Obama - Jeździec Apokalipsy na giełdzie
 Oceń wpis
   

Witam,

W poprzednim wpisie przedstawiłem moje prognozy na ten rok. Jak pisałem przewidywałem byczy początek roku i rzeczywiście byki kontynuowały swój bear market rally  i niemalże doszły do przewidywanych przeze mnie poziomów 950 na S&P i 2000 na WIG20. Amerykański indeks osiągnął maksymalnie 947,85 punktów 06.01 (0,22% od celu) a nasz WIG20 1921,47 (4% od celu). Potem zaczęły się schody bowiem najpierw rynki zostały zmasakrowane przez fatalne dane o amerykańskim bezrobociu by później zostać dobite przez inaugurację nowego prezydenta Baracka Husseina Obamy...Wielkokrotnie pisałem że każdy nawet symboliczny sukces ciemnoskórego lidera był pretekstem do wielkich wyprzedaży na światowych giełdach a indeksy amerykańskie spadały bijąc nawet historyczne rekordy jak po wygranych wyborach 04.11.2008 kiedy to w dwa dni Dow Jones stracił najwięcej w historii bo 929 punkty...Teraz w dniu inauguracji ideksy w USA wyglądały następująco:

DJIA -4,01%

S&P -5,28%

NASDAQ -5,78%

Najwyraźniej giełda niezbyt dobrze przyjęła nowego prezydenta...ale wogóle mnie to nie dziwi bo jak miałby się zachować śmiertelnie chory pacjent w szpitalu przed niezwykle ważną operacją widząc wchodzącego na salę młodego, uśmiechniętego Mulata? Pacjent ten wyobrażał sobie napewno jakiegoś bardziej zaawansowanego wiekowo (czytaj: bardziej doświadczonego) białego Anglosasa lub Żyda w którego ręce powieżyłby swoje życie...na widok jednak ciemnoskórego bardzo młodo wyglądającego mężczyzny pacjent raczej wybrał nie poddawać się operacji i najwyraźniej opuścił szpital...

Co ciekawe nie przestaje działać magiczna liczba 44 bowiem właśnie 20.01.2009 S&P spadł właśnie 44 punkty i oczywiście kolejnego dnia było silne odbicie bo aż 4,35%...

Co nas czeka teraz?

Ano pacjenci którzy uwierzyli w skuteczność młodego ciemnoskórego znachora pozostali w klinice i oczekują cudu, natomiast Ci którzy wolą unikać eksperymentów na własnym zdrowiu udali się gdzie indziej woląc nie ryzykować...bardzo podrożała ostatnio ropa naftowa która odbiła się ponad 40% w 3 dni po inauguracji oraz tradycyjnie już pompowana jest bańka amerykańskich obligacji. Apetyt na ryzyko jednym zdaniem bardzo się obniżył co oczywiście przekłada się na naszą GPW...gdy inwestorzy wychodzą z giełdy w USA, wychodzą z jeszcze większą siłą z rynków wschodzących woląc nie zarobić, a mieć gotówkę w tych cięzkich czasach. To jest między innymi powodem na stałe umacnianie się dolara który zyskuje od początku paniki związanej z bankami (wrzesień 2008) bowiem zamykane są wszelkiego rodzaju pozycje na surowcach, europejskich obligacjach, walutach, akcjach, inwestycjach w nieruchomości komercyjne, mieszkaniowe, oraz wstrzymywane są inwestycje typu "green field" , a te które już istnieją są zamykane. Niestety..., niestety ten sztuczny rajd na dolarze jest zabójczy dla amerykańskiej gospodarki a w szczególności dla wielkich koncernów notowanych na wall street bowiem żyją one z zamorskich inwestycji oraz z eksportu. Wyniki Mc Donaldsa, Coca Coli, Microsoft, Exxon Mobile, Nike, GE są coraz gorsze i ich pogorszenie będzie przyspieszać wraz z umacnianiem się dolara...Jesteśmy właśnie w trakcie wyników spółek zza Oceanu i jak narazie są one bradzo złe...Citi Bank który zdecydował się na pokazanie wyników na tydzień wcześniej ( pierwotnie mieli podać je 22.01 czyli po inauguracji Obamy) praktycznie zbankrutował bowiem pomimo gigantycznej pomocy z programu TARP i FED musi zostać podzielony na dwa oddzielne banki, a strata za zeszły rok była największa w historii. Myślę że tylko dzięki przesunieciu wyników Citi na tydzień wcześniej DJIA uniknął krachu rzędu -10% ale to już teraz nie ważne. Przed nami dane o PKB w USA w IV kwartale w Piątek. Prognozy analityków wahają się pomiędzy -7% a -3%...co za wspaniałe prognozy...konsensus wychodzi na -5,3%...to już nie jest recesja to wygląda po prostu jak początek depresji i trzeba sobie to jasno powiedzieć...

