gospodarkę ta nie może wciąż znaleźć dna...nie zwalnia się kiedy uważa się że perspektywy są dobre i to jest najlepszym wskaźnikiem koniunktury w ekonomii. Nie radzę osobiście kierować się opiniami że niby ten wskaźnik nie ma znaczenia bo zawsze bezrobocie spada na końcu. Nie tym razem bowiem jak powtarzam jest to recesja spowodowana słabnącym konsumentem.

Pozdrawiam

Long

 

Komentarze (14)
Buffett włączył się do ratowania USA
 Oceń wpis
   

Witam,

Wczoraj dowiedziliśmy się że Warren Buffett najbogatszy człowiek na planecie zaryzykował praktycznie większość gotówki jaką dysponował i kupił firmę kolejową Burlington Northern za 44 mld USD co było jego największym przejęciem w historii...dlaczego to zrobił i dlaczego akurat w tym momencie? W odpowiedzi na te pytanie należy wrócić się w czasie do ubiegłego roku kiedy to "Wyrocznia z Omaha" podróżowała do Europy w celu znalezienia potencjalnych kandydatów do przejęcia...Buffett nie zdecydował się jednak na inwestycję w żadną z firm zamorskich. Zamiast tego zdecydował się na największy ruch w swojej karierze we własnej ojczyźnie - Ameryce...tą transakcję nazywa sam jako "all-in wager" czyli postawienie wszystkiego na jedną kartę...postawienie całego pozostałego kapitału na odrodzenie Ameryki...o co w tym wszystkim chodzi? czy Warren Buffett zwariował? Przecież te posunięcie jest zupełnym zaprzeczeniem stanowiska wielu czołowych inwestorów jak Peter Shiff który w ostatnim "Forbesie" nazywa Amerykę bankrutem...Nouriel Roubini twierdzi że powstała w tej chwili bańka spekulacyjna na carry trade na dolarze co pokrywa się z moimin ostatnimi wpisami...dlaczego zatem Buffett zdecydował się na przejęcie właśnie teraz? Otóż moim zdaniem z inwestora giełdowego stał się on patriotą próbującym ratować swoją Ojczyznę...wiadomo że Ben Bernanke nie może zrobić już kompletnie nic co pokazał dzisiejszy komunikat FED, więc USA posuwa się w kierunku niekonwencjonalnych metod aby utrzymać sztuczną ułudę że wszystko jest OK...obawiam się że jak to się nie uda to zaczną się bombardowania Iranu...co jednak mogło skłonić Warrena Buffetta do zawarcia transakcji?

1) Jak już wspomniałem wcześniej nie chciał on kupowac niczego poza granicami USA więc prawdopodnie wierzy w umocnienie się dolara. Gdyby nie sądził że dolar powróci do łask to by nie inwestował w USA tylko w Emerging Markets. To wcale nie jest dobra wiadmość dla nas bowiem pokazuje ewidentnie że staruszek widzi większe perspektywy u siebie niż za morzem.

2) Burlington jest niemalże monopolistą na rynku. Rząd wprowadził regulacje mówiące że niektóre chemikalie mogą być przewożone wyłącznie koleją. Pachnie robotą insiderską czyli umówionym dealem z rządem podobnie jak było w przypadku ubiegłorocznej inwestycji w  Goldam Sachs.

3) Według mnie jeśli jest umowa Buffetta z rządem na tą transakcję to plan jest następujący: USA ma w kolejnych dekadach przenosić produkcję do siebie przez co będzie co przewozić w kontenerach kolejowych.

4) ten punkt będzie się kłócił z punktem 1 ale być może kolej ma być tańsza ze względu na drożejąca ropę. Czyli że Buffett obawia się inflacji i woli zainwestować w cokolwiek niż trzymać gotówkę...wiadomo że ciężko sobie wyobrazić inflację z mocnym dolarem więc staruszek zabezpieczył się na każdą ewentualność i tu chwała mu za to...zabezpieczył się bowiem zarówno przed słabym dolarem (ropa będzie droga więc kolej będzie tańsza) jak i przed mocnym dolarem (inwestycje w USA będą lepsze niż zamorskie).

Dzisiaj dowiedzieliśmy się że agencja S&P być może obetnie rating firmie Buffetta kierując się pobudkami bardzo racjonalnymi. Buffett został bez gotówki czyli bez bufora ochronnego na wypadek jakby ekonomia wpadła w kolejną falę recesji...

jak będzie czas pokaże.

Pozdrawiam

Long

 

Komentarze (10)
Koniec sztucznego rajdu na giełdzie
 Oceń wpis
   

Witam,

Gracze giełdowi oraz traderzy walutowi wydają się być zdezorientowani. W czwartek dolar spadł do euro o 0,84% żeby już w  piątek wzrosnąć o 0,85%...a na giełdzie S&P w czwartek wzrósł o 2,25% żeby następnego dnia spaść o 2,81%..."wskażnik strachu" VIX, zanotował własciwie w tydzień niebywały skok aż o 50% z dołka na 20,10 aż na ponad 30 a jeszcze niedawno było już tak spokojnie i normalnie...duże wahania i powszechna dezorientacja są najczęściej preludium zmiany trendu w tym przypadku średnioterminowego. Przy okazji chciałem ponownie zwrócić uwagę na opisywaną wcześniej idelaną korelację ujemną dolara z giełdą. Wystarczyło aby USD umocnił się o 2,35% i S&P spadł momentalnie o prawie 6% od szczytów...co zatem będzie kiedy dolar zacznie się trwale umacniać powracając do historycznych szczytów? To może zaszokować wielu ale dolar przecież od 1985 stracił do Euro (wcześniej Marka Niemiecka) aż 62%. Czyli ma co odrabiać...na razie powodów na odwrócenie trendu jest malo bowiem w czwartek dowiedzieliśmy się że gospodarka USA odbiła się o marne 3,5% w ujęciu rocznym. Znowu te amerykańskie sztuczki:) problem polega na tym iż jest to 3,5% zanualizowane czyli innymi słowy jeżeli realny wzrost jaki został odnotowany w III kwartale by się utrzymał przez kolejne 3 kwartały to za cały rok będzie wzrost +3,5% przy czym jak łatwo policzyć ten rzeczywisty wzrost wyniósł +0,9%...+0,9% wobec najgorszego kwartału od kilkudziesięciu lat to jest te wielkie odbicie w kształcie litery V...śmiechu warte:) Gospodarka Litwy odbiła w III kwartale o 6% i tam nikt nie wymachuje szabelką... licząc po naszemu czyli rok do roku to jest to wciąż spadek o ponad 2% tak więc sytuacja w gospodarce nie zmusi raczej FED do szybkiego podnoszenia stóp, ale być może pojawiająca się inflacja podażowa (produkcja jest bardzo ograniczona) może spowodować szybki odwrót przynajmniej od "quantitive easing" czyli zwiększania podaży pieniądza zwanym inaczej drukowaniem pieniądza...Będziemy mieli większą wiedzę na ten temat już w środę kiedy FED ogłosi swoją decyzję i najprawdopodobniej wspomni coś o terminie w którym rozpocznie proces odwrotny czyli zabieranie pieniędzy z rynku...dylemat ma ogromny bowiem jeśli za szybko zacznie te pieniądze zabierać to zarżnie bardzo słabą wciąż gospodarkę i wpadnie ona ponownie w recesję.  Natomiast jeśli nie zrobi tego w porę to ryzykuje wysoką inflację i potem będzie zmuszony w panice podnosić stopy co również doprowadzi do recesj,  tyle że o wiele większej...w sumie to co by nie zrobił FED będzie złe dla gospodarki więc jak znam życie nie zrobi nic. Gdyby ożywienie w gospodarce było naprawdę poparte fundamentami a nie sztuczną pomocą rządu to Bernanke i FED musieliby rzecz jasna podnosić stopy, ale przecież każdy wie że te marne anemiczne +0,9% było osiągnięte jedynie dzięki programom stymulującym rządu i jak one przestaną działać to będzie ponownie spadek. Wszystko zależy teraz od FED który może ratować dolara jedynie słownie i tego się spodziewam. Dzięki jedynie werbalnej interwencji Bena Bernake dolar powinien się dalej umacniać co spowoduje wycofywanie inwestycji carry trade na całym świecie. Mówię tu oczywiście o jedynie werbalnej interwencji bo przecież Bernanke ma, jak pisałem wcześniej, uwiązane ręce i nie może zrobić nic...Wobec dalszego umacniania się USD giełdy powinny dalej spadać a im bardziej się będzie on umacniał tym bardziej krwawić będą byki. Gdyby zaś Bernanke faktycznie coś ostro zasygnalizował w temacie zmniejszenia podaży pieniądza zakończyć mogłoby to się nawet krachem...

Pozdrawiam

Longterm

Komentarze (2)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)