W kolejnym tygodniu rozpoczynającym się 02.02 giełda będzie musiała wytrzymać kolejny cios a mianowicie wyniki bezrobocia 06.02 kiedy to najpewniej dowiemy się że pacjent jest umierający i jego stan się pogarsza...Ale uwaga proszę zachować spokój...młody, energiczny, ciemnoskóry lekarz właśnie prosi siostrę o skalpel...

Pozdrawiam

Long

Komentarze (0)
Prognozy giełdowe na 2009 rok
 Oceń wpis
   

Witam,

W poprzednim wpisie poruszyłem po raz kolejny kwestię spadku indeksu S&P 500 o równe 44% od swoich historycznych szczytów. Poziomem tym stanowiącym jak się okazało bardzo silne wsparcie okazało się 868 punktów. Następnego dnia po tym jak poziom ten został ponownie osiągnięty najszerszy amerykański indeks dosłownie eksplodował i wzrósł aż 5,14%...jak na warunki amerykańskie jest to wręcz szokujący wyskok tymbardziej że indeks S&P reprezentowany jest przez aż 500 spółek i nie sposób nim tak zmanipulować jak chociażby naszym zaściankowym WIG20 złożonym z 20 spółek z nieporównywalnie mniejszą płynnością. W poprzednim wpisie pisałem o mocnym uderzeniu na koniec roku i ten kompletnie nieoczekiwany odpał o 5,14% można chyba tak śmiało nazwać...Pózniej nie było już tak różowo bowiem kilka razy poziom 868 punktów był testowany ale za każdym razem indeks S&P jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki powracał szybko powyżej magicznego poziomu. Ostatecznie zamknął się na koniec roku 4% wyżej na poziomie 903,25 punktów.  Jak pisałem powyżej nasz prowincjonalny indeks WIG20 niestety nie jest aż tak szeroki i aż tak płynny przez co rządzi się nieco innymi prawami (czytaj: kontrakty terminowe determinują jego wartość w zależności od rozkładu sił po odpowiedniej stronie rynku). Ostatnio mieliśmy głośną sprwę JP Morgan który posiadał połowę kontraków na spadki na wyżej wymieniony indeks. Wiadomo że tak duży gracz dysponujący większymi zasobami kapitału niż niejedne większe od Polski państwo może praktycznie zrobić z naszym WIG20 co chce...

Tyle o wydarzeniach końca poprzedniego roku a teraz chciałbym skupić się na tym co czeka nas w nowym 2009:

Byczy początek roku

To będzie rok mozolnego wychodzenia z kryzysu i budowania dna pod przyszłą hossę. Od początku 2009 roku byki będą gorliwie kontynuowały swój bear market rally i powinny z powodzeniem podnieść indeksy o kolejne kilka procent już w przyszłym tygodniu w związku z czym podtrzymuję moje prognozy dla S&P na 950 pkt i 2000 dla WIG20 w przeciągu pierwszych 2 tygodni nowego roku. Głównym motorem wzrostu powinna być gra pod inaugurację nowego Prezydenta w USA - mojego "ulubieńca" Barracka Husseina Obamy. Według mnie rynek będzie rósł zupełnie niesłusznie ale tu właśnie będzie haczyk bowiem błędna krótkoterminowa ocena tego wydarzenia będzie musiała spotkać się z brutalnym zderzeniem z rzeczywistością.

Bessa powróci z hukiem po inauguracji Obamy

Uważam że sygnałem do gigantycznej wyprzedaży będzie inaugaracja nowego Prezydenta 20.01.2009. W ubiegłym roku wszystkie sukcesy Obamy dziwnym trafem zawsze zbiegały się z wielkimi wyprzedażami na światowych giełdach. Dość powiedzieć że tuż po wygranych wyborach przez Obamę giełdy amerykańskie zanotowały największy 2-dniowy krach w historii...To co ten człowiek mówił w swojej kampanii a to co teraz już zaczął deklarować to jakby dwie inne bajki. Gdzie będzie miejsce na reformę służby zdrowia kiedy przeznaczyło się 700 mld na ratowanie banków i kolejne 25 mld na ratowanie upadających koncernów motoryzacyjnych a lista potrzeb wciąż rośnie z każdym dniem? Obama deklarował się jako osoba która będzie przede wszytkim wyrównywać nierowności społeczne, natomiast wobec groźby największego kryzysu w historii będzie je musiał jeszcze bardziej pogłębić poprzez podwyżkę podatków i ratowanie bogatych czyli bankowców i finansistów, czyli głównie chłopaków z Fannie Mae i Freddie Mac, AIG, Citi Banku, Goldman Sachs itd. Dodatkowo zamierza opodatkować zyski kapitałowe co jeszcze bardziej pogłębi spadki na giełdzie i jak zwykle odczują to najbardziej ci najbiedniejsi bo ich fundusze emerytalne dostaną kolejny cios. Podsumowując uważam że pierwsze kilka tygodni po inauguracji Obamy może przypominać prawdziwą rzeź...Zbiegnie się to z wynikami spółek za IV kwartał 2008 oraz odczytem PKB w USA który ma być fatalny bo pokazać spadek aż o 5% według prognoz Goldman Sachs. Myślę że możemy testować nawet listopadowe dołki bessy na naszym wig20 czyli okolice 1500 punktów (1470 punktów było dołkiem intraday) ale jednocześnie wyrażam przekonanie że się od nich śmiało odbijemy i będziemy formować już drugie ramię podwójnego dna kończącego bessę.

Odbicie w maju

Jak już rynki przetrawią kolejny kwartał recesji, kolejne czarne wizje i czarnego Prezydenta to zacznie się kolejny rajd tym razem niosący indeksy nadzieją początku hossy...Powinien on ponownie sprowadzić indeksy na poziomy 2400 na wig20 i jakiś 1000 dla S&P 500.

Niestety i te odbicie korekcyjne nie będzie jeszcze końcem bessy bowiem kryzys będzie dojrzewać jak dobre wino i kolejni potrzebujący będą się zgłaszać po pieniądze rządowe a wyniki spółek które pomoc już dostały wcale nie będą się poprawiać a być może nawet pogarszać...

Niepokoje w końcówce roku i możliwy krach ostateczny

Ostatnie napięcia na Bliskim Wschodzie nie napawają optymistycznie co sytuacji politycznej na świecie w 2009 roku. Zagrożenie odrodzenia terroryzmu na wielką skalę jest gigantyczne. Osobiście bardzo obawiam się zmaterializowania się najgorszego scenariusza czyli kolejnego ataku terrorystycznego na większą skalę nawet niż pamiętne 9.11.2001. Mam na myśli użycie broni atomowej, która mogłaby być dostarczona Hamasowi lub Al Qaidzie przez Iran, Północną Koreę a może nawet rosyjskie KGB. Według mnie celem ataku może być garnizon wojskowy US Army w Bagdadzie jeśli terroryści zdecydowaliby się na wariant uderzenia w wojsko amerykańskie w Iraku. Miałoby to oczywiście na celu zmianę planów nowego Prezydenta USA co do wycofania wojsk z Iraku a nawet zwiększenia obecności w Zatoce Perskiej w odpowiedzi na zrównanie Bagdadu z ziemią...Innym możliwym celem może być oczywiście Izrael ale nie wiem czy dopuściłby do tego najlepszy wywiad na świecie czyli Mossad.

Drugi scenariusz jaki przychodzi na myśl to atak terrorystów bezpośrednio w USA na strategiczne cele cywilne. Pierwszym celem jaki przychodzi na myśl byłoby samo serce polityki USA czyli Waszyngton. Teraz wyobraźmy sobie co by się stało gdyby została unicestwiona stolica USA...nie byłoby już Białego Domu i Capitolu...nie byłoby Pentagonu...nie byłoby już ani Prezydenta ani kongresmenów którzy rządzili tym państwem...nastąpiłby totalny paraliż całego kraju...władzę przejąłby zapewne komitet wojskowy na czele z naczelnym dowódcą sił zbrojnych i USA stała by się wojskową dyktaturą. Giełdę zapewne by w ogóle zamknięto i to na długo...podobnie w Polsce i na całym swiecie...III Wojna Światowa stała by się faktem...krach na giełdzie również a odbudowa giełdy zajęłaby już wtedy raczej lata niż miesiące o ile nie musielibyśmy się ubierać w mundury i wylatywac na front na Bliski Wschód:(((

Oczywiście chociaż wyżej wymienione przeze mnie scenariusze są najgorsze z możliwych to poważnie się obawiam że są to niestety scenariusze bardzo możliwe...ropa osiagnęłaby poziomy 150-200 $ za baryłkę w błyskawicznym tempie, Rosja zaczęłaby traktować Europę jak swoje własne podwórko i wykorzystując zamieszanie zaanektowała Gruzję i Ukrainę. Naprawdę bardzo chciałbym się mylić ale wydaje mi się że końcówka tego roku może być bardzo nerwowa. Nawet jak nie dojdzie do ataku atomowego to napięcia będą tak silne że surowce ponownie zaczną zagrażać bezpieczeństwu inflacyjnemu co zmusi banki centralne do zrewidowania swojego nastawienia i być może ponownego podnoszenia stóp procentowych. To byłaby już tragedia i koniec jakichkolwiek złudzeń na koniec kryzysu a raczej początek jeszcze większego...Oby te scanariusze się nie sprawdziły...oby...

Podsumowując uważam że będzie to bardzo ciężki rok dla giełdy i być może jeszcze gorszy niż poprzedni bowiem strach tym razem przejdzie z rynku finansowego na strach przed wielką światową wojną i powracający terroryzm bojowników islamskich. Będzie można oczywiście dużo zarobić ale wykorzystując metodę timingu czyli odpowiedniego wejścia i wyjścia na rynek.

Wszystkiego Dobrego w 2009 roku!!!

 

 

Komentarze (18)
O mnie
Albert Rokicki
Jestem inwestorem długoterminowym i będe zawsze to podkreślał. Na warszawskiej giełdzie od 2000 roku. Nigdy nie kupiłbym akcji spółki której nie chciałbym posiadać na własność gdybym miał nieograniczone możliwości finansowe. email: kontakt@longterm.pl
Najnowsze wpisy
2013-08-24 09:09 44 analizy polskich spółek
2013-08-05 11:18 Letnia hossa
2013-07-03 09:54 Darmowy e-book!
2013-06-26 19:23 QE OR NOT QE?
2013-06-23 22:43 Darmowe szkolenie z inwestowania
Najnowsze komentarze
2014-01-29 20:32
cvdfer:
44 analizy polskich spółek
zarobił swoją kasę na idiotach dzięki swoim marnym analizom i wyjechał z kraju, teraz bawi się[...]
2014-01-06 19:04
najlepszeprezenty.com.pl:
16 spółek które dadzą zarobić na odbiciu
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:11
rtvagd:
Największy kryzys gospodarczy w historii ludzkości
pozdrowienia :